Marcelina Smużewska

Józef Kostrzewski
Kostrzewski uważany jest za zwolennika koncepcji autochtonicznej, która mówi o tym, że kultura słowiańska na ziemiach etnicznie polskich zachowała ciągłość od prehistorii. Archeolog utożsamiał Prasłowian z twórcami kultury łużyckiej. Głosił taką tezę w opozycji do badaczy niemieckich, którzy uważali, że tereny etnicznie polskie zajmowali przed naszą erą Indogermanie. Prasłowianie nie przywędrowali na nasze ziemie ze wschodu, ale byli tu już dużo wcześniej i tworzyli zaawansowaną cywilizację. Pogląd Kostrzewskiego – jako pierwszego badacza Biskupina – można odnaleźć do tej pory w podręcznikach do historii. Choć tak naprawdę nie wiemy, kim byli mieszkańcy ziem polskich w VII i VI w. p.n.e. (brak dowodów genetycznych), taka koncepcja mogła się podobać władzom, bo cementowała mit silnej i spójnej etnicznie Polski. Obecnie większość archeologów skłania się ku koncepcji Kazimierza Godłowskiego, według której Słowianie przybyli na teren dzisiejszej Polski dopiero w V wieku naszej ery.
Józef Kostrzewski urodził się 25 lutego 1885 roku w Węglewie, w ówczesnym powiecie gnieźnieńskim. Jego ojciec był pochodzenia chłopskiego. Matka Elżbieta była córką powstańca listopadowego, który po jego klęsce zmienił nazwisko na Brońkański (wcześniej Cichocki). Rodzice prowadzili gospodarstwo rolne. Młody Józef od 1894 roku uczył się w niemieckim gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim. Tam zainteresował się życiem politycznym i to zainteresowanie nie opuściło go już przez całe życie. Ponieważ nie dostał promocji do kolejnej klasy, w 1897 roku przeniósł się do gimnazjum w Gnieźnie. Od 1905 roku publikował w prasie (anonimowo lub pod nazwiskiem). Teksty miały charakter patriotyczny. Rok później wstąpił do Stowarzyszenia Religijno-Patriotycznego „Eleusis” i zaangażował się w promowanie abstynencji (ten motyw będzie w jego biografii powracał). Za przynależność do tajnej organizacji i pisanie tekstów patriotycznych został usunięty ze szkoły. Maturę zdał w 1907 roku w Konigliches Auguste Victoria Gymnasium w Poznaniu. Miesiąc później zmarł jego ojciec. Bez wątpienia był to trudny okres dla młodego mężczyzny, ale Kostrzewski nie poddawał się łatwo.
Studia rozpoczął na Królewskim Pruskim Uniwersytecie we Wrocławiu. Początkowo na kierunku medycznym. Jako abstynent chciał zwalczać alkoholizm i inne choroby o podłożu społecznym. W 1909 roku został aresztowany w Warszawie za udział w ogólnopolskim zjeździe filomackim. Spędził w więzieniu kilka tygodni, co spowodowało, że nie zaliczył drugiego roku studiów medycznych. W tym samym czasie umarła matka – Elżbieta z Brońkańskich. Kostrzewski postanowił przenieść się do Krakowa. W latach 1909-1910 studiował tam m.in. filozofię, prehistorię, etnografię, historię sztuki i lingwistykę. Od 1910 roku był sekretarzem stowarzyszenia abstynenckiego „Wyzwolenie”. Redagował też czasopismo pod tym samym tytułem. Dalsze studia kontynuował w Berlinie na kierunku archeologii prehistorycznej.
W trakcie okresu berlińskiego podjął pracę asystenta w Królewskim Muzeum Etnograficznym. Potem, za namową Tadeusza Zgierskiego-Strumiłły (swojego mentora, pedagoga, filozofa i twórcy harcerstwa), wyjechał, by podejmować własne prace badawcze w British Museum w Londynie. Do Berlina wrócił latem 1911 roku. W październiku wziął ślub z Jadwigą Wróblewską, pochodzącą z Poznania. W tym samym roku pracował przy pierwszych wykopaliskach nieopodal Berlina. Jako asystent prof. Gustawa Kossiny został zatrudniony w Muzeum Marchijskim (Märkisches Museum) w Berlinie. Rok później zorganizował własne wykopaliska w gminie Jarocin i opublikował pierwszą książkę Wielkopolska w czasach prehistorycznych (1914).
W 1914 roku został asystentem w Muzeum im. Mielżyńskich w Poznaniu. Instytucja ta powstała w 1857 roku i była związana z Poznańskim Towarzystwem Przyjaciół Nauk. Duża cześć zbiorów to obiekty rzemiosła artystycznego, mające charakter pamiątek historycznych lub patriotycznych. W lipcu 1914 r. obronił pracę doktorską pt. Die ostgermanische Kultur der Spätlaténezeit. Prof. Kossina ocenił ją celująco. W trakcie I wojny światowej Kostrzewski pracował naukowo i porządkował zbiory muzealne, udzielał wykładów podczas poznańskich kursów naukowych (te staną się zaczątkiem uniwersytetu). Tuż przed wojną urodził mu się pierwszy syn – Zbigniew. W okresie wojennym został ojcem dwóch kolejnych synów: Bogdana i Przemysława. Zimą 1918 roku archeolog uzyskał habilitację na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Wykład habilitacyjny dotyczył pradziejów Wielkopolski (informacja o zatwierdzeniu habilitacji i propozycja objęcia katedry na UJK przyjdą do Kostrzewskiego rok później, przez co odmówi jej przyjęcia).
Rok 1918 to czas bardzo pracowity i radosny – organizowanie polskiej administracji na ziemiach odzyskanych. Józef Kostrzewski był w pełni zaangażowany w liczne prace: odzyskiwanie zbiorów kultury polskiej, tworzenie Wszechnicy Piastowskiej (uniwersytetu), policji obywatelskiej czy zakładanie kilku organizacji stowarzyszeniowych. W styczniu utworzono Katedrę Prehistorii Uniwersytetu Poznańskiego, której – z przerwami – Kostrzewski będzie kierownikiem przez kolejne 40 lat. W tym samym czasie Kostrzewski pracował nad mapami narodowościowymi Wielkopolski, które zostały wykorzystane na konferencji pokojowej w Wersalu. W 1919 roku prowadził wykopaliska w Tucznie (osada neolityczna). W 1920 roku przyczynił się do otwarcia Muzeum Wielkopolskiego w Poznaniu. Zainicjował też utworzenie Polskiego Towarzystwa Prehistorycznego. W trakcie akcji plebiscytowej na Śląsku wygłaszał wykłady o jego polskości.
W 1923 roku doprowadził do połączenia prehistorycznych zbiorów poznańskich muzeów w jeden zbiór – Dział Prehistoryczny Muzeum Wielkopolskiego, co od dawna forsował, a czemu opierali się różni mecenasi. Rok później zostaje szefem tego działu. W tym samym roku rodzi się jego córka Maria. Cały czas kontynuuje intensywne badania terenowe. W 1926 roku zakłada periodyk „Z Otchłani Wieków”, który ma służyć popularyzowaniu najnowszych odkryć archeologicznych. Kostrzewski wspiera działalność ruchów studenckich, zwłaszcza tych patriotycznych.
11 października 1933 roku Walenty Szwajcer, nauczyciel z lokalnej szkoły w Biskupinie, informuje prof. Kostrzewskiego, że obniżony stan wód gruntowych Jeziora Biskupińskiego i rzeki Gąsawki odsłonił szereg pali wbitych w ziemię, które na oko stanowią zabytek archeologiczny. Uczony jedzie tam od razu i po wizji lokalnej stwierdza, że jest to osada nawodna z wczesnej epoki żelaznej, czyli mniej więcej z V wieku przed narodzeniem Chrystusa. Pierwszy tekst o odkryciu pojawia się w „Kurierze Poznańskim” zaledwie miesiąc po doniesieniach Szwajcera.
Pierwszy poważny sezon wykopaliskowy w Biskupinie odbył się w 1934 roku. Wzięli w nim udział studenci z Prehistorycznego Koła Naukowego, asystenci katedry i liczna grupa robotników. Pracami, obok prof. Kostrzewskiego, kierował mgr Zdzisław Rajewski. Za pierwszym razem zbadano ok. 500 m2 półwyspu. Dzięki temu odkryciu studenci mieli możliwość doskonalenia umiejętności badawczych w praktyce. Część zajęć uniwersyteckich została przeniesiona na czas wykopalisk do Biskupina. W kolejnym roku wykopaliska były kontynuowane w jeszcze większym składzie. Przebadane zostaje 2500 m2. Kostrzewski popularyzuje wiedzę o tym miejscu poprzez liczne referaty na konferencjach. Wykopaliska są kontynuowane też w kolejnych latach do wybuchu II wojny światowej.
Biskupin okazuje się jednym z ważniejszych odkryć archeologicznych w XX wieku. Jest to osada obronna z przełomu epoki brązu i żelaza. Fakt, że przez wieki pozostawała pod wodą, umożliwił jej dobre zachowanie. Biskupin, jak inne grody drewniane, nie został zniszczony przez pożar, ale zwyczajnie opuszczony przez swoich mieszkańców. Najbardziej prawdopodobną przyczyną był splot trzech czynników: ochłodzenia klimatu (Biskupin zalewała woda), wyeksploatowania okolicznych ziem przez mieszkańców grodu lub przepędzenie ich przez wrogie plemiona. W trakcie badań nad Biskupinem stosowano wiele interdyscyplinarnych rozwiązań. W ekspedycji brali udział także palinolodzy (specjaliści od pyłków roślin), dendrolodzy (specjaliści od drewna), paleozoolodzy (na podstawie szczątków zwierzęcych określali, co jedli mieszkańcy Biskupina), etnografowie i architekci. Stanowisko było dokumentowane nawet poprzez zdjęcia lotnicze i badane przez nurków.

Biskupin. Odkopywanie domów i wału obronnego 1934-1939
Zdaniem bohatera tego tekstu Biskupin zamieszkiwali Prasłowianie. Ich kulturę trudno badać, ponieważ stosowali oni kremację w jamach jako formę pochówku. Po drugie, do budowy grodów używali najczęściej drewna, któremu trudno było przetrwać do współczesności. Po nich zostało więc niewiele. Nie ma zapisów świadczącym o odrębnym piśmie lub języku (choć pewnie istniał takowy). Sądząc po wyglądzie cmentarzy (podobne pochówki), struktura społeczeństwa była egalitarna. Nie widać też wielu śladów kultu religijnego, poza nielicznymi wizerunkami słońca na szczątkach naczyń. Podstawową formą organizacji społeczności była rodzina, a potem ród. Z kilkunastu rodów składało się najprawdopodobniej plemię. Domy, które budowali przedstawiciele tej kultury, były jednakowe, co także przemawia za brakiem jakiejś skomplikowanej hierarchii. Ludy opisywane przez Kostrzewskiego wybierały trudno dostępne miejsca do budowy grodów. Ciepłe miesiące jednak najprawdopodobniej spędzano poza nimi, zajmując się zbieractwem, hodowlą zwierząt, polowaniem czy uprawami.
Kostrzewski był nieodmiennie bojownikiem o polskość. W 1935 roku udzielił poparcia dla utworzenia uniwersytetu w Toruniu. Zwracał uwagę na potrzebę polskiego ośrodka akademickiego na Pomorzu. Jeszcze w 1935 roku doszło do pierwszej ingerencji dyplomacji niemieckiej w sprawie uczonego. Niemcy uważali, że polemiki uczonego z archeologami niemieckimi (zwłaszcza z Bolko von Richthofenem) na temat pochodzenia ludności polskiej zakłócają dobre kontakty między krajami. Profesor nie zamierzał niczego odwoływać. Przed wyjazdem Kostrzewskiego na konferencję w Oslo w 1936 roku Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w oficjalnym piśmie sugerowało, żeby nie poruszał żadnych wątków kontrowersyjnych dla delegatów niemieckich. W swoich tekstach publicystycznych zwracał uwagę na niebezpieczną retorykę władz Rzeszy. W tym samym czasie kontynuował wykopaliska w Biskupinie, Gnieźnie i na Ostrowie Tumskim.
Choć przeczuwany, wybuch II wojny światowej wywraca do góry nogami życie prof. Kostrzewskiego i jego rodziny. Podczas kampanii wrześniowej tułają się po Polsce i ostatecznie wracają do Poznania. Tam profesor dowiaduje się, że jest poszukiwany przez Gestapo i zaczyna się ukrywać. W październiku hitlerowcy konfiskują bibliotekę archeologa, co nazywają „zabezpieczeniem wartości naukowych i artystycznych”. Większą część wojny uczony spędził w majątku Klemensówka dr. Alfreda Wielopolskiego, gdzie pracował jako nauczyciel domowy i pisał książki (w tym czasie powstały: Kultura prapolska, Wielkopolska w pradziejach, Pradzieje Polski). Przetrwał m.in. dzięki Kasie im. Mianowskiego, która go wspierała finansowo. Do Poznania wrócił w marcu 1945 roku. Z jego rodziny nie przetrwał wojny najmłodszy syn Przemysław, który zginął w Auschwitz.
Podobnie jak po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, także po 1945 r. profesor rzucił się w wir wykładów popularyzatorskich. Otworzył na nowo Muzeum Wielkopolskie, które zmieniło nazwę na Muzeum Prehistoryczne. Wznowił wykłady i seminaria na Uniwersytecie Poznańskim. Swój dom oddał na potrzeby ofiar wojennych. Ukazują się kolejno książki, które napisał podczas okupacji. Dostaje liczne nagrody za swoją działalność (m.in. nagroda naukowa PAN, nagroda naukowa miasta Poznania, doktorat honoris causa UJ). W 1946 roku wrócił też do Biskupina, by kontynuować wykopaliska. Jeden z synów profesora, Bogdan, poszedł w ślady ojca i uzyskał doktorat z archeologii.
Dobra passa jednak szybko się skończyła, wraz ze zmianą kursu władz komunistycznych, które zamierzały poddać pełnej kontroli ideologicznej wszelkie obszary życia Polaków. W grudniu 1949 roku odebrano Kostrzewskiemu prawo do kierowania Muzeum Prehistorycznym. Zaczęto ograniczać mu też możliwości wyjazdów za granicę. W 1950 r. przeniesiono go na emeryturę, co najprawdopodobniej było spowodowane donosami studentów. Mimo usunięcia z uczelni, nadal prowadził wykłady zlecone, jednak odebrano mu możliwość kierowania pracami w Biskupinie. Polskie Towarzystwo Prehistoryczne zostało połączone z innymi organizacjami zrzeszającymi archeologów i numizmatyków (1953), a Kostrzewskiemu przyznano jedynie członkostwo honorowe. Rok później przypadło 40-lecie pracy naukowej, co łączyło się ze smutnym wydarzeniem. W wieku 68 lat umiera żona Kostrzewskiego Jadwiga. Rok później umiera jego najstarszy syn Zbigniew. Zabiera go gruźlica. Profesor nie załamuje się i kontynuuje badania nad kulturą łużycką na Pomorzu. Jest inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa ze względu na swoją przynależność do Klubu Inteligencji Katolickiej i Filareckiego Związku Elsów.
Sytuacja poprawiła się nieco podczas „odwilży” w 1956 roku. Kostrzewskiego przywrócono wtedy na stanowisko profesora UP, gdzie pracował do swojej ponownej emerytury w 1960 r. Przywrócono mu też czynne członkostwo w Prehistorycznym Towarzystwie Naukowym. W 1957 roku został członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk. W czerwcu 1958 roku przechodzi zawał, który jednak lekceważy („nie był to zawał, a kawał”). Nadal działa w organizacjach patriotycznych. W 1959 roku bierze udział w tajnym spotkaniu członków KIK-u i Organizacji Młodzieżowej „Odrodzenie”. Celem jest „zwalczanie ideologii komunistyczno-socjalistycznej jako obcej dla narodu polskiego”.
W kolejnych latach stan zdrowia prof. Kostrzewskiego pogarsza się, ale on nadal kontynuuje działalność naukową. Nawet po udarze mózgu (1968) stara się prowadzić badania, choć już głównie gabinetowe. Na 50-lecie pracy katedry, którą stworzył, przygotował jeszcze referat 50 lat archeologii prehistorycznej w Polsce. 19 października Józef Kostrzewski zmarł w swoim domu w Strzeszynku w wieku 85 lat. W 1970 roku ukazała się nakładem Ossolineum publikacja pt. Z mego życia. Pamiętnik, stąd znamy tak dobrze przebieg życia tej wybitnej postaci.
Mimo że w okresie stalinizmu Kostrzewski stracił przychylność władz (jak wielu przedwojennych profesorów), to jego koncepcja Prasłowian była nadal nośna. Władzom komunistycznym podobała się idea polskości wywodzącej się z plemion Prasłowian, które dzieliły kulturę i najprawdopodobniej język z ludami zamieszkującymi nowożytne republiki ludowe. Także ich egalitarność i brak wielu oznak religijności odpowiadały ideologom komunistycznym. Jak sądzę, pozwalały łączyć koncepcje Prasłowian z ponadpaństwową społecznością komunistów.
Wróć