logo
FA 7-8/2020 okolice nauki

Niewiadomski remastered

Tytułowe Osiemdziesiąt to po prostu osiem dekad literatury, jakie upłynęły pomiędzy początkiem, a końcem okresu szczególnie interesującego autora, czyli z grubsza biorąc latami trzydziestymi XX wieku oraz pierwszą dekadą wieku XXI. Niewiadomski nie stara się na siłę budować paraleli, tym bardziej że na książkę składają się teksty już publikowane i trochę po latach przeredagowane, uzupełnione, dopowiedziane. Badacz we wstępie wyjaśnia (czytelnikom ocenić, na ile wiarygodnie), że książka nie jest typową „zbiorówką” prezentującą dotychczasowy dorobek, lecz kompozycją konkretnych szkiców mającą na celu zobrazować zainteresowania literaturoznawcze oraz pokazać podobieństwa i różnice wybranych aspektów dwudziestolecia międzywojennego i literatury najnowszej. Oba tytułowe „przełomy” to okresy, na które istotny wpływ miały wydarzenia polityczne i historyczne; żeby zarysować sytuację, wystarczy podać daty: 1918, 1939, 1945 i 1989.

Niewiadomski może spoglądać na literaturę z dwóch odmiennych punktów. Po pierwsze z zewnątrz, jako jej badacz i historyk literatury. Po wtóre, i może przede wszystkim, od środka, jako krytyk literacki i poeta, aktywny uczestnik literackich procesów ostatnich trzech dekad. Tematyka zebranych w tomie szkiców jest niezwykle różnorodna i przekrojowa, część pierwsza, od Józefa Czechowicza, przez analizę Trzech zim Czesława Miłosza, po Jerzego Zagórskiego i jego poetycką wyobraźnię. Bardzo ciekawym podsumowaniem jest artykuł o katastrofizmie; Niewiadomski stara się doprecyzować owo pojęcie, ukazać jego poetyckie, przedwojenne realizacje i przedstawić, jak był reprezentowany (lub nie) w twórczości poetów powojennych. Wysuwa tezę, że „prawdziwy” katastrofizm w literaturze odnajdujemy wyłącznie w poezji przedwojennej, wszystko, co powstało później, to jedynie mniej lub bardziej odległe nawiązania do poprzedników. Katastrofizm po 1945 przybiera w poezji raczej znamiona upadku niż werystycznej katastrofy, nowi katastrofiści nie są już tak autentyczni, bazują na doświadczeniach literackich antenatów.

Bohaterami części drugiej są m.in. Marcin Świetlicki, Jan Polkowski, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki. Lubelski badacz analizuje ich utwory, wzbogaca o nowe spostrzeżenia, przypomina dyskusje rozpalające krytykę literacką w latach dziewięćdziesiątych. Podział na klasycystów i barbarzyńców dokonany przez Karola Maliszewskiego, słynny artykuł Zanik centrali Janusza Sławińskiego opisujący pewne „rozdrobnienie” życia literackiego czy krytycznoliterackie próby publicystów postulujących istnienie jednolitego pokolenia spośród poetów publikujących po roku 1989, co chyba do dzisiaj się nie udało.

Niezwykle istotnym zagadnieniem pozostaje problem periodyzacji literatury najnowszej. Jest to zresztą tematyka, która chyba najsilniej powraca przy okazji okrągłych dat, gdy wielu literatów ulega pokusie zamknięcia literatury w określonych ramach historycznych. Niewiadomski odżegnuje się od stworzonej kilka dekad temu paraleli między polską przedwojenną i po 1989 roku, oczywiście podobieństw można się doszukiwać w sytuacji historyczno-politycznej, ale chyba na tym punkty zbieżne się kończą, bo krajobraz literacki jest zgoła odmienny. Zadaje też pytanie, czy rzeczywiście rok 1989 stał się jakąkolwiek cezurą. Bez wątpienia doszło do zmiany gospodarczej, co odbiło się na rynku wydawniczym, ale „szatkowanie” historii literatury skleconymi naprędce okresami wynikającymi li tylko z przemian historycznych, nie zawsze wychodzi jej na dobre.

Odbieram tę książkę jak płytę po remasteringu wzbogaconą o niepublikowaną piosenkę. Znajome, przyjazne dźwięki słyszane po raz kolejny, szybka powtórka z historii literatury i przypomnienie lat, gdy o Marcinie Świetlickim mówiło się „młody autor”.

Jacek Hnidiuk

Andrzej NIEWIADOMSKI, Osiemdziesiąt. Studium o poezji „przełomów”, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2020.

Wróć