Magdalena Maciejewska
Dla większości społeczeństwa każdy naukowiec jest łudząco podobny do Alberta Einsteina. Charakteryzuje go szaleństwo w oczach, rozwiane włosy, do tego najlepiej solidne okulary i probówka w dłoni. Ten wyimaginowany portret wiąże się także z przekonaniem, że takiej osoby nie da się zrozumieć, bo w trudny sposób mówi o trudnych rzeczach. Na szczęście w walkę z takim przeświadczeniem od lat angażują się popularyzatorzy nauki, czyli ludzie, którzy wiedzą, jak o niej mówić, aby inni chcieli słuchać.
Przez wieki informacje o badaniach naukowych i ich wynikach były zarezerwowane tylko dla nielicznych. Nawet w dobie powszechnego dostępu do mass mediów i popularności Internetu o tym, co w świecie nauki piszczy, wie bardzo niewielu. Zarówno początkujący naukowcy, jak i ci z większym stażem, przyzwyczajeni są do dzielenia się swoimi odkryciami w wąskim gronie specjalistów m.in. za pośrednictwem publikacji lub wystąpień konferencyjnych. Niestety, tego typu działalność oddziałuje na niewielką część społeczeństwa – czasem udaje jej się wymknąć poza uniwersyteckie mury i wkroczyć do świata biznesu, ale rzadko wiedzą o niej osoby niezwiązane na co dzień z akademickim światem. W związku z tym trudno się dziwić, że odsetek osób pokładających wiarę w fake newsy i teorie spiskowe rośnie, także wśród młodych odbiorców. To pokazuje, że wychodzenie z wiedzą naukową poza uniwersyteckie mury jest coraz pilniejszą potrzebą.
Próbą odpowiedzi na tę potrzebę był projekt komisji ds. popularyzacji nauki Krajowej Reprezentacji Doktorantów pn. „Popularyzacja nie boli” zrealizowany przy finansowym wsparciu Ministerstwa Edukacji i Nauki na przełomie 2021 i 2022 r. Studenci i doktoranci z całej Polski mieli możliwość:
wzięcia udziału w szkoleniach poświęconych m.in. komunikacji naukowej, współpracy z mediami czy też organizacji wydarzeń popularnonaukowych;
zweryfikowania własnej wiedzy z zakresu różnych dziedzin nauki;
zapoznania się z osobami zajmującymi się na co dzień popularyzacją nauki, które do tej pory znane im były tylko z ekranu;
nawiązania współpracy z innymi studentami i doktorantami zainteresowanymi wychodzeniem z nauką poza uniwersyteckie mury;
zaprojektowania własnych inicjatyw popularnonaukowych i zaprezentowania ich podczas gali finałowej.
To nie wszystko! Osoby zainteresowane szczegółami projektu mogą zapoznać się z nim na stronie internetowej: http://popularyzacjanieboli.pl/raport/. Jeśli ktoś chciałby wziąć udział w kolejnej edycji, powinien śledzić media społecznościowe Krajowej Reprezentacji Doktorantów i fanpage projektu.
W 2021 r. członkowie wspomnianej komisji przygotowali ankietę poświęconą zaangażowaniu polskich doktorantów w popularyzację nauki, którą wypełniło ponad 200 osób. W ich opinii popularyzacja jest ważna dla społeczeństwa. Tak stwierdziło aż 95% badanych, przy czym niektórzy uważali nawet, że to rodzaj obowiązku naukowca z tej racji, że nauka w dużej mierze finansowana jest z publicznych pieniędzy. Wśród materiałów popularyzatorskich, po które respondenci sięgali najchętniej, znajdowały się artykuły i książki popularnonaukowe. Osoby badane chętnie korzystały także z poświęconych temu tematowi warsztatów oraz materiałów wideo. Warto jednak dodać, że aż 19% przebadanych doktorantów nie ma swojego ulubionego popularyzatora. Wśród tych wymienianych z imienia i nazwiska prym wiedli: Dawid Myśliwiec, Tomasz Rożek, Kasia Gandor, Łukasz Sakowski i Radosław Kotarski oraz Neil deGrasse Tyson i Stephen Hawking. Cieszy to, że aż 2/3 ankietowanych chociaż raz zaangażowało się w popularyzację nauki, najczęściej poprzez organizację zajęć na ten temat, pisanie artykułów, działalność w social mediach lub przygotowywanie dni otwartych i festynów naukowych.
Można więc zauważyć, że doktorancka samoświadomość związana z omawianą kwestią jest naprawdę na zadowalającym poziomie. Jednakże popularyzowanie nauki nie jest łatwym kawałkiem chleba. Wśród problemów związanych z tego typu działalnością doktoranci wymienili m.in. brak gratyfikacji finansowych, ignorowanie tego typu aktywności podczas przydzielania stypendiów oraz brak akceptacji lub niewielką akceptację tego typu działań w ich środowisku. Mając to na uwadze, warto zadać sobie pytanie, w jaki sposób już od początku akademickiej drogi można zachęcać młodych ludzi do działań mających na celu podnoszenie wiedzy całego społeczeństwa i przekonywanie go do tego, że nauka naprawdę da się lubić.
Magdalena Maciejewska, Krajowa Reprezentacja Doktorantów