logo
FA 9/2020 W STRONĘ HISTORII

Magdalena Bajer

Lityńscy

Tadeusz Erazm Lityński. Źródło: A. Śródka, Uczeni polscy XIX-XX wieku

Do pionierskich zasług profesora należy zainicjowanie badań nad skażeniem gleb promieniotwórczym izotopem strontu, co przewidział jako potencjalne zagrożenie w epoce rosnącego stosowania pierwiastków promieniotwórczych.

W rodzinach inteligenckich, w których jedno z pokoleń gremialnie idzie do nauki, bywa nierzadko tak, że jego przedstawiciele wybierają wspólny obszar badań. Jeśli są pierwszym pokoleniem uczonych, nie ma obaw przed konkurowaniem z przodkami, a osiągnięcia będą oceniać następcy. Tradycja naukowa w rodzinie Lityńskich ma taki właśnie rodowód i ma szansę trwania nawet wtedy, gdy tylko część potomków zechce ją kontynuować i będzie to czynić w innych dziedzinach oraz specjalnościach.

Na polach i łąkach

Urodzony w 1901 roku w Dzikowie (dawne gniazdo rodowe Tarnowskich, dzisiaj w powiecie tarnobrzeskim) Tadeusz Erazm Lityński najszerzej traktował przedmiot swoich zainteresowań, tj. uprawianie roślin, a także czerpanie pożytków z tych rosnących naturalnie. Skończył krakowskie gimnazjum, po czym studia chemiczne. W roku 1926 uzyskał stopień doktora filozofii w UJ, a dziesięć lat później docenta fitochemii w tej samej uczelni. Ze światem roślin i krakowskim środowiskiem akademickim związał się na całe naukowe życie.

Drogę akademicką poprzedziło i w początkowym okresie towarzyszyło jej nauczanie chemii oraz fizyki w gimnazjach, co odnotowuję jako element tradycji inteligenckiej wart naśladowania, choć zdaję sobie sprawę, że to dzisiaj postulat raczej utopijny.

Tadeusz Lityński został profesorem nadzwyczajnym w roku 1946 i wtedy objął Katedrę Chemii Rolnej. W latach 1947–1951 był dziekanem Wydziału Rolniczego UJ. Z placówkami zajmującymi się stosowaniem nowych osiągnięć chemii w szeroko traktowanym rolnictwie, profesor (od 1956 r. zwyczajny) współpracował w Krakowskiej Wyższej Szkole Rolniczej, której prorektorem był w latach 1959–1962, a także w Instytucie Gleboznawstwa, Chemii Rolnej i Mikrobiologii, gdzie pełnił funkcję dyrektora w okresie 1970–1971.

Równie intensywny wątek aktywności stanowiło kształcenie. Zajęcia dla uczniów przedłużyły się w tajnym nauczaniu podczas wojny – obok, także tajnej, dydaktyki uniwersyteckiej. Zasłużył się wtedy ryzykownym ratowaniem aparatury naukowej i książek przed grabieżą przez hitlerowców.

Liczba miejsc, w których Tadeusz Lityński prowadził badania, kierował nimi i wykładał, pokazuje dążenie do pomnażania i upowszechniania wiedzy o nowoczesnych możliwościach rozwijania rolnictwa w warunkach aktualnego i przewidywanego wzrostu zapotrzebowania na jego produkty. Najważniejsze prace opublikował w czasach, kiedy w różnych specjalnościach nauk biologicznych dokonywano odkryć obiecujących postęp uprawy roślin gospodarczych, a badania interdyscyplinarne dopiero się rodziły.

Wiele uwagi profesora zajęły nowe nawozy, jakich stosowanie dyktowały aktualne potrzeby. Opracował oryginalną metodę obliczania dawek nawozów wapniowych, szereg procedur agrotechnicznych ułatwiających uprawę roślin i uproszczone sposoby oznaczania wartości czynników ważnych w uprawie zbóż. Do pionierskich zasług należy zainicjowanie badań nad skażeniem gleb promieniotwórczym izotopem strontu, co przewidział jako potencjalne zagrożenie w epoce rosnącego stosowania pierwiastków promieniotwórczych.

Dorobek naukowy profesora Lityńskiego stanowi ponad dwieście prac, w tym podręczniki akademickie, ale także rola redaktora naczelnego takich m.in. czasopism jak: „Acta Agraria et Silvestria”, „Zeszyty Naukowe AR w Krakowie”, „Polish Journal of Soil Sciences”, praca w towarzystwach nauk rolniczych i związanych z rolnictwem gremiach decyzyjnych. Był członkiem korespondentem PAU i PAN. Zmarł w roku 1985 w Krakowie.

Uczone zielarstwo

Żona Tadeusza Lityńskiego, Halina Jurkowska, także jest profesorem i także „od roślin”. Zajmuje się chemią lekarską, w tym chemią związaną z uprawą ziół leczniczych i tych używanych do wyrobu kosmetyków albo wprost stosowanych jako kosmetyki. Kieruje Katedrą Chemii Lekarskiej UJ. W Collegium Medicum UJ otrzymała w roku 2008 stopień doktora medycyny.

W opublikowanej wspólnie z mężem książce pt. Żyzność gleby a odżywianie się roślin pisała: „Zadaniem rolnictwa jest wyprodukowanie możliwie jak najwięcej dobrej jakości płodów rolnych, stanowiących pokarm dla ludzi, paszę dla zwierząt oraz surowiec dla niektórych przemysłów”. Pani profesor prowadzi badania związane z tym ostatnim zadaniem rolnictwa, poznając przydatne dla zdrowia i dobrej kondycji cechy ziół, warunki ich uprawy i przetwarzania. Katedra prof. Jurkowskej-Lityńskiej współpracuje od szeregu lat z rosyjskim Instytutem Naukowo Badawczym BIOLIT w Tomsku i jego firmą produkującą prozdrowotne suplementy diety, oparte w przeważającej mierze na ziołach pochodzących z Ałtaju. W 2019 roku produktom firmy BIOLIT przyznano Międzynarodowy Certyfikat Jakości Quality Alliance, co uwierzytelnia jej działania prowadzone na polskim rynku. A na polskim rynku są produkty firmy przeznaczone dla osób rożnego wieku, do wspomagania różnych układów organizmu (trawienny, oddechowy, nerwowy…) i te budzące duże zainteresowania, do pielęgnacji urody. Prof. Jurkowska-Lityńska uprawia i organizuje także inne działania służące zdrowemu stylowi życia: wykłady weekendowe on line, warsztaty mykologiczne w lesie, Letni Uniwersytet Zdrowia.

Wszyscy uczeni członkowie rodziny Lityńskich (jak bardzo wielu przedstawicieli każdego pokolenia inteligencji) angażują się tam, gdzie pilnie potrzeba rozwiązywania istniejących problemów i ujawniania nowych. Jest tak zwłaszcza na pograniczach epok historycznych, kiedy zmieniają się warunki cywilizacyjne, ale także wtedy, gdy w czasach stabilnych rodzą się w społeczeństwach i przybierają na sile nowe potrzeby. Tak jest z chemią lekarską, która stanowi boczny wartki nurt, wielkiego obszaru starań o zdrowie i dobrostan.

Halina Jurkowska Lityńska czyni takie starania przedmiotem badań naukowych, co weryfikuje krążące paranaukowe mniemania, „dobre rady”, wskazując rzeczywiste czynniki, od jakich zależy nasze zdrowie.

Gwarancja plonów

Starszy brat profesora, Marian Lityński, urodzony w roku 1899 w Tarnobrzegu, po krakowskim gimnazjum ukończył studia rolnicze w UJ w roku 1921, po czym objął stanowisko dyrektora Wydziału Doświadczalnego Towarzystwa Gospodarskiego Małopolski Wschodniej we Lwowie, zajmując je przez dziesięć następnych lat. Równocześnie wykładał w Szkole Głównej Gospodarskiej w pobliskim Snopkowie, co jest ważnym faktem, jako że ta uczelnia słynęła z doskonałości oraz nowoczesności i jest skrupulatnie odnotowywana w biografiach. Później Marian Lityński uczył w różnego stopnia szkołach rolniczych, m.in. w Zaleszczykach, Czernichowie, na warszawskim Ursynowie. W roku 1934 uzyskał doktorat z nauk rolniczych na podstawie wyników badań prowadzonych równolegle z pracą nauczycielską.

Oba zajęcia przerwała druga wojna światowa. Marian Lityński był więźniem obozów w Auschwitz, Oranienburgu i Buchenwaldzie, działał w konspiracyjnym ugrupowaniu Kadry Polski Niepodległej, będąc szefem jej sztabu.

Po wojnie zaangażował się w działalność na rzecz praktyki w zakresie rolnictwa, zarazem kontynuując pracę naukową. Pierwszej służył jako naczelnik Departamentu Oświaty w Ministerstwie Rolnictwa, badania prowadził w Katedrze Warzywnictwa oraz Oddziale Ogrodnictwa, którymi kierował na Wydziale Rolniczym Uniwersytetu i Politechniki Wrocławskiej (taką nazwę nosiła początkowo podzielona później przez władze uczelnia) w latach 1947–1954. W roku 1954 rozpoczął tworzenie od podstaw Wyższej Szkoły Rolniczej w Szczecinie, przekonany, że pilnie potrzeba uczelni kształcących specjalistów w zakresie różnych zagadnień nowoczesnego rolnictwa i że powinny one pokrywać równomiernie obszar kraju. W roku 1962 został rektorem szczecińskiej WSR, rozpoczynając jednocześnie pracę w Katedrze Biologii Nasion i Nasiennictwa analogicznej placówki w Poznaniu, którą kierował do emerytury (1970).

Najważniejsze osiągnięcia i większość publikacji naukowych Mariana Lityńskiego dotyczy właśnie nasiennictwa i zawiera nowatorskie interpretacje związków materiału siewnego z nawożeniem, w którym nastąpiły w drugiej połowie ubiegłego wieku radykalne zmiany. Pracą pionierską są Biologiczne podstawy nasiennictwa (1982). Na rzecz upowszechniania i stosowania w praktyce osiągnięć badawczych działał w polskich i międzynarodowych towarzystwach oraz komitetach naukowych.

Angażując się w praktykę gospodarczą w warunkach powojennych profesor nie uniknął afiliacji politycznych. W 1945 roku został członkiem Krajowej Rady Narodowej, reprezentując okręg warszawski. Należał do Stronnictwa Pracy i dwukrotnie był posłem na Sejm (po raz drugi po październikowej odwilży). Zmarł w roku 1984.

Zastanawiając się nad oceną tego wątku biografii, pamiętając, że powtarzał się w szeregach inteligentów, których życie wojna przepołowiła, staram się wyważyć – na ile to możliwe ex post – racje, jakimi się kierowali. W przypadku rodziny Lityńskich mam pomoc w opinii kogoś znającego tę rodzinę długo i blisko, kto twierdzi, że nie było tam wahań powodowanych względami innymi jak dobro nadrzędne, że rozpoznanie, co jest warte, żeby mu służyć, nie budziło wątpliwości, tak samo jak granica dopuszczalnych ustępstw.

* * *

Rozmowy o rodzinie Lityńskich kierowały moją uwagę na podstawowe zadania inteligencji, spełniane bez ich formułowania, choć nie instynktownie, lecz w wyniku przemyśleń i postanowień dotyczących sposobu wykonywania, nie samego podejmowania zadań. Po wielu takich rozmowach wydaje się uprawniona supozycja, że sednem etosu inteligenckiego jest właśnie podejmowanie zadań. Zupełnie tak samo od początku, tj. od połowy XIX stulecia, kiedy warstwa inteligencji zajmowała w Polsce społecznie znaczące miejsce, do dzisiaj, kiedy zróżnicowała się na wyspecjalizowane profesje, ale nie rozdzieliła przez to.

Rzadko słyszę formułowane expressis verbis zobowiązania czy postanowienia. Na pytanie o bliskie zamiary moi rozmówcy wymieniają jednak działania wykraczające poza obowiązki zawodowe, a przynajmniej wskazują, co należałoby zrobić w szerszej niż zawodowa sferze życia zbiorowego. Jest w tym poczucie posiadanego (wciąż jeszcze) autorytetu i wynikających stąd konsekwencji. Dlatego warto poznawać ludzi obdarzanych autorytetem w minionych i współczesnych pokoleniach.

Wróć