logo
FA 7-8/2020 nowy eksperymentalizm

Marek Sikora

Między teorią a praktyką

Fot. Stefan Ciechan

 

W stanowisku nowego eksperymentalizmu zakłada się, że nauka jest rodzajem aktywności badawczej, która polega głównie na rozwiązywaniu problemów powstających podczas eksperymentowania. Właśnie eksperymentowanie, zdaniem Hackinga, jest kluczową procedurą badawczą współczesnych nauk empirycznych.

Nauka i technika należą obecnie do tych dziedzin ludzkiej aktywności, które z jednej strony wywierają ogromny wpływ na sposób życia każdego z nas, z drugiej zaś w bardzo dużym stopniu kształtują nasze myślenie o sobie samym, innych oraz otaczającym nas świecie. Przedstawiając krótką charakterystykę obu dziedzin, zwrócę uwagę na rolę, jaką dziś odgrywają w nich nauki laboratoryjne. Spróbuję pokazać, że analiza tych ostatnich skłania do rewizji powszechnie utrwalonych ujęć nauki i techniki oraz relacji, które między nimi zachodzą.

Tradycyjnie przyjmuje się, że tak jak podstawowym celem nauki jest poznanie, tak podstawowym celem techniki jest działanie. Jak pisze Evandro Agazzi, „nauka ze swej istoty jest poszukiwaniem prawdy, technika natomiast polega na robieniu czegoś użytecznego”. Jedną z konsekwencji wyraźnego oddzielania nauki od techniki jest przekonanie wyrażone m.in. przez Imre Lakatosa, że „nauka jako taka nie ponosi społecznej odpowiedzialności. To społeczeństwo ponosi odpowiedzialność – odpowiada za zachowanie niezależnej, apolitycznej tradycji naukowej i za to, aby nauka mogła szukać prawdy w sposób określony wyłącznie przez jej wewnętrzne życie”. W takim ujęciu nauka pozostaje aktywnością aksjologicznie neutralną. Dostarcza jedynie narzędzi umożliwiających osiąganie konkretnych celów praktycznych. Same narzędzia nie są ani dobre, ani złe. Ocenie aksjologicznej mogą podlegać jedynie realizowane za ich pomocą cele.

Inną konsekwencją wyraźnego oddzielania nauki od techniki jest powszechnie podtrzymywany zarówno wśród naukowców, jak i inżynierów oraz techników podział na nauki czyste i stosowane. Pierwsze charakteryzują się tym, że ich problematyka nie wywodzi się bezpośrednio z potrzeb praktyki życiowej, w przypadku drugich jest odmiennie – ich problematyka wywodzi się właśnie bezpośrednio z tych potrzeb. Wśród nauk stosowanych wyróżnia się m.in. technikę rozumianą, jak pisze Paul Lowe, jako „usystematyzowane wykorzystywanie reguł nauki czystej oraz wiedzy praktycznej do jednostek i systemów fizycznych”. Na tak zdefiniowaną technikę składa się sześć czynników: 1) zespół reguł i praw naukowych; 2) określona grupa zastosowań; 3) określony zestaw wyrobów produkowanych przy użyciu określonych urządzeń; 4) specjalistyczna wiedza wyrażona zbiorem metod wykorzystywanych podczas prac badawczych, pomiarów i praktycznych zastosowań techniki; 5) doświadczenie praktyczne i 6) organizacja wyrażona za pomocą struktury i systemów.

Teoria jednostką procesów badawczych

Podstawową przesłanką przekonania o występowaniu zasadniczych różnic między nauką czystą a techniką jest mocno ugruntowane we współczesnej refleksji nad nauką stanowisko określane mianem teoretycyzmu. Przyjmuje się w nim, że podstawową jednostką strukturalną procesów badawczych jest teoria. Obok teorii wspomina się wprawdzie również o eksperymentach, ale przypisuje się im jedynie rolę pomocniczą. Zwolennicy teoretycyzmu uważają, że głównym celem zmatematyzowanych nauk przyrodniczych jest dążenie do formułowania teorii, które mają charakter spójnych pojęciowo i metodologicznie zbiorów twierdzeń. Wiedzieć to tyle, co myśleć, a zwłaszcza myśleć kategoriami wyrażanymi za pomocą zdań. Wiedza tak ujęta, tj. w sposób propozycjonalny, ma dostarczać abstrakcyjnych twierdzeń, które zgodnie z formułą „najpierw teoria, potem praktyka” tworzą podstawę do formułowania reguł skutecznego działania praktycznego. Istotnym ograniczeniem takiego podejścia jest pominięcie wiedzy proceduralnej.

Zawężenie zakresu wiedzy nauk przyrodniczych do wiedzy o charakterze propozycjonalnym prowadzi do akceptacji aplikacyjnego modelu wiedzy teoretycznej. Wytwory techniki traktowane są w tym modelu jako jednostronny proces aplikacji wiedzy uzyskanej w ramach nauk czystych. Punktem wyjścia są badania podstawowe z obszaru tych nauk, w trakcie których zostaje wytworzona wiedza teoretyczna wyrażona w postaci ogólnych praw i teorii. Wiedzę tę próbuje się następnie zastosować. W tym celu miejsce nauki zajmuje technika, w efekcie czego powstają różnego rodzaju artefakty. Kolejnym etapem są prace badawczo-rozwojowe, w których dąży się do podniesienia wydajności artefaktu. U podstaw tego typu rozumowania leży właśnie milcząco zakładany model innowacji technologicznej jako aplikacji wiedzy.

Analizując historię nauki i techniki, z pewnością można wskazać przypadki, które uzasadniają opinię o trafnym zastosowaniu aplikacyjnego modelu wiedzy naukowej. Od końca siedemnastego wieku postęp techniczny stawał się konsekwencją rozwoju wiedzy teoretycznej i jej zastosowań. Bez teorii nie byłoby bardzo wielu wytworów techniki: statków kosmicznych, elektrowni jądrowych, komputerów czy telefonów komórkowych. Model aplikacyjny nie jest jednak wolny od krytyki. Pojawia się ona szczególnie wtedy, gdy naukę rozpatrujemy nie tyle ze względu na formułowane w niej teorie, ile ze względu na przeprowadzane w niej eksperymenty. Ten drugi sposób podejścia do nauki, który jest wprost nawiązaniem do prac Franciszka Bacona i Roberta Boyle’a, proponują przedstawiciele nowego eksperymentalizmu. Szczególnie wyraźnie zostaje on wyrażony w stanowisku przedstawionym przez Iana Hackinga.

Laboratoryjna praktyka badawcza

W stanowisku nowego eksperymentalizmu zakłada się, że nauka jest rodzajem aktywności badawczej, która polega głównie na rozwiązywaniu problemów powstających podczas eksperymentowania. Właśnie eksperymentowanie, zdaniem Hackinga, jest kluczową wśród procedur badawczych współczesnych nauk empirycznych. Nowi eksperymentaliści przekonują, że koncentrując się na działalności teoretycznej, tradycyjna filozofia nauki kreśliła zbyt jednostronny obraz aktywności badawczej. Hacking działalność teoretyczną wiąże z podejmowaniem licznych prób reprezentowania świata, eksperymentowanie łączy natomiast z interweniowaniem w świat. Eksperymentowanie ma odpowiedzieć na pytanie, jak zachowa się przyroda we wcześniej niebadanej sytuacji. Dokonuje się w nim manipulacji składnikami świata w celu poznania jego tajemnic. „Eksperymentować to tyle, pisze Hacking, co kreować, oczyszczać i stabilizować zjawiska”. Eksperymentatorzy wytwarzają zjawiska dzięki swojej pomysłowości oraz konstruowaniu rozmaitych urządzeń. Zjawiska takie są „kamieniami probierczymi fizyki, kluczami do natury”.

Procesami kreowania nowych zjawisk zajmują się nauki laboratoryjne. Nauki te charakteryzują się, pisze Hacking, konstruowaniem określonego rodzaju aparatury przystosowanej do ingerowania w „czysty, przedludzki stan” przyrody po to, by izolować, oczyszczać istniejące zjawiska i tworzyć nowe. Rezultatem takich ingerencji jest dążenie do wywoływania zmian w świecie i coraz dokładniejsza kontrola zjawisk, które są wynikiem tych zmian.

Składniki laboratoryjnej praktyki badawczej, wśród których występują różnego rodzaju teorie, rzeczy i znaki, są ze sobą bardzo ściśle powiązane i wzajemnie się warunkują. W trakcie prac eksperymentalnych mogą też zmieniać swój charakter. Dotyczy to także założeń teoretycznych. Założenia te tak mocno przeplatają się ze wszystkimi pozostałymi składnikami laboratoryjnej praktyki badawczej, że tradycyjnego podziału na teoretyczną i stosowaną stronę nauki nie da się w sposób prosty i jednoznaczny podtrzymać. Sytuację tę wyraźnie pokazują na przykład operacje związane z modelowaniem używanej w laboratorium aparatury badawczej. Polegają one na ustaleniu na podstawie przyjętych założeń teoretycznych zarówno przebiegu działania tej aparatury, jak i określeniu jej współoddziaływania w stosunku do obiektów, z którymi i na których pracują eksperymentatorzy.

Możliwości modyfikacji i wzajemnego dostosowywania się wszystkich elementów prac eksperymentalnych wpływa na stabilność nauk laboratoryjnych. Działający w ramach tych nauk badacze zmierzają do wytworzenia samouzasadniającej się struktury, w obrębie której świat i nasza wiedza naukowa o nim wzajemnie się determinują. W rozwiniętych naukach laboratoryjnych założenia teoretyczne i wykorzystywana aparatura wzajemnie się uzasadniają w procesie interpretacji danych. Składniki praktyki laboratoryjnej tworzą swego rodzaju symbiozę ludzi, naukowej organizacji i przyrody. Konstytuują to, co Hacking nazywa „stylem nauk laboratoryjnych”. W ramach tego stylu nauka jest interpretowana nie tyle jako wiedza, ile jako praktyka.

Technika przed nauką

Choć charakterystyka nauk laboratoryjnych przedstawiona przez nowych eksperymentalistów często jest krytykowana, głównie za zwrot antyteoretyczny, to pokazuje ona, jak bardzo mocno złożone są relacje między teoretycznymi i technologicznymi składnikami laboratoryjnej praktyki badawczej. Ścisłą zależność między tymi dwoma rodzajami składników można uznać za ważną przesłankę tezy, iż zestawiając dziś naukę laboratoryjną z techniką, powinniśmy raczej mówić o sprzężeniu zwrotnym obu tych dziedzin niż o aplikacyjnym modelu wiedzy teoretycznej.

Wielu przedstawicieli studiów nad nauką i techniką wyraża opinię, że historię nauki zmieniają dziś nie tyle rewolucje naukowe, ile rewolucje technologiczne. We współczesnym świecie, twierdzi Andrew Pickering, postęp technologiczny wyprzedza postęp naukowy, praktyka wyprzedza teorię. Wskazując na ścisłą zależność współczesnej nauki od wyszukanych i bardzo specjalistycznych przyrządów technicznych, Valentine Dusek twierdzi, iż należy uznać, „że technika ma pierwszeństwo przed nauką i pełni wobec niej rolę kierowniczą. Taki pogląd stanowi przeciwieństwo koncepcji techniki jako nauki stosowanej, w której to nauka ma pierwszeństwo przed techniką i nią kieruje”.

W kontekście tezy o pierwszeństwie techniki wobec nauki na osobną uwagę zasługuje wyrażony przez Martina Heideggera w latach trzydziestych dwudziestego wieku pogląd, że w technice nie ma nic technicznego. Technika nie tyle jest, pisze Heidegger, środkiem do osiągania stawianych sobie przez człowieka celów, jak na ogół się zakłada, ile samym celem. Technika jest sposobem odkrywania. Na tym polega jej istota – odkrywa to, co samo nie jest dane. Odkrywanie jest zależne od człowieka, ale nie tylko od niego samego. Człowiek jest bowiem składnikiem pewnego szerszego „ze-stawu”. Najważniejszym elementem tego „ze-stawu” jest, według Heideggera, nowożytne przyrodoznawstwo, które jako czysta teoria ustawia przyrodę tak, by się przedstawiała jako z góry określony układ sił. Nowożytna fizykalna teoria przyrody toruje najpierw drogę nie technice, lecz istocie nowoczesnej techniki. Fizyka ta jest zwiastunem „ze-stawu”. Istota nowoczesnej techniki skrywa się na długo przed tym, kiedy wynaleziono silniki, wdrożono elektrotechnikę czy uruchomiono technikę atomową.

Kiedy analizujemy zależności między nauką a techniką, na pewno nie możemy pomijać wielości ujęć obu dziedzin. Formułując tezę o sprzężeniu zwrotnym między nimi, powinniśmy brać pod uwagę głównie laboratoryjną praktykę badawczą, w ramach której łączy się aktywność badawczą uczonych z działalnością inżynierów i techników w laboratoriach w celu realizacji wartości użytkowych. Ta praktyka badawcza nie odnosi się jednak na pewno do wiedzy naukowej w ogóle. Cały czas jest w niej obecne dążenie do tego, by pozostawała ona systemem twierdzeń teoretycznych o świecie. Przykładem mogą być astronomia, geologia czy fizyka teoretyczna.

Podkreślając wartość poznawczą polegającą na niuansowaniu charakteru współczesnej wiedzy naukowej, można jednak utrzymywać przekonanie, że bardzo duża część tej wiedzy jest wytwarzana z myślą o jej praktycznych zastosowaniach. Uzasadniona zatem jest teza, że to laboratoryjna praktyka badawcza w dużym stopniu decyduje obecnie o specyfice wielu współczesnych nauk przyrodniczych. Od drugiej połowy dwudziestego wieku tradycyjna nauka akademicka, która skupiała się na badaniach podstawowych, zaczęła stopniowo się przekształcać, jak pisze John Ziman, w naukę postakademicką. Ta druga, łącząc ze sobą elementy nauki akademickiej i przemysłowej, kwestionuje tradycyjne rozróżnienie na naukę i technikę. Laboratoria akademickie nie różnią się w zasadzie od laboratoriów, które funkcjonują w zakładzie przemysłowym. Jedne i drugie stają się miejscem, w którym zazębiają się ze sobą wymiar materialny, poznawczy oraz społeczny. Powiązanie tych trzech wymiarów staje się w dużym stopniu podstawą praktycznych sukcesów i osiągnięć dziedziny określanej mianem technonauki. Wiedza, będąca przedmiotem zainteresowania technonauki, ma nie tyle charakter wiedzy poznawczej, ile charakter umiejętności wyrażanych w formie wiedzy praktycznej. Pytając o jej swoistość, odwołujemy się zatem nie tyle do kryterium prawdy i fałszu, ile do kryterium stabilnej kontroli procesów wytwarzanych podczas laboratoryjnej praktyki badawczej.

Ekspansja technonauki

Technonauka jest konsekwencją nasilającego się od kilku ostatnich dekad rozwoju nauki i techniki, który dokonuje się głównie w obszarze nano-, bio- i infotechnologii oraz dyscyplin z zakresu fizyki, chemii i biologii. Rozważania nad fenomenem technonauki ujawniają wyraźne zazębianie się poszczególnych dyscyplin i dziedzin nauki oraz aktywności inżynieryjno-technicznej. Rozważania te wskazują również na proces zbliżania się do siebie nauk przyrodniczych i humanistycznych. Owo zbliżanie następuje w wyniku procesu konwergencji, który przebiega równolegle w obydwu dziedzinach, czyli polega zarówno na upodabnianiu się przyrodoznawstwa do humanistyki, jak i humanistyki do przyrodoznawstwa.

W książce Science in the Private Interest, która zawiera analizy procesów badawczych nauk biomedycznych w USA, Sheldon Krimsky dostarcza mocnych argumentów na rzecz ekspansji technonauki. Autor pisze o narastającej potrzebie zmiany pojęcia „uniwersytetu”. Proponuje, by mówić o nim raczej jako o „kompleksie akademicko-przemysłowym” niż miejscu gry o prawdę. To nowe pojęcie jest potrzebne, ponieważ pozwala opisać społeczne relacje, jakie coraz częściej występują między instytucjami komercyjnymi a zakładami naukowymi.

Badania, które przedstawia Krimsky, świadczą o coraz większej komercjalizacji wielu dyscyplin technonauki. Szczególnie wyraźnym przykładem tej sytuacji jest biotechnologia. Przeprowadzane w jej ramach eksperymenty ilustrują, jak bardzo mocno nauka splata się z przemysłem. Splot ten umożliwia sformułowanie nie tylko przesłanek uzasadniających tezę o sprzężeniu zwrotnym między nauką a techniką, on umożliwia także sformułowanie przesłanek uzasadniających tezę, że obie dziedziny stają się coraz bardziej zależne od tego, co znajduje się poza ich granicami. Wysiłki zmierzające na przykład do ulepszenia człowieka, tj. konstruowanie organów zastępujących organy uszkodzone, czy produkcja nowych leków lub większej ilości żywności, to problemy o charakterze kulturowym, społecznym oraz politycznym nie mniej niż poznawczym i technicznym.

Analiza laboratoryjnej praktyki badawczej pokazuje zatem, że w jej skład wchodzą zarówno czynniki, które wywodzą się z obszaru nauki i techniki (technonauki), jak i te, które swoje źródło mają poza tym obszarem. Przed współczesnym laboratorium stawiane są bowiem nie tylko cele poznawcze, lecz także, jeśli nie przede wszystkim, szeroko rozumiane cele praktyczne. Te ostatnie wyznaczają dziś w dużym stopniu sposób ujęcia tego, co Stefan Amsterdamski nazwał „ideałem wiedzy naukowej”. Ten ideał jest dziś bardzo mocno związany z globalizacją, która dąży w swoich działaniach do optymalizacji celów praktycznych. Takie dążenie, jak pisał już Franciszek Bacon, nie jest dla nauki niczym nowym. W dobie globalizacji jego skala jest jednak zdecydowanie większa niż w przeszłości.

Nie tyle odkrywa świat, ile weń ingeruje

Osadzenie ideału wiedzy naukowej w obszarze działań zmierzających do optymalizacji celów praktycznych rzuca nowe światło na jednoznacznie brzmiące stanowisko Lakatosa, o którym już wcześniej wspominałem, że nauka jako taka nie ponosi społecznej odpowiedzialności. W kontekście nauk laboratoryjnych wypowiedź ta budzi poważne wątpliwości. Nauki laboratoryjne, mając na celu coraz większą kontrolę zjawisk świata przyrody, dążą nie tylko do ich poznania, lecz także do ich zmiany lub nawet kreacji. Moc oddziaływania uzyskiwanych w laboratorium wytworów sprawia, że rozpoznanie skutków tego oddziaływania staje się, jak pisze Hans Jonas, drugą stroną obowiązku naszej wiedzy oraz istotną częścią analizy związanej z koniecznością samokontroli ideału naukowo-technologicznej potęgi. Zgodnie z nim podstawowym zadaniem badawczym uczonych jest dziś dostarczanie takiej wiedzy, która prowadzi do ekonomicznego i przemysłowego rozwoju społeczeństwa.

O zagrożeniach związanych z kierunkami tego rozwoju świadczyć mogą m.in. wytwory uzyskiwane podczas laboratoryjnych praktyk badawczych z zakresu nauk chemicznych. Roald Hofmann, laureat Nagrody Nobla z chemii, w książce The Same and The Not Same pyta wprost: czy chemicy interesują się przedmiotami swoich badań ze względów czysto poznawczych, czy też o wyborze tych przedmiotów rozstrzygają inspiracje innego rodzaju? Czy chemia wywołuje pożądane czy niepożądane skutki społeczne? Czy ocena tych skutków jest subiektywna, czy też obiektywna? Pytania Hofmanna stają się szczególnie ważne wtedy, gdy pamiętamy o dwuznacznych dokonaniach innego noblisty, też wybitnego chemika, Fritza Habera, który uważał, że „nauka w czasie pokoju należy do całego świata, a w czasie wojny musi służyć państwu”.

Podsumowując filozoficzną refleksję nad nauką i techniką, warto zwrócić uwagę na zmiany, które w sposobach ujęcia obu dziedzin spowodowały nauki laboratoryjne. Nauki te pokazały, zgodnie z ewolucją ideału wiedzy naukowej, że tradycyjne utożsamianie nauki z poznaniem i techniki z działaniem nie wytrzymuje dziś krytyki w odniesieniu do wielu obszarów prac badawczych. W laboratorium nauka i technika są ze sobą bardzo ściśle związane. Wzajemnie się przenikają. Występuje między nimi sprzężenie zwrotne. W dobie globalizacji tworzą coraz bardziej intensywnie rozwijającą się technonaukę, która nie tyle odkrywa świat, ile weń ingeruje po to, by go zmieniać i osiągać określonego rodzaju cele praktyczne. Stąd też uzasadniony staje się postulat, by w stosunku do wytworów technonauki stosować kryteria oceny uwzględniające ich społeczną odpowiedzialność za skutki, które wywołują.

Dr hab. Marek Sikora, prof. PWr, filozof, zawodowo interesuje się epistemologią, filozofią nauki, socjologią wiedzy naukowej i filozofią współczesną. Pracuje w Studium Nauk Humanistycznych i Społecznych Politechniki Wrocławskiej.

Wróć