logo
FA 5/2025 rady uczelni

Prof. Dariusz Rott, przewodniczący Rady Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej

Zarządzanie kryzysowe

Zarządzanie kryzysowe 1

Dużą wagę przekładam do tego, żeby rada uczelni zwracała uwagę na swoje kompetencje, nawet jeśli one są ograniczone, i żeby ich nie przekraczała. Rada musi dobrze funkcjonować w triadzie z rektorem i senatem, czyli dwoma pozostałymi organami uczelni.

Rada uczelni pierwotnie miała być radą nadzorczą z bardzo silnymi uprawnieniami, łącznie z wyborem kwestora, a nawet rektora. Potem te mocne kompetencje rozmiękczano tak, że obecnie jest to zasadniczo jedynie ciało opiniodawcze. Co najwyżej ma nadzór nad finansami uczelni, bo tutaj rzeczywiście kwestia audytu, wyboru firmy audytorskiej i opiniowania dokumentów finansowych to mocna i dobrze opisana kompetencja rady. Ale już druga funkcja, opiniodawcza, jest dość miękka, a na przykład taka kompetencja, która nazywa się monitorowanie zarządzania uczelnią, bez sprecyzowania co to znaczy, powoduje, że są oczekiwania na przykład, że rada uczelni będzie pogotowiem ratunkowym i strażą pożarną w konkretnej sprawie pracownika X czy katedry Y. Natomiast w tym momencie rada jest w rozkroku pomiędzy prawdziwą i twardą radą nadzorczą, a ciałem konsultacyjnym. Projekt ministra Dariusza Wieczorka i wiceministra Macieja Gduli, teraz wyrzucony już do kosza, mówił o tym, że rady będą właściwie ciałem społecznym, czyli kolejną radą konsultacyjną. Jest zatem rozziew, gdy chodzi o rady uczelni, między silną radą nadzorczą – do czego nigdy nie doszło i chyba dobrze, gdyż nasze środowisko do tego jeszcze nie dojrzało – a radą konsultacyjną, której członkowie piją kawę i dyskutują o uczelni, spotykając się raz na miesiąc, i niewiele z tego wynika. Takiego modelu też bym nie chciał.

Przez sześć lat istnienia rady uczelni oswoiły się z akademią i społeczność akademicka oswoiła się z radami uczelni. Dużą wagę przekładam do tego, żeby rada uczelni zwracała uwagę na swoje kompetencje, nawet jeśli one są ograniczone, i żeby ich nie przekraczała. Rada musi dobrze funkcjonować w triadzie z rektorem i senatem, czyli dwoma pozostałymi organami uczelni. Musi istnieć balans wspólnotowego działania na korzyść uczelni.

Na linii ognia

Rada Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, której pracami kieruję już drugą kadencję, od razu została wrzucona na głęboką wodę w bardzo spolaryzowanym środowisku uczelni, pojawiły się bowiem krytyczne momenty, m.in. związane ze zmianą nazwy uczelni (my zaproponowaliśmy właśnie Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej), ze zwolnieniami pracowniczymi, z polityką rektora, ze związkami zawodowymi i w końcu z wyborami, kiedy okrzyknięto, że rada uczelni w niedemokratyczny sposób zablokowała jednego z kandydatów. Radę próbowano wciągnąć w uczelniane walki związkowe. Byliśmy na linii ognia, jak chyba żadna inna rada w Polsce. Najpierw rada była bardzo ostro krytykowana przez przewodniczącego uczelnianej Solidarności a potem przez Inicjatywę Pracowniczą. Ja bronię tego, żeby rada uczelni realizowała swoje kompetencje, nie wchodziła w kompetencje Senatu, bo na przykład zgodnie ze statutem UKEN oceną funkcjonowania uczelni zajmuje się Senat, a nie rada uczelni. Tak to jest zapisane. My mamy za zadanie m.in. kontrolę wyników finansowych, co nie znaczy ocenę funkcjonowania uczelni. Czyli na przykład Inicjatywa Pracownicza zwraca się do nas z informacją, że treści prezentowane w Gablocie Solidarności są takie czy inne i pyta, co na to rada uczelni. Próbują nas wplątać w konflikt, a później oskarżają, że nie podejmujemy ważnych kwestii. No nie, dla nas ważne zagadnienia strategiczne to zwłaszcza kwestie finansowe. Zastaliśmy uczelnię w stanie złym i akurat rozpoczęły się gruntowne reformy. Cały czas podkreślam, że te konieczne reformy miały swoje ogromne minusy: niedostateczną politykę informacyjną wewnątrz i poza uczelnią, zbyt szybką reformę, zbyt dużą rolę kanclerza, zasady i tryb zwalniania pracowników… Zwracaliśmy na to uwagę rektorowi, ale w postaci rekomendacji. Dziś uczelnia ma dodatni, bardzo dobry wynik finansowy.

Sprawa jest rozwiązana

Rada uczelni głosowała również wówczas wniosek o odwołanie rektora – nie przeszedł jednym głosem. Co do wyborów rektora, debatowaliśmy nad tym, czy wysunąć kandydata na rektora, ale w statucie UKEN nie była wpisana taka kompetencja. To, że rada uczelni wskazuje kandydata, opisane było jedynie w dokumencie „niskiej wagi” w stosunku do ustawy czy do statutu, mianowicie w kalendarzu wyborczym. Myśmy to odrzucili, nie wskazując żadnego kandydata. Natomiast musieliśmy zaopiniować kandydatów na rektora, bo taki jest zapis statutu Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej. W statucie zapisano, że procedura jest następująca: Senat opiniuje kandydatów i zaopiniowani pozytywnie kandydaci, w tym przypadku dwaj profesorowie Piotr Borek i Piotr Trojański, są przedstawiani radzie uczelni, która opiniuje ich jeszcze raz i decyzja rady jest zero-jedynkowa. I to ona jest ostateczna, czyli kandydatura zaopiniowana negatywnie nie może być prezentowana kolegium elektorów jako kandydat na rektora. Niektóre uczelnie w statucie wpisały, że rada opiniuje, ale jest to wyłącznie opinia, a nie decyzja ostateczna. W statucie UKEN wpisano, że jest to decyzja ostateczna. Po tych doświadczeniach możliwie szybko zmieniono Statut Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej, wpisując, że rada opiniuje kandydatów, natomiast niezależnie od tej opinii kandydat czy kandydaci są przedstawiani kolegium elektorów. Myślę, że sprawa jest rozwiązana na przyszłość. Rada powinna mieć opiniujący udział w wyborach rektorów, natomiast moim zdaniem nie powinna wskazywać kandydatów na rektora.

Natomiast wzmocniłbym pozycję rady poprzez coroczne opiniowanie realizacji strategii uczelni i sprawozdania z działalności uczelni. Jeżeli rada uczelni i senat równolegle negatywnie zaopiniowałyby te dokumenty, powinno to skutkować odwołaniem rektora. I to by w mojej opinii wzmocniło rady uczelni. I powtórzę: rada uczelni nie powinna uczestniczyć w wyborach rektorskich z głosem decydującym.

Notował Piotr Kieraciński

Wróć