logo
FA 7-8/2023 w stronę historii

Marcelina Smużewska

Hrabina, która poślubiła naukę

Hrabina, która poślubiła naukę 1

Karolina Lanckorońska Źródło: Wikipedia

W wieku 96 lat Lanckorońska zdecydowała się przekazać narodowi polskiemu najcenniejsze dzieła z rodzinnej kolekcji. Na Zamek Królewski trafiły obrazy z galerii króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, w tym dwa obrazy pędzla Rembrandta.

Karolina Lanckorońska zajmowała się historią sztuki i prowadziła wykłady na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Była pierwszą kobietą w systemie polskiego szkolnictwa wyższego, która uzyskała habilitację z historii sztuki i pierwszą kobietą-docentem we Lwowie. Wiele przeszła podczas II wojny światowej. Nie ominęły jej ani więzienie, ani obóz. Na emigracji działała na rzecz Polonii. Po upadku komunizmu przekazała liczne dzieła sztuki z rodzinnej kolekcji do Zamku Królewskiego w Warszawie i na Wawel.

Z Wiednia do Lwowa

Karolina Maria Adelajda Franciszka Ksawera Małgorzata Edina Lanckorońska (nazywana Karlą) urodziła się 11 sierpnia 1898 roku w Buchbergu w Dolnej Austrii. Była córką hrabiego Karola Lanckorońskiego (1843-1933), Wielkiego Ochmistrza na dworze Franciszka Józefa I oraz Margarethe (Małgorzaty) von Lichnowsky (1863-1957), górnośląskiej szlachcianki, która była trzecią żoną hrabiego. Miała starszego brata Antoniego (1893-1965) i młodszą siostrę Adelajdę (1903-1980). Rodzina większość czasu spędzała w Austrii, ale lato najczęściej w majątku w Rozdole (współcześnie teren Ukrainy). Rodzina była zasymilowana z monarchią austro-węgierską, ale Karolina – podobnie jak jej ojciec – czuli się Polakami.

Karolina uczyła się w Schottengymnasium w Wiedniu. Było to zgodne z rodzinną tradycją. Język przodków doskonaliła dzięki staraniom polskich nauczycielek. W czasie I wojny światowej pracowała jako sanitariuszka w placówce założonej przez ojca. Maturę zdała w 1920 roku i rozpoczęła studia na uniwersytecie wiedeńskim. Jako kierunek wybrała historię sztuki, podzielała bowiem zainteresowania ojca, który był kolekcjonerem i mecenasem sztuki. Jej mistrzami byli Max Dvořák (1874-1921) i Juliusz von Schlosser (1866-1938). Rozprawa doktorska dotyczyła prac Michała Anioła i obroniła ją w 1926 roku (tytuł: Studien zum Michelangelos Jüngstem Gericht und seiner künstlerischen Entwicklung, nie ukazała się drukiem).

Po obronie wyjechała do Rzymu, gdzie pracowała, porządkując zbiory Stacji Naukowej Polskiej Akademii Umiejętności. Znaczna część kolekcji była darem jej ojca. Jednocześnie prowadziła własne badania naukowe. W 1934 roku została członkiem Towarzystwa Badań Historycznych. W 1935 roku uzyskała habilitację na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie na podstawie rozprawy Dekoracja kościoła del Gesù w Rzymie na tle rozwoju baroku w Rzymie. Była pierwszą kobietą-docentem z zakresu historii sztuki (pierwszą habilitację w ogóle uzyskała Helena Gajewska w 1920 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim z zakresu histologii). Karolina Lanckorońska była niezależną osobowością. Pomimo swojej płci i pochodzenia, postanowiła realizować się w nauce i do tego w tak specyficznej dziedzinie jak historia sztuki. Z tego względu podobno nigdy nie wyszła za mąż.

Silna osobowość

Karolina Lanckorońska miała wyrazisty charakter i własne zdanie w większości kwestii. Wykazywała się odwagą, hartem ducha, potrafiła się odnaleźć w każdej sytuacji. Znała wiele języków i nie bała się podjąć inicjatywy. Była wierna swoim wartościom, jak: umiłowanie ojczyzny, szacunek do nauki, lojalność wobec przyjaciół i współpracowników. Była religijna. Dużo się modliła i pozostawała w kontakcie z wieloma duchownymi, a w Rzymie nawet spotykała się z papieżem. Jej postawa była zdecydowanie antykomunistyczna, choć więził i prześladował ją przede wszystkim aparat Rzeszy jako „szowinistyczną hrabinę”. Miała doskonałe rozeznanie w sytuacji geopolitycznej i potrafiła „czytać” ludzi. Nade wszystko chciała pomagać, w każdej sytuacji, nawet jeśli jej położenie nie różniło się wiele od adresatów pomocy. W więzieniu dzieliła się z innymi osadzonymi prowiantem z paczek i niosła im otuchę. Wielu rannym i chorym towarzyszyła w ostatnich chwilach. Potrafiła cieszyć się z najmniejszych rzeczy: spokojnej nocy, okna w celi, ładnego wschodu słońca czy lektury. Wiele razy otarła się o śmierć i nade wszystko chciała przeżyć ją z godnością, nie idąc na żadne kompromisy. Mimo że w efekcie wojny ona i jej rodzina straciła wiele ziemi i dóbr, nie rozpaczała publicznie i nie komentowała tego. Rozumiała, że inni też wiele poświęcili, nieraz wszystko, co mieli. Miała poczucie humoru i nieco cięty język. Mogła się czasem wydawać szorstka lub surowa, ale to wynikało poniekąd z jej stylu życia. Była pracowita, zmobilizowana, nie wzruszała się łatwo. Na swój sposób była feministką, gdyż wolała żyć samotnie i niezależnie, niż podporządkowywać się mężowi i rodzinie. Gdyby nie II wojna światowa najprawdopodobniej rozwijałaby swoją karierę naukową i kontynuowała pracę na uczelni.

Ważniejsze przedwojenne publikacje

Od 1934 roku prowadziła na UJK wykłady z historii sztuki współczesnej. Szczególnie interesowała ją kultura włoska między XIII a XVIII wiekiem. Do 1939 roku opublikowała kilka artykułów, m.in.: Paradiso Tintoretta (1932), Novum w Sądzie Ostatecznym Michała Anioła (1932), Z badań nad loggiami Rafaela (1935), Nieznany obraz Piazetty na Wawelu (1936), Pierwiastki antyczne w „Bachusie i Dawidzie” Michała Anioła (1938), „Zdjęcie z krzyża” Michała Anioła (1939). Za najwybitniejszego artystę uważała oczywiście Michała Anioła, a Kaplicę Sykstyńską za koronne dzieło w twórczości malarza. Analizując dzieła sztuki, zwracała uwagę na kontekst: historyczny, ideowy i kulturowy. Zgłębiała wiedzę o historii Kościoła, ruchach społecznych czy teorie z zakresu estetyki. Dzieła starała się czytać zawsze w języku oryginału. Można powiedzieć, że na sztukę patrzyła w sposób holistyczny. Zresztą, czytając jej pamiętniki z okresu wojennego (Wspomnienia wojenne, 2022), można zauważyć, że Lanckorońska potrafiła docenić urodę najdrobniejszych rzeczy i zjawisk, a w ludziach starała się dostrzegać to, co najlepsze.

Wojenne zadania

W momencie wybuchu wojny hrabina przebywała w Rzymie, ale na tę wieść natychmiast wróciła do Polski. Pod koniec września 1939 roku jej majątek Komarno został splądrowany przez Niemców. Miejscowi chłopi uratowali notatki naukowe i przywieźli je do Lwowa. Początkowo hrabina mogła nawet kontynuować wykłady na zajętym przez sowietów uniwersytecie. Zwolniono ją z uczelni 10 kwietnia 1940 roku. W tym samym czasie NKWD chciało ją aresztować, ale ukryła się u znajomych i w ten sposób ocalała.

W styczniu 1940 roku złożyła ślubowanie i wstąpiła do Związku Walki Zbrojnej (późniejszej AK). W maju 1940 roku udało się jej przedostać do Krakowa, gdzie podjęła pracę w Polskim Czerwonym Krzyżu, kontynuując jednocześnie działalność w podziemiu. Z ramienia PCK opiekowała się rannymi i umierającymi żołnierzami. Później rozpoczęła działalność w Radzie Głównej Opiekuńczej (RGO), która za zgodą niemieckiego okupanta dokarmiała więźniów w aresztach i dostarczała im potrzebnych rzeczy, np. odzieży, koców, leków itp. Na zimę 1942 roku przeniesiono ją do Stanisławowa, gdzie opiekowała się 17 powiatami Galicji Wschodniej i tamtejszymi aresztami. Dużo podróżowała po terenie Generalnej Guberni.

Aresztowanie, więzienie i obóz

Budując struktury RGO w Stanisławowie znalazła się pod lupą Hansa Krügera, ówczesnego szefa gestapo w tamtejszej okolicy. Niemiec kazał ją aresztować 12 maja 1942 roku. W efekcie Lanckorońska trafiła do więzienia w Stanisławowie, tego samego, któremu wcześniej pomagała. Podczas przesłuchań Krüger próbował sprowokować hrabinę do wypowiedzi antyniemieckich. Wyznał jej, że jest odpowiedzialny za zamordowanie profesorów ze Lwowa, jej kolegów i sąsiadów, co miało miejsce na początku lipca 1941 roku. Sądził zresztą, że takie wyznanie będzie nieszkodliwe, ponieważ Lanckorońska szybko zostanie skazana na śmierć.

Pomylił się jednak. Przeciwko wyrokowi interweniowała włoska rodzina królewska, a sprawę monitorował sam Himmler. Ze Stanisławowa przeniesiono hrabinę do Lwowa, potem do Berlina, skąd w styczniu 1943 roku została wysłana do obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Otrzymała numer 16076 i literę P, co oznaczało Polkę. W swoich wspomnieniach opisała skład narodowościowy obozu, jego organizację i relacje między więźniarkami. Przez pewien czas Lanckorońska była więziona w izolatce, potem przebywała wraz z innymi osadzonymi na blokach. Pełniła też funkcje organizacyjne, była np. pomocnicą w rewirze (szpitalu) i sztubową, czyli pomocnicą blokowej, co nie zawsze było łatwym zadaniem. Pod koniec wojny warunki stawały się coraz gorsze: obóz był przeludniony, szerzyły się choroby, głód i organizowano selekcje. Nawet najsilniejsze jednostki zaczęły tracić nadzieję na zachowanie życia. Lanckorońskiej udało się – nie bez wyrzutów sumienia – opuścić obóz dzięki interwencji ówczesnego szefa Czerwonego Krzyża Carla J. Burckhardta (1891-1974). Miesiąc przed końcem wojny została zwolniona wraz z grupą Francuzek i trafiła do Szwajcarii.

Budowanie życia na emigracji

Pewnych trudności nastręczało „zwykłe życie”. Nie sposób było w spokoju ducha usiąść w kawiarni ze świadomością, że w wielu obozach w tym samym czasie ludzie cierpią. Czymś surrealistycznym był dla Lanckorońskiej np. zakup kapelusza. Co więcej, niepokoiły bardzo wieści z terenów Polski. Wiadomo było, że kresy przypadły Ukrainie, że powstał nowy komunistyczny rząd. Majątki Lanckorońskich zostały skonfiskowane. Kolekcja dzieł sztuki częściowo zniszczona, a częściowo rozkradziona. Największą jednak „osobistą ofiarą” hrabiny było odejście od historii sztuki. W momencie, kiedy zdała sobie sprawę, jakim efektem zakończyła się dla Polaków wojna, postanowiła swoją energię całkowicie poświęcić rozwijaniu nauki i kultury polskiej za granicą, ratowaniu polskich dzieł sztuki i zabytków, wspieraniu naukowców i studentów na emigracji. Najpierw została oficerem prasowym 2. Korpusu Armii gen. Andersa i zajęła się organizacją kształcenia dla żołnierzy. W listopadzie 1945 roku wraz z księdzem Walerianem Meysztowiczem (1893-1982) i grupą polskich naukowców uruchomiła Polski Instytut Historyczny w Rzymie, który prowadził działalność naukową i wydawniczą. PIH wydawał roczniki „Antemurale”, „Elementa ad Fontium Editiones”, a od 1991 roku „Acta Nuntiaturae Polonae”. W 1961 roku wydała książkę pt. Studies on the Roman-Slavonic Rite in Poland.

Proces gestapowca ze Stanisławowa

W 1967 roku Lanckorońska dowiedziała się z gazety, że w Münster w Westfalii toczy się proces Hansa Krügera, byłego szefa gestapo ze Stanisławowa. Zgłosiła się na świadka. Opowiedziała o swoim aresztowaniu, o warunkach w więzieniu i o tym, co jej wyznał Krüger, czyli że przyznał się do zamordowania profesorów ze Lwowa. Ostatecznie gestapowca skazano na dożywocie za zbrodnie popełniane w więzieniu i to głównie na Żydach, ale nie za zabicie profesorów. Za „sprawstwo kierownicze”, między innymi w tej kwestii, został skazany Theodor Oberländer, który tworzył Legion Ukraiński i był oficerem łącznikowym Abwehry. Dowody historyczne wskazują jednak, że nie był on obecny w miejscach aresztowań czy egzekucji, a jego skazanie miało charakter propagandowy. Faktyczni sprawcy nigdy za ten czyn nie zostali ukarani, co smuciło hrabinę.

Fundacja

W 1967 roku wraz z rodzeństwem – Antonim i Adelajdą – założyła Fundację Lanckorońskich z Brzezia. Żeby zapewnić środki na działalność, rodzina sprzedała swój majątek w Austrii i kilka obrazów z kolekcji prywatnej. Fundacja wspierała wydawnictwa, zwłaszcza dotyczące historii i kultury Polski, oraz fundowała stypendia naukowe osobom, które pracowały w Londynie, Rzymie lub Wiedniu. Wspierano też polskich naukowców za „żelazną kurtyną”, przesyłając pieniądze, leki i książki. Karolina Lanckorońska zainicjowała także opracowywanie archiwów polskich znajdujących się poza granicami kraju. Uratowała Bibliotekę Polską w Paryżu, zawierającą m.in. pamiątki po emigrantach z XIX i XX wieku. Prezesem Fundacji pozostała do 1988 roku.

W III RP

W wieku 96 lat Lanckorońska zdecydowała się przekazać narodowi polskiemu najcenniejsze dzieła z rodzinnej kolekcji. Na Zamek Królewski w Warszawie trafiły obrazy z galerii króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, w tym dwa obrazy pędzla Rembrandta. Na Wawel trafił namiot turecki z XVII wieku oraz 76 obrazów powstałych we Włoszech między XIV a XVI wiekiem. Później Lanckorońska przekazała kolejne artefakty: obrazy, dokumenty, kolekcję monet, miedziorytów, mebli i rysunki Jacka Malczewskiego, który był przyjacielem rodziny. Dokumenty trafiły do Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie. Rysunki i ryciny do Biblioteki Jagiellońskiej.

Po 1989 roku Lanckorońska otrzymała polski paszport. Bezpośrednio po wojnie i przez wszystkie kolejne lata nie chciała przyjąć obywatelstwa żadnego innego kraju. W 1990 roku została członkiem Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Miała trzy tytuły doktora honoris causa: Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie i Uniwersytetu Wrocławskiego. W 1991 roku otrzymała Krzyż Wielki Orderu Polonia Restituta. Nigdy nie odzyskała dóbr Lanckorońskich, które znalazły się poza granicami kraju.

Karolina Lanckorońska nie wyszła za mąż i zmarła bezdzietnie tuż po sto czwartych urodzinach. Pochowano ją w Rzymie na cmentarzu Campo Verano.

Wróć