logo
FA 7-8/2022 informacje i komentarze

Piotr Stec, Adrian Warsiński

Euroewaluacja

Zajęci krajowymi bojami o optymalny system ewaluacji, kolejne zmiany punktacji czasopism i dopuszczalność publikowania w otwartym dostępie nie zauważyliśmy aktywności Unii Europejskiej w zakresie ujednolicenia procesu ewaluacji badań naukowych. Tymczasem Komisja Europejska już w listopadzie zeszłego roku opublikowała raport Towards reform of the assessment system zawierający propozycje kierunków, w których mógłby ewoluować paneuropejski system oceny jakości badań. W styczniu tego roku Komisja ogłosiła rozpoczęcie prac nad projektem porozumienia w sprawie reformy ewaluacji badań. W kwietniu został opublikowany projekt konkluzji Rady Europejskiej dotyczących tego samego problemu. Został on przyjęty w czerwcu bieżącego roku. Warto więc zobaczyć, jak może wyglądać nasza ewaluacyjna przyszłość już za parę lat.

Zanim przejdziemy do tego, co nam się proponuje, warto zapytać, co właściwie UE ma tu do powiedzenia? W jej kompetencji nie leży co prawda harmonizacja przepisów dotyczących ustroju, funkcjonowania i finansowania nauki i szkolnictwa wyższego w krajach członkowskich, jednakże UE finansuje badania naukowe, wspiera wymianę międzynarodową w programach Erasmus+ itd. Europejski wymiar, choć nieregulowany przepisami unijnymi, ma także harmonizacja systemów szkolnictwa wyższego w ramach Systemu Bolońskiego i Europejskiej Przestrzeni Szkolnictwa Wyższego. Finansowanie ze środków unijnych wymaga przy tym systemu oceny wniosków tak na etapie ich zgłaszania, jak i rozliczania już zrealizowanych projektów. Do tego potrzebny jest sprawny system oceny jakości badań.

Nowy system miałby być wprowadzony „miękkimi” środkami, w drodze porozumienia, którego sygnatariuszami byłyby podmioty finansujące badania, uniwersytety i instytuty badawcze, a także instytucje odpowiedzialne w krajach członkowskich za ewaluację badań. W ten sposób euroewaluacja mogłaby być wprowadzona stosunkowo szybko i działać na zasadzie dobrowolności. Miałaby być tworzona z poszanowaniem autonomii uczelni, swobody badań i publikowania wyników, zasad etyki w nauce oraz przejrzystości procedur. Wartości te są wpisane w konstytucje wielu krajów członkowskich, więc odwołanie się do nich jest obowiązkowym punktem wyjścia do dalszych prac.

Raport Towards reform… proponuje oparcie ewaluacji na dwóch grupach zasad. Pierwsza dotyczy jakości badań i ich wpływu na otoczenie, druga – różnorodności, inkluzywności i współpracy. Jakość miałaby być badana przez ocenę oryginalności badań konkretnego naukowca, a nie przez odwoływanie się do prestiżu wydawcy czy wskaźników bibliometrycznych. Te ostatnie, choć pozostałyby, należałoby stosować w sposób „odpowiedzialny”. Zasadnicza ocena miałaby charakter jakościowy i opierała się na peer review. Wpływ na otoczenie mógłby być rzeczywisty lub potencjalny, a sposób jego oceny dostosowany do specyfiki poszczególnych dyscyplin.

Różnorodność, inkluzywność i współpraca obejmują m.in.: publikowanie w otwartym dostępie, udostępnianie otwartych danych badawczych, opiekę nad doktorantami, komercjalizację badań, popularyzację nauki, a także różnorodność twórczości naukowej obejmującej także oprogramowanie, patenty, strategie, przyczynienie się do tworzenia polityk publicznych itd. Ocena badań powinna uwzględniać misję danego podmiotu, specyfikę poszczególnych dyscyplin, a w przypadku osiągnięć poszczególnych uczonych powinna zależeć od etapu kariery, na którym się znajdują. Ewaluacja powinna także uwzględniać zróżnicowanie płciowe, kulturowe czy rasowe zespołów badawczych.

Z konkluzji Rady Europejskiej w sprawie oceny jakości badań i otwartej nauki wynika ponadto, że wskaźniki bibliometryczne nie powinny być jedynym ani nawet podstawowym sposobem pomiaru jakości w nauce. Zwraca uwagę na konieczność uwzględnienie w procesie ewaluacji tak zbiorowości, jak i dorobku poszczególnych uczonych. Interesujące w projekcie konkluzji są propozycje stworzenia wspólnego modelu komunikacji naukowej, znaczenie otwartego dostępu i prawa uczonych do zachowania praw własności intelektualnej. Zawarto w nich także wyraźne wsparcie dla publikacji wielojęzycznych, uznając przy tym wiodącą rolę angielszczyzny jako języka nauki. Wielojęzyczność, w opinii RE, w zasadzie sprowadza się do roli narzędzia komunikacji z praktykami oraz promocji nauki wśród obywateli poszczególnych krajów czy regionów.

Obok entuzjazmu wyrażanego głównie przez ośrodki związane z autorami raportu pojawiły się też głosy krytyczne. Na początku maja b.r. Allianz der Wissenschaftsorganisationen — sojusz najważniejszych organizacji naukowych w Niemczech, wydał oświadczenie w tej sprawie. Choć doceniono starania Komisji, to podkreślono, że pomimo iż pewne fundamentalne wartości w nauce są uznawane w Europie za wspólne, co umożliwia ogólnounijną dyskusję, to są one jednak zakotwiczone w narodowych systemach prawnych, z których wynikają odrębności, które należy uszanować. W przypadku Niemiec nie jest to zaskakujące stanowisko, jeśli zwrócimy uwagę na to, że kwestie szkolnictwa (w tym wyższego) i nauki są regulowane przez kraje związkowe oraz (częściowo tylko) przez federację.

Powyższe sceptyczne głosy nie powinny jednak całkowicie przesłonić propozycji Komisji. Na szczególną uwagę zasługuje ta, aby przy tworzeniu zasad oceny w szczególny sposób uwzględnić nie tylko rodzaj prowadzonych badań czy etap kariery badacza, ale także specyfikę dyscypliny, przy równoczesnym uwzględnianiu działalności multi-, inter– i transdyscyplinarnej. Takie podejście, choć na pewno koszto– i czasochłonne, czyniłoby zadość przedstawicielom dyscyplin, którzy nie spotkali się ze zrozumieniem ze strony swojego krajowego ewaluatora.

Czy propozycja euroewaluacji to rewolucja? Wydaje się, że nie. Najmocniejszy akcent tej propozycji to zwrot w kierunku peer review i propozycja zróżnicowania kryteriów oceny. Nie zadowoli ona na pewno zwolenników ewaluacyjnej kontrrewolucji i powrotu do pisania głównie w językach narodowych. Te w oczach Rady służą „tylko” – a może „aż”? – do komunikacji ze światem poza uczelnią. Z perspektywy polskiej to jednak jest sygnał, że trzeba przemyśleć na nowo ewaluację nauki i oddzielić dwa różne mechanizmy: podział funduszy na badania od oceny jakości pracy uczonych i uczelni. Obecnie oba te elementy są połączone, tj. podział środków jest uwarunkowany oceną badań. Dla nas euroewaluacja będzie oznaczała powrót do dobrze nam znanego i zinternalizowanego systemu, w którym parametryzacja decydowała o wyniku uczelni, a ocena pracownicza oraz peer review w procedurach awansowych o kompleksowej ocenie dorobku poszczególnych uczonych w obszarze badań, promowania kadr, współpracy z otoczeniem itd.

Czy nowy system euroewaluacji się sprawdzi? Na efekty musimy poczekać. A przede wszystkim: włączyć się aktywnie w proces jego tworzenia. Na ministerialnym wykazie czasopism świat się nie kończy.

Piotr Stec, Uniwersytet OpolskiAdrian Warsiński, Uniwersytet Warszawski & Fundacja Polonium

(Publikacja dofinansowana ze środków budżetu państwa w ramach programu Ministra Edukacji i Nauki pod nazwą „Nauka dla Społeczeństwa” nr projektu NdS/529966/2021/2021.)

Wróć