Rozmowa z prof. dr hab. n. med. Maciejem Słodkim, rektorem, Akademii Mazowieckiej w Płocku

Fot. AMP
Naszą ofertę dydaktyczną i naukową od wielu lat rokrocznie poszerzaliśmy. Teraz pora na umocnienie się w tym, co osiągnęliśmy.
Czy gdy 15 lat temu rozpoczął pan pracę w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Płocku, myślał pan o perspektywie uniwersyteckiej tej uczelni?
Raczej nie myślałem, że aż tak fantastycznie to wszystko się uda rozwinąć. Ta myśl się nie pojawiła wraz z rozpoczęciem pracy w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Płocku. To jest pewien ciąg zdarzeń. W momencie objęcia stanowiska rektora, postawiłem na rozwijanie badań naukowych w uczelni. Pierwszym etapem było myślenie o akademickości. To był mój program, który udało się zrealizować w 2022 roku po uzyskaniu pierwszych kategorii naukowych, które zbiegło się w czasie z uruchomieniem kierunku lekarskiego. To nas wybitnie zmobilizowało do dalszych działań i budowania uniwersyteckości.
Stymulował mnie bezwzględnie rozwój nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Gdy zaczęliśmy dodawać te ułamki, wyszło nam, że trzy pierwsze dyscypliny, które mamy już ewaluowane, to zarazem dwie dziedziny, plus kolejna dziedzina, czyli nauk medycznych i nauk o zdrowiu i tu też dwie dyscypliny. I wreszcie ekonomia i finanse, czyli kolejna dyscyplina. Na horyzoncie pojawiła się perspektywa i możliwość działalności naukowej w sześciu dyscyplinach. Zaczęliśmy usilnie to realizować. Utworzyliśmy sześć kolegiów naukowych, zebraliśmy odpowiednie grono osób deklarujących udział w liczbie N. Przez cztery lata pracowaliśmy naukowo w tych dyscyplinach. Przyznam, że początkowo w najśmielszych snach nie marzyłem, że uda nam się zdobyć kategorie naukowe we wszystkich sześciu już teraz.
Pojawił się nam w rozmowie kierunek lekarski. Skąd i dlaczego w Płocku?
Po pierwsze, jestem lekarzem i profesorem nauk medycznych. Trudno byłoby mi budować uczelnię, w której nie uprawiano by badań w tym zakresie. Przygotowaliśmy się do uruchomienia kierunku lekarskiego solidnie i zawsze mieliśmy pozytywną opinię Polskiej Komisji Akredytacyjnej, zarówno pozwalającą nam uruchomić kształcenie, jak i po pierwszym roku kształcenia. Nasi pierwsi studenci kierunku lekarskiego przeszli już na czwarty rok. Początkowo, przez pierwsze trzy lata naborów, mieliśmy limity rekrutacji do 72 osób, natomiast w tym roku wystąpiliśmy o większy limit i rekrutowaliśmy na 96 miejsc.
Jak udało się załatwić w Płocku szpital kliniczny?
Udaje nam się konsekwentnie realizować ten projekt we współpracy ze Szpitalem Wojewódzkim i z każdym rokiem kolejne jego oddziały przekształcać w oddziały kliniczne. Również Szpital Miejski w Płocku współpracuje z nami w zakresie badań i kształcenia na kierunkach medycznych. Mamy porozumienia praktycznie ze wszystkimi zakładami opieki zdrowotnej w rejonie. W tym momencie prowadzone są intensywne rozmowy o tym, żeby połączyć trzy ośrodki i stworzyć jeden, tak zwany Mazowiecki Szpital Kliniczny. Myślę, że medycyna będzie siłą napędową naszego uniwersytetu, ale i rozwoju społecznego regionu.
Jak pan widzi perspektywę rozwoju uczelni w kontekście kryzysu demograficznego?
Powstanie uniwersytetu jest właśnie działaniem prorozwojowym, mającym zatrzymać młodzież w Płocku i zachęcić osoby z innych miast do studiowania tutaj. Podnosząc rangę uczelni, stwarzając większe możliwości kształcenia i rozwoju naukowego, poszerzając ofertę szkoły doktorskiej, zmierzamy w tym kierunku. Liczymy na to, że uniwersytet będzie atrakcyjniejszym od akademii miejscem do studiowania, jak i do pracy naukowej. Myślę, że zwiększamy szanse na pozyskiwanie grantów, poszerzanie współpracy z innymi ośrodkami w Polsce i za granicą. I to w jakimś stopniu będzie przeciwdziałało trendowi depopulacji regionu.
Planujecie rozwój nowych kierunków i nowych dyscyplin naukowych?
Na ten moment na pewno będziemy chcieli umocnić się zdecydowanie w tych sześciu dyscyplinach, dla których kadrę stworzyliśmy w Płocku. Oczywiście, zastanawiamy się nad kolejnymi, natomiast w tym momencie nie jest to nasz priorytet. Jeśli chodzi o kierunki studiów, to w tym roku uczelnia nie oferuje nowych kierunków z tego względu, że mamy kilka takich, na których nie zakończył się nawet jeden cykl kształcenia; poczynając od lekarskiego poprzez prawo i psychologię, a więc typowo uniwersyteckie kierunki studiów, ale także automatykę i robotykę – wszystkie są ważne dla miasta i regionu. Naszą ofertę sukcesywnie od wielu lat rokrocznie poszerzaliśmy. Teraz pora na umocnienie tego, co osiągnęliśmy.
Czy potrzeby lokalowe w zakresie infrastruktury macie zaspokojone?
Na ten moment tak. Uczelnia kilka lat temu pozyskała olbrzymi obiekt, który zaspokajałby nas lokalowo w bardzo dużym stopniu. Natomiast wymaga on gruntownego remontu. Zatem musimy przeprowadzić pewne inwestycje. Poszukujemy źródła ich finansowania.
W ciągu piętnastu lat w Płocku przebiegł pan swoisty maraton: od PWSZ-etki, przez akademię, a być może już wkrótce dotrze do uniwersytetu. Jak w życiu?
Sportowa pasja, zwłaszcza do triathlonu, gdzieś tam jest aktualna. Startowałem niedawno znowu w zawodach Ironman we Frankfurcie i prawdopodobnie w przyszłym roku będę się przygotowywał do kolejnych. Aktywność sportowa jest mi cały czas równie bliska, co zawodowa. Myślę, że pewne cechy przydatne w sporcie, zwłaszcza dobre planowanie, upór i wytrwałość w dążeniu do celu, dobrze sprawdzają się w realizacji celów życiowych i zawodowych. Tak jak zawody sportowe to dla mnie próba osobista, tak uniwersytet jest próbą zawodową, mającą na celu rozwój naszej społeczności akademickiej, środowiska lokalnego i regionu.
Rozmawiał Piotr Kieraciński