logo
FA 7-8/2020 okolice nauki

Matematyka, zarazki i życie

Wiem, wielu chciałoby już nie słuchać o COVID-19, wirusach, epidemiach i pandemiach, a tu jeszcze recenzja nowej książki. Można by powiedzieć, że wydawnictwo wstrzeliło się idealnie w intelektualny klimat ostatnich miesięcy i pomogło wyjaśnić czym zajmują się epidemiolodzy. Autor omawianej książki, Adam Kucharski, jest profesorem nadzwyczajnym w London School of Hygiene and Tropical Medicine, pracującym nad epidemiami na świecie. Zajmował się głośnymi problemami związanymi z wirusami ebola czy zika, zatem nadaje niejako z pierwszej linii frontu epidemicznej walki. I co chyba najciekawsze, jasno wskazuje, że do zrozumienia powstania i przebiegu epidemii potrzeba nie tylko lekarzy, ale także naukowców wielu innych specjalności: matematyków (sam się tym zresztą para), wirusologów, zoologów, ekologów, a nawet psychologów i ekonomistów.

Żeby doszło do epidemii, potrzebna jest choroba, to oczywiste, warto jednak zrozumieć, iż to dopiero początek. Chorób są wszak rzesze całe, ale tylko niewiele z nich ma charakter epidemiczny. Które bakterie, riketsje, wirusy mają taki charakter, a które nie? Jak dochodzi do powstania i zakończenia epidemii? Czy naprawdę możemy zaradzić transmisji chorób? Jak wygląda wieloletni i sezonowy przebieg epidemii? A jak transfer poziomy i pionowy chorób? Czy można wyłącznie obserwować postępy pandemii, wyciągać wnioski i myśleć, że może kiedyś w odległej przyszłości będziemy mądrzejsi? Odpowiedzi wcale nie są proste, zwłaszcza jeśli zdamy sobie sprawę, że bardzo trudno – przede wszystkim z przyczyn etycznych – testować epidemie eksperymentalnie. Bo niby kogo zarażać i jak sprawdzać, kto nabywa odporność, a kto nie? Eksperymenty na zwierzętach laboratoryjnych to zdecydowanie za mało. Zatem gdy już pojawia się problem epidemiczny, to zwykle obowiązuje zasada: wszystkie ręce na pokład; aplikujmy wcześniej stosowane sposoby i lekarstwa, a później się zobaczy. Nie jest to zdecydowanie twarde podejście naukowe, jednak lepszego, przynajmniej na razie, nie mamy.

Bardziej fascynujące od przyglądania się chorobom są w książce inne aspekty życia, które miewają charakter podobny do prawdziwych epidemii: moda, przekazywanie informacji, w tym także fake newsów, zmieniających preferencje polityczne i obyczaje społeczne w skali niemalże globalnej. Przykładów jest całkiem sporo, a nad zastosowaniami pracują wysoce wyspecjalizowane agencje. Nieco sarkastycznie dodam, że w sumie to pocieszające zjawisko. Jeśli bowiem w sektorze publicznym nie ma środków na zatrudnienie epidemiologów, to ich wiedza i talent nie pozostają niezagospodarowane. Trafiają do agencji reklamowych, mediów i do banków. Ci najlepsi z nich są świadomi własnych ograniczeń i dobrze wiedzą, że powstaniom pandemii, czy to w realnym życiu, czy to w Internecie, sprzyjają nieprzewidywalne czynniki losowe i/lub dobry influencer z rozbudowaną siecią znajomych. Nie pozostajemy jednak zupełnie bezradni i coś jednak da się przewidzieć. Wszak całkiem nieźle radzimy sobie z kontrolą wielu chorób, czy też wprowadzaniem norm i zachowań ułatwiających pokojowe współżycie między ludźmi. Przynajmniej w tej chwili tak to wygląda, a życie zweryfikuje stabilność tych układów.

Do pokazania kruchości misternie budowanych konstrukcji czasami potrzeba naprawdę niewiele. W czasie rozbudowanej sieci kontaktów, w mocno zglobalizowanym świecie i jeszcze szybciej wymieniającej informacje sieci portali społecznościowych, bardzo często pojawiają się zjawiska o charakterze game changerów. Zdawało się, że miały zmienić dotychczasową wizję świata. Pamięć o nich jednak przemija jak zeszłoroczny śnieg. Dlatego tak niewiele z obserwacji epidemii się uczymy i za każdym razem jesteśmy zaskoczeni przebiegiem kolejnej z nich. Ciekawe (Kucharski to dostrzega i ładnie opisuje), że transfer informacji to nie specyficznie ludzka cecha, występuje u wielu gatunków zwierząt. Dlatego nie zaskakuje, że właśnie wśród nich: sikor, delfinów czy małp, wielu badaczy poszukuje źródeł inspiracji i innowacji.

Prawa epidemii to może nie jest książka do rozmów przy imieninowym stole u cioci, ale jako zaczyn naukowego, multidyscyplinarnego seminarium nadaje się znakomicie. Mam zwyczaj zaznaczania w książkach ważnych fragmentów. Tym razem podczas lektury oznakowałem aż 25 takich miejsc, czyli co 12 stron pojawiało się coś inspirującego. Według moich standardów to doprawdy zacny wynik.

A na sam koniec jeszcze wątek optymistyczny. Na tym świecie nic nie trwa wiecznie, a już na pewno nie epidemia. Warto i na tę ewentualność solidnie się przygotować.

Piotr Tryjanowski

Adam KUCHARSKI, Prawa epidemii. Skąd się epidemie biorą i czemu wygasają?, tłum. Jowita Maksymowicz-Hamann, Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2020.

Wróć