logo
FA 3/2026 informacje i komentarze

Wojciech Czakon

Nauka bez honorariów?

Nauka bez honorariów? 1

Fot. KOPIPOL

Prof. Wojciech Czakon z Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek stowarzyszenia KOPIPOL, o reformie systemu zbiorowego zarządzaniu prawami autorskimi naukowców i zagrożeniu obecności w nim stowarzyszenia, które od 30 laty reprezentuje interesy krajowych badaczy.

Dlaczego zbiorowe zarządzanie prawami autorskimi jest dla nauki ważne? Zachodzą obecnie istotne zmiany regulacji, związane z rozwojem technologii i potrzebą aktualizacji praw i obowiązków tych, którzy korzystają, ułatwiają korzystanie oraz tworzą dzieła naukowe i techniczne.

Dla mnie to była sytuacja trochę zaskakująca i to w kilku wymiarach jednocześnie. Mamy przecież stabilną organizację, która przez 30 lat zbudowała zaufanie środowiska naukowego, wypracowała procedury, zgromadziła dane i kompetencje. Funkcjonuje. Tymczasem projekt rozporządzenia w swoim pierwotnym kształcie tę organizację po prostu pomija w systemie poboru i podziału opłat. Takie projektowane zmiany coś przestawiają w układzie reprezentacji środowisk twórczych.

Patrzę na to z perspektywy strategicznej. System zbiorowego zarządzania prawami autorskimi nie polega na tym, że tworzymy jeden uniwersalny podmiot, który obsłuży wszystkich. To droga do monopolu, ze wszystkimi potencjalnymi szkodliwymi efektami. Siła wynika z reprezentatywności, z tego, że konkretne organizacje są zakorzenione w konkretnych środowiskach i rozumieją ich specyfikę. Spłaszczanie systemu niesie ryzyko utraty jakości i zaufania. A zaufanie, jak wiemy, buduje się latami, a traci bardzo szybko. W początkach działalności takich organizacji jak KOPIPOL sami naukowcy podchodzili do nich z ostrożnością. Nie byli pewni, czy mechanizm wynagradzania jest wiarygodny. Dziś to zaufanie jest, zostało wypracowane regularną, ciężką pracą wielu osób. Dziś wydaje się to zwykłą rutyną, ale pracownicy KOPIPOL-u doszli do niej w ciągu wielu lat intensywnej działalności w środowisku naukowym. Każda decyzja, która ten kapitał podważa, jest w jakimś sensie szkodliwa.

Zastanawia mnie też szerszy kontekst tej sytuacji. Mówimy o czasie, w którym nauka jest kluczowym źródłem innowacji i rozwoju gospodarczego. To ona współtworzy technologie, które później trafiają na rynek, napędzają biznes, zmieniają sposób funkcjonowania całych branż. Tymczasem projekt rozporządzenia w praktyce odcinałby twórców naukowych od środków związanych z poborem opłat od najważniejszych dziś urządzeń służących do kopiowania, tj. komputerów, smartfonów i tabletów. To tworzy swoisty paradoks. Z jednej strony deklarujemy, że chcemy gospodarki opartej na wiedzy, z drugiej traktujemy ją tak, jakby funkcjonowała poza współczesnym obiegiem technologicznym. Jakby rzeczywiście była na marginesie, a nie w jego centrum.

Z satysfakcją obserwuję, że po konsultacjach społecznych i międzyresortowych projekt uległ korektom. KOPIPOL pozostaje ważnym aktorem systemu, ale tylko przy poborze opłat od dotychczasowych urządzeń kopiujących przy jednoczesnym obniżeniu tych opłat. Nowe urządzenia, które generują dziś największy wolumen kopiowania, zostały przypisane innemu podmiotowi. To oznacza realne ograniczenie strumienia środków dla środowiska naukowego. Warto przy tym podkreślić, że KOPIPOL to nie tylko mechanizm repartycji. To także faktyczne, odczuwalne wsparcie rozwoju nauki m.in. poprzez Fundusz Wsparcia Twórców, finansowanie publikacji, badań i konferencji. To także konsekwentna promocja nauki i naukowców. W świecie, w którym rośnie skala dezinformacji, ten wymiar działalności ma znaczenie fundamentalne.

Dlatego tak ważna jest dziś postawa samego środowiska akademickiego, jedność i konsekwencja w artykułowaniu swoich interesów. Jeżeli naukowcy nie będą jasno komunikować swojej roli i wartości, bardzo łatwo będzie ich przesuwać na dalszy plan w kolejnych decyzjach. A na to, zarówno z perspektywy nauki, jak i długofalowego rozwoju państwa, nie możemy sobie pozwolić.

Więcej TUTAJ

Wróć