logo
FA 7-8/2025 fantastyka o nauce

Rafał Szczerbakiewicz

„Miliardy małych utopii”

Dlaczego warto mówić o speculative fiction tam, gdzie wciąż (i słusznie) myślimy o science fiction?


„Miliardy małych utopii” 1

Rys. Sławomir Makal

Poniższe przyczynkowe uwagi opierają się na wątkach obejmujących historię przemian klasycznej sf, źródeł utopijnych impulsów prozy fantastycznej i w końcu spekulatywności najnowszej prozy fikcjonalnej. W szerszym ujęciu próbują wyjaśnić renesans narracji, które przypominają klasyczną fantastykę naukową choć pomieszaną często z fantasy.

„Być może każdy człowiek żyje w unikalnym świecie, prywatnym świecie, świecie innym od tych, w których żyją i których doświadczają inni ludzie. Taki koncept sprawił, że zacząłem się zastanawiać, czy rzeczywistość różni się w zależności od osoby, czy możemy mówić o rzeczywistości pojedynczej, czy też nie powinniśmy mówić o wielu rzeczywistościach? A jeśli istnieją wielorakie rzeczywistości, czy niektóre są bardziej prawdziwe (bardziej realne) niż inne?”

Philip K. Dick, How to Build a Universe That Doesn’t Fall Apart Two Days Later (Jak zbudować wszechświat, który nie rozpadnie się po dwóch dniach) – z mowy wygłoszonej w 1978 r.

Jeśli nie potraktujemy powyższego fragmentu stereotypowo, jako wyrazu skrajnego solipsyzmu autora, to ze zdania wynika, że: wszystko jest spekulacją. Philip K. Dick wygłosił te słowa w końcówce późnonowoczesnej dekady, kiedy – analogowe wówczas – media elektroniczne już przemożnie wpływały na odbiór realności i zaburzały odczuwanie granic między światem wewnętrznym i zewnętrznym. Interdysycyplinarna publikacja o wszechobecności indywidualistycznie spekulatywnego aspektu twórczości fantastycznej na progu XXI wieku sugeruje, że nie ma obecnie: „jednej rzeczywistości, ale siedem miliardów różnych. Wyzwaniem jest nadanie im formy. Indywidualistyczne podejście, choć kojarzone z prawicowej prowieniencji liberalizmem, jest bodźcem do wysoce indywidualistycznych mikromodyfikacji rzeczywistości, zwykle w celu zaspokojenia jakichś pragnień, których obecna cywilizacja nie może spełnić” (A. Dunne, F. Raby, Speculative Everything. Design, Fiction and Social Dreaming, MIT 2013).

Zasadnicza zmiana paradygmatu

Czytając te słowa, myślałem o własnej, młodzieńczej lekturze science fiction w latach osiemdziesiątych XX wieku, gdy przeżywała ona kryzys. Gatunek – tak mi bliski – znamionował wówczas wyczerpywanie się tradycji narracji technologiczno-futurystycznych (hardcore s-f). Zamiast nich dominowały utopianistyczne rozważania o coraz wyraźniej dystopijnym charakterze. Literatura fantastyczna, która posiadała progresywny potencjał lewicowych utopii z zabarwieniem scjentystycznym, w sytuacji kryzysu społecznych nadziei i obietnic proponowała narracje o futurystycznych projektach w perspektywie reformatorskiej, krytycznej, a nawet katastroficznej (apokaliptycznej i postapokaliptycznej). Także ton sf Europy Środkowej i Wschodniej zbliżył się wówczas do sceptycyzmu i negatywizmu radykalnych i kontestatorskich dystopii zachodniej fantastyki drugiej połowy lat 60. Antysystemowy klimat kultury popularnej sprzyjał erozji politycznych i scjentystycznych podstaw gatunku. New Age w obrębie fantastyki zwiastowały tak znaczące utwory jak ekotopijna Diuna Franka Herberta. Popularność wśród hipisów twórczości Tolkiena fundowała zasadniczą zmianę paradygmatu dotąd zasadniczo „nowoczesnej” fantastyki i nadchodzącą erę dominacji konwencji ahistorycznego fantasy.

W tym permanentnym kryzysie próbę czasu przetrwała jednak fantastyka naukowa w swojej socjologizującej odmianie dystopijnej. Najlepszym przykładem jest cykl powieści z uniwersum Hain autorstwa Ursuli Le Guin na Zachodzie i dojrzałe części twórczości Strugackich wraz z Lemem na Wschodzie. Interesujący jest proces, który główny nurt fantastyki fundującej się na utopii/dystopii przekierował w rejestr spekulacji.

Jednak wraz z nadejściem ponowoczesności wyłącznie dystopijne i socjologicznie zorientowane obrazy przyszłego świata przestały wystarczać. Obecna sytuacja w samopoczuciu globalnej cywilizacji charakteryzuje się przekonaniami o zbliżającej się zagładzie, o niezbywalności cyfrowej przyszłości świata, która oferuje zarówno wyzwolenie, jak i kontrolę, o globalnym systemem kapitalistycznym w permanentnym kryzysie i o Ziemi zagrożonej przez zmiany klimatyczne. Różne terminy określające epokę – takie jak neoliberalizm czy antropocen – są używane do nazwania momentu, który jest przedapokaliptycznym paroksyzmem. W takich okolicznościach tradycyjne fantazmatyczno-baśniowe modelowanie przyszłości nie przynosiło pocieszeń, stawało się figurą dystopijnej paranoi, a raczej świadomości, że bardzo trudno zbudować pozytywny model społeczeństwa.

Impuls spekulatywny

A jednak fantastyka naukowa przetrwała, a w ostatnich dwóch dekadach wydaje się ponownie rozkwitać. Dla wyobraźni sf zmienną ocalającą stała się tzw. speculative fiction. Jest ona pojmowana jako efektywne literacko, wieloperspektywniczne narzędzie transfikcjonalnych narracji (literackich, teatralnych, filmowych, growych etc.), które proponują analityczne badanie kondycji współczesnego świata, okoliczności i konsekwencji antropocenu. Narracje te czynią to w sposób niedostępny dotychczasowym odmianom fantastyki. Wychodzą od refleksji teoretycznej opartej na stanie wiedzy o historii społecznej, ale pomnażają ją o scjentystyczne konteksty różnych dziedzin nauki. Inaczej rzecz ujmując, do „socjologicznego widma” fantastyki lat 60. i 70. XX wieku, w jej utopijno/dystopijnych realizacjach, dodają, równie widmowe, spekulacje z dziedzin: antropologii, psychologii, krytyki idei czy nauk ścisłych. Termin jest anglosaski i tam popularny, ale warto o nim myśleć w kontekście także naszej fantastyki. W dzisiejszej dobie speculative fiction zdominowała sf i szerzej stała się transmedialną metodą myślenia światowej fantastyki: „Twórcy speculative fiction – fantasy, science, dystopijnej, ekologicznej czy postapokaliptycznej – wymyślają (połowicznie)fantastyczne światy, które w swoim obrębie swobodnie demontują istniejące struktury władzy, podważają ustalone prawa i dostarczają prowokacyjne scenariusze historii alternatywnej, realizując proste pytanie: «co by było, gdyby?». W ten sposób fikcja spekulatywna może zmienić sposób, w jaki postrzegamy i wchodzimy w interakcje z naszym otoczeniem” (T. Dědinová, W. Łaszkiewicz i S. Borowska-Szerszun, The Anthropocene and Speculative Fiction. Introduction (w:) Images of the Anthropocene in Speculative Fiction Narrating the Future, Lexington Books, 2021).

We wspominanych dziejach fantastyki lat 60. i 70. ważnym czynnikiem była utopianistyczna potencja rodzącej się kontestacji. Sytuacja polityczna (i na wschodzie, i na zachodzie) jednoczyła energię wystąpień deklarujących niezgodę i postawy buntu w twórczości inspirowanej ekologicznie, feministycznie, lewicowo, prawicowo czy nawet kontrkulturowo (psychodelicznie). Ideologiczne energie socjologicznej fantastyki kierowały się utopijnym impulsem przekonania o nieuchronności przemiany cywilizacyjnej. Zauważmy, że jeśli impuls spekulatywny traktujemy jako efekt elementu lękowego, ostrzegawczego w naszym cywilizacyjnym samopoczuciu, to fantastyka rozważająca możliwe remedia bądź ostrzegająca przed najgorszymi konsekwencjami status quo, nie jest już dystopią, ale raczej utopią krytyczną, tak jak ją rozumie Moylan. Jego zdaniem późnonowoczesne powieści utopijne „negowały – negację utopii” przez siły XX-wiecznej historii. Stąd krytyczne utopie proponują łączenie ognia i wody: utopii z dystopią. Zachowują wywrotowe obrazowanie progresywnego utopijnego społeczeństwa, a zarazem radykalną negatywność dystopijnej percepcji: „W ten sposób literacka utopia lat siedemdziesiątych została ocalona poprzez autodestrukcję i przekształcenie w «utopię krytyczną». «Krytyczną» w oświeceniowym sensie krytyki, jako wyraz myśli opozycyjnej, ujawniającej, demaskującej zarówno sam gatunek, jak i sytuację historyczną. «Krytyczną» także w nuklearnym sensie masy krytycznej niezbędnej do przeprowadzenia wybuchowej reakcji” (Tom Moylan, Demand The Impossible Science Fiction and the Utopian Imagination).

Zmiana paradygmatu

A skoro społeczne utopie krytyczne testują nuklearne masy krytyczne warunków społecznych, to warto takie myślenie rozszerzyć. Teoria społeczna i fikcja spekulatywna to dwie strony tego samego medalu: „Nie jest tak, że teoria społeczna jest wyłącznym dziełem naukowców, ani też fikcja spekulatywna jest wyłącznym zajęciem autorów science fiction. Obie tradycje apelują do nas o wyobrażenie światów, które można opisać i przedstawić, […] o wyobrażenie zasad, które leżą u podstaw społeczeństwa, relacji międzyludzkich i ponadludzkich […] Spekulacja jest częścią ludzkiego istnienia, podobnie jak naukowa teoria” (M. J. Wolf-Meyer, Theory for the World to Come. Speculative Fiction and Apocalyptic Anthropology, University of Minnesota Press, 2019).

Na nasze życie w XXI wieku, zintensyfikowane eksploracją nadmiaru danych, transformacjami gospodarczymi i proliferacją wizualnej kultury nowych mediów, nakładają się dość niespodziewanie narracje wywodzące się z tradycji science fiction i fantasy, które już nie mieszczą się w binarnym dotąd podziale fantastyki, ale odzwierciedlają niepokój o przyszłość. Zainteresowanie nową fantastyką znamionuje zmiana w sposobie jej badania. Od definiowania genologicznego, od poetyki i aksjologii literackiej science fiction przemieszczamy się dzisiaj ku obserwacji antropologiczno-społecznej gatunku spekulatywnie angażującego się we współczesną problematykę. Aktualność fantastyki polega obecnie na traktowaniu jej jako odmiany narracji zmierzającej ku ledwie skrywanej dyskursywności, której fabularna pretekstualność rezonuje w czytelnych aluzjach i analogiach ze współczesnymi realiami, takimi jak katastrofy ekologiczne, pandemie czy nierówności społeczne. Jeśli czytamy albo oglądamy (na platformach streamingowych Netflix, HBO, Apple TV etc) sf zorientowane spekulatywnie, może ono nam pomóc w problematyzowaniu nowych form i scenariuszy życia ludzkiej wspólnoty, ale też jej przetrwaniu i przezwyciężaniu wszystkich społecznych konfliktów. Fantastyka zmienia swój paradygmat, wytwarzając spójny obraz globalnej fantastyki spekulatywnej obejmującej różne modalności – różnorodnych mediów (zob. Brian Willems, Speculative Realism and Science Fiction, Edinburgh Scholarship, 2019).

Sugerowana globalność jest tu kluczem rozumianym pozytywnie, a nie globalistycznie. Ludzkość zmierza ku globalnej zagładzie i obojętnie jakie będzie jej źródło (katastrofa ekologiczna, konflikt nuklearny, manipulacje genetyczne, rozwój tzw. sztucznej inteligencji etc.), to właśnie w perspektywie spekulatywnym fantastyka kwestionuje obietnice hegemonicznej dominacji człowieka nad wszechświatem i bada alternatywne sposoby zarządzania wiedzą, czasem i przestrzenią. Science fiction uzupełnia realizm spekulacji o cywilizacji dzięki worldbuildingowi wyobrażonych światów, w których ludzie nie są jedynymi organizatorami istnienia władzy i wiedzy, oferując strategie na lepszą przyszłość. A nie można zapomnieć, że dotyczy to też uzasadnionego negowania perspektywy i wpływu kultury rasy i płci wedle Zachodu. Nam w zachodniej kulturze niełatwo dostrzec te problemy, bo nasz porządek symboliczny jest dla nas przezroczysty. Tymczasem tak właśnie wciąż działa współczesny (post)kolonializm i globalna dominacja kultury Zachodu (np. poprzez język angielski, Apple, Microsoft, Hollywood, Netflix). Te dominanty są w perspektywie globalnych narracji spekulatywnych postrzegane jako formy współczesnego kolonializmu. Zachodnia fantastyka transmedialna często odzwierciedla postawy kolonialne, marginalizując perspektywy niezachodnie i przedstawiając kraje rozwijające się w nieobiektywnym świetle. Stąd tak ogromne znaczenie spekulatywnych narracji z Japonii, Chin, Korei i krajów arabskich na przykład, i równie istotne znaczenia mają spekulacje z perspektywy polityk tożsamości, jak np. afrofuturyzmu.

Powyższe przyczynkowe uwagi opierają się na wątkach obejmujących historię przemian klasycznej sf, źródeł utopijnych impulsów prozy fantastycznej i w końcu spekulatywności najnowszej prozy fikcjonalnej. W szerszym ujęciu próbują wyjaśnić renesans narracji, które przypominają klasyczną fantastykę naukową choć pomieszaną często z fantasy. Nie ma miejsca, by pisać o konkretnych książkowych realizacjach speculative fiction w fantastyce, ale wymienię na koniec choćby tylko tych kilku prominentnych autorów ostatnich dwóch, trzech dekad, którzy mieszczą się w opisanej spekulatywności nowych narracji: Kim Stanley Robinson, George R.R. Martin, Margaret Atwood, Neal Stephenson, N.K. Jemisin, Damon Knight, Joann Russ, Cixin Liu, Dan Simmons, Guy Gavriel Kay czy – last but not least – nasz Jacek Dukaj.

Dr hab. Rafał Szczerbakiewicz, prof. UMCS, pracuje w Katedrze Współczesnej Literatury i Kultury Polskiej na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie; dyrektor Szkoły Doktorskiej Nauki Humanistycznych UMCS.

Wróć