logo
FA 7-8/2025 informacje i komentarze

Adam Liebert, Romuald Zabielski, Michał Mrozowski

Promować rzetelność badań, eliminować zachowania nieetyczne

Promować rzetelność badań, eliminować zachowania nieetyczne 1

Rys. Sławomir Makal

W środowisku akademickim coraz częściej słychać głosy frustracji wynikające z ułomności systemów oceny jakości publikacji naukowych. Coraz powszechniej artykułowane są zastrzeżenia dotyczące metod oceny dorobku i działalności badawczej opartych na liczbach publikacji i cytowaniach. Czy nauka staje się zakładnikiem własnych wskaźników, a świat publikacji rynkiem, na którym jakość przegrywa z ilością, a niezależność z koleżeńskimi układami? Czy sami nie stworzyliśmy warunków sprzyjających rozwojowi nierzetelnych praktyk, napędzanych mechanizmami popytu i podaży? Czy stosowane miary nie przyczyniły się do przekształcenia zjawiska fałszywej nauki – niegdyś marginalnego i przypisywanego nielicznym „czarnym owcom” – w zinstytucjonalizowany system, wspierany przez liczne „agencje” oferujące drogi na skróty przy powstawaniu publikacji naukowych? Problem ma zasięg globalny, nie tylko polski. Zastanówmy się „co poszło nie tak” i czy istnieje jeszcze nadzieja na zmianę, która pozwoli postawić świat nauki z powrotem na nogi.

Patologie systemów oceny jakości działalności naukowej wykorzystujących bibliometrię obejmują takie zjawiska jak fabrykacja wyników badań, mnożenie publikacji poprzez fragmentowanie wyników, formowanie karteli cytowań i manipulowanie systemami naliczania cytowań. Zapotrzebowanie na punkty będące odzwierciedleniem liczby publikacji naukowych i ich cytowań spowodowało, że aktywnie rozwijają się komercyjne wydawnictwa publikujące masowo artykuły w systemie open access, często z pominięciem rzetelnej procedury recenzji. Działają także fabryki artykułów naukowych zwane papierniami, a na rynku pojawiają się metody handlu autorstwem i cytowaniami. Liczba artykułów naukowych lawinowo przyrasta z każdym rokiem i coraz trudniej wyłowić użyteczne i dobrze zweryfikowane informacje. Problem mają edytorzy, rośnie bowiem liczba tekstów wymagających recenzji, a niedostatek skrupulatnych i kompetentnych recenzentów prowadzi do poważnych nierzetelności w systemie peer review. W obronie jakości edytorzy skłaniają się przypisywać większą wiarygodność wynikom naukowym pochodzącym od wybranych badaczy i/lub instytucji. Jakość wykonywanych recenzji ulega pogorszeniu i pojawiają się zorganizowane grupy manipulujące recenzjami. To tylko niektóre przykłady, które podważają wiarygodność całego procesu peer review. Procesu, który był do niedawna podstawowym narzędziem weryfikacji jakości artykułu naukowego.

Wspomniane patologie mają charakter uniwersalny i są przedmiotem analiz na całym świecie. Decydenci, a przede wszystkim środowisko naukowe powinni być żywotnie zainteresowani podjęciem działań, które sprawią, że nierzetelne praktyki staną się nieopłacalne. Wprowadzenie odpowiednich rozwiązań wymaga jednak konsekwencji, determinacji i autentycznego zaangażowania. Co zatem możemy zrobić, aby powrócić na drogę poszukiwania prawdy i uczciwości w nauce? Oto nasze propozycje:

• Może warto uważniej spojrzeć na prace przeglądowe w dorobku naukowym w procesach awansowych lub znacznie ograniczyć ich wagę? Krytycy tego pomysłu zapewne przypomną, że ideą prac przeglądowych, monografii czy książek jest krytyczne ujęcie jakiegoś szerszego zagadnienia naukowego albo wartościowe podsumowanie pewnego etapu działalności badawczej. To prawda, ale czy także na niższych szczeblach awansu naukowego?

• Może trzeba z większą dozą krytycyzmu przyjrzeć się pracom wieloautorskim oraz analizować je pod względem wagi merytorycznego udziału i powiązania tematyki z dotychczasowym dorobkiem autora/autorów? Te wieloautorskie prace z niewielkim wkładem polskiego naukowca nie mogą istotnie wpływać na rozwój nauki uprawianej w Polsce. Silna argumentacja naszego środowiska naukowego za wspieraniem współpracy międzynarodowej, choć zasadna, może niestety również sprzyjać rozwojowi nieuczciwych praktyk.

• Może trzeba aktywniej działać na rzecz retrakcji nierzetelnych publikacji? Czy naukowcy są gotowi podjąć trud weryfikacji osiągnięć innych naukowców? Czy nie warto byłoby szerzej wykorzystywać w procedurach awansowych i ewaluacyjnych tzw. recenzji-po-publikacji, czyli oceny prac już po ich ukazaniu się (np. platforma PubPeer), które umożliwiają komentowanie opublikowanych artykułów naukowych? A może warto sięgnąć po narzędzia takie jak Problematic Paper Screener, które automatyzują proces identyfikacji potencjalnie nierzetelnych publikacji.

• Może potrzebne są systemy raportowania cytowań nierzetelnych, niezwiązanych z tematyką artykułu i poruszanym problemem? Czy nie warto byłoby rozważyć wprowadzenie procedur ułatwiających eliminowanie takich pozornych cytowań? A może warto sięgnąć po algorytmy pomagające identyfikować patologiczne praktyki w tym kartele cytowań?

• Może należałoby zrezygnować z ocen opartych na liczbie publikacji i cytowań? Alternatywą dla systemów parametrycznych byłaby ocena ekspercka, trudna, bo zależna od doświadczeń oceniającego i wymagająca od wszystkich uczestników systemu wzajemnego zaufania. Czy środowisko naukowe jest gotowe do zaakceptowania ocen o charakterze eksperckim? Czy ze względu na wielkość naszego środowiska oceny takie nie powinny być oddane w ręce ekspertów zagranicznych?

• Może powinniśmy zauważyć i docenić w ocenach indywidualnych i instytucjonalnych działalność edytorów czasopism i recenzentów, których praca istotnie wpływa na jakość publikowanych prac naukowych? Czy praca recenzentów nie wymaga oceny jakości przygotowywanych recenzji i jak takie oceny przeprowadzać z uwzględnieniem anonimowości recenzentów?

• Może powinniśmy w większym zakresie promować publikowanie prac, których celem jest potwierdzenie wyników uzyskanych przez innych naukowców lub prezentacja negatywnych wyników badań? Pozwoliłoby to poprawić jakość metodyczną prac oraz uchronić środowisko przed powtórnym podejmowaniem hipotez zweryfikowanych negatywnie przez innych naukowców.

• A może, wzorem propozycji zgłaszanych już dawno, rozwiązaniem byłoby samoograniczenie środowiska? Naukowcy deklarowaliby wolę publikowania maksymalnie np. 2 oryginalnych prac naukowych rocznie. Czy poprawiłoby to jakość publikacji, która rzadko kiedy idzie w parze z ich ilością? Może zamiast oceniać całokształt dorobku, wystarczy oprzeć ocenę naukowca/instytucji na analizie kilku wybranych publikacji, uznanych w samoocenie za najważniejsze?

• Może czas budować własne, niezależne wydawnictwa, w których recenzenci i edytorzy będą rozliczani z jakości, a nie z liczby publikacji? Czy Polska Akademia Nauk, która obecnie utrzymuje kilkadziesiąt czasopism wydawanych przez instytuty i komitety naukowe, nie mogłaby podjąć się zbudowania takiego wydawnictwa? Czy środki kierowane z polskiego systemu nauki na finansowanie publikacji w systemie open access, w tym w tzw. drapieżnych czasopismach, nie mogłyby być przekierowane na jego sfinansowanie?

• Może warto rozważyć wprowadzenie obowiązku zgłaszania przez jednostki do systemu POL-on wszystkich publikacji, których rzetelność została publicznie zakwestionowana (np. poddanych retrakcji) wraz z informacją o podjętych działaniach wyjaśniających i ich rezultatach. Taki mechanizm mógłby skłonić kierownictwa jednostek naukowych do bardziej aktywnego przeciwdziałania nierzetelnym praktykom oraz zwiększyć przejrzystość i odpowiedzialność w zarządzaniu jakością badań.

• Czy nie należałoby wyposażyć agencje zajmujące się ewaluacją i finansowaniem badań naukowych w narzędzia, które – na wzór funkcjonującego już jednolitego systemu antyplagiatowego – umożliwiałoby automatyczną analizę pod względem potencjalnych nieprawidłowości publikacji, takich jak podejrzane cytowania, sieci pozornych kolaboracji oraz artykuły pochodzące z papierni.

• Może należałoby powołać do życia krajową instytucję zajmującą się rzetelnością naukową? Do jej zadań należałoby prowadzenie szkoleń z dobrych praktyk, monitorowanie przypadków nierzetelności przy użyciu nowoczesnych narzędzi do wykrywania nieuczciwych praktyk, takich jak fałszowanie danych czy obrazów. Instytucje takie działają w innych krajach. Czy Polska Akademia Nauk nie powinna, w ramach misji wyznaczania standardów etycznych w nauce, stać się bazą organizacyjną i kadrową dla takiej instytucji?

Najważniejsze pytania dotyczące systemu oceny działalności naukowej dotyczą jego celowości. Czy istniejący system oceny wypełnia swoją oczywistą funkcję motywacyjną w odniesieniu do konkretnego naukowca i jego macierzystej instytucji? Czy spowodował polepszenie jakości badań prowadzonych w Polsce? Czy system dotychczasowy motywował jednostki naukowe i uczelnie do działań nakierowanych na systematyczny rozwój zespołów badawczych i umacnianie ich pozycji międzynarodowej? Czy motywował do podejmowania badań w nowych, otwierających się obszarach naukowych, w szczególności w kierunkach interdyscyplinarnych? Czy istotnie wpływał na sposób dystrybucji środków pomiędzy instytucjami naukowymi? Dziś już chyba wszyscy mamy przekonanie, że odpowiedzi na te pytania są negatywne.

W związku z dyskusją nad systemem oceny jakości działalności instytucji naukowych i naukowców zadajemy pytania, na które powinniśmy próbować odpowiedzieć zanim zaczniemy modelować taki system. Na pewno trzeba głośno powiedzieć to, co wszyscy widzą: obecny system zapewniania jakości badań naukowych oraz oceny publikacji i pracy naukowców ulega erozji. Nasze środowisko musi znaleźć nowe sposoby oceny działalności naukowej, a na razie toniemy w wątpliwych analizach parametrów i rankingach.

Prof. dr hab. inż. Adam Liebert, czł. koresp. PAN (adam.liebert@pan.pl), Instytut Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej im. M. Nałęcza PANP

Prof. dr hab. Romuald Zabielski, czł. koresp. PAN (romuald.zabielski@pan.pl), Centrum Medycyny Translacyjnej SGGW w Warszawie

Prof. dr hab. inż. Michał Mrozowski, czł. koresp. PAN (michal.mrozowski@pg.edu.pl), Wydział Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej

(Rozwinięta wersja tego artykułu pod tytułem Gdy w nauce pojawia się gra rynkowa: o patologiach współczesnego systemu publikacji wyników badań naukowych ukaże się w kwartalniku „Nauka” 3/2025)

Wróć