logo
FA 9/2022 informacje i komentarze

Jarosław Polański

Nie od razu w Lidze Mistrzów

Joanna Wolszczak-Derlacz ze współautorami, analizując wyniki konkursów NCN, korelują sukcesy dziewięciu uczelni badawczych w konkursach Narodowego Centrum Nauki z liczbą publikacji ich pracowników w wydawnictwach MDPI (FA 7-8/2022). Ujawniając korelację ujemną, konstatują, że chociaż „nie można […] mówić o związku przyczynowo-skutkowym”, […] to jednak „eksperci NCN nisko oceniają MDPI” oraz podkreślają, „że MDPI to jedna z grup wydawnictw o wątpliwej renomie”. Jednocześnie wiele wydawnictw tej grupy posiada wysokie parametry naukometryczne IF, lokując się w najwyższym tzw. kwartylu (Q1) jakości naukowej czasopism (porównaj np. rankingi SCIMAGO). Także na ministerialnej liście czasopism wiele z nich premiowanych jest wysoką punktacją (np. „International Journal of Molecular Science”, MDPI, Q1, IF=6,63, 140 pkt. ministerialnych). Wysoka pozycja rankingowa MDPI kłóci się więc z niską renomą wydawnictwa. Powstaje dylemat: publikować w MDPI, czy nie?

Nie od razu w Lidze Mistrzów 1

Rysunek 1 Zależność między subwencją 2022 na pracownika (dotacja) a udziałem publikacji w czasopismach MDPI (a) oraz sukcesem w konkursach NCN (b). Dane według [Joanna Wolszczak-Derlacz et al., FA 7-8, 2022], pominięto Gdański Uniwersytet Medyczny ze względu na brak danych dotyczących subwencji (www.gov.pl).

Marek Kosmulski zauważa relację pomiędzy liczbą publikacji w MDPI a finansowaniem nauki w różnych krajach. Generalnie, udział publikacji MDPI w krajowej puli publikacji jest wysoki w krajach o średnich nakładach na naukę. Musimy mieć jakieś środki na opłacenie licencji open access, a jednocześnie wciąż nie możemy doścignąć liderów nauki z łatwością uzyskujących przewagę w najważniejszych czasopismach. Dobrymi przykładami są Polska i Rumunia (FA 5/2022).

Finanse są kluczowe dla wielu obszarów aktywności człowieka. Wiele ciekawych przykładów podaje Steven Pinker (Nowe Oświecenie, Zysk i S-ka, 2018). Analiza liczby afiliacji publikacji w „Nature” według krajów względem nakładów finansowych na naukę ujawnia silną korelację. Efekt ten – tzw. efekt świętego Mateusza: masz dużo, będziesz miał więcej, masz mało, będziesz miał mniej – opisany jest na przykład w publikacji Bogocz, J., Bak, A., Polanski, J., 2014, No free lunches in Nature? An analysis of the regional distribution of the affiliations of Nature publications, „Scientometrics” 101(1), s. 547. Wysokość budżetu na badania naukowe może także wyjaśniać efekt korelacji MDPI z sukcesami w konkursach NCN. Dane ze wspomnianego artykułu J. Wolszczak-Derlacz uzupełniłem wartościami ministerialnych subwencji dla uczelni w 2022 r. Rysunek 1. przedstawia zależność między liczbą publikacji w MDPI (1a) oraz między sukcesem w grantach NCN (1b) a subewncją na jednego pracownika. Widać wyraźne trendy obu zależności, przy czym uczelnie grupują się według typów, jak np. politechniki, uniwersytety. Politechniki mają większą liczbę publikacji w MDPI, a niższy sukces w NCN, uniwersytety – niższą liczbę publikacji w MDPI i większe osiągnięcia w konkursach NCN. Im wyższa subwencja, tym niższa liczba publikacji w MDPI. AGH i UJ nieco wyłamują się z tych trendów.

W nauce jest podobnie jak w sporcie. Nikt nie spodziewa się wygranej Legii Warszawa z londyńską Chelsea. Nie powinno nas wobec tego dziwić, że kiedy przyglądamy się miejscu polskiej nauki w rankingach międzynarodowych, wciąż zauważamy znaczny dystans naszych uczelni do zagranicznych liderów (Kąkol, FA 2/ 2022). Dwie dekady temu śmialiśmy się, recenzując publikacje nadsyłane z Chin. Dzisiaj te prace są w najlepszych czasopismach. Towarzyszyły temu jednak wysokie inwestycje. Publikacje w MDPI to wysoki IF, wysoka punktacja kategoryzacyjna oraz szybki cykl wydawniczy. Warto pamiętać, że najwyższy udział w publikacjach MDPI mają prace amerykańskie (M. Kosmulski, FA 5/2022). Wady to bojkot środowiska (nie cytuj, nie pisz, nie recenzuj). Jak piszą Wolszczak-Derlacz ze współautorami: „eksperci NCN nisko oceniają MDPI”.

Nie od razu w Lidze Mistrzów 2

Rysunek 2 Pełny tekst komunikatu w Nature, 332 (7), 495, Copyright © 1988, Nature Publishing Group

Czy pokazane korelacje mogą być reprezentatywne? Statystyka nie pozostawia złudzeń: mało danych, niska reprezentatywność. Dla wszystkich poszukujących prostych recept na rysunku 2. przedstawiam reprodukcję komunikatu z „Nature”, który składa się z dwóch zdań i jednego rysunku. Prof. Helmut Sies z Instytutu Chemii Fizjologicznej Uniwersytetu Chemii w Dusseldorfie śmieje się i mruga okiem, proponując proste rozwiązanie problemu spadającego przyrostu naturalnego. Okazuje się, że przyrost naturalny koreluje z liczbą gniazdujących bocianów. Każde dziecko zna receptę. Bociany do pracy.

Problem MDPI wynika ze wszechobecności rankingów. Teoretycznie każda publikacja powinna być oceniana niezależnie od czasopisma, w którym się ukazuje. Przenoszenie rankingu czasopisma na autorów pojedynczych publikacji nie jest uprawnione. Cóż kiedy praktyka jest inna i nie należy się tu spodziewać zmian. Człowiek lubi rankingi. Lubimy porządkować rzeczywistość w postaci prostych reguł. Proces publikowania w czasopismach ma wiele problematycznych elementów. Wiele znakomitych publikacji zostało błędnie odrzuconych. Rozczarowanie systemem tradycyjnego publikowania doprowadziło do utworzenia domeny arxiv, publikacji bez recenzowania. Publikują tu szybko, często jako preprinty, najlepsze grupy i uczelnie. W mojej ocenie, obecna słaba renoma MDPI wynika nie tylko z jej faktycznego miejsca w szeregu, lecz także z walki na rynku czasopism. Publikowanie to także biznes. MDPI narusza interesy klasycznych wydawnictw. Szybki wzrost miejsca w rankingach pokazuje, że wbrew wielu opiniom MDPI nie jest na przegranej pozycji. Czy warto tu publikować? Oczywiście najlepiej publikować w „Nature”, ale jeżeli publikacja w MDPI wspiera budżet uczelni przez proces ewaluacji, to warto sięgnąć po takie fundusze. Nie od razu zagramy w Lidze Mistrzów.

Prof. dr hab. inż. Jarosław Polański,Instytut Chemii UŚ, Katowice

Wróć