logo
FA 7-8/2022 okolice nauki

Piotr Tryjanowski, Sławomir Murawiec, Ramon Grimalt

Przyroda i zdrowie psychiczne

Ptasiarstwo to sprawdzone rozwiązanie

Przyroda i zdrowie psychiczne 1

Fot. Stefan Ciechan

Przebywanie w środowisku naturalnym i związana z tym aktywność fizyczna, kontakt z zielenią, zapachami lasu, zwiększona synteza witaminy D w związku z wystawieniem na działanie promieni słonecznych mają ogromne pozytywne znaczenie dla zdrowia psychicznego. Każdy może z tych dobrodziejstw skorzystać, wystarczy, że wyruszy z laboratorium czy gabinetu do lasu, parku, nad jezioro.

Lekarstwem na smutek jest ruch. Receptą na siłę – działanie.

Elbert Hubbard

Praca w laboratoriach naukowych, salach wykładowych, gabinetach lekarskich i szpitalach, a nawet w zaciszu uniwersyteckich bibliotek, nie jest wolna od stresu i pesymistycznych informacji napływających z otaczającego świata. Problem ten przestał być dyskutowany wśród naukowców wyłącznie podczas spotkań przy porannej kawie lub w mediach społecznościowych, rozmowy o nim przedostają się do działalności instytucjonalnej. Stąd też ostatnio coraz więcej organizacji i stowarzyszeń naukowych łączy wprost kwestie zdrowia psychicznego z komfortem pracy akademickiej. Problem został nawet szeroko skomentowany w prestiżowym „Nature Ecology and Evolution”. Aktualna wiedza pozwala dość dobrze rozpoznawać przyczyny zwiększonej liczby zaburzeń psychicznych w społeczeństwie, chociaż w zależności od płci, wieku, wykonywanego zawodu i statusu społecznego, mogą być one nieco inne. Obecnie czynniki ryzyka zaburzeń psychicznych, opisane w czasach przed pandemią COVID-19 i wybuchem konfliktu zbrojnego w Europie, są gwałtownie uzupełniane przez nową listę zagrożeń dla zdrowia psychicznego. U pracowników akademickich zajmujących się naukami o życiu i przyrodzie wyróżniają się stany depresyjne oraz lęki związane ze świadomością dramatycznego stanu środowiska naturalnego, przede wszystkim z pogłębioną wiedzą na temat zmian klimatu, znaczenia dewastacji ekosystemów i powszechnego spadku bioróżnorodności. Na tę świadomość, podminowującą dobre samopoczucie, nałożyły się jeszcze nowe obawy, przede wszystkim wyżej wspomniane COVID-19 i współczesne konflikty zbrojne. Wymienione zjawiska mocno wpływają na dyskomfort naszego funkcjonowania, powodują trudności adaptacyjne, pogarszają sen i funkcjonowanie w ciągu dnia, a mogą w konsekwencji prowadzić do powstawania zaburzeń lękowych i długotrwałych spadków nastroju.

W rzeczy samej, badacze środowiska naturalnego pracujący w terenie nie tylko najwcześniej zauważają zachodzące globalnie zmiany, ale też potrafią poprawnie zinterpretować ich przyczyny. To często przekłada się na niezwykle pesymistyczne wizje przyszłości. Z drugiej jednakże strony, to właśnie przyrodnicy pracujący w terenie jako pierwsi mają szanse dostrzec pewne optymistyczne sygnały, choćby wzrost populacji wcześniej niemalże wymarłych gatunków czy też skuteczne akcje ratowania całych ekosystemów. Tych jednak jest wciąż za mało, tak więc nawet ważenie pozytywów i negatywów, zwłaszcza dokonywane w szerszym kontekście ekonomicznym i społecznym, także może wywoływać negatywne stany emocjonalne. Oczywiście percepcja zarysowanych problemów jest bardzo zróżnicowana na poziomie indywidualnym, ale i tak wiemy, że ogólne tendencje są bardzo pesymistyczne. Co więcej, pandemia COVID-19 uwypukliła problemy związane ze zdrowiem psychicznym populacji. Jest źle – to, w olbrzymim uproszczeniu, diagnoza stawiana przez lekarzy psychiatrów, jak też obecna we współczesnych dyskusjach naukowych. Choć staramy się na sprawę spoglądać z odpowiedniego dystansu, to jednak ostatecznie i tak przyznajemy rację pesymistom. Zalecenia sugerowane przez doradców pracujących na rzecz poprawy zdrowia psychicznego wśród pracowników akademickich można sprowadzić do kilku prostych wskazówek. Przede wszystkim należy starać się o redukcję negatywnych bodźców docierających ze środowiska, dążyć do poprawy refleksji i uważności oraz skupić się na budowaniu elastyczności wewnętrznej. W trudniejszych przypadkach konieczne jest zaś sięgnięcie po specjalistyczną pomoc zewnętrzną: psychologiczną czy psychiatryczną.

N jak Natura

W kontekście przedstawionych diagnoz, podkreślanych zresztą w manifestach wielu organizacji naukowych i ekologicznych, niestety giną relatywnie proste metody przeciwdziałania kryzysowi zdrowia psychicznego. Po pierwsze, uważamy, że osoby pracujące w badaniach ekologicznych powinny więcej korzystać z dobrodziejstw kontaktu z przyrodą. Sporo prac naukowych podkreśla, że „witamina N” (N jak Natura) to współcześnie najbardziej zapomniany, a jednocześnie potrzebny kompleks witaminowy. Praca terenowa nie może być tylko zimnym, niemalże automatycznym pobieraniem prób badawczych, powinna być także połączona z zachwytem nad pięknem przyrody i czasem na refleksje. Przygotowania do życia akademickiego, szczególnie do dziedzin związanych z badaniami terenowymi – geologią, ekologią, zoologią czy botaniką – nie mogą dotyczyć wyłącznie kursów zaawansowanych statystyk w środowisku R, obsługi specjalistycznego sprzętu laboratoryjnego, reżimu poboru prób i twórczego pisania artykułów naukowych. Zdecydowanie warto podkreślać znaczenie czasu poświęconego na kontakt z przyrodą. Możliwość tego kontaktu wręcz może stanowić swoistą wartość dodaną, rekompensującą mniej prestiżowy status dyscyplin terenowych, przynajmniej w szerokim odbiorze społecznym, na przykład w porównaniu z biologią molekularną czy medycyną. Samo przebywanie w środowisku naturalnym i związana z tym aktywność fizyczna, kontakt z zielenią, zapachami lasu, zwiększona synteza witaminy D w związku z wystawieniem na działanie promieni słonecznych mają ogromne pozytywne znaczenie dla zdrowia psychicznego. Każdy może z tych dobrodziejstw skorzystać, wystarczy, że wyruszy z laboratorium czy gabinetu do lasu, parku, nad jezioro. Jednak w przypadkach szczególnych, jak zmęczenie, słaba pogoda, zły stan zdrowia, takie proste spacery są zbyt mało pociągające i wymagają dodatkowego argumentu, bodźca pozytywnego.

Ornitologia terapeutyczna

Z naszych osobistych obserwacji, ale i opublikowanych prac, wynika, że argumentem na rzecz wyjścia na zewnątrz, są obserwacje ptaków. Ptasiarstwo, często z angielskiego nazywane birdwatchingiem, to jedno z najdynamiczniej rozwijających się hobby związanych z aktywnością zewnętrzną, a samo podpatrywanie ptaków to jeden z najsilniejszych współczesnych związków człowieka z przyrodą. Z ptakami wiążemy się emocjonalnie, uczymy się ich cech diagnostycznych, staramy się je oznaczyć i nazwać, poświęcamy czas na zobaczenie nowych gatunków i tworzenie tzw. list życia. W obserwacjach ptaków widoczny jest efekt niespodzianki (nigdy w pełni nie potrafimy przewidzieć, jaki gatunek zobaczymy), wpływający na wydzielanie oksytocyny i sprawniejszą pracę naszego mózgu. Jeszcze nie wiemy, które gatunki mają szczególne funkcje terapeutyczne, ale zróżnicowanie gatunków ptaków pod względem kolorów, miejsc występowania i zachowań jest olbrzymie. Wśród prawie 11 tysięcy gatunków ptaków zapewne każdy z nas może znaleźć swój ulubiony, w zależności od własnych potrzeb emocjonalnych, płci, wieku, doświadczenia życiowego, a nawet preferencji chronobiologicznych (skowronek vs. sowa). W ptasich obserwacjach wcale nie musi już chodzić o zbieranie profesjonalnych danych ornitologicznych czy uczestnictwo w coraz popularniejszych projektach nauki obywatelskiej. Ich zwyczajne, wykonywane wyłącznie dla przyjemności obserwacje mają potwierdzone klinicznie znaczenie terapeutyczne. Wycieczki z lornetką, obserwacje przy karmniku, słuchanie ptasich głosów, także tych na nagraniach z muzyką relaksacyjną, pozytywnie wpływają na uważność, mikrobiom, poprawę samopoczucia w depresji, funkcjonowanie osób z chorobą Alzheimera (otępieniami), a nawet w rekonwalescencji po zabiegach kardiologicznych i onkologicznych. Oczywiście ptasiarstwo nie zastąpi profesjonalnej, czasami przecież niezbędnej pomocy farmakologicznej czy psychoterapeutycznej, ale stanowi jej cenne uzupełnienie.

Nawet jednak gdy jesteśmy zmuszeni skorzystać z profesjonalnej pomocy psychiatrów, neurologów, ale też dermatologów i lekarzy innych specjalizacji, które mają związek ze zdrowiem psychicznym (prawdę mówiąc, dziś wiemy, że to dotyczy niemal wszystkich!), potrzebujemy lekarzy wypoczętych, bez efektu wypalenia zawodowego i własnych problemów psychicznych. Niestety negatywne problemy dotyczące zdrowia psychicznego zauważalne są także i w tym środowisku. Można by to nawet skomentować, odwołując się do znanego powiedzenia „Lekarzu, ulecz najpierw samego siebie!” (Łk 4,23). I tutaj raz jeszcze z pomocą przychodzi ptasiarstwo. Spacery ornitologiczne, poszukiwania rzadkich gatunków i nauka ich cech rozpoznawczych znakomicie poprawiają zdrowie psychiczne lekarzy różnych specjalności, m.in. psychiatrów i dermatologów, ale – jak wykazano w USA – również pielęgniarek. Co więcej, obserwowanie ptaków umożliwia ciekawe nawiązanie na linii pacjent – terapeuta, ponieważ przekazywanie wiedzy ornitologicznej może być cennym sposobem na powstawanie więzi społecznych i transfer wartości. Tak więc ptasiarstwo ma szeroką medyczną przyszłość.

Konkludując, zgadzamy się z diagnozą stawianą przez organizacje akademickie, ale rozmowy o problemie zdrowia psychicznego to za mało. Warto zacząć działać. Czasem zwykły spacer, najlepiej z lornetką na piersi, naprawdę działa cuda, a przynajmniej jest pierwszym krokiem we właściwym kierunku. Nazwaliśmy to ornitologią terapeutyczną.

Prof. dr hab. Piotr Tryjanowski, Wydział Medycyny Weterynaryjnej i Nauk o Zwierzętach, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

Dr hab. n. med. Sławomir Murawiec, Klinika Terapii Allenort, Warszawa

Prof. dr Ramon Grimalt, Klinika Dermatologii, Wydział Medycyny i Nauk o Zdrowiu, Universitat Internacional de Catalunya, Sant Cugat del Vallès, Hiszpania

Wróć