logo
FA 5/2025 okolice nauki

Anna Jawor

Co Polce do nauki?

Co Polce do nauki? 1

Od kilku lat trwają starania kuratorów i krytyków sztuki, by pokazać, że polskie artystki to nie tylko Olga Boznańska, Zofia Stryjeńska i Tamara Łempicka. Najnowszą odsłoną tych starań jest otwarta właśnie wystawa „Co babie do pędzla?!” w Muzeum Narodowym w Lublinie. Podobny cel przyświecał naukowczyniom i naukowcom, którzy pod kierunkiem Krystyny Leszczyńskiej-Wichmanowskiej wydali książkę popularyzującą wiedzę o polskich uczonych. Można by powiedzieć: by pokazać, że polskie badaczki to nie tylko Maria Skłodowska-Curie.

Książka zawiera dziesięć artykułów poświęconych Józefie Joteyko, Simonie Kossak, Zofii Kielan-Jaworowskiej, Hannie Hirszfeld, Marii Siemionow, Annie Chrapuście, Annie Wierzbickiej, Renacie Siemieńskiej-Żochowskiej, Marii Janion i oczywiście Marii Skłodowskiej-Curie. Mamy więc przedstawicielki różnych dyscyplin naukowych: medycyny, biologii, fizyki, chemii, psychologii, socjologii, filologii czy językoznawstwa. Autorzy prezentują je w klarownym i ciekawym dla czytelnika porządku, obejmującym: pochodzenie społeczne i młodość, rozwój kariery naukowej, życie prywatne, wkład w rozwój nauki polskiej i światowej, a także wykorzystywanie ich odkryć dawniej i współcześnie.

Tym, co okazuje się łączyć bohaterki publikacji, oprócz ich działalności naukowej, jest szczery patriotyzm. Działająca we Francji Maria Skłodowska-Curie pisała, że jej „najgorętszym życzeniem jest powstanie Instytutu Radowego w Warszawie” (i tak się stało). Anna Wierzbicka, po dwudziestu latach życia w Australii, utrzymywała: „jestem Polką (…) Moim językiem ojczystym jest język polski i moją kulturą ojczystą jest kultura polska”. Twórczyni wspólnego wszystkim, bez względu na pochodzenie, naturalnego metajęzyka semantycznego, przez całą karierę utrzymywała żywe kontakty z polskim środowiskiem naukowym. Podobnie Maria Siemonow, która rozpostarła swoją genialną działalność medyczną między Stany Zjednoczone a Polskę. Właściwie każda z przedstawianych tu uczonych reprezentuje format światowy, a zarazem głęboką więź z ojczyzną.

Lista badaczek mogłaby być dłuższa. Można by napisać chociażby o urodzonej w Zamościu Róży Luksemburg, pierwszej Polce z doktoratem z ekonomii, której dzieła „żyją” w światowej nauce, w większym nawet stopniu niż w polskiej. A jak bardzo takie prace są potrzebne, świadczy choćby przywołana we wstępie anegdota o studentkach z Ukrainy, które studiując na lubelskim UMCS-ie myślały, że to filia francuskiej (!) uczelni. Jak pisze Krystyna Leszczyńska-Wichmanowska, polska uczona na świecie jest znana jako Francuzka i bardzo powoli przebija się do międzynarodowej świadomości fakt, że była Polką.

Książka jest też znakiem zadomowienia się w polszczyźnie feminatywów. Jeszcze kilka lat temu z przymrużeniem oka postrzegano np. Magdalenę Środę, która pisała o sobie „filozofka, etyczka”, śmiano się z Joanny Muchy, która chciała, żeby mówić o niej „ministra”. Teraz dostajemy książkę, w której już w spisie treści są językoznawczyni, socjolożka czy paleobiolożka.

Książka obfituje w fakty, a treść, siłą rzeczy skondensowaną, czyta się świetnie. Znajdziemy tu nie tylko sukcesy naukowe badaczek, lecz także mniej znane fakty z ich życia prywatnego. Poznamy sposoby radzenia sobie w zdominowanym przez mężczyzn świecie w całym XX i na początku XXI w. Książka stanowi w związku z tym wspaniałą inspirację dla młodszych pokoleń. Taką intencję sugeruje prosta, lecz właśnie sugestywna, okładka. Są na niej dwa zdjęcia skupionych, zajętych swoją pracą badawczą kobiet. Jedna ogląda coś przez mikroskop i jest ewidentnie z przeszłości. Druga pracuje przed ekranem komputera i jest nam współczesna. Czas płynie, a technologie się zmieniają. Tymczasem talenty, ambicje i wytrwałość polskich naukowczyń przekraczają wszelkie bariery.

Anna Jawor

Kobiety-Polki w nauce, red. Krystyna LESZCZYŃSKA-WICHMANOWSKA, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2023.

Wróć