logo
FA 7-8/2024 z laboratoriów

Ewa Szperlik

Zła pamięć

O prozie chorwackiej po roku 1991


Zła pamięć 1

Ante Pavelić i minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop. Źródło: Wikipedia

Jugosłowiański sztuczny raj był strefą partyjnego reżimu zwalczającego przeciwników politycznych, miejscem napięć międzyetnicznych i systemem totalitarnym wprowadzającym ideologię komunistyczną do życia codziennego. W obszarze literatury chorwackiej recepcja obrazu Jugosławii i dzisiejsza pamięć o dawnym kraju jest częstym lejtmotywem, a realia jugosłowiańskie zostały ukazane w sposób krytyczny, jako „czasy słusznie minione”. Dokonuje się rewizja przeszłości i demontaż mitu o Jugosławii jako krainie socjalistycznego dobrobytu.

Wraz z odzyskaniem przez Chorwację niepodległości ziścił się współczesny mit polityczny oparty na średniowiecznej klątwie króla Zvonimira, która – jeśli wierzyć legendom – na blisko tysiąc lat pozbawiła Chorwatów własnej państwowości. Po rozpadzie Jugosławii dla narodu chorwackiego nadszedł kolejny moment przełomowy, dogodny do przeprowadzenia rewizji ich własnej historii, moment, w którym nieodzownym elementem stała się pamięć. Zostały więc podjęte próby określenia autodefinicji (kultury, literatury), a także tożsamości. Literacki obraz chorwackiej (nie)pamięci o Jugosławii jawi się jako „zła pamięć”, a kilka dekad egzystencji Chorwatów w wielonarodowej federacji jest dziś traktowane dość krytycznie, jako przyczyna stagnacji i regresu ekonomicznego, zniewolenia czy w końcu krwawego rozpadu państwa. Odwołując się do koncepcji Astrid Erll, należy podkreślić rolę literatury jako nośnika, ale również kreatora zbiorowej pamięci, która staje się wyznacznikiem narodowej tożsamości.

Zła pamięć 2

Ustasze konfiskują mienie więźniów w obozie koncentracyjnym Jasenovac. Źródło: Wikipedia

Od końca lat 90. XX wieku sporą popularnością cieszyły się w Polsce narracje i syntezy eksponujące głównie perspektywę jugonostalgiczną, w których tzw. pisarze „egzylu” ukazywali wojnę jugosłowiańską i zniknięcie państwa z mapy świata jako traumę ponadnarodową, co wywołało pewien rozdźwięk w podejściu do narodowej, ale również kulturowej (samo)identyfikacji: jugosłowiańskość czy chorwackość? Ciekawym zjawiskiem okazały się pewnego rodzaju tożsamości hybrydyczne, przywiązanie do konkretnych regionów i „małych ojczyzn”, jako paradygmat tożsamości lokalnej. Publikacje preferujące perspektywę jugonostalgiczną (w których został silnie wyeksponowany odnoszący się do Jugosławii ideologem zatopionej Atlantydy czy socjalistycznej arkadii itp.) przeważały dotąd nad chorwackim, hermetycznym nurtem narodowym. Pisarze-jugonostalgicy i ich dzieła są dość dobrze znane polskiemu czytelnikowi za sprawą przekładów na język polski wielu powieści i esejów, np. Dubravki Ugrešić, Miljenka Jergovicia, Bory Ćosicia, Nenada Veličkovicia i in. Przez pewien czas po wojnie nadużywano także określeń typu: literatura (pisarze) postjugosłowiańska, podtrzymujących złudne wyobrażenie o wciąż trwającej (poza językową) wspólnocie. W opozycji do tego sposobu postrzegania Jugosławii zaczęła się budzić i coraz śmielej dochodzić do głosu, zwłaszcza w Chorwacji, uśpiona przez dekady inna narracja: narodowa, prawicowo-martyrologiczna, która zwróciła uwagę na dotychczasowe „białe plamy” przeszłości, spowodowane tabuizacją lub negatywnym napiętnowaniem wielu minionych wydarzeń.

Głównym celem, który przyświecał mi w tworzeniu omawianej monografii, była próba syntetycznego ujęcia na gruncie slawistycznym, kroatystycznym, ale również z myślą o nieco szerszym gronie odbiorców, problematyki związanej z tematami tabu, przemilczeniami i zepchniętymi na margines wydarzeniami z historii Chorwatów w obu Jugosławiach, ukazanie zatem aktualnego oglądu ich własnej narodowej przeszłości XX wieku, z wewnętrznej, kroatystycznej perspektywy. Jak zaznaczyłam we wstępie książki, starałam się zdystansować od momentami jednostronnej narracji w kwestiach drażliwych wydarzeń historycznych, mając na uwadze myśl Haydena White’a, że te same wydarzenia historyczne mogą generować czasami zgoła odmienne opowieści, zależne od punktu widzenia podmiotu mówiącego. Konfrontacja z obecnie dominującym dyskursem, który panuje w chorwackiej kulturze i literaturze w kontekście najnowszych przemian społecznych, czego odzwierciedlenie znajdujemy w obszarze tekstów literackich, doprowadziła do sprzężenia tzw. wielkiej historii z wieloma mikrohistoriami (Ewa Domańska), narracjami tzw. słabych bohaterów (Mirna Velčić), przeciwhistorią (Paul Connerton), a przede wszystkim z fenomenem pamięci, która, jak twierdzi Timothy Snyder, „jest zawsze swoja”. W zaprezentowanych rozważaniach stawiam tezę, że przywrócenie chorwackiej pamięci kolektywnej tematów tabu w literaturze, podlegających cenzurze i przemilczaniu w czasie trwania państwa Tity, nie byłoby możliwe bez swoistej eksplozji literatury autobiograficznej i narracji jednostkowych, zauważalnych już od lat 80. XX wieku. W warunkach odzyskania przez Chorwację niepodległości miało miejsce spopularyzowanie wielu wznowień i przedruków utworów literackich oraz tekstów krytycznych i publicystycznych autorów (również dysydentów) związanych z chorwacką emigracją polityczną, a także wcześniej wyeliminowanych z głównego obiegu za sprawą cenzury i politycznej poprawności. Nastąpiła wówczas rehabilitacja pisarzy i dzieł „drukowanych” w okresie Niezależnego Państwa Chorwackiego (chorw. NDH), wykluczonych z jawnego dyskursu po roku 1945. Niektóre publikacje pojawiły się na chorwackim rynku wydawniczym po raz pierwszy stosunkowo niedawno dzięki polityce rodzimych wydawnictw i zyskały status „pierwszego wydania w ojczyźnie”.

Wyłaniający się z literaturoznawczej analizy obraz chorwackiej (nie)pamięci o Jugosławii, którą rozumiem jako rewizję narodowej przeszłości, tego, o czym nie wolno było wspominać (jugosłowiańska opresja i represja) i tego, o czym nie chce się aktualnie pamiętać („socjalistyczny dobrobyt”, „braterstwo i jedność między narodami”), ukazał funkcjonowanie sąsiadujących ze sobą pamięci skonfliktowanych (Marc Bloch), w postaci zderzenia chorwackiej i serbskiej narracji martyrologicznej, wynikających z odmiennych historycznych perspektyw, co czyni tę kwestię niezwykle delikatną. W ostro zarysowanym konflikcie paradygmatów ideologicznych: faszystowskiego i komunistycznego („czerwone gwiazdy”/„czarne koszule”), w którym Chorwaci są utożsamiani z depozytariuszami ustaszowskiego reżimu i odpowiedzialnością za zbrodnie dokonane w państwie Ante Pavelicia, stronie serbskiej przypisuje się ekspansję wielkoserbską i terytorialne zakusy kolonizatora oraz wykreowanie reżimu, którego skrajnym wytworem była Naga Wyspa. Po raz kolejny skomplikowana przeszłość Półwyspu Bałkańskiego stała się – przywołując myśl noblisty Ivo Andricia – przestrzenią cierpiącą na nadmiar historii.

Zła pamięć 3

Josip Broz Tito. Źródło: Wikipedia

Pamięć o Bleiburgu i zbrodniach partyzanckich

W obszarze moich szczegółowych dociekań znalazły się losy wielu dzieł literackich oraz ich autorów poruszające niezwykle drażliwe i delikatne tematy związane z dramatycznym przebiegiem końca II wojny światowej na obszarze Jugosławii. Przywrócenia chorwackiej pamięci zbiorowej doczekały się wydarzenia znane potocznie jako Bleiburg lub „chorwacka droga krzyżowa”, związane z próbami zatajenia zbrodni partyzanckich (np. powieść Marina Zurla Truba za Bleiburg, 1997). Pod geograficzną nazwą austriackiej miejscowości Bleiburg (chorw. Blajburško polje) kryje się tragiczny ciąg zdarzeń, który trwale wpisał się w semantykę i symbolikę chorwackiej martyrologii. Austriackie „ołowiane miasto” zapisało się w historii Chorwacji jako miejsce pamięci, które miało zostać zatuszowane i wyparte, funkcjonowało jednak w nieoficjalnym obiegu jednostkowych pamięci prywatnych przekazywanych w kręgach rodzinnych i emigracyjnych. Wydarzenia określane jako tragedia majowa są związane z umownie przyjętą datą 15 maja 1945 roku. Na granicy jugosłowiańsko-austriackiej miało wówczas nastąpić pokojowe przejście wielotysięcznych tłumów, na które składały się wojska Niezależnego Państwa Chorwackiego, sympatyków reżimu Ante Pavelicia, a także exodus ludności cywilnej, która w obawie przed widmem nadciągającego komunizmu postanowiła opuścić kraj. Zamiast obiecanych porozumień i gwarancji nietykalności pod pretekstem rozbrojenia 20 tys. ustaszy doszło do krwawego rozrachunku zwycięskiej armii jugosłowiańskiej z wycofującym się wojskiem NDH, jako odwetu na niedawnych przeciwnikach wojennych. Wydarzenia te dotyczyły właściwie trzech odrębnych działań rozciągniętych w czasie, od maja do sierpnia 1945 roku. Pierwsze wiązało się z otoczeniem, rozbrojeniem i wzięciem w niewolę niemieckich i ustaszowskich oddziałów wojskowych na linii Slovenj-Gradec – Bleiburg – Dravograd; drugie oznaczało deportację kolaborantów, którzy znaleźli się już wcześniej na stronie armii brytyjskiej (np. w obozie Viktring i in.). Trzeci element stanowiły tzw. marsze śmierci, w których członkowie wrogich formacji byli zawracani do tymczasowych obozów w głąb jugosłowiańskiego terytorium, aż do Đevđeliji na macedońsko-greckiej granicy. Pamięć o wydarzeniach bleiburskich, które pochłonęły tysiące ludzkich istnień (głównie Chorwatów, ale również Słoweńców, Serbów i Czarnogórców, muzułmanów z BiH, Kozaków oraz Niemców), stała się synonimem niehonorowego zakończenia wojny przez zwycięzców wobec pokonanych. Po roku 1945 Bleiburg i inne zbrodnie partyzanckie zasiliły indeks tematów zakazanych, funkcjonujących jedynie w sferze społecznego i rodzinnego tabu.

Wypędzenie Niemców naddunajskich

Zła pamięć 4

Jeńcy w Bleiburgu, 1945. Źródło: Wikipedia

Podobny los podzieliły również fakty dotyczące powojennych prześladowań i wypędzeń Niemców naddunajskich, tzw. Szwabów (opisane np. w powieści Ivany Šojat-Kuči Unterstadt, 2009). Drażliwość kwestii niemieckiej w titowskiej Jugosławii nie wynikała wyłącznie z procesu kolektywnego zapominania, ale przede wszystkim z natury ideologii, której wizja przeszłości i współczesności była jednowymiarowa i nieproblematyczna. Niosła za sobą próbę wyczyszczenia jugosłowiańskiej przestrzeni z niepożądanych Innych/Obcych. Przez kilka dekad po II wojnie światowej temat slawońskich Szwabów, którzy stali się „wrogiem wyobrażonym”, był skutecznie tłumiony przez jugosłowiańską zwycięską metanarrację. Za powszechnym przyzwoleniem na odrzucenie w niepamięć wydarzeń związanych z losem mniejszości niemieckiej w Jugosławii stała narzucona odgórnie narracja usprawiedliwiająca czystki etniczne jako walkę z faszyzmem. Powojenne pokolenia w Jugosławii niewiele wiedziały na temat losów ludności niemieckiej w tym kraju, obozów pracy dla folksdojczów, konfiskat ich majątków i innych form prześladowań tych, którzy w titowskiej federacji pozostali, często pod zmienionymi lub zmodyfikowanymi nazwiskami.

Historia pewnej adriatyckiej wyspy

Innym, niezwykle ważnym tematem okazała się bardzo długo przemilczana historia Nagiej Wyspy i innych więzień/obozów dla przeciwników politycznych Tity na Archipelagu Goli (np. Stanislav Janović, Tito na Golom otoku, 2013). Docelowym miejscem zsyłki i kwintesencją titoistycznego reżimu dla najbardziej zbuntowanych innomyślicieli, zwłaszcza po roku 1948, Rezolucji Biura Informacyjnego i konflikcie Tity ze Stalinem, stała się Naga Wyspa – „jugokomunistyczny gułag na terenie Chorwacji”. Ofiarami pracy przymusowej, poprawczej i „społecznie pożytecznej” były szczególnie osoby (dziesiątki tysięcy mężczyzn i kobiet), które system komunistyczny uważał za swoich przeciwników politycznych i tzw. wrogów wewnętrznych. Zakres robót i zadań obejmował najcięższą pracę fizyczną, przy której wielu skazanych straciło zdrowie lub życie. Zesłanie do obozu było przykładem resocjalizacji i wychowania w duchu socjalizmu. Innym przeznaczeniem tych represyjnych ośrodków było zapewnienie państwu bezpłatnej siły roboczej, niezbędnej do wykonania wszelkich projektów budowlanych w ramach planu pięcioletniego. Naga Wyspa, podobnie jak cały Archipelag Nagi i wiele podobnych miejsc (tzw. zakładów karno-poprawczych dla przeciwników politycznych Tity), należała do niewypowiadanej sfery tabu, zarówno w powojennej Jugosławii, jak i w okresie do końca XX wieku, pozostając nawet obecnie zagadnieniem wciąż niewygodnym i kontrowersyjnym.

Zła pamięć 5

Obóz na Nagiej Wyspie. Źródło: Wikimedia Commons

Jugosławia – socjalistyczny raj?

Po konflikcie ze Związkiem Radzieckim w roku 1948 nastąpił zwrot Jugosławii ku Zachodowi. Chociaż na pierwszy rzut oka widoczna była amerykanizacja pewnych dziedzin życia społecznego, u podstaw leżała nade wszystko ideologia komunistyczna. W socjalistycznej Jugosławii od końca lat 50. XX wieku nastąpił wzrost gospodarczy i podnosił się standard życia spowodowany postępem technologicznym. Społeczeństwo, któremu poczucie swobody z rozmysłem odgórnie dozowano, tkwiło jednak „między szczęściem a kryzysem”, także z powodu budzących się nacjonalizmów, których finałem okazał się krwawy rozpad federacji (1991–1995). Państwo Tity oficjalnie podążało drogą komunistycznej utopii, a jego mieszkańcom pozwolono wierzyć, że udało im się połączyć najlepsze rzeczy z obu porządków: bloku socjalistycznego i świata zachodniego. W podtrzymywaniu należytego wizerunku pomagała komunistyczna ikonografia, estetyka totalitarnego kiczu, pochody pierwszomajowe, pionierzy, masowe świętowanie (np. urodzin wodza), monumentalne pomniki socrealistyczne i inne obiekty architektoniczne. Z perspektywy czasu, wraz z postępującymi badaniami nad fenomenem jugosłowiańskiego socjalizmu samorządnego, „konsumenckiego raju”, „komunistycznej arkadii”, „kolorowego ptaka wśród demoludów”, można zauważyć, że obraz socjalistycznego raju otwartych granic i względnych swobód obywatelskich w państwie Tity nie ukazywał jego fasadowości i powierzchowności, która jedynie kreowała wyobrażenie o rzeczywistości prawie idealnej na tle komunistycznego uniwersum. Jugosłowiański sztuczny raj był strefą partyjnego reżimu zwalczającego przeciwników politycznych, miejscem napięć międzyetnicznych i systemem totalitarnym wprowadzającym ideologię komunistyczną do życia codziennego. W obszarze literatury chorwackiej recepcja obrazu Jugosławii i dzisiejsza pamięć o dawnym kraju jest częstym lejtmotywem, a realia jugosłowiańskie zostały ukazane w sposób krytyczny, jako „czasy słusznie minione”. Dokonuje się rewizja przeszłości i demontaż mitu o Jugosławii jako krainie socjalistycznego dobrobytu (np. Pavao Pavličić, Bilo pa prošlo, 2011). Państwo Tity jawi się jako sztucznie utrzymywany twór, osadzony na wielu fałszywych mitach, w którym Chorwacja była najbardziej zbuntowaną, a po stłumieniu Chorwackiej Wiosny w roku 1971 „milczącą”, zakneblowaną republiką.

Najbardziej krytyczne wobec sposobu urządzenia jugosłowiańskiej federacji, polityki Josipa Broza i jego partyjnego otoczenia były środowiska emigracyjne. Tej tematyce poświęciłam osobny rozdział. W narracjach dysydentów najwcześniej dokonał się demontaż mitu o zwycięskich partyzantach Tity jako pogromcach faszyzmu, a także mitu o Jugosławii jako komunistycznej arkadii, w której częstym zjawiskiem były ucieczki Jugosłowian na zachód, zwłaszcza z przyczyn politycznych. Równie krytyczny był stosunek do egzystencji Chorwatów w I Jugosławii pod berłem Karaᵭorᵭeviciów, jako państwa opresyjnego i kolejnego, po habsburskim, „więzienia narodów”. W sferze tematów zakazanych z przyczyn politycznych znalazły się również ocenzurowane lub całkowicie wycofane z obiegu literackie świadectwa byłych więźniów obozów ustaszowskich: Jasenovac i Stara Gradiška (np. I. Jakovljević, Konclogor na Savi, 1943, 1999). W jednym z rozdziałów zajęłam się problematyką ustaszowskich obozów koncentracyjnych na terenie Chorwacji. Teksty autobiograficzne i memuary byłych więźniów, wcześniej ocenzurowane, były przez kilka dekad zakazane w państwie Tity, głównie z powodów politycznych, aby pamięć o ofiarach Jasenovaca (w którym ginęli głównie Serbowie i ludność romska) nie przyczyniała się do eskalacji konfliktów międzyetnicznych w federacji, w której miały panować „braterstwo i jedność”.

Od kilkunastu lat przedmiotem moich naukowych eksploracji stała się problematyka związana z procesem zmian zachodzących w obszarze kultury i literatury krajów byłej Jugosławii. Rewizja proskrybowanych wcześniej tematów w chorwackiej przestrzeni kulturowej i tożsamościowej sprawiła, że zagadnienia „peryferyjne” (zakazane i przemilczane) w (re)konstruowaniu młodego państwa okazały się mainstreamowe, a stosunek Chorwatów do blisko pięciu dekad egzystencji w państwie Tity w analizowanych przeze mnie utworach literackich ma wydźwięk krytyczny. W tak przedstawionej optyce kultura chorwacka pozwala się zdefiniować jako kultura pamięci, a także kultura traumy, będąca reakcją na „kulturę milczenia”, zjawiskiem typowym dla pewnego rodzaju społeczeństw martyrologicznych. Przywrócone dyskursowi chorwackiej pamięci narracje, wcześniej wyparte, przemilczane i ocenzurowane, służą pośrednio przepracowaniu traumy indywidualnej, jak i kolektywnej.

Wyniki badań Ewy Szperlik zaprezentowane zostały w monografii Chorwacka (nie)pamięć o Jugosławii. Przemilczenia, pominięcia i odpamiętanie w prozie chorwackiej po roku 1991, Poznań 2019, Wydawnictwo Naukowe UAM.

Dr hab. Ewa Szperlik, prof. UAM, Instytut Filologii Słowiańskiej, Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

Zła pamięć 6

Wróć