logo
FA 2/2021 życie naukowe

Marek Wroński

Jak zapełnić sloty

Ile jest jeszcze na krajowej liście referencyjnej niezwykle wysoko punktowanych zagranicznych czasopism, które nie przedstawiają specjalnej naukowej wartości, a za to chętnie przyjmują za sowitą opłatą artykuły polskich autorów? Może czas przyjrzeć się zestawowi 31 tys. czasopism pod tym kątem i zrobić z tym porządek?

Za każdy artykuł opublikowany w „European Research Studies Journal”, ISSN 1108-2976, przysługuje sto ministerialnych punktów. Czasopismo, które założył w 1998 r. profesor Eleftherios Thalassinos z Katedry Badań Morskich Uniwersytetu w Pireusie, obecnie wydawane jest w otwartym dostępie przez International Strategic Management Association. Prezydentem stowarzyszenia jest tenże prof. Thalassinos. Przesyłane maszynopisy nie muszą być „outstanding”, a w dodatku stylistyka angielskiego też jest przez redakcję poprawiana. Kolejnym atutem jest szybka publikacja – już po kilku miesiącach artykuł widnieje w internecie i wtedy można poszczycić się pracą przynoszącą sto punktów. Zainteresowanych odsyłam na stronę internetową czasopisma, gdzie można zobaczyć i przeczytać dziesiątki prac polskich autorów, przy okazji zapoznając się z ich poziomem. Warto podkreślić, że czasopismo przez dziesięć lat (2008-2017) było indeksowane w Scopusie. Od 2018 r. nie jest. Nigdy nie było indeksowane w Journal Citations Reports, stąd nie ma Impact Factor.

Ostatnie osiem numerów ERSJ – roczniki 2019 i 2020, a zatem od chwili, gdy w ministerialnym wykazie przyznano mu sto punktów – wypełniają artykuły polskich autorów w języku angielskim. Niektórzy z nich, publikując w numerach specjalnych (Special Issue) ERSJ, mają w krótkim czasie nawet po cztery prace za 100 punktów (czyli 400 pkt!). Serce rozpiera duma, gdy się to widzi.

Poniżej niewielkie podsumowanie polskich osiągnięć w okresie, gdy czasopismo nie było już indeksowane w Scopusie (dziękuję anonimowemu koledze „Kowalskiemu” za trud sporządzenia tego zestawienia):

Vol. XXII, Issue 1, 2019 – 17 artykułów, z tego jeden (6%) polskiego autora;

Vol. XXII, Issue 2, 2019 – 23 artykuły, z tego jeden (4%) autora z Polski;

Vol. XXII, Issue 3, 2019 – 32 art., z tego 7 (22%) autorów z Polski;

Vol. XXII, Issue 4, 2019 – 37 art., z tego 27 (73%) polskich autorów;Vol. XXIII, Issue 1, 2020 – 42 art., z tego 24 (57%) autorów z Polski;Vol. XXIII, Issue 2, 2020 – 44 art., z tego 39 (89%) autorów z Polski;Vol. XXIII, Issue 3, 2020 – 45 art., z tego 37 (82%) autorów polskich;Vol. XXIII, Issue 4, 2020 – 80 art., z tego 67 (84%) autorów z Polski;Vol. XXIII, Special Issue 1, 2020 – 76 art., z tego 74 (97%) z co najmniej jednym autorem z Polski (powyżej 70 – sami polscy autorzy);

Vol. XXIII, Special Issue 2, 2020 – 75 art., z tego 74 (98%) z co najmniej jednym autorem z Polski (powyżej 70 – sami autorzy z Polski);

Vol. XXIII, Special Issue 3, 2020 – 31 art., z tego 30 (98%), z co najmniej jednym autorem z Polski.

Sześć za jednym zamachem

Kiedy przejrzałem Special Issue 3, 2020 r., wyliczyłem, że ok. 20 artykułów jest napisanych przez naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej, głównie z jednego wydziału, a w większości z jednego instytutu. Pewne nazwiska się powtarzają. I tak np. dr inż. Bartosz Kozicki (doktorat 2018, Politechnika Warszawska), adiunkt z Wydziału Bezpieczeństwa, Logistyki i Zarządzania WAT, jest współautorem aż sześciu artykułów. Tylko pogratulować. Siedem artykułów pochodzi z Akademii Wojsk Lądowych im. Gen. Kościuszki we Wrocławiu.

Skąd tak liczne artykuły polskich autorów w tym właśnie czasopiśmie? Czy wyjaśnia to tylko sto punktów ministerialnych? Kto i ile płaci za publikacje tych artykułów? Nieco światła na tę sprawę rzuca fakt obecności aż siedmiorga Polaków w radzie wydawniczej czasopisma oraz aktywność jego twórcy, a równocześnie prezydenta prywatnego instytutu-wydawcy.

International Strategic Management Association wraz z Uniwersytetem Szczecińskim zorganizował w ubiegłym roku w Szczecinie Digital International Conference on Applied Business and Economics ICABE 2020. Na czele komitetu organizacyjnego stali prof. Thalassinos (ale jako przedstawiciel Uniwersytetu w Pireusie, a nie szef stowarzyszenia-wydawcy ERSJ) oraz prof. Waldemar Tarczyński (rektor Uniwersytetu Szczecińskiego). Ze względu na pandemię obrady odbywały się zdalnie. Jak wynika z informacji zamieszczonych na stronie organizatorów konferencji, koszt pierwszej publikacji w ERSJ przy jednym lub dwóch autorach to ok. 600 euro, zaś za każdy następny artykuł cena jest niższa i wynosi 150 euro.

Dwa lata wcześniej – w kwietniu 2018 r. – Eleftherios Thalassinos brał udział w cyklicznej konferencji „Paradygmaty w naukach o zarządzaniu” odbywającej się w Łomży – Tykocinie (organizator: dr inż. Ireneusz Żuchowski, prorektor Wyższej Szkoły Agrobiznesu w Łomży). Referaty mogły być opublikowane w „European Research Studies Journal” za opłatą 650 euro. Dwa lata później, kiedy prof. Thalassinos stanął na czele Rady Programowej tej łomżyńskiej, międzynarodowej konferencji (19-20 września 2020 r.), koszt druku artykułu w ERSJ wzrósł do tysiąca euro.

Większość ekonomistów wie, że jest znaczna różnica (na minus) prestiżu naukowego pomiędzy „European Research Studies Journal”, brak IF i aż 100 punktów, a np. indeksowanym na liście filadelfijskiej i posiadającym impact factor 6,6 „Quarterly Journal of Economics” (Oxford University Press) za 200 pkt. Niestety ministerialna punktacja wspomnianej różnicy prestiżu i znaczenia naukowego zupełnie nie oddaje. Dowodzi to, że krajowa indeksacja czasopism w ekonomii i zarządzaniu była, delikatnie mówiąc, mało udana.

Podobnie rzecz się ma z dwumiesięcznikiem „Physical Education for Students”, który jest wydawany w Charkowie w języku angielskim (redaktor naczelny: prof. Sergii S. Iermakov, zastępca: dr hab. Władysław Jagiełło, AWF w Gdańsku) w formie open access i także ma na liście ministerialnej 100 punktów, nie mając impact factor. „Acta Kinesiologica”, czasopismo wydawane na Słowacji, ma aż 140 pkt. – także bez impact factor.

ERSJ zostało usunięte („discontinued”) z bazy Scopus z powodu „Publication Concerns” – określenie to jest bardzo szerokie, a oznacza przewinienia etyczne, podejrzane praktyki, ale także dużą niespójność i nieregularność publikacji. Sądząc po informacjach zawartych w komentarzu, jaki uzyskaliśmy od Elseviera m.in. na temat czasopism agresywnych (patrz TUTAJ), ERSJ jest właśnie takim czasopismem, gdyż spełnia kilka warunków wskazanych we wspomnianym tekście. W 2020 r. ze Scopusa usunięto kolejne czasopismo – „International Journal of Economics and Business Administration” – wydawane przez International Strategic Management Association. Powodem były także „Publication Concerns”. Jak informuje Elsevier, publicznie podawana jest tylko taka właśnie ogólna informacja o przyczynach usunięcia czasopisma, a szczegóły pozostają do wiadomości wydawcy i redakcji.

Warto, żeby tymi tytułami zainteresowały się polskie gremia odpowiedzialne za listę czasopism punktowanych: Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz Komisja Ewaluacji Nauki. Naszym zdaniem, te czasopisma nie powinny widnieć na tej liście. Decydenci powinni się też zastanowić, jak potraktować w ewaluacji instytucje i autorów, którzy w latach 2019-2020 zdecydowali się opublikować swoje prace w tych periodykach, zwł. w ERSJ. Zwrócimy tylko uwagę, że w ciągu dwóch lat polscy autorzy opublikowali w tym czasopiśmie ponad 380 artykułów. Cena ok. 650 euro (ostatnio znacznie więcej) za artykuł wskazuje, że polskie instytucje naukowe przetransferowały na konto prywatnego stowarzyszenia w Grecji z budżetu polskiej nauki ponad 270 tys. euro (to grubo ponad milion złotych). Jest pytanie, ile jeszcze jest w naszej bazie czasopism punktowanych podobnych periodyków i jak je wyłapać wśród ponad 31 tys. czasopism? Jak przeszły przez „czujne” oczy akademickich zespołów kwalifikujących czasopisma na listę? Niewątpliwie dostały się do bazy w sposób nieuprawniony – trzeba je odnaleźć i natychmiast wyrzucić. Na pewno ministerstwo i KEN powinny się temu dokładnie przyjrzeć, bo widać gołym okiem, że pieniądze, które miały wspierać publikacje w dobrych czasopismach, idą na rzeczy niewarte marnego grosza. Może rektorzy uczelni, które wydały pieniądze na te publikacje także się przyjrzą, kto z ich pracowników publikował w „predatorach” (a kilku rektorów będzie zapewne musiało spojrzeć w lustro…).

Monografie podwójnie punktowane?

Na Wydziale Prawa UG wprowadzono inny mechanizm zdobywania punktów. Monografie habilitacyjne są tłumaczone na angielski (przy wsparciu finansowym uczelni) i wydawane w dobrych zagranicznych wydawnictwach naukowych, co przynosi podwójne punkty: za polską monografię i za angielskie tłumaczenie. Z jednej strony popieram taką politykę wydawniczą, gdyż książka w języku angielskim trafia do czytelników na całym świecie i pozwala upowszechniać osiągniecia polskiej nauki. Jednak podwójna punktacja za tę samą książkę wydaną w dwóch językach u różnych wydawców budzi nie tylko mój sprzeciw.

Jak mnie poinformowano, takich prawniczych publikacji angielskojęzycznych jest co najmniej kilka. Między innymi monografia dr. hab. Michała Gałędka pt. National Tradition or Western Pattern? Concepts of the New Administrative Systems for the Congress Kingdom of Poland (1814-1815) (wydawnictwo Brill, 2020) jest tłumaczeniem habilitacji Koncepcje i projekty nowego ustroju administracji dla przyszłego Królestwa Polskiego. Studium z dziejów myśli administracyjnej, wydanej w 2017 r. przez sopockie Wydawnictwo Arche (80 pkt).

Nie jest to odosobniona praktyka w kraju, gdyż habilitacja dr. Artura Struzika z wrocławskiej AWF pt. Sztywność kończyn dolnych człowieka przejawiana podczas skoków pionowych na maksymalną i zadaną wysokość, wydana w 2018 r. przez wydawnictwo uczelniane (80 pkt), rok później została przetłumaczona na angielski i opublikowana przez Springera jako e-book Measuring leg stiffness during vertical jumps: theory and methods (kolejne 80 pkt.). Za jedną monografię A. Struzik otrzymał 160 pkt. Trudno uwierzyć, że takie praktyki nie są znane i stosowane przez inne uczelnie w kraju.

Powstaje pytanie: czy za monografię habilitacyjną M. Gałędka w języku angielskim, wydaną nakładem holenderskiego wydawnictwa Brill/Martinus Nijhoff Publishers, powinno przysługiwać 200 punktów ministerialnych, mimo że jest to tłumaczenie już raz wydanej po polsku książki? Niewątpliwie sam fakt publikacji po angielsku w prestiżowym wydawnictwie międzynarodowym jest dużym wyróżnieniem i honorem dla autora. Jest to jednak honor kupiony za wydziałowe – czyli budżetowe – pieniądze UG. Czy należy się za to kolejna porcja punktów? A jeśli nie, to czy należy przyznawać punkty za książkę wydaną pierwotnie po polsku, czy za jej wersję anglojęzyczną?

Redakcja ciekawa jest głosów Czytelników.

Marekwro@gmail.com

Wróć