Anna Jawor

Obserwujemy swoisty „powrót do natury”. Miasta się zazieleniają, na balkonach pojawiają się małe uprawy ziół i warzyw, rośliny doniczkowe wracają do łask. W ten trend wpisuje się również ogrodnictwo jako hobby czy forma relaksu. Jakie korzyści przynosi spędzanie czasu w ogrodzie? Na te i szereg innych pytań odpowiada angielska profesor Harriet Gross.
Autorka przybliża fenomen ogrodnictwa na podstawie licznych badań naukowych, odwołując się do różnych koncepcji psychologicznych. Pisze więc o pielęgnacji ogrodu w kontekście tożsamości, poczucia upływu czasu, kreatywności i sprawczości, aktywności fizycznej czy kontaktu z naturą. Ten ostatni wydaje się kluczowy, bowiem – jak pisze we wstępie dr Marta Znajmiecka – to reakcja atawistyczna, że uspokaja nas szum liści, szmer wody czy śpiew ptaków. „Liście dają pożywienie, woda gasi pragnienie, a obecność ptaków stanowi sygnał bezpieczeństwa”. „Wyrastamy” z natury, dlatego ogrodnictwo jest nam tak bliskie.
Jak bliskie, udowadnia nawet nasza mowa. Na co dzień posługujemy się metaforami dotyczącymi ogrodu i uprawy. Harriet Gross pisze o „zasiewaniu ziarna”, „rozgałęzianiu” bywaniu „wpuszczonym w maliny”. Dodajmy do tego „pokłosie” i „żniwo” albo „owoce” jako rezultaty. Nie ma wątpliwości, że ogrodnicze metafory „zapuściły korzenie” w codziennym życiu, dowodząc bliskiego związku człowieka z przyrodą. A obcowanie z nią może być formą terapii – przekonuje uczona.
Badaczka przywołuje szereg badań, z których wynika, jak wielkie korzyści zdrowotne i emocjonalne przynosi ogrodnictwo. Redukcja stresu, poprawa nastroju, odbudowywanie uwagi – to tylko niektóre z nich. Praca w ogrodzie pozwala nam również… zatrzymać czas. To nie magia, to nauka i naturalne właściwości naszego umysłu. Chodzi m.in. o opisany przez Mihálya Csíkszentmihályiego stan psychiczny, zwany flow, oraz tzw. teorię uważności. Wyjaśniają one towarzyszący pracom ogrodowym psychologiczny fenomen, że czas płynie inaczej, że traci się jego poczucie.
Odrębność, poczucie sprawczości, własnej wartości i ciągłość – to jeszcze inna płaszczyzna „wrażeń” doświadczanych w ogrodzie. Jednym z kontekstów pielęgnacji ogrodu jest bowiem tożsamość. Autorka przekonuje, że wyrażamy się przez pracę w ogrodzie, że ogród może być zwierciadłem naszej osobowości. Z badań wynika, że to kobiety częściej zajmują się ogrodnictwem. Badaczka analizuje również całkiem nowe zjawiska, jak ogrodnictwo społeczne czy partyzanckie.
To ostatnie kontrastuje nieco z narracją umieszczającą ogrodnictwo w kontekście dobrostanu psychicznego i swoistego schronienia przed zamętem i stresami współczesnego świata. Jest to bowiem działalność polegająca na oddolnym, często nielegalnym zazielenianiu przestrzeni publicznej. Polega na „sadzeniu lub wysiewaniu nasion w nocy, w ukryciu, bez pozwolenia właściciela gruntu (…) używając bomb nasiennych lub granatów zawierających mieszaninę nasion, podłoża uprawowego i nawozu”. To bardziej ekscytujące niż relaksujące, ale – co ważne – angażujące młodych ludzi w duchu wrażliwości ekologicznej i estetycznej.
Jak pisze autorka, „do 2050 roku 70% populacji będzie mieszkać w miastach. Oddzielenie domu od pracy, co reprezentują przedmieścia, w kulturze 24-godzinnej nie jest już rzeczywistością – praca odbywa się w kawiarniach lub w autobusie. Zrównoważone formy bliskiej natury i tereny zielone służące relaksowi i uprawie żywności są prawdopodobnie potrzebne bardziej niż kiedykolwiek (…) Jeśli je lubisz, ogrodnictwo może zapewnić ci przyjemność na całe życie; chodzi o bycie sobą, w miejscu, które stworzyłeś, angażując się w fizyczny proces ciągłej zmiany”.
Anna Jawor
Harriet GROSS, Psychologia ogrodnictwa, tłum. Katarzyna Piszczek, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2024, seria: Psychologia wszystkiego.
Wróć