logo
FA 7-8/2022 okolice nauki

Juliusz Gałkowski

O Nowosielskim wiemy coraz więcej

O Nowosielskim wiemy coraz więcej 1

Z roku na rok wiemy coraz więcej o malarstwie Jerzego Nowosielskiego. Powyższe zdanie powinno być napisane, ponieważ Jerzy Nowosielski jest – jak mało który ze współczesnych malarzy – bardzo dobrze i szczegółowo opracowany. A osobą, która nie tylko wykonuje mrówczą pracę badawczą, ale także prezentuje jej wyniki, pisząc elegancką polszczyzną, jest polska wybitna historyk sztuki, doktor Krystyna Czerni.

Obecnie czytelnicy otrzymali do rąk kolejny tom monumentalnej serii, czyli Korpusu sztuki sakralnej Jerzego Nowosielskiego, wydany przez Muzeum Miejskie w Tychach. Tym razem prezentowane są dzieła znajdujące się na terenie Śląska. Autorka zaczyna od wyjaśnienia kontekstu, czyli przyczyn faktu, że ziemie położone na zachodzie Polski są związane ze sztuką odbieraną jednoznacznie jako dziedzictwo europejskiego i chrześcijańskiego Wschodu. Podstawową przyczyną umiejscawiania ważnych dzieł ortodoksyjnej sztuki sakralnej na tych obszarach były przesiedlenia prawosławnych i grekokatolickich mieszkańców Polski na tzw. Ziemie Odzyskane. Z czasem, w miarę rozluźniania represji stosowanych przez komunistyczny reżym, budowano nowe cerkwie oraz przejmowano świątynie wybudowane dla dawniejszych mieszkańców regionu. Dało to Jerzemu Nowosielskiemu możliwość tworzenia także na tym obszarze.

Tym bardziej że był on otoczony estymą również w środowiskach intelektualnych Śląska (zarówno Górnego, jak i Dolnego), czego dowodem jest obecność jego dzieł w zbiorach muzealnych, jak również w prywatnych kolekcjach. Zatem gdy zamawiano wystroje malarskie do świątyń na tym terenie, nie sposób było pominąć Nowosielskiego, uważanego powszechnie za jedną z najważniejszych postaci polskiego parnasu.

Najnowszy tom Korpusu omawia kilka ważnych dekoracji monumentalnych w świątyniach Dolnego i Górnego Śląska, Jeleniej Górze, Wrocławiu i Tychach. Należy przede wszystkim zwrócić uwagę na fakt, że twórca stanął wobec jednego z trudniejszych zadań, to jest dostosowania programów ikonograficznych do architektury zupełnie do nich niedostosowanej. Przypomina to w pewien sposób fundacje jagiellońskie z XV stulecia, gdy artyści sprowadzeni z obszarów kultury bizantyjskiej tworzyli swe dzieła w gotyckich świątyniach. Kościół w Jeleniej Górze jest barokowy, świątynie we Wrocławiu gotyckie, zaś katolicki kościół w Tychach, chociaż współczesny, nie był budowany wedle zasad architektury cerkiewnej. Dlatego też każdy program stworzony przez Nowosielskiego jest zupełnie odmienny, a zarazem nosi jego indywidualne cechy. Jednakże nie powoduje to, aby można było mówić o odejściu od zasad sztuki Wschodu, będącej dla malarza podstawową zasadą tworzonych przez niego sakralnych rozwiązań.

Ciekawym dodatkiem zasadniczej treści książki jest informacja o niezrealizowanych projektach malarza. Znając szkice, można jedynie wyobrazić sobie te założenia. I muszę przyznać, że rezygnacja z jego pracy w Piekarach Śląskich jest niewątpliwą stratą dla polskiej sztuki sakralnej, jak i całej polskiej kultury.

W ostatnim rozdziale Krystyna Czerni prezentuje śląskie środowiska związane nie tylko z samym Nowosielskim, a chodzi wszak o jego uczniów, ale także z szeroko pojmowaną tradycją wschodnią w sztuce. Postacie Dłużewskiego, Molendy, Rykały i innych pokazują, jak jest ona trwała i żywotna.

Publikacja, podobnie jak i poprzednie książki z tej serii, jest bardzo starannie i elegancko opracowana graficznie, co pozwala na doskonałe zbalansowanie ilustracji i treści. Materiał fotograficzny jest oczywiście niezbędny, a jego bogactwo pozwala nam na poznanie sztuki tego wybitnego artysty. Jednakże wysoki poziom edytorski powoduje, że czytelnik bez problemu zapoznaje się z tekstem, który łączy erudycję i merytoryczną wiedzę z prawdziwie wyszukanym stylem pisarskim.

Juliusz Gałkowski

Krystyna CZERNI, Nowosielski na Śląsku. Sztuka Sakralna, Muzeum Miejskie w Tychach, Tychy 2022.

Wróć