logo
FA 9/2025 okolice nauki

Jacek Hnidiuk

Głucho wszędzie, cicho wszędzie…

Głucho wszędzie, cicho wszędzie… 1

„Tematem książki są wyobrażenia o zaświatach oraz zjawiskach demonicznych rekonstruowane na podstawie motywów transgresji postaci nadprzyrodzonych w wierzeniach i wyobrażeniach funkcjonujących w kulturze ludowej” – tyle tytułem wstępu. Sformułowanie „kultura ludowa”, na co autor zwraca uwagę, jest pojęciem bardzo niejednoznacznym, trudnym do zdefiniowania i służy raczej ogólnemu zarysowaniu podejmowanej tematyki niż stworzeniu konkretnej definicji. Powodem może być chociażby regionalna odmienność w sensie lokalnych wierzeń i zwyczajów i mam tu na myśli wyłącznie polską specyfikę. Antropolodzy już dawno, na podstawie badań, doszli do wniosku, że człowiek, bez względu na to pod jaką szerokością geograficzną żyje, bywa w swych wierzeniach istotą powtarzalną i schematyczną. Wprawdzie treść owych wierzeń (czy też zabobonów) była (jest) rzecz jasna różna, ale powody ich powstawania pozostają zazwyczaj takie same, być może nieuświadomione, jednak zawsze stanowią próbę opisania zjawisk trudnych do wyjaśnienia i radzenia sobie z lękiem przed nieznanym.

Wiesław Myśliwski powiedział kiedyś, że kultura wiejska nie znała poczucia bezradności, stąd popularność zamawiaczek, znachorek, szeptuch, obrzędów zwanych przez nas zabobonami, które były jednak „lekiem” na wszystkie dolegliwości i dawały bezradnym na pozór ludziom poczucie sprawczości. Oczywiście my, współcześni, scjentyści, stwierdzamy bez wątpliwości, że źródłem zabobonów jest niewiedza, ale dla nieuświadomionej ludności wiejskiej (i miejskiej) wieków minionych, owe wierzenia były zapewne remedium na wynikający z niewiedzy strach przed niepojętym światem (doczesnym i duchowym).

Książka Piotrowskiego stanowi doskonałą egzemplifikację tej tezy. Mnogość przykładów, przywołań, cytatów m.in. z króla polskiej etnografii Oskara Kolberga czy Seweryna Udzieli i innych, jest naprawdę przebogata. Na kartach książki aż roi się od mamunów, dziwożon, strzyg, upiorów, krasnoludków etc., etc. Wiatr, bagna, drogi rozstajne, nietoperze, samobójcy nie tylko pośrednio budują nastrojowość w tej naukowej przecież książce, ale są nieodłącznymi motywami ludowych zaświatów, które w swojej etnograficznej pasji bardzo klarownie nam autor objaśnia. W wielu baśniach, podaniach i legendach odnajdujemy nie wyłącznie źródło historii niesamowitych, ale uważny czytelnik będzie czerpał również wiedzę o stosunkach społecznych, warunkach higienicznych, a być może nawet pogłos wydarzeń historycznych. Jaki był status kobiety zaraz po narodzinach dziecka, co mogła a czego jej zabraniano? Czy rzeczywiście dbano na wsi o ludzi starych i niedołężnych? Dlaczego wędrowny dziad raz mógł liczyć na sympatię i strawę, a innym razem spotkać się z agresją prowadzącą nawet do zabójstwa? Kto podmieniał matkom niemowlęta, dlaczego w starym piecu diabeł pali i czy zwykła dziurka od klucza może mieć znaczenie metafizyczne lub wręcz demoniczne i dlaczego najlepiej ją zasłonić? Powiedzą niektórzy, że to stare dzieje i bajania, bez związków z czasem obecnym, ale ja sam, wychowany na zamojskiej wsi, pamiętam z dzieciństwa komentarze starszych, że wieje jakby ktoś się powiesił. Zatem owa niesamowitość (w sensie grozy) pozostaje spadkiem po naszych przodkach chociażby w warstwie werbalnej, chociaż często chyba nawet nieuświadomionej.

Piotrowski wykonał naprawdę mrówczą pracę, nie tylko zbierając owe świadectwa, ale przede wszystkim nadając im porządek metodologiczny i organizując poszczególne rozdziały i podrozdziały w taki sposób, aby stanowiły zwartą, naukową i niemal fabularną kompozycję.

Jacek Hnidiuk

Robert PIOTROWSKI, Diabeł tkwi w szczegółach. Znaki świata nadprzyrodzonego w życiu codziennym wsi polskiej XIX i początku XX wieku, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2024, seria: Paralele. Folklor, literatura, kultura.

Wróć