Jak w każdym dobrym jazzowym standardzie, główny motyw lubi powracać w najmniej oczekiwanych momentach, za każdym razem w nieco innej aranżacji. W poprzednim felietonie tej rubryki nie obyło się bez odniesień do pieniędzy na naukę. Dziś pociągniemy ten wątek dalej, niczym wirtuozowską solówkę na basie (z pełnym szacunkiem dla basistów, rzecz jasna). Szczególnie że właśnie rozpoczynamy kolejny rok akademicki, a dyskusja o tym, co dalej z nauką w Polsce, znów nabrała rumieńców. I to z kilku bardzo konkretnych powodów.