logo
FA 7-8/2020 sztuka biografii

Z dr Martyną Pryszmont z Pracowni Metodologii Badań nad Edukacją UWr, rozmawia Aneta Zawadzka

Opowiedzieć życie

O metodach relacjonowania świata przeżyć wewnętrznych z dr Martyną Pryszmont z Pracowni Metodologii Badań nad Edukacją Uniwersytetu Wrocławskiego rozmawia Aneta Zawadzka.

Kim jestem ja? Kim są inni? Fenomen istnienia nieustannie ciekawi, pobudzając do eksplorowania meandrów ludzkiej egzystencji.

Przedmiot pani badań stanowi biografia ludzi dorosłych. Jak mogłaby pani opisać jej fenomen? Czy jest ona wyłącznie zobiektywizowanym sprawozdaniem z życia, opisem faktów, wydarzeń i osób, które brały w nim udział?

Biografia jest indywidualną konstrukcją złożoną z wielu elementów życia człowieka. To historia, na którą składają się różne przeżycia osoby, tworząc kolekcję jej osobistych doświadczeń. Pytanie o biografię jako przedmiot badań wiąże się z pytaniem o źródła. Losy jednostki mogą być bowiem opowiedziane przez samego narratora (re)konstruującego osobistą autobiografię za pomocą odtworzenia zapisanych w pamięci ciała i umysłu sytuacji, wydarzeń i przeżyć, nadając im przy tym określone zabarwienie emocjonalne. Kiedy natomiast historia narratora opowiedziana zostaje przez osobę trzecią, staje się nową konstrukcją, a więc biografią opowiedzianą w perspektywie danego autora. Oba ujęcia, zarówno narratora, jak i autora biografii narratora, przedstawiają indywidualne ujęcia postrzegania i odczuwania otaczającego świata. Stąd, według mnie, trudno byłoby traktować biografię jako zobiektywizowane sprawozdanie z życia. Wydaje się jednak, iż rozumienie empatyczne, jako specyficzny sposób poznawania świata, umożliwia spojrzenie na historię życia człowieka w jego intersubiektywnym wymiarze i w tej perspektywie możliwe jest przybliżanie tego, co nieuchwytne w obiektywnym przedstawianiu historii losu człowieka.

Biografia jest jednym ze sposobów relacjonowania ludzkich losów. Oprócz niej w przestrzeni badawczej funkcjonuje także autobiografia i auto/biografia. Gdzie przebiegają różnice między poszczególnymi obszarami?

Wszystkie trzy ujęcia, a więc wspomniana już biografia oraz autobiografia i auto/biografia, zajmują się historią życia i losów jednostki. Każde z nich unaocznia jednak inne źródło ich powstania i zarazem sposób konstruowania. Biografia, jak już mówiłam, to opis życia, który otrzymujemy bezpośrednio lub pośrednio od interesujących nas osób. Podczas wywiadu czy analizy dokumentów odtworzony zostaje przekaz dotyczący życia jednostki. Jeśli natomiast narrator opowiada o swoim życiu, rekonstruując kolejne wydarzenia, mamy do czynienia z autobiografią. W przypadku relacjonowania losów swoich oraz interesujących nas osób splatamy ze sobą różnego rodzaju historie życia ludzi. Opowiadanie o losach ludzi nie odbywa się w próżni, osadzone jest zawsze w przestrzeni społecznej i naszej indywidualnej perspektywie. Auto/biografie są więc splecionymi ze sobą historiami, które opowiadają o ludzkich losach spojrzeniem ich autorów.

Czy osobista biografia badacza może w jakiś sposób wpływać na eksplorowany obszar? Czy przeszkodą przy podejmowaniu decyzji przez podmiot poznający o zainteresowaniu się konkretnym wycinkiem rzeczywistości mogą być np. jego zniekształcenia poznawcze oraz filtry, przez które zdarza się obserwować siebie i innych?

Indywidualna tożsamość podmiotu poznającego, skomponowana z jego umysłowości, cielesności i duchowości, jest naturalnym kalejdoskopem, przez który podmiot przygląda się światu. Rola badającego jest jedną z pełnionych w życiu ról, w którą wchodzi osoba o określonej tożsamości. Proces poznawania świata odbywa się więc poprzez kontakt z interesującym ją fenomenem, zjawiskiem czy obszarem. Często wiąże się to z nawiązywaniem określonych relacji z tym, co poznawane, skutkując przy okazji wymianą wiedzy, wartości czy doświadczeń. W tym kontekście wyartykułowanie tego, co osobiste, staje się szansą na przybliżenie pewnego rodzaju narzędzia poznawczego, z którego korzysta poznający. Można wówczas dostrzec, co w indywidualnej perspektywie poznającego otwiera się na świat, a co się przed nim zamyka, czyli inaczej mówiąc, można zidentyfikować elementy wiedzy i doświadczenia badającego, które mają potencjał edukacyjny lub reprodukcyjny w kontekście poznawanych fenomenów i zjawisk. Interesującą formą przekraczania ograniczeń podmiotu poznającego jest triangulacja osoby badacza. Połączenie indywidualnych perspektyw daje więc szansę wykraczania poza własny horyzont poznawczy.

Gdzie w tej sytuacji jest miejsce na dystans? Czy możliwe, a może niezbędne, jest uzyskanie go przy jednoczesnym zachowaniu świadomości siebie jako podmiotu prowadzącego działania badawcze?

Dystans jest postawą postulowaną w scjentystycznych podejściach uprawiania nauki i tym samym istotnym składnikiem obiektywizmu. Jego przeciwieństwo stanowi zaangażowanie i partycypacja realizowana w wybranych jakościowych podejściach badawczych. Warto się zastanowić, czy możliwe i zarazem potrzebne jest łączenie obu postaw wobec poznawanego świata? Czy można być zaangażowanym i jednocześnie zdystansowanym badającym? Wiele zależy tu od podmiotu poznającego, jego poziomu świadomości siebie i umiejętności poznawczych, a przede wszystkim od tego, jaką rolę chce pełnić w procesie badawczym. Zaangażowanie daje bowiem możliwość podejmowania wielu aktywności, które wychodzą poza czynności poznawcze, przybliżając tym samym proces badawczy do działalności animacyjnych, edukacyjnych, artystycznych czy nawet aktywistycznych. Interesujące jest także, czy dystans obecny w postawie badającego daje mu możliwość zaistnienia w roli podmiotu poznającego. Bycie podmiotem wyraża się bowiem w wolności badającego do decydowania o swojej roli, a także w jego autonomii w procesie poznania. Istotne jest ponadto, by funkcjonować jako istota autentyczna, a to z kolei wydaje się trudne do uobecnienia przy jednoczesnym zachowaniu dystansu w procesie badawczym.

W życiu pojawiają się wydarzenia o szczególnym ładunku emocjonalnym. Do takich zaliczają się kryzysy, ale też np. macierzyństwo. Można powiedzieć, że są one katalizatorami rozpoczynającymi proces analizowania siebie w konkretnej sytuacji, a także innych, znajdujących się w podobnym położeniu. Czy umieszczenie własnych przeżyć w kontekście przeżyć drugiego człowieka lub grupy ludzi może dać poczucie specyficznej ulgi i znieść, przynajmniej na chwilę, poczucie osamotnienia, trwogi lub przerażenia, wynikających z zaistnienia zupełnie nowych warunków?

Sytuacje, wydarzenia znaczące, punkty zwrotne stanowią naturalne składniki życia ludzkiego. W czasie ich trwania, następowania po sobie osiągamy dojrzałość w różnych obszarach naszego życia. Korzystnie byłoby, moim zdaniem, przy tej okazji zastanowić się, czy pojawianie się pewnych zdarzeń na określonych etapach naszego życia można odizolować od pełnionych przez nas ról zawodowych, w tym np. od roli badającego? Czy możliwe jest zdystansowanie się wobec doświadczeń, które często przyczyniają się do zmian w światopoglądzie, wartościach, a nawet osobowości podmiotu poznającego? Jeśli traktujemy je jako naturalny składnik życia ludzkiego, warto zacząć się im przyglądać, by w ten sposób zwrócić uwagę na to, w jaki sposób rzutują one na nasz sposób widzenia świata. Siła oddziaływania wydarzeń zwrotnych może spowodować, iż w danym czasie zapełnią one przestrzeń aktywności życiowych i poznawczych jednostki. Być może wyzwolą też potrzebę i motywację do zgłębiania ich w różnych kontekstach. Wówczas z pomocą przychodzą osoby badane, które spotykamy podczas realizowanych projektów. To „spotkanie” przejawia się w wielu różnych wymiarach, poznawczym, społecznym, emocjonalnym, a nawet cielesnym. Dzielenie się i zarazem przybliżanie własnych doświadczeń życiowych daje możliwość wychodzenia poza własny horyzont poznawczy, będąc jednocześnie szansą na intersubiektywne poznanie interesujących fenomenów i zjawisk. W wymiarze osobistym tego typu spotkania mogą mieć także potencjał edukacyjny i wyzwalający, w rozumieniu przekraczania granic rozumienia siebie, a także rozmycia poczucia samotności w trudach doświadczania świata. Warto jednak zwrócić uwagę, iż nie każde doświadczenie życiowe ma rozwojowy charakter. I wówczas pojawiają się pytania, co w takiej sytuacji dzieje się z podmiotem poznającym? W jaki sposób negatywny potencjał doświadczeń życiowych człowieka oddziałuje na realizowany proces badawczy?

Jak w związku z tym opisałaby pani urzeczywistnianie owego procesu badawczego? Czy zdarza się, że podmiot eksplorujący poszukuje świadomie lub intuicyjnie w biografii obcych osób podobnych elementów, które pozwoliłyby mu włączyć w ten proces składniki własnych przeżyć, dzięki czemu otworzy się droga do zrozumienia siebie oraz innych?

Podmiotowość poznającego splata się ze sferami jego aktywności zawodowej i naukowej na wiele różnych sposobów. Dotyczy to zarówno wyboru obszarów poznawczych, jak również ich percepcji w perspektywie określonych paradygmatów i tradycji badawczych. Świadomy lub intuicyjny wybór obszarów badawczych, a także uczestników badań, może wyrażać chęć badającego, by przyjrzeć się własnym doświadczeniom życiowym. Zapośredniczone przeżycia mogą stać się w ten sposób pomostem między nim a osobami zaproszonymi do badań, co z kolei stanowi szansę na głębsze rozumienie siebie i innych. Czy jednak podmiot poznający potrzebuje badań po to, by wyrazić ekspresję własnych przeżyć i aby miały one dla niego wyzwalający charakter? Nie sądzę. Myślę, że takie spojrzenie znacznie ograniczałoby całe spektrum celów i ról, chociażby partycypacji z uczestnikami badań na rzecz określonych działań i wartości, którymi zainteresowany jest podmiot poznający, który realizuje badania. Warto przy okazji zastanowić się nad przeciwnym kierunkiem sugerowanego oddziaływania, co się mianowicie stanie, jeśli prowadzone przez badającego poszukiwania spowodują, iż zacznie on żyć światem swoich badań? Co wówczas, gdy tożsamość badającego przesiąknie terenem badań, a zdobyte doświadczenia sprowokują zmiany w biografii podmiotu poznającego?

Dobór tematyki badawczej wydaje się więc nieprzypadkowym zjawiskiem. Czy w związku z tym da się odczytać rys biograficzny eksploratora, na zasadzie „opowiedz mi o swoich badaniach, a powiem ci, kim jesteś”?

Każde badanie związane jest z jakimiś motywacjami, które sprowokowały badającego do zainicjowania procesu eksploracyjnego. Nie wszystkie przyczyny zostają oficjalnie wyrażone w sformułowanych przesłankach badań. Można podać wiele przykładów ukazujących splatanie się życia osobistego twórcy z jego aktywnością profesjonalną. Takie przenikanie się jest naturalnym procesem człowieka, ukazującym ekspansję obszarów aktywności życiowych podmiotu poznającego. Jednak nie zawsze powody osobiste są decydującym czynnikiem w dokonywanych wyborach w sferze profesjonalnej badającego. W tej kwestii wiele zależy zarówno od jego światopoglądu, jak i od uprawianej dziedziny nauki.

A jak odbywa się wybór metody pracy? Co wpływa na decyzję o wykorzystaniu określonego sposobu prowadzenia badań?

Współczesne jakościowe podejścia badawcze otwierają przed podmiotem poznającym wiele możliwości. Wydaje się, że ich wybór w dużej mierze zależy od predyspozycji i kompetencji badającego, a także ról, jakie planuje pełnić na arenie badań. Zyskuje on autonomię projektowania podejść i narzędzi badawczych, które pomocne będą w przybliżaniu badanych (mikro)światów. Niemniej w całym procesie planowania trajektorii badań oraz instrumentarium badawczego ważnym elementem jest uwzględnianie specyfiki poznawanych zjawisk i środowisk. Podsumowując, istotny jest dobór takiej metody, która pozwoli wyrazić ekspresję opisywanej rzeczywistości w perspektywie predyspozycji badającego.

Autonarracja jest jedną z możliwości opowiadania o świecie wewnętrznych przeżyć. Jakie uczucia mogą jej towarzyszyć? Czy np. osoba o temperamencie wysoce introwertywnym będzie mogła wykorzystać taką metodę pracy, czy też powstrzyma ją w tym przypadku poczucie skrępowania, może wstydu, przed ujawnieniem własnych przeżyć? Czy ewentualną słabość metody autobiograficznej widzieć można w jej ograniczeniu ze względu na osobiste uwarunkowania badacza?

Istotny czynnik decydujący o wyborze paradygmatu, podejścia, metody czy też narzędzia badawczego stanowią, jak już mówiłam, predyspozycje podmiotu poznającego. Obejmują one jego światopogląd, wiedzę, kompetencje i umiejętności, a także zdobywane w trakcie życia doświadczenie. Mając na względzie te osobiste i zawodowe predyspozycje, podmiot poznający zyskuje autonomię, a także przestrzeń do bycia autentycznym w procesie badawczym. Jeśli o wyborze metody decyduje wyłącznie problematyka i środowisko badane, wówczas może się pojawić problem ograniczonej aktywności podmiotu poznającego. Zdarzyć się może bowiem, iż nie odnajdzie się on w nieadekwatnej wobec jego kompetencji procedurze badawczej. Szczególnie dotyczy to tych podejść, które angażują badaczy na wielu polach aktywności, jak to się dzieje chociażby w przypadku autobiografii czy badania w działaniu lub posługującego się sztuką. Pułapka nieadekwatnej metody może się przyczynić do wielu niepowodzeń w procesie poznawania i rozumienia świata społecznego.

W przestrzeni, w której odbywa się proces autonarracyjny badacza, ukazują się inni ludzie, często z najbliższego grona podmiotu badającego. Co zrobić z ewentualnie pojawiającymi wątpliwościami związanymi z pokazywaniem sfery prywatnej osób, które znalazły się w polu badawczej aktywności tylko dlatego, że stanowią naturalne otoczenie eksploratora? Co dzieje się w przypadku, jeśli ktoś z nich nie wyraża na to zgody? Czy badacz próbuje je chronić, a jeśli tak, to czy nie istnieje niebezpieczeństwo tworzenie niedopowiedzeń albo jakiegoś rodzaju dostosowywania sytuacji z uwagi na dobro innych?

Podejścia badawcze angażujące uczestników badań są niezwykle wrażliwe na kwestie etyczne i w szczególny sposób otwarte na obecność wartości w procesie rozumienia świata. Odsłanianie sfery prywatnej badającego lub osób badanych wiąże się z nieustannym i w pewnym sensie niedokończonym procesem refleksji nad etyką tego procesu. Opowiadanie o własnym życiu zawsze łączy się z opowiadaniem o życiu znaczących Innych. A oni nie zawsze są świadomi swojej roli w naszej autobiografii. Zdarza się więc, iż zapisana w autobiografii lub biografii badanych historia ludzi ulega wielu przeobrażeniom w trakcie, a także po zakończonym procesie jej pisania. Myślę tu o znaczeniach, jakie nadają jej podmioty z perspektywy czasu trwania ich życia. W tym sensie odczytywanie minionych wydarzeń każdorazowo może wiązać się z nowymi emocjami, które temu towarzyszą. Nowe interpretacje poznawanych zjawisk, zapisane na kartach raportów z badań, wymykają się bowiem naturze i rozwojowi człowieka. Dane jakościowe, można powiedzieć, „pracują” zgodnie z trwaniem życia ludzkiego, które podmiot poznający stara się uchwycić.

Czy dający się rozpoznać rodzaj „splecenia” ja badacza z eksplorowanym przez niego obszarem niesie ze sobą jakiś rodzaj ryzyka, korzyści, czy może jest wypadkową obu tych elementów?

Wobec zasygnalizowanych powyżej dylematów natury etycznej trudno jednoznacznie ocenić efekty przeprowadzonych badań. O ile na poziomie poznawczym są one widoczne, mogą tym samym podlegać ocenie ze względu na określone kryteria. Trudno natomiast o takie rozstrzygnięcie na poziomie emocjonalnym czy społecznym i zawodowym, ponieważ badający zawsze funkcjonuje w określonych środowiskach. Myślę, że konsekwencje badań ulegają wielu przeobrażeniom w trakcie rozwoju osobistego i zawodowego podmiotu poznającego.

Czego może się nauczyć badacz jako naukowiec, a czego jako człowiek z analizy biografii własnej oraz innych?

W wymiarze osobistym podjęcie refleksji nad autobiografią i biografią Innych stanowi szansę przyjrzenia się sobie, jest próbą zrozumienia własnej sytuacji, włącznie z nadawaniem nowych znaczeń wybranym doświadczeniom życiowym. W wymiarze profesjonalnym z kolei daje możliwość (roz)poznawania interesujących zjawisk i fenomenów w perspektywie uczestników badań – narratorów. Poznanie naukowe oferuje stosowne narzędzia w postaci paradygmatów, teorii, koncepcji, podejść, metod, dzięki którym możliwe jest intersubiektywne rozumienie interesujących nas (mikro)światów. Oba wymiary analizy i refleksji są wobec siebie komplementarne, tworząc indywidualną perspektywę, czy inaczej mówiąc, kalejdoskop podmiotu poznającego, przez który przygląda się on światu.

Rozmawiała Aneta Zawadzka

Wróć