logo
FA 9/2025 związki zawodowe w uczelniach

Arkadiusz Bereza

Staramy się o kompromis

Nie wiemy, kto należy do związków, nie znamy też proporcji liczby naukowców do kadry administracyjnej.

Do moich obowiązków jako prorektora należy współpraca ze związkami zawodowymi. Na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej mamy w chwili cztery organizacje związkowe: Związek Nauczycielstwa Polskiego, Solidarność 80, Solidarność, a na początku tego roku pojawił nam się dodatkowo związek, który nie jest związkiem reprezentatywnym – Nowa Idea. To jest organizacja międzyzakładowa, czyli grupuje pracowników kilku zakładów pracy. W momencie, kiedy ten związek informował mnie o wejściu na teren uczelni, miał w swoich szeregach dwóch pracowników UMCS. Związkami reprezentatywnymi są te, do których należy co najmniej 5% pracowników. Związki reprezentatywne mają określone uprawnienia, wynikające z ustawy o związkach zawodowych.

Do związku zawodowego mogą należeć zarówno aktualni, jak i byli pracownicy, czyli emeryci. Do ZNP należy 281 osób, w tym 136 pracowników, w Solidarności 80 jest 178 członków, w tym 139 pracowników, natomiast Solidarność ma 198 członków, w tym 107 pracowników. Jak widać w tych trzech związkach reprezentatywnych liczba pracowników waha się od 107 do 139, zatem łącznie w tych trzech związkach jest 382 pracowników UMCS. To trochę około 14 procent ogółu zatrudnionych, no i do tego dochodzą pracownicy emerytowani, którzy też liczą się do grupy osób, która decyduje o tym, czy związek jest reprezentatywny. Nowa Idea nie składała jeszcze żadnych raportów, zatem niewiele mogę na jej temat powiedzieć.

Związki mnie nie informują, kto jest ich członkiem. Nie mają takiego obowiązku. Zatem nie wiemy, kto należy do organizacji, nie znamy też proporcji liczby naukowców do kadry administracyjnej w strukturze członków związków. Jako prorektor, czyli przedstawiciel pracodawcy nie mam prawa żądać takich informacji. Dowiaduję się, czy ktoś jest w związku i czy ewentualnie jest objęty ochroną dopiero wtedy, kiedy podejmuję jakieś czynności z zakresu stosunku pracy, dotyczące danego pracownika. Jestem informowany jedynie o liczbie członków organizacji, ale już ich listy nie znam. Mam przekonanie, że najwięcej nauczycieli akademickich należy ZNP, potem jest Solidarność, a potem Solidarność 80., do której w większości należą pracownicy obsługi, trochę administracji. Zresztą, to widać po tym, kto piastuje stanowisko prezesa związku. W ZNP prezesem jest nauczyciel akademicki, w Solidarności pracownik naukowo-techniczny, a w Solidarność 80 – pracownik obsługi.

Współpraca ze związkami zawodowymi w moim przypadku i w moim odczuciu układa się dobrze. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że cyklicznie spotykam z przedstawicielami związków zawodowych. W niektórych sprawach musimy osiągnąć porozumienie, w niektórych czekam na opinię, z tym, że to nie jest tak, że występuję z pismem i proszę o opinię w określonym terminie. Najczęściej się spotykamy i wyjaśniam kwestie, o których chcę zasięgnąć opinii związkowców. Związki oczywiście reprezentują właściwie swoich członków, bo taka ich jest rola, ale z drugiej strony nie ma u nas w organizacjach związkowych takiego nastawienia, aby blokować funkcjonowanie pracodawcy, jak to miało miejsce np. w Olsztynie. Zawsze staramy się osiągnąć kompromis, i do tej pory to się nam udaje. Związki realizują swoje zadania, ja z nimi negocjuję. Politykę kadrową prowadzimy w UMCS tak, że w zasadzie nie mam sporów ze związkami w sprawach pracowniczych. W tej chwili mam jeden spór pracowniczy w sądzie, a nigdy nie miałem więcej niż dwa. Podkreślam – to wynika z takiej, a nie innej polityki kadrowej. To jest kwestia umiejętnego stosowania pewnych instrumentów z zakresu prawa pracy. Jestem prawnikiem, więc wiem, że zwolnienie pracownika po ocenie okresowej jest trudne. Jest trudne, bo ocena ma zawsze charakter uznaniowy. W naszym przypadku ocena jest oparta o mierniki obiektywne. Zawsze może dojść do sytuacji takiej, że ktoś będzie oceniony negatywnie. Nawet jeżeli u nas dochodziło do oceny negatywnej, np. rok temu była taka sytuacja, to przecież w komisji odwoławczej do spraw oceny zasiadają przedstawiciele związków, którzy widzą na czym polega problem i zachowują się racjonalnie. Jeżeli ocena negatywna wynika ze słabych efektów działalności naukowej, to wszyscy rozumieją, że nie idzie tylko o los danego pracownika, ale całej grupy reprezentującej określoną dyscyplinę, a także pewne komórki uniwersyteckie. Nie jest tak, że związki będą w takiej sytuacji bronić kogoś za wszelką cenę.

Warto może dodać, że na UMCS związki zawodowe raczej z sobą współpracują, a nie rywalizują. Dzięki temu łatwiej się nam rozmawia i dogaduje. Stworzyliśmy pewne mechanizmy organizacyjne, polegające na tym, że związki, zwłaszcza reprezentatywne, mają swoich przedstawicieli w różnych gremiach uczelni. Natomiast są takie ciała, gdzie nie ma ustawowego wymogu udziału reprezentantów wszystkich działających na terenie uniwersytetu związków. Wtedy związkowcy zaczynają między sobą rozmawiać, ustalać i w rezultacie przedstawiają wspólnego kandydata np. do określonej komisji. Takie doświadczenia ułatwiają potem rozmowy na temat spraw spornych, czy choćby zawarcie porozumienia o wysokości i sposobach realizacji podwyżek. Nasze związki bronią pracowników, ale też widzą pewne ograniczenia ze strony pracodawcy, bariery, których nie możemy przekraczać.

Notował Piotr Kieraciński

Dr hab. Arkadiusz Bereza, prof. UMCS, prorektor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, odpowiedzialny za współpracę ze związkami zawodowymi.

Wróć