Zbigniew Bukowski

Nakłady na szkolnictwo wyższe i naukę w Polsce (w mld zł)
Dr hab. Zbigniew Bukowski, prof. Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, przewodniczący Uniwersyteckiej Komisji Finansowej Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, sprawdza, na co zostanie przeznaczony wzrost nakładów na szkolnictwo wyższe i naukę w 2027 roku.
Projekt budżetu MNiSW na 2027 r. trudno uznać za przełomowy dla szkolnictwa wyższego i nauki, mimo że nominalne dane dotyczące wzrostu wydatków mogą sprawiać korzystniejsze wrażenie. Wydatki pozostające w dyspozycji MNiSW mają wzrosnąć o ok. 2,7 mld zł, czyli o 7,5%, do ponad 38,4 mld zł, a łączne wydatki państwa na szkolnictwo wyższe i naukę mają osiągnąć 46,2 mld zł.
Na strukturę tego wzrostu należy jednak spojrzeć znacznie bardziej krytycznie. Zapowiadany 3-procentowy wzrost wynagrodzeń nie jest rozwiązaniem adresowanym wyłącznie do szkolnictwa wyższego, lecz wynika ze wskaźnika przyjętego dla całej państwowej sfery budżetowej, a zatem nie powinien być przedstawiany jako szczególne wzmocnienie finansowe uczelni (wynagrodzenie asystenta będzie cały czas wyższe od minimalnego wynagrodzenia jedynie o kilkadziesiąt złotych). Również zapowiadane ok. 600 mln zł dodatkowej subwencji nie stanowi generalnego zwiększenia finansowania wszystkich uczelni, lecz jest związane stricte z przepisami ustawowymi dotyczącymi uruchomienia II edycji programu „Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza”. W praktyce oznacza to, że środki te trafią do bardzo wąskiej grupy najlepszych uczelni, podczas gdy dla dominującej większości szkół wyższych nie będą oznaczały porównywalnego zwiększenia środków na prowadzenie podstawowej działalności. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że dla zdecydowanej większości uczelni 2027 r. będzie drugim kolejnym rokiem faktycznego zamrożenia wzrostu subwencji, jeżeli przez wzrost rozumieć realne zwiększenie środków pozostających do dyspozycji uczelni na finansowanie ich podstawowej działalności. Jest to szczególnie niepokojące w sytuacji systematycznego wzrostu kosztów funkcjonowania uczelni oraz rosnących oczekiwań wobec ich działalności dydaktycznej i badawczej.
Na tym tle zdecydowanie pozytywnie należy ocenić zwiększenie finansowania Narodowego Centrum Nauki o 400 mln zł, do 2,15 mld zł. Jest to decyzja szczególnie istotna, ponieważ dodatkowe środki mogą zostać przeznaczone na konkurencyjne finansowanie projektów badawczych, a tym samym bezpośrednio wzmocnić działalność naukową polskich badaczy. Pozytywna ocena zwiększenia finansowania NCN nie zmienia jednak ogólnej oceny projektu budżetu.
Pozostała część wzrostu środków, po uwzględnieniu obligatoryjnego wzrostu wynagrodzeń oraz środków związanych z II edycją IDUB i innymi wydatkami celowymi, jest niewielka w relacji do skali całego systemu szkolnictwa wyższego w Polsce. Uczelnie muszą z dostępnych środków finansować nie tylko wynagrodzenia, ale również działalność dydaktyczną i badawczą, infrastrukturę, energię, usługi, aparaturę oraz inne rosnące koszty funkcjonowania. W konsekwencji nominalny wzrost budżetu MNiSW może tworzyć złudzenie istotnego zwiększenia finansowania szkolnictwa wyższego, podczas gdy po uwzględnieniu poszczególnych elementów tego wzrostu przestrzeń na rzeczywiste wzmocnienie finansowe większości uczelni pozostaje bardzo ograniczona. Szczególnie wymowny jest przy tym planowany udział wydatków na szkolnictwo wyższe i naukę w PKB, który ma w 2027 r. wynieść 1,05%. Oznacza to dalsze obniżenie relatywnego poziomu finansowania tego sektora i lokuje go na jednym z najniższych poziomów w ostatnich dekadach. Jest to tym bardziej niepokojące, że Polska stoi przed koniecznością zwiększania konkurencyjności gospodarki, produktywności i innowacyjności, a osiągnięcie tych celów wymaga stabilnego i rosnącego finansowania nauki oraz szkolnictwa wyższego.
Trudno zatem uznać projekt budżetu na 2027 r. za rozwojowy dla całego systemu szkolnictwa wyższego. Jest to raczej budżet selektywnie wzmacniający wybrane elementy systemu, przede wszystkim uczelnie badawcze oraz NCN, przy jednoczesnym utrzymaniu bardzo ograniczonej dynamiki finansowania zdecydowanej większości pozostałych uczelni. Z perspektywy całego systemu jest to więc przede wszystkim budżet pozwalający częściowo ograniczyć pogłębianie się niedofinansowania, a nie budżet tworzący podstawy do rzeczywistego przełomu jakościowego i finansowego.
Wróć