logo
FA 7-8/2021 okolice nauki

Jacek Hnidiuk

Nowoczesność, czyli co?

„Niniejsza książka jest krótką opowieścią o wyobraźni, wyborach nie tylko estetycznych, konieczności powoływania do istnienia wiersza, który wciąga słowa w wirówkę mnożonych sensów, znaczeń, semantycznych batalii, opowieścią przedstawianą z przekonaniem o wartości eksperymentu i mających moc dekonwencjonalizacji tekstowych konfiguracjach »nowej sztuki«”. Powyższy cytat ze wstępu, oprócz słownej żonglerki i językowych ozdobników, mówi nam o książce niewiele więcej niż jej niezwykle pojemny znaczeniowo tytuł. Mam wrażenie, że nowoczesność i modernizm, odmieniane w ciągu ostatnich lat przez wszystkie przypadki, stanowią słowo-wytrych lub słowo-worek, do którego, w zależności od potrzeby, możemy wrzucić wszystko, unikając jednocześnie jednoznacznych definicji bądź dopasowując ową definicję do własnych potrzeb. Cóż bowiem owa nowoczesność ma oznaczać? Nowoczesność tematyczna, stylistyczna, gatunkowa, cywilizacyjna, a może nowoczesność = kontrowersyjność? I czy zawsze nowoczesność oznacza postęp?

Majerski odwołuje się do Awangardy Krakowskiej i futurystów, opiera się na nazwiskach znanych i kanonicznych: Tytus Czyżewski, Tadeusz Peiper, zatem ponowne opisywanie ich dokonań i programów poetyckich uważam za zbędne. Szkice o polskich awangardystach sąsiadują z „wprowadzeniem do interpretacji” wiersza Schodząc Tadeusza Gajcego oraz analizami i interpretacjami twórczości Tymoteusza Karpowicza, Lecha Piwowara, Józefa Bujnowskiego czy znanego w międzywojennym literackim Lublinie Stanisława Grędzińskiego. Na dokładkę mamy jeszcze rozmowy i korespondencję Jarosława Borowca z Krystyną Miłobędzką i Andrzejem Falkiewiczem, Karpowicza z Miłobędzką i Falkiewiczem oraz Karpowicza z Heinrichem Kunstmannem. Zaiste przedziwne to konstelacje naukowych powiązań w jednej książce i owe szkice nie dają wrażenia spójnej całości, co jednocześnie nie wyklucza badawczej sprawności oraz solidnego warsztatu naukowego autora. Majerski we wstępie stara się wskazać jakiś tematyczny leitmotiv i przekonać, że cechą wspólną owych pisarzy jest ich indywidualizm, stawianie fundamentalnych pytań, chęć poszerzania granic poznania, ucieczka przed schematyzmem i tworzenie własnych form wyrazu. Jednakże są to cechy, które możemy przypisać każdemu twórcy (również grafomanowi) i zapewne w każdej epoce.

Czas futurystycznych eksperymentatorów bezpowrotnie minął i historia literatury nie obeszła się chyba z nimi łaskawie. Futurystyczny układ wiersza i jego stylistyczna dziwaczność nie przypadły do gustu ówczesnym czytelnikom i dzisiaj również nie znaleźlibyśmy zbyt wielu kontynuatorów tej tradycji. Przychodzi mi wprawdzie na myśl Zenon Fajfer i jego liberatura, chociaż i to należałoby traktować zapewne jedynie w kategoriach literackiej ekstrawagancji czy też performensu. Poetycka nowoczesność sprzed stu lat wygląda dzisiaj chyba równie groteskowo, co wówczas, gdy nie wyschła jeszcze na niej farba drukarska. Paradoksalnie bardziej nowoczesny jest chyba Adam Mickiewicz niż Tytus Czyżewski.

Dorabianie literaturze nowoczesnej „gęby”, jakakolwiek by ona nie była, tematyczna czy wersyfikacyjna, chyba nigdy nie przynosiło jej korzyści. Podstawowym kryterium oceniania książki czy wiersza powinna być wyłącznie wartość artystyczna, a nie ideologiczna. Swego czasu wiele mówiło się o tym, że to Dorota Masłowska swymi lingwistycznymi zabawami wyznacza nowe trendy i proponuje nową jakość, rozbija skostniały język literatury. Czy po jej Wojnę polsko-ruską… sięgnie po latach więcej osób niż choćby po książki Jerzego Pilcha? Jak widać każda epoka ma swoją szeroko pojmowaną nowoczesność, ale twórczość powinna być obiektywnie dobra lub zła i tyle, bez wtłaczania jej w szufladki postępowości.

Paweł MAJERSKI, Nowocześni i nowoczesne. Konstelacje wyobraźni, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2020.

Wróć