logo
FA 7-8/2025 rozmowa forum

Rozmowa z profesorem Robertem Olkiewiczem, rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego

W dziesiątce najlepszych

W dziesiątce najlepszych 1

Prof. dr hab. Robert Olkiewicz (ur. w 1962 r.) jest fizykiem, prowadzi badania w zakresie metod matematycznych fizyki, podstaw matematycznych modeli statystycznych oraz kwantowych układów otwartych. Jest autorem ok. 60 prac naukowych, publikowanych w recenzowanych periodykach. Na macierzystym Uniwersytecie Wrocławskim kierował Zakładem Metod Matematycznych, był dyrektorem Instytutu Fizyki Teoretycznej i dziekanem Wydziału Fizyki i Astronomii. Pełnił funkcję prorektora ds. ogólnych oraz dyrektora ds. informatyzacji. Od 2022 r. jest rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego.
Odbył staż naukowy w Imperial College w Londynie. Był stypendystą Fundacji Alexandra von Humboldta na Uniwersytecie w Bielefeld. Był kierownikiem i głównym wykonawcą kilku grantów Komitetu Badań Naukowych. Organizował dwie Szkoły Zimowe Fizyki Teoretycznej, 21. Sympozjum Maksa Borna, był przewodniczącym komitetu organizacyjnego „Asia – Europe Physics Summit” (2011).

Moim celem jest scentralizowanie uniwersytetu w sensie urbanistycznym, czyli zgromadzenie wszystkich budynków uniwersyteckich w trzech kampusach.

Jak by pan opisał w kilku zdaniach Uniwersytet Wrocławski?

Wrocław to jeden z najważniejszych ośrodków akademickich w Polsce. Mamy tu wszystkie rodzaje uczelni, a uniwersytet jest jedną z największych nie tylko we Wrocławiu, ale i w całej Polsce. Jednak nie mamy wszystkich kierunków, tak jak klasyczne uniwersytety zachodnie, a to z tej racji, że w mieście działają specjalistyczne uczelnie. Zatem u nas nie ma np. medycyny, kierunków rolniczych czy artystycznych, chociaż posiadamy muzykologię czy historię sztuki. Natomiast mamy bardzo mocne nauki ścisłe, przyrodnicze, społeczne i humanistyczne. I pod względem jakości badań naukowych jesteśmy w dziesiątce najlepszych uczelni w Polsce, co przekłada się na udział w programie Inicjatywa Doskonałości Uczelnia Badawcza. I ten program daje nam możliwości, których inaczej byśmy nie mieli. Z perspektywy rozwoju brakuje nam możliwości tworzenia nowych dyscyplin i grup badawczych, bowiem wiąże się to z dużymi kosztami. Utworzenie grupy badawczej wymaga nie tylko sporych nakładów finansowych, ale i wykształcenia lub zatrudnienia z zewnątrz dobrej kadry oraz wyposażenia laboratorium w najwyższej klasy sprzęt. Przynajmniej jeśli mówimy o naukach ścisłych i przyrodniczych. Ten program otwiera przed nami tę perspektywę.

Powstały więc Inkubatory Doskonałości Naukowej – zespoły wybitnej kadry (również z zewnątrz) realizującej nowatorskie, interdyscyplinarne badania i aspirujące o granty międzynarodowe. Przykładem może być: „Aktywność Słońca i Gwiazd”, Inkubator na Wydziale Fizyki i Astronomii, „Being Human” na Wydziale Nauk Historycznych i Pedagogicznych czy „Digital Justice” na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii.

Bez IDUB nie byłoby też możliwe inwestowania w najwyższej klasy aparaturę badawczą, bazy danych lub doposażanie istniejącej infrastruktury na takim poziomie jak wcześniej. Od 2021 roku przeznaczono na ten cel ponad 60 mln zł, w samym tylko 2025 r. ponad 8 mln.

Czy umiejscowienie obiektów uczelni w różnych częściach miasta jest korzystne z punktu widzenia rozwoju uniwersytetu?

Mamy blisko sto budynków w kilku lokalizacjach w całym mieście, ale i poza nim (Karpacz, Białków czy Wojsławice). Serce Uniwersytetu bije jednak na wrocławskim Starym Mieście. Tu mieści się gmach główny i wiele innych obiektów.

Kolejne miejsce to Kampus Grunwaldzki, gdzie znajdują się obiekty nauk ścisłych (matematyka, informatyka oraz chemia, biotechnologia) i nowoczesna Biblioteka Uniwersytecka. Reszta budynków jest rozrzucona po całym mieście: od Śródmieścia, przez Krzyki (ul. Dawida instytuty Psychologii i Pedagogiki), ul. Pocztowa (Instytut Filologii Słowiańskiej), po Psie Pole (czyli ul. Koszarowa, gdzie ma siedzibę Wydział Nauk Społecznych).

Moim celem jest scentralizowanie uniwersytetu w sensie urbanistycznym, a nie zarządczym, czyli zgromadzenie wszystkich budynków w kilku, zapewne trzech w miarę zwartych kampusach: Centralnym na Starym Mieście i w jego okolicach oraz Grunwaldzkim i przy ul. Koszarowej.

W jaki sposób można zrealizować ten plan?

Mamy kilka obiektów przygotowanych do sprzedaży: przy ul Szajnochy czy na pl. Solnym. Musimy inwestować w nowoczesną infrastrukturę. Niestety, od czasu wybudowania biblioteki około dwudziestu lat temu, uniwersytet nie uzyskał żadnych znaczących środków finansowych na inwestycje. Dopiero w ostatnich latach udało się zdobyć ok. 30 mln na budowę Centrum Współpracy Polsko-Ukraińskiej i Instytut Muzykologii (budowa przy ul. Kuźniczej właśnie się zaczyna).

W tej chwili prowadzimy też kosztowne, kompleksowe remonty, mam na myśli Instytut Historyczny przy ul. Szewskiej czy budynek na Piasku przy ul. Świętej Jadwigi. Zamierzamy przenieść tam Instytut Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych, co spowoduje, że jego dotychczasową siedzibę przy ul. Komuny Paryskiej, która lata świetności ma już dawno za sobą, będziemy mogli albo wynająć, albo sprzedać. Przy ul. Koszarowej zbudujemy Centrum Badań Fizykochemicznych, na które mamy już 80 milionów złotych, choć kwotą docelową potrzebną na tę inwestycję jest około 400 milionów! Przeniosą się tam dwa współpracujące wydziały: Fizyki i Astronomii z placu Maksa Borna oraz Chemii z Kampusu Grunwaldzkiego. Wtedy będziemy bliscy zlokalizowania wszystkich budynków uniwersyteckich w trzech kampusach.

A domy studenckie?

Sytuacja jest częściowo opanowana. Częściowo, bowiem mamy miejsca dla wszystkich, którzy o nie zaaplikują, natomiast problem polega na tym, że nie wszystkie domy studenckie reprezentują odpowiedni do naszych czasów standard.

Oprócz dwóch nowoczesnych akademików, „Ołówka” i „Kredki”, zlokalizowanych w pobliżu Kampusu Grunwaldzkiego, mamy też akademiki starej daty, które wymagają sporych nakładów finansowych w celu dostosowania do obecnych standardów. Remontujemy je w miarę możliwości finansowych na bieżąco.

Podejmowaliście co najmniej dwie próby konsolidacji uczelni we Wrocławiu, w tym jedną ostatnio. Dlaczego to się nie udaje?

Dawno temu podjęto próbę połączenia Uniwersytetu z obecnym Uniwersytetem Przyrodniczym, a ostatnio przymierzyliśmy się do stworzenia federacji z Uniwersytetem Medycznym. Obie te próby spełzły na niczym. Ta pierwsza była bardzo zaawansowana, opracowano analizę pokazującą, jak to powinno wyglądać, kto co zyska, a co straci, jednak ostatecznie senaty uczelni nie doszły do porozumienia.

Ostatnia próba konsolidacji z Uniwersytetem Medycznym też była bardzo zaawansowana. Powołaliśmy osiem zespołów roboczych, które wypracowały pewne warunki dotyczące federalizacji, ale porozumienia nie sfinalizowaliśmy. Mimo to nadal jesteśmy otwarci na współpracę nie tylko naukową czy dydaktyczną, ale również instytucjonalną z innymi uczelniami. Problem rozbija się o niedoskonałe rozwiązania prawne. W ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce federacja jest bardzo źle skrojona. Zgłaszaliśmy to ministerstwu i powiedziano, żebyśmy przysłali konkretne propozycje do nowelizacji ustawy. Zrobiliśmy to w uzgodnieniu z uczelniami gdańskimi. Jednak na razie perspektyw tej nowelizacji nie widać.

Doświadczenia innych podobnych prób konsolidacyjnych, choćby w Trójmieście, Krakowie, na Śląsku czy w Lublinie, nie nastrajają optymistycznie. Żaden z tych związków uczelni, choć niektóre działają już ładnych kilka lat, nie przekształcił się w federację.

Jaka jest sytuacja finansowa uniwersytetu?

W tej chwili, i już od kilku lat, nasza sytuacja finansowa jest dobra. W zeszłym roku mieliśmy ponad 16 milionów zysku netto, w poprzednich kilku latach wynik finansowy także był dodatni. Niestety, na działalności operacyjnej mamy ujemny wynik finansowy, co wynika z faktu, że od trzech lat otrzymujemy subwencję w tej samej wysokości, nawet bez uwzględnienia inflacji.

Na pewno jakiś wpływ na to miały także dwa fundusze celowe, które utworzyłem. Pierwszy – w wysokości miliona złotych rocznie – ma na celu wsparcie publikowania wyników naukowych, a drugi – w takiej samej wysokości – pomoc w modernizacji pracowni dydaktycznych. Do tej pory dydaktyka była traktowana troszkę z mniejszą atencją niż badania naukowe. Chcemy to zmienić, a pierwszym krokiem może być właśnie poprawa warunków kształcenia. Oczywiście milion złotych nie załatwia wszystkiego, ale wierzę, ze stopniowo uda się nam poprawić warunki funkcjonowania wielu pracowni i laboratoriów dydaktycznych. Natomiast fundusz wsparcia publikacji wyników badań naukowych jest nam potrzebny, bo publikowanie jest już zwykle płatne i musimy mieć na to środki. Szczególnie w naukach humanistycznych i społecznych publikuje się głównie monografie, podręczniki i tego rodzaju wydawnictwa, co niestety wiąże się z kosztami. Jestem pozytywnie zaskoczony, że oprócz humanistów z tego funduszu korzystają również nauki ścisłe. Jak się okazało, wszyscy aplikują. Pieniądze rozchodzą się na pniu.

Jak wygląda sytuacja doktorantów na UWr?

Mamy ich ponad sześciuset. Niestety, dotacja nie pokrywa wszystkich kosztów funkcjonowania szkoły doktorskiej, a jedynie wyjazdy czy inne formy aktywności doktorantów. Stypendia ma jakoby pokryć subwencja, ale czynnik doktorancki w algorytmie jej naliczania jest wyceniony bardzo nisko i faktycznie nie pokrywa tych kosztów. A przecież uniwersytet opiera się na kształceniu doktorantów, bo to jest jego perspektywa na przyszłość i rozwój. Są wydziały, które redukują liczbę doktorantów, ograniczając limity przyjęć, ponieważ utrzymanie takiej ich liczby, jak by chcieli, jest zbyt dużym obciążeniem finansowym. Trzeba pamiętać, że ten, kto uzyskuje stopień naukowy doktora, nie zawsze jest przyszłym naukowcem. On podnosi kompetencje po to, żeby umocnić swoją pozycję na rynku pracy, a niekoniecznie zamierza podjąć karierę naukową. Koszty kształcenia takich kadr nie powinny mocno obciążać uniwersytetu. Mimo zastrzeżeń, dołożę wszelkich starań, aby liczba doktorantów rosła.

Co jest najmocniejszą stroną Uniwersytetu Wrocławskiego?

Ciekawe badania w wielu dziedzinach: astrofizyce, biotechnologii, matematyce i informatyce – obie dyscypliny z kategorią A+. Mamy też świetną psychologią, historię czy prawo. Mamy ambitnych studentów i badaczy.

A słabe strony?

Zaniedbania jeśli chodzi o infrastrukturę, o których rozmawialiśmy. Po prostu, gdzie nie spojrzeć, tam widać potrzeby remontowo-inwestycyjne.

Rozmawiał Piotr Kieraciński

Wróć