logo
FA 9/2023 narracyjność w nauce

Paweł Skuczyński

Narracyjność w prawie

Narracyjność w prawie 1

Rys. Sławomir Makal

Badania nad narracjami w prawie w wielu krajach należą do kanonu, podczas gdy u nas dopiero odkrywamy ten temat. Jego upowszechnienie zapewne nie nastąpi szybko, a szkoda, ponieważ badania takie otworzyłyby w naukach prawnych nowe perspektywy.

Potrzeba poszukiwania nowych perspektyw w naukach prawnych nie wynika wyłącznie z charakterystycznego dla każdej nauki dążenia do poszerzania wiedzy, ale także z ich specyfiki. Prawo jest bowiem dziedziną praktyczną, a więc zadaje pytania dotyczące działania. Poszukując na nie odpowiedzi, z jednej strony opisujemy różne instytucje oraz fakty społeczne, które je wykreowały, a z drugiej analizujemy ich anatomię, czyli przede wszystkim normy, które tę kreację umożliwiły oraz wyznaczane przez nie uprawnienia i obowiązki. Innymi słowy prawo zawieszone jest między faktami a normami. Ma to wiele konsekwencji począwszy od problemów ontologicznych (czym prawo jest) po metodologiczne (czy istnieje jedna metoda poznawania prawa). W tym miejscu warto zwrócić uwagę przede wszystkim na jedną z nich, tj. na trudność z utrzymaniem równowagi między zainteresowaniem faktyczną i normatywną stroną działania instytucji prawnych.

Sprzyja to zarzutom, że wiedza o prawie to głównie abstrakcyjna wiedza pojęciowa o normach prawnych pomijająca rzeczywistość społeczną, w której i dla której prawo funkcjonuje. Poprzez edukację prawniczą w taki sposób ukształtowana jest też umysłowość prawników, a to przekłada się na coraz większe wyobcowanie instytucji prawnych. Przeciwdziałanie temu jest trudne, ale od wielu pokoleń badacze podejmują takie próby. Przede wszystkim należy zaliczyć do nich postulowanie tzw. integracji zewnętrznej nauk prawnych, a więc otwierania się ich na inne nauki społeczne, istniejące na ich gruncie paradygmaty oraz recepcję ich pojęć oraz metod. Realizacja tego postulatu skutkować ma zwiększeniem samoświadomości metodologicznej tych pierwszych oraz uczynienie teoretycznego obrazu prawa bardziej adekwatnym.

Włączenie perspektywy narracyjnej do nauk prawnych może być traktowane jako przejaw ich integracji zewnętrznej i już z tego powodu powinno być traktowane poważnie, a nie jako rodzaj przejściowej mody lub nowinkarstwa. Podkreślić zresztą wypada istnienie długiej tradycji czerpania przez badaczy prawa z innych nauk, a niektóre z pojęć, które w ten sposób dostały się w ich obręb, bardzo istotnie przyczyniły się do lepszego zrozumienia zjawisk prawnych i na dobre zadomowiły się w myśleniu prawników. Tak stało się choćby w przypadku pojęcia systemu wykorzystywanego do opisywania relacji między poszczególnymi normami prawnym, wyjaśniania struktury prawa oraz uzasadniania wielu rozumowań prawniczych. Innym przykładem może być pojęcie dyskursu, dzięki któremu lepiej rozumiemy relacje między poszczególnymi aktami mowy w praktyce prawniczej, a w szczególności aktami tworzenia prawa, jego stosowania oraz wszelkimi argumentacjami prawniczymi.

Charakterystyczne jest, że powyższe przykłady łączy użyteczność wskazanych pojęć w rozwiązywaniu problemów dotyczących właściwości tego, co w prawie jest ponadjednostkowe czy ponadzdaniowe, a więc są one pomocne w odpowiedzi na pytanie, co spaja poszczególne normy lub akty prawne w całość, którą nazywamy prawem. Podobnie jest z pojęciem narracji, ponieważ dzięki niemu możliwe jest rozumienie tego spoiwa w całkiem nowy sposób, ukazujący nowe jego właściwości. Co ciekawe, rozumienie to może być zaskakujące dla samych prawników, gdyż ukazuje takie cechy ich rozumowania i postrzegania prawa, które bywają dla nich zakryte, są wbrew intuicji oraz poza stanem ich samoświadomości metodologicznej. Zazwyczaj bowiem prawnicy utożsamiają narracje ze snuciem opowieści z czysto subiektywnego punktu widzenia w najlepszym przypadku, a w najgorszym z manipulacją faktami. W konsekwencji, zgodnie z tą obiegową opinią, wprowadzają one – na przykład w procesie sądowym – element nieracjonalny i nieobiektywny, a zatem muszą być eliminowane.

Opowiadanie bajki na różne sposoby

Jednakże po bliższym zastanowieniu owi prawnicy gotowi byliby zapewne przyznać, że w gruncie rzeczy posługują się narracjami o wiele częściej niż mogłoby się wydawać, a być może jest to wręcz dla praktyki i teorii prawa koniecznością. W pierwszej kolejności struktury narracyjne dają się zauważyć w prezentowaniu faktów sprawy. Nie chodzi przy tym tylko o dość trywialną obserwację, że tzw. udowodnienie stanu faktycznego wymaga ustalenia kolejności określonych zdarzeń, a tę zawsze wypowiadamy poprzez narracje. Bardziej istotne jest, iż te same fakty mogą być opowiedziane na różne sposoby. Tym, co łączy te różne opowieści, jest tożsamość prezentowanych faktów i związków między nimi. Inaczej więc mogą być one zaprezentowane przez strony sporu sądowego, które mają sprzeczne ze sobą interesy, inaczej przez poszczególnych świadków, a w inny jeszcze sposób przez sąd, gdy dokonuje on ostatecznych w tym zakresie ustaleń.

Stosowanie teorii narracyjnych może wyjaśnić to zjawisko poprzez dobrze znane na jej gruncie odróżnienie opowieści od fabuły rozumianej jako jej treść odnosząca się do wewnętrznej logiki zdarzeń w niej prezentowanych. Przy pomocy tego rozróżnienia o wiele łatwiej zrozumieć, w jaki sposób, nie kwestionując prawdomówności lub szczerości osób formułujących różne opowieści, można uznać te ostatnie za interpretacje tych samych zdarzeń. Jest to sytuacja analogiczna do opowiadania np. tej samej bajki na różne sposoby. Dopóki jednak zachodzi tożsamość fabuły, dopóty mamy do czynienia z tą samą bajką. Takie ujęcie prezentowania faktów podczas sporów sądowych pozwala w nowy sposób spojrzeć na zadanie sądu, gdy chodzi o ich ustalenie. Jego zadaniem jest bowiem nie tylko zweryfikowanie prawdziwości poszczególnych twierdzeń o faktach, ale wyodrębnienie tego, co stanowi „fabułę” istotną z punktu widzenia rozstrzygnięcia i zweryfikowanie jej prawdziwości jako całości.

Na marginesie można zauważyć, że powyższe zastosowanie pojęcia narracji nawiązuje przede wszystkim do jego Arystotelesowskiej tradycji, na gruncie której tekst narracyjny to pośredni sposób prezentowania zdarzeń w przeciwieństwie do ich bezpośredniego odgrywania. Możliwe jest jednak również sięgnięcie do tradycji bliższej Cyceronowi, w której narracja to bardziej uniwersalny środek retoryczny służący ekspozycji problemu i stworzeniu warunków do skutecznego użycia argumentów za jego określonym rozwiązaniem.

W poszukiwaniu dróg do osiągnięcia racjonalnego konsensu

Drugi sposób pojmowania narracji w prawie nawiązuje do tej ostatniej tradycji i polega na traktowaniu ich jako środka retorycznego odmiennego od posługiwania się argumentami. Celem włączania ich do rozumowań prawniczych jest więc przede wszystkim przygotowanie gruntu pod wykazanie racji za danym poglądem prawnym lub rozstrzygnięciem sprawy. Wykorzystane w taki sposób narracje mogą dotyczyć faktów sprawy, ale nie muszą. Ich przedmiotem bowiem może być również dotychczasowy jej przebieg czy kształtowanie się różnych stanowisk relewantnych dla jej osądzenia. Wybór narracji i jej przedmiotu powinien być dostosowany do argumentacji, którą ona poprzedza oraz do wiedzy podzielanej przez prawnika i jego audytorium. Poprzez narrację demonstruje się ową wiedzę, aby następnie na jej podstawie zbudować zestaw przekonujących dla audytorium racji.

W związku z takim ujęciem można by podnieść, że skoro retoryka służy wywoływaniu lub wzmacnianiu określonych przekonań u słuchaczy, to osiąganie tego celu przez narracje, a nie argumenty, musi prowadzić do wniosku, iż są one jedynie środkiem perswazji. Na pierwszy rzut oka może w konsekwencji znajdować tu zastosowanie wspomniany już zarzut dotyczący irracjonalnego charakteru posługiwania się narracjami w prawie. Rzeczywiście w ujęciu retorycznym funkcję poznawczą w rozumowaniach praktycznych pełnią argumenty, a wszystko inne może być traktowane jako dodatek. Jednakże nie oznacza to, że wszelkie takie dodatki powinny być traktowane jako irracjonalne lub manipulacyjne. Przygotowawcze i poprzedzające argumenty użycie narracji pozwala przypisać im raczej funkcje heurystyczną. Innymi słowy, choć nie da się na gruncie omawianego ujęcia uzasadniać sądów praktycznych przy pomocy narracji, to jednak mogą być one pomocne w poszukiwaniu dróg do osiągnięcia racjonalnego konsensu wśród zainteresowanych rozstrzygnięciem.

Narracje mają w prawie charakter metaargumentacji

Możliwe jest jednak pójście dalej i tak czyni trzecie stanowisko dotyczące wykorzystania pojęcia narracji w prawie. Zgodnie z tym stanowiskiem pełnią one funkcje poznawcze, a zatem wykorzystanie tego pojęcia jest niezbędne w epistemologii prawa. Nawet więc jeśli prawnicy nie byliby gotowi przyznać, że to poprzez narrację dochodzą do prawnych rozstrzygnięć zawisłych w sądach spraw, to rolą nauk prawnych jest zrekonstruowanie tego, w jaki sposób rzeczywiście rozumują, a nie da się tego uczynić bez pojęcia narracyjności. Efekty tej rekonstrukcji wskazują, że prawnicze argumenty w praktyce przyjmują raczej strukturę opowieści niż teorii. Są więc raczej idiograficzne niż nomologiczne. Innymi słowy, narracje mają w prawie charakter metaargumentacji. Nie da się wykazać trafności określonego rozstrzygnięcia sprawy bez przeprowadzenia rozumowania, a więc jego uzasadnienia. Ale nie da się również skonstruować takiego uzasadnienia bez zbudowania opowieści, która połączy jego elementy w zrozumiałą i funkcjonalną całość.

Powyższe ujęcie narracji w prawie opiera się na założeniu, że wszelkie argumenty prawnicze ukształtowały się w toku pewnych procesów historycznych. Choć zatem używamy do ich wyrażenia standardowych określeń, tj. zazwyczaj łacińskich paremii w rodzaju „in dubio pro reo” lub „lex retro non agit”, i choć mają one swoją normatywną treść, do której wyrażenia te odsyłają, to nie da się ich zrozumieć bez uwzględnienia, w jaki sposób przebiegały procesy ich historycznego kształtowania. Dlatego można powiedzieć, że każdy prawnik musi być poniekąd zarazem historykiem prawa i chodzi nie tylko o określone kompetencje kulturowe związane ze znajomością historii, ale o zdolność do posługiwania się argumentami jako swego rodzaju cząstkami narracyjnymi, z których zbudowana jest cała wypowiedź. Bez tego niemożliwe byłoby połączenie ich w jedną spójną i przekonującą strukturę. W omawianym ujęciu narracje pełniące funkcję metaargumentacyjną muszą składać się z mniejszych, pasujących do siebie narracji, które zostały powyżej określone jako cząstkowe.

Znajduje to dodatkowe potwierdzenie, jeśli przyjrzymy się owym historycznym procesom kształtowania się argumentów prawniczych. Przykładowo, powołanie się na jakikolwiek przepis prawa i wynikającą z niego normę, jest jednocześnie odwołaniem się do faktów instytucjonalnych polegających na tym, że zostały one ustanowione przez właściwy do tego organ, np. parlament, zgodnie z przewidzianą w prawie procedurą. Samo więc ustalenie obowiązywania przepisów nie może się odbyć bez sformułowania opowieści odnoszącej się do relewantnych zdarzeń z przeszłości. Podobnie jest, gdy prawnik wprowadza do argumentacji jakąś zasadę prawa, która nie wynika wprost z przepisów, ale uznawana jest za część prawa – jak zwykło się to kiedyś określać – jako element jego ducha. Wówczas również niezbędne jest odwołanie się do faktów instytucjonalnych, tym razem takich, w których się ona zamanifestowała. Zasady prawne uznajemy za wiążące bowiem nie dlatego, że zostały wprost ustanowione, ale wskutek wielokrotnego ugruntowania ich, np. w orzeczeniach sądowych lub innych rozstrzygnięciach władzy publicznej. Wreszcie, także gdy dochodzą do głosu argumenty dotyczące znaczenia poszczególnych pojęć prawnych lub całych wyrażeń zawartych w prawie, prawnicy zazwyczaj odwołują się do faktów instytucjonalnych dotyczących kształtowania i ewolucji tych znaczeń, nawet jeśli wprost zdają się przyjmować bardziej dyrektywalną koncepcję semantyki tekstu prawnego.

Każdy powyższy przypadek wymaga więc operowania faktami instytucjonalnymi oraz ich wzajemnymi relacjami. Należy podkreślić, że fakty te jednak nie mogą być mylone z faktami sprawy, aczkolwiek tak jak w odniesieniu do tych ostatnich, w przypadku faktów instytucjonalnych również możliwe jest konstruowanie różnych narracji odnoszących się do tej samej logiki zdarzeń. Ponownie więc zastosowanie teorii narracji wyjaśnia, w jaki sposób możliwe są rozbieżne interpretacje poszczególnych argumentów prawnych, mimo że bazują one na tych samych faktycznych podstawach.

Narrator może być różnie skonstruowany

Wyjaśnienie za pomocą pojęcia narracji wielu zjawisk prawnych nie jest jednak jedynym jego zastosowaniem. Poza potencjałem eksplanacyjnym ma ono bowiem również potencjał krytyczny, co wyznacza czwarte ze stanowisk wartych omówienia. Potencjał ten ujawnia się już wtedy, gdy weźmie się pod uwagę, że przy pomocy pojęcia narracji można zwrócić uwagę prawników na te elementy ich praktyki, które przed nimi na co dzień pozostają zakryte, a więc przede wszystkim, iż myślą i mówią oni narracjami, nawet jeśli tego nie dostrzegają. Na tej podstawie mogą oni uniknąć wielu błędów związanych choćby z paternalistycznym wyciszaniem określonych punktów widzenia ze względu na ich prezentację w formie rzekomo zupełnie subiektywnych i arbitralnych opowieści.

Jednakże, jeśli weźmiemy pod uwagę inny jeszcze aspekt teorii narracji, to ich potencjał krytyczny dla prawa może okazać się jeszcze bardziej istotny. W każdej narracji występuje bowiem ktoś, kto prezentuje zawartą w niej fabułę, a więc narrator. Oczywiście może być on różnie skonstruowany. Może wypowiadać się w formie pierwszoosobowej lub trzecioosobowej. Może być uczestnikiem zdarzeń lub jedynie ich obserwatorem. Może być wszechwiedzący lub jego punkt widzenia może być ograniczony. W konsekwencji opowieść może być zaprezentowana w sposób bardziej obiektywny lub subiektywny. Wybór dokonany w tym zakresie przez autora danej narracji zazwyczaj jest podyktowany chęcią sprostania wymogom gatunku, do którego aspiruje. Zarazem jednak w ten sposób ujawniany jest jego stosunek do tych wymogów i sposób ich rozumienia. Jest to szczególnie widoczne, gdy konstrukcja narratora jest nietypowa i niedopasowana do gatunku, w tym także w sytuacjach, gdy narratorem jest sam autor.

W kontekstach literackich każdy taki przypadek gotowi będziemy interpretować jako działanie zamierzone i nakierowane na wywołanie określonego efektu, także krytycznego czy dekonstrukcyjnego w stosunku do wymogów gatunku. Natomiast w innych kontekstach rozsądnie można zakładać, że działanie takie może być niezamierzone. Wówczas wbrew intencji autora sposób skonstruowania narratora lub po prostu niektóre jego cechy mogą zdradzić, jaki stosunek ma do swojej narracji autor. Potencjał krytyczny takich sytuacji polega nie tylko na tym, że umożliwiają one dekonstrukcję danego gatunku, ale przede wszystkim powalają ocenić np., do jakiego stopnia zdarzenia są w danej narracji rzeczywiście obiektywnie zaprezentowane, a na ile na prezentację tę wpłynęły przekonania, emocje czy interesy autora.

W prawie ma to fundamentalne znaczenie, ponieważ w odniesieniu do wielu narracji możemy mówić o występowaniu w nich narratora instytucjonalnego. Przykładowo, narratorem w uzasadnieniu orzeczenia sądowego jest niewątpliwie sąd rozumiany jako instytucja. Czy jest on jednak zarazem jego autorem, czy też mamy do czynienia z autorami, którymi są sędziowie rozumiani jako jednostki, nie jest już tak oczywiste. Zazwyczaj prawnicy gotowi byliby przychylić się do pierwszej możliwości, zakładając, że byty instytucjonalne, takie jak sądy, parlamenty oraz inne podmioty i organy prawne, istnieją nie tylko jako podmioty w tekście, choćby nawet pełniły w nich tak ważną rolę jak narrator, ale istnieją w rzeczywistości społecznej. Zastosowanie teorii narracji do wypowiedzi prawnych pozwala nie być tego aż tak pewnym.

Podsumowując, każde z czterech przedstawionych powyżej stanowisk dotyczących wykorzystania pojęcia narracji w prawie dostrzega jego użyteczność. Każde jednak widzi ją w czymś innym, co wszakże absolutnie nie jest czymś negatywnym. Dzięki tej różnorodności widać bowiem, że podjęcie zadania integrowania nauk prawnych z innymi dyscyplinami, w których teoria narracji w różnych wariantach zadomowiła się o wiele bardziej, powinno być podjęte jako ważne i pilne, a w żaden sposób nie powinno być postrzegane jako wyraz przejściowej i nieistotnej mody.

Autor jest doktorem nauk prawnych, pracownikiem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego w Katedrze Filozofii Prawa i Nauki o Państwie. Jest również prezesem fundacji Instytut Etyki Prawniczej oraz wydawcą serii Biblioteka Etyki Prawniczej. Visiting Scholar na University of Melbourne oraz National University of Singapore.

Wróć