logo
FA 7-8/2020 życie akademickie

Krystyna Matuszewska

Wirtualne pracownie

Przygotowaliśmy kilka scenariuszy egzaminów dyplomowych, ostatecznie procedura egzaminu na platformie Google meet wygląda dokładnie tak jak wcześniej w rzeczywistości. Odbywa się o określonej godzinie, dzień wcześniej sekretarz sprawdza, czy wszyscy mamy połączenie.

Uczelnie artystyczne, podobnie jak inne szkoły wyższe, od 12 marca br. prowadziły zajęcia z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Pojawia się pytanie, jak ma przebiegać takie kształcenie w przypadku zajęć o charakterze pracownianym, gdy szczególnie istotny jest bezpośredni kontakt z wykładowcą oraz dostęp do materiałów i narzędzi, w które wyposażone są pracownie.

Na ten problem zwróciło uwagę Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – rozporządzenie z dnia 22 maja umożliwiło studentom kierunków artystycznych korzystanie ze szkolnej infrastruktury i udział w konsultacjach pracownianych prowadzonych na miejscu. Oczywiście z zachowaniem pewnych warunków. Kryteria na szczęście nie zostały ściśle określone: dosyć zawiły zapis mówiący o tym, że „uczelnie artystyczne mogą prowadzić w ich siedzibach lub filiach kształcenie w ramach zajęć, które nie mogą być zrealizowane z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, albo zajęć, w których wykorzystanie tych metod i technik mogłoby znacząco wpływać na efektywność kształcenia” oraz „zajęcia przewidziane w programie studiów do realizacji na ostatnim roku studiów”, pozostawia rektorom dużą swobodę decyzyjną.

Przyjrzyjmy się, jak wyglądał trudny proces przenoszenia zajęć z pracowni uczelnianych do rzeczywistości wirtualnej, w tak szczególnej dziedzinie jak sztuki plastyczne. O swoich doświadczeniach opowiedzą prof. dr hab. Katarzyna Podgórska-Glonti, dziekan Wydziału Architektury Wnętrz i Scenografii UAP, oraz dr Tomasz Kalitko, dziekan Wydziału Malarstwa i Rysunku UAP.

Wirtualne pracownie 1

Dorota Szafrańska, Katedra Kształtowania Wnętrz Wystawienniczych

Prof. Katarzyna Podgórska-Glonti

W przeddzień ogłoszenia informacji o zamknięciu instytucji kultury pojechałam do Krakowa na spotkanie dziekanów i otwarcie Międzynarodowego Biennale Architektury Wnętrz in (the) Future. Wystawę konkursową otwieraliśmy w Ogrodzie Sztuki. Prof. Marek Braun z krakowskiej ASP przygotował ze studentami performance, który miał wpisać się w myśl przewodnią biennale. Zaproszono do tej akcji także dziekanów z całej Polski. Wraz z organizatorami przebraliśmy się w przygotowane wcześniej kombinezony, maseczki i rękawiczki. W takich strojach wręczaliśmy nagrody studentom, a goście wernisażu z zainteresowaniem robili zdjęcia tej sytuacji. Niebawem jednak wystawa została otwarta i zamknięta równocześnie w związku z epidemią. Zaczęliśmy się rozjeżdżać, ale coraz bardziej docierało do nas, że nie chodzi o przyszłość odległą, że to, co jest nam znane z literatury czy filmów katastroficznych, dzieje się już teraz, zupełnie realnie. Byliśmy zadziwieni, jak bardzo hasło „in the Future” nagle wpisało się w naszą teraźniejszość.

Po powrocie, kiedy wszyscy robili w sklepach zapasy, my zastanawialiśmy się, jak teraz prowadzić zajęcia ze studentami. Wiedzieliśmy, że czeka nas praca zdalna, ale sytuacja wciąż wydawała się tymczasowa. Od poniedziałku zajęcia ruszyły w zmienionej formie. Na szczęście z komunikacji zdalnej, mailowej korzystaliśmy już wcześniej – studenci tą droga przesyłają czasami prace do korekty, mamy też numery ich telefonów. Niebawem dział IT przesłał informacje dla pedagogów i studentów, jak korzystać z platform komunikacji, takich jak Google meet, Hangouts, Classroom, i z innych narzędzi.

Charakter naszych studiów jest całkowicie indywidualny, korekty odbywają się w relacji bezpośredniego kontaktu, a wszystkie rodzaje komunikacji pozawerbalnej mają duże znaczenie, stąd niełatwo było nam się odnaleźć w nowej sytuacji. Na naszym wydziale prowadzone są dwa kierunki – architektura wnętrz i scenografia, w obrębie której działają Katedra Ubioru i Katedra Scenografii. Na kierunku architektura wnętrz projekty studentów są przedstawiane w formie wizualizacji, więc przez cały czas mieliśmy do czynienia z narzędziami cyfrowymi. Inaczej jest w przypadku kolekcji ubiorów czy kostiumów teatralnych, te powstają są w skali 1:1 z materiałów, tekstyliów, struktur przeróżnych i realizowane są w poszczególnych pracowniach. Podobnie w przypadku scenografii – nawet jeżeli projekt ma charakter wirtualny, powinna powstać makieta w odpowiedniej skali. I nagle się okazało, że w związku z ograniczeniami w handlu studenci mają problem z zakupem koniecznych materiałów.

W tej sytuacji katedra ubioru podjęła decyzję, aby studenci pogłębili zagadnienia koncepcyjne związane z ich projektami. Jako pedagodzy musieliśmy stawać na wysokości zadania: mamy studentów o wysokiej wrażliwości, często wymagali także wsparcia, aby odnaleźć się w nowej sytuacji. Natomiast przy naszym zindywidualizowanym procesie kształcenia, jeżeli praca studenta, dyplomanta była bardzo zaawansowana w realizacji projektu, nie chcieliśmy go powstrzymywać, co nie znaczy, że ktoś, kto z braku materiałów pozostał tylko w sferze koncepcji, będzie z tego powodu weryfikowany gorzej. Ta skala weryfikacji była dla nas dużym wyzwaniem, ale właśnie dzięki indywidualnemu podejściu do studenta, znajomości jego silnych i słabszych stron mogliśmy przekazywać mu odpowiednie sugestie. Studenci przesyłali nam swoje projekty, my robiliśmy korekty w formie zdalnej, mailowej, a oprócz tego prowadziliśmy konsultacje telefoniczne. Ta potrzeba, żeby się wzajemnie słyszeć, w wielu przypadkach była bardzo duża i znacząca.

Oczywiście trudno było ograniczać kontakty do godzin dydaktycznych przewidzianych dla poszczególnych pracowni. Wszyscy stwierdziliśmy, że potrzebujemy ponaddwukrotnie więcej czasu, żeby skupić się na tym, co student nam przesłał albo napisał, i odnieść się do tego w takiej czy innej formie. Wykładowcy są zmęczeni pracą przed ekranami monitorów, wiele rezultatów umiemy wypracować sprawniej w bezpośrednim kontakcie, a zależy nam, żeby poziom prac nie odbiegał od tych konsultowanych bezpośrednio.

Niektórzy studenci musieli zrezygnować z mieszkania w Poznaniu i przenieść się do swoich domów rodzinnych, czasami sprzęt, z którego korzystali, okazywał się zawodny, bywały problemy z transmisją danych, ale wspólnie na bieżąco staraliśmy się odpowiednio rozwiązywać zaistniałe problemy.

Jeszcze przed wybuchem pandemii założyłam w pracowni scenografii, którą prowadzę, że najbliższy semestr będzie poświęcony twórczości Sławomira Mrożka. Wielu studentów zainspirowanych tą literaturą podjęło w swoich pracach refleksje na temat stanu izolacji. W zajęciach pracowni obok polskich studentów uczestniczą studenci anglojęzyczni z Turcji i Francji. Ich odpowiedzi były bardzo interesujące. Widziałam, że są aktywnymi obserwatorami i interpretują ten dosyć klasyczny temat przez pryzmat rzeczywistości, w której aktualnie żyją, w której się znaleźli. Dostęp do „wypowiedzi” studentów jest szeroki. Pracownie, tak na architekturze wnętrz, jak i na scenografii, funkcjonują na Facebooku i cały czas upubliczniają poszczególne prace, które obecnie można także obejrzeć na wystawie końcoworocznej.

Jako dziekan podjęłam decyzję, aby prowadzić zebrania rady naukowej, rad programowych kierunków i spotkania kadry za pomocą aplikacji Hangouts. Wideokonferencje pozwoliły na podejmowanie wielu zagadnień dotyczących spraw kończącego się semestru, a także planów na kolejny rok akademicki. W maju odbyliśmy Walne Zgromadzenie Wydziału, podczas którego połączyło się 36 wykładowców. Byliśmy z tego spotkania bardzo zadowoleni. Jeśli pojawiały się problemy na poziomie technicznym, przy kolejnych spotkaniach były coraz rzadsze. Każdy miał tę świadomość, że trzeba szukać rozwiązań, a nie pozostawać na etapie, że się nie da. To formuła wideokonferencji, maili, telefonów sprawdzała się. Nasze walne zgromadzenie było dla mnie sygnałem, jak bardzo jesteśmy spragnieni spotkania, w czasie którego możemy widzieć się nawzajem.

W miarę upływu czasu okazywało się, że większość studentów nie chce odraczać terminu egzaminów dyplomowych na okres po wakacjach, gdyż nie wiadomo, jaka sytuacja czeka nas jesienią. Termin został więc przesunięty tylko o miesiąc, aby absolwenci studiów licencjackich mogli być gotowi do zdalnej rekrutacji na studia magisterskie.

Komisje dyplomowe zostały już powołane. Sekretarze komisji udostępniają ich członkom materiał, który student przesyła w systemie Akademus. Do dyspozycji mamy dział IT, jakość połączenia przez Google meets jest sprawdzana na dzień przed obronami. Łączność przez cały czas trwania egzaminów zachowuje przewodniczący komisji i sekretarz, a pozostałe osoby przyłączają się w czasie kolejnych dyplomów, tak aby nie było zbyt dużego obciążenia. Jesteśmy już po sesji egzaminacyjnej i po pierwszych egzaminach dyplomowych, które przebiegły bez żadnych zakłóceń.

Po raz pierwszy wystawa końcoworoczna jest prezentowana wirtualnie. Dzięki temu można ją obejrzeć w znacznie większym zakresie i zasięgu. Tradycyjnie wystawa była organizowana po zaliczeniach, ale jeszcze przed dyplomami. Cała rada wydziału ogląda wspólnie wystawę i rezultaty rocznej pracy, czas jest jednak tak napięty, że trudno zapoznać się w całości z dorobkiem pracowni z innych wydziałów, które prezentowały się w różnych lokalizacjach. W tym roku jest inaczej – można z satysfakcją usiąść w fotelu i spokojnie zapoznać się z całością, co jest niewątpliwą zaletą.

Od 25 maja uczelnie mogły się częściowo otworzyć dla studentów. Zgodnie z zarządzeniem rektora, na wniosek dyplomanta, można już było umożliwić mu dostęp do infrastruktury uczelni: laboratoriów, warsztatów i pracowni.

Teraz, patrząc już z pewnej perspektywy na sytuację epidemii, muszę powiedzieć, że pierwsze dwa tygodnie były dla nas niezmiernie trudne, bo wiązały się z przejściem na zupełnie nową formę kształcenia, niespotykaną w uczelniach artystycznych. Dyskomfort był spotęgowany tym, że nie wiedzieliśmy, jak długo to potrwa. Udało się opanować nową formułę, ona oczywiście nie jest doskonała – widzimy potrzebę pracy manualnej z materiałami, które można zobaczyć w bezpośrednim kontakcie. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z pracą nad kostiumem, makietą, maskami czy innymi formami, które powstają w pracowniach, ważny jest udział różnych zmysłów: gestu, dotyku, czego nie da się doświadczyć w rzeczywistości wirtualnej. Natomiast stan izolacji pogłębiał refleksję studentów, którzy nagle zaczęli czerpać inspiracje z własnego doświadczenia, co było niezwykle cenne. Życzymy sobie jednak, żeby wrócić w październiku do bezpośredniego kontaktu. Tęsknimy za studentami i dotyczy to każdego pokolenia pedagogów – tych młodych i tych z dużym doświadczeniem dydaktycznym.

Wirtualne pracownie 2

Strój postaci Amneris z opery G. Verdiego Aida

Dr Tomasz Kalitko

Po ogłoszeniu przez MNiSW decyzji o zawieszeniu zajęć sytuacja na naszym wydziale rozwijała się dynamicznie. To był moment, gdy studenci mieli już rozpoczęte prace na zaliczenia albo przygotowywali dyplomy. Rektor szybko podjął pierwsze kroki – dostaliśmy pakiet drogowskazów, ale każdy wydział, w tym Wydział Malarstwa i Rysunku, musiał się przygotować do edukacji wirtualnej, biorąc pod uwagę swoje specyficzne potrzeby. W sensie edukacyjnym trzeba było przewidzieć wszystkie możliwe scenariusze. Od początku chcieliśmy utrzymać studentów w pewnej dyscyplinie czasowej, żeby nie zgubić porządkującego rozkładu zajęć. Przenieśliśmy edukację na platformy, m.in. takie jak Google meet, które są dość proste i intuicyjne. Najczęściej spotykaliśmy się w składzie: profesor, asystent i student, a czasami w szerszym gronie. W pakiecie mamy takie narzędzie jak Clasroom, za pomocą którego można prowadzić szersze konsultacje. Na Google meets korekty trwały dłużej, niemniej uważniej wsłuchiwaliśmy się w siebie, bez przerywania sobie wypowiedzi, co jest zabawną konkluzją takich relacji i swoistym ekwiwalentem braku ekspresji naturalnie obecnej podczas kontaktów bezpośrednich.

Pomimo że studenci faktycznie byli strapieni zamknięciem uczelni, zauważyliśmy, że już w pierwszych tygodniach bardzo zaangażowali się w poznawanie nowych programów i narzędzi prezentacji. Mieli dużo pozytywnej energii.

Wsparcie ze strony uczelni, moim zdaniem, było bez precedensu: studenci mogli pracować na pełnym najnowszym pakiecie Adobe – każdy program, już po zainstalowaniu, odsyłał do tutoriali, które pokazywały, jak się go nauczyć. Sam z przyjemnością korzystałem z tych pakietów. Przy tych wszystkich plusach nie możemy pominąć faktu, że była to sytuacja wyjątkowa, wiadomo, że łatwiej i lepiej jest obejrzeć prace w sposób naturalny, w kontekście przestrzennym, i prowadzić konsultacje w bezpośrednim kontakcie ze studentem. Jednak pozytywnie zaskoczyło nas to, że studenci bardzo szybko przygotowali się do pracy w nowych warunkach i od razu mieliśmy z nimi kontakt. Oczywiście zdarzały się też różne sytuacje losowe, jeśli ktoś się nie odzywał, trzeba było ustalić z jakiego powodu. Tak więc w tym pierwszym etapie uczyliśmy się nowych narzędzi i raportowaliśmy sobie stan obecności na zajęciach.

Przyznam, że to była bardzo intensywna praca. Choć konsultacje odbywały się w ramach godzin zajęć, naturalne było, że nikt nie zabroni profesorom dłuższego kontaktu ze studentami, zwłaszcza z dyplomantami, jeśli pojawiłyby się takie potrzeby. Wiadomo, że profesorowie z wielką atencją odnoszą się do swoich studentów i że jest to zawód zaufania społecznego, zatem czas poświęcany na korekty zwłaszcza dyplomantów bywa indywidualnie określany. Staraliśmy się jednak utrzymywać dyscyplinę rozkładu zajęć, bo ten schemat najlepiej się sprawdził i umożliwiał udział w różnych, następujących po sobie konsultacjach i wykładach.

Pomogła nam natomiast taka sytuacja: W zeszłym roku udało nam się dofinansować nasz Wydział Malarstwa i Rysunku i kupić urządzenia, które później okazały się absolutnie niezbędne, na przykład dobre przenośne laptopy dla wykładowców, którzy wcześniej nie dysponowali takim sprzętem. Mogliśmy też przeprowadzić cały pakiet szkoleń dla wykładowców i dla studentów, związanych z programami graficznymi czy wydawniczymi. Ci, którzy z niego nie skorzystali, żałują teraz podwójnie. Wiedza związana ze znajomością nowych narzędzi edukacyjnych przekazywana była międzypokoleniowo. W ramach tego planu udało nam się uruchomić szereg nowych pracowni i laboratoriów, choćby Laboratorium Mappingu, Pracownię Komiksu czy Pracownię Rysunku 3D, w której prowadzący, dr hab. Marcin Konicki, przygotowywał galerie wirtualne dla studentów i pedagogów.

Ponieważ dyplomanci nie mogli korzystać z pracowni w tym pierwszym okresie, założyliśmy, że skoncentrują się na napisaniu pracy teoretycznej. To był ciąg intensywnego, kreatywnego myślenia. W pewnym momencie wycofaliśmy się z niektórych koncepcji, bo część obostrzeń została zniesiona, ale cieszę się z naddatku naszych działań, ponieważ to dało nam poczucie odpowiedzialności za różne scenariusze związane z przygotowaniem dyplomów. Wypracowaliśmy je już w kwietniu, aby uwzględniać sytuację zdalnych egzaminów dyplomowych, w związku z tym dla każdego dyplomanta została przygotowana wspomniana wcześniej galeria wirtualna 3d, w kilku wersjach do wyboru. Dział promocji w porozumieniu z działem IT przygotował też pakiety do wystawy końcoworocznej, którą można oglądać na stronie internetowej uczelni, pod adresem wk.uap.edu.pl.

Wirtualne pracownie 3

Wydział Architektury Wnętrz i Scenografii

Przed egzaminami dyplomowymi zastanawialiśmy się, jak wyrównać szanse studentów w sensie rzeczywistym i wirtualnym. To przysparzało kłopotów, bo niektórzy studenci, wracając do swoich domów rodzinnych, gdzie tradycja tworzenia była wielopokoleniowa, dysponowali wspaniałymi warunkami do malowania: pracownią, która jest zawsze do dyspozycji, inni natomiast nie mieli takich możliwości.

Narzędzia, w które wyposażyliśmy studentów, to również galerie wirtualne, które można sobie samemu skonstruować. Część tych mechanizmów była wyposażona w instruktaż, jak krok po kroku dojść do określonego efektu. Dodatkowo trzeba było przygotować prezentację dyplomu czy portfolio w formacie PDF. Przed egzaminami dyplomowymi wszyscy członkowie komisji za pomocą platform Akademus oraz Google–drive mogli przeglądać pakiety i dokumenty dostarczone przez studentów. Dyplom prowadzi sekretarz, wcześniej aranżujemy spotkanie, omawiamy szczegóły. Komisja łączy się przez Google meet. Jesteśmy po pierwszych dyplomach – gdy po 25 maja obostrzenia zostały poluzowane, pozwoliliśmy także na prezentacje dyplomowe w rzeczywistości. Polega to na tym, że student przygotowuje wystawę, pojedyncze osoby wchodzą i oglądają, a sama obrona odbywa się później na platformie Google meet. Było to możliwe dzięki temu, że nie usztywniliśmy się, tylko reagowaliśmy cały czas na potrzeby studentów i na aktualne możliwości. Dało nam to pewien komfort. Wszyscy mamy świadomość, że obraz malarski powinien być oglądany w rzeczywistości, choć muszę powiedzieć, że niektóre dyplomy w tych wirtualnych prezentacjach wyglądają bardzo dobrze. Dla studentów jest także ważne, że korzystając z tych galerii, mają już gotową prezentację, którą po przeniesieniu do rzeczywistości wirtualnej może obejrzeć wielu odbiorców. Jest to sytuacja bez precedensu.

Przygotowaliśmy kilka scenariuszy egzaminów dyplomowych, ostatecznie procedura egzaminu na platformie Google meet wygląda dokładnie tak jak wcześniej w rzeczywistości. Odbywa się o określonej godzinie, dzień wcześniej sekretarz sprawdza, czy wszyscy mamy połączenie. Dział IT na wszelki wypadek przygotował kilka stanowisk w nowym budynku drukarni, gdyby ktoś miał problemy z łączem lub komputerem. Różnica jest tylko taka, że realne prace widzieliśmy już wcześniej, natomiast całą dokumentację możemy oglądać podczas rozmowy. Przewodniczący rozpoczyna egzamin, wypowiada się promotor, dyplomant przedstawia część praktyczną i teoretyczną, potem padają pytania, procedura więc nie uległa zmianie. Różnica jest również taka, że egzamin przeprowadzany wirtualnie trwa o ok. 20 minut dłużej.

Wszystkie pozytywy, o których powiedziałem, dotyczą tylko stanu, w którym jesteśmy. To był bardzo trudny czas, jeśli chodzi o ilość pracy: komputer włączony od rana do wieczora, a w międzyczasie telefon nie przestawał dzwonić. Na pewno trudniej jest się porozumieć, jeśli brakuje możliwości intuicyjnego przekazywania pozawerbalnych informacji. Studenci z drugiej strony zdobyli cały pakiet umiejętności, znajomość nowych narzędzi, które okazały się konieczne w ramach naszego działania. Bardzo interesująco wypadła wystawa końcoworoczna, którą można łatwiej przejrzeć, gdyż prace są eksponowane przez cały czas. Jest to okazja do dyskusji i weryfikacji efektów kształcenia. Ta wystawa pozostanie już na zawsze. Każda pracownia przygotowała swoje indywidualne pakiety. W ramach tego, co zaproponował dział promocji, można było zaprezentować się w różny sposób i każdy starał się zachować rys indywidualny. Prace naszych studentów będą także prezentowane poza uczelnią – na tegorocznym Poznań Art Week.

Wróć