logo
FA 7-8/2020 informacje i komentarze

Ryszard Koziołek

Kultura trudnej przyjemności

Prof. Ryszard Koziołek, prorektor (i rektor elekt) Uniwersytetu Śląskiego, zastanawia się, jaką formułę ma mieć dzisiaj kultura studencka i jak realizują ją uczelnie.

Na Uniwersytecie Śląskim instytucje kultury studenckiej związane są z kształceniem, które bezpośrednio kultury dotyczy: Wydziałem Artystycznym i Szkołą Filmową. Mamy swoje radio, telewizję, istnieją dwa chóry, zespół folklorystyczny; organizujemy festiwale, w tym międzynarodowy festiwal folklorystyczny. Mamy zatem sporo zinstytucjonalizowanych form kultury.

Oprócz tego jest to, co studenci robią poza tymi formalnymi ramami, do czego my zostaliśmy przyzwyczajeni w trakcie swoich studiów przed wielu laty. Posługiwanie się starym modelem kultury studenckiej – pamiętanym choćby z FAMY, modelem który wykreował wielkie nazwiska jak Grechuta, Demarczyk, czy „zjawiska”, jak Teatr Ósmego Dnia – nie ma dziś sensu, bo to zjawisko jest nie do powtórzenia i nie ma co za nim tęsknić. Ono było charakterystyczne dla pewnego okresu, gdy stanowiło alternatywę wobec kultury oficjalnej. Ta energia, którą emanowała wówczas kultura studencka, była związana z tym, że uczelnie były strefami większej wolności słowa, możliwości rozwijania swoich zdolności i koncepcji artystycznych w przestrzeni chronionej – tak bym nazwał ówczesny uniwersytet. Cenzura miała na uczelnie mniejszy dostęp.

Demokracja umożliwiła młodym realizację siebie w różnych formach, które dawniej nie istniały bądź były reglamentowane przez władzę. Mamy Voice of Poland itp. Imprezy, gdzie młodzi mogą szukać uznania dla swoich talentów. Na czym dzisiaj ma polegać rola uczelni w tworzeniu miejsca, które ma sprzyjać kulturze studenckiej. Moim zdaniem to jest przede wszystkim sprzyjanie kulturze trudnej przyjemności, czyli zjawiskom awangardowym, które stawiają odbiorcy duże wymagania, nie są łatwe do skomercjalizowania. Studenci, którzy mają wysokie ambicje artystyczne i trudniej im znaleźć zainteresowanie, mecenat poza uniwersytetem, powinni móc znaleźć go na swojej uczelni. Także ministerstwo powinno dawać pieniądze na taką działalność, a może nawet animować takie inicjatywy, lub wspierać uczelnie, by promowały taką kulturę wymagającą. Zanim student zmierzy się z rynkiem kultury, z walką o przetrwanie, znalezienie pieniędzy na realizację swoich wizji artystycznych, miejsce na to powinien znaleźć w uczelni; ona ma mu umożliwić realizację swoich pomysłów artystycznych, wymagających, awangardowych. Powinna stworzyć odpowiednią przestrzeń. Przyszłość kultury studenckiej widziałbym na uczelniach, które sprzyjają kulturze trudnej przyjemności.

Studenci na pewno nie są, tak jak w moim pokoleniu, zainteresowani taką kulturą, nie ma w nich snobizmu poszukiwania i prezentowania rzeczy trudnych, nieoczywistej sztuki. W moim pokoleniu snobowaliśmy się na trudność. Im coś było trudniejsze do zrozumienia, ambitniejsze, tym bardziej pociągało, inspirowało – czasami miało to nieco komiczny charakter, ale generalnie sprzyjało zainteresowaniu bardziej wymagającymi formami kultury. Dzisiaj widzę tego mniej, a wynika to z kolosalnego wpływu mediów na świadomość twórczą potencjalnych czy rzeczywistych artystów studenckich. Są oni kuszeni przez wiele podmiotów możliwością sprzedaży efektów ich działalności. Na pewno jednak w każdej uczelni jest pewne grono ludzi ambitnych, poszukujących, którzy nie chcą iść na lep łatwej popularności czy pieniądza, którzy interesują się sztuką nie ze względu na jej komercyjny potencjał, ale też których potencjalne grono odbiorców jest niewielkie. Właśnie na uczelni mogliby eksperymentować, budować pierwszą publiczność, zanim wypłyną na szersze wody, jak twórcy sztuki ambitnej.

Kabaret Mumio pochodzi z Uniwersytetu Śląskiego. Swój debiut miał w budynku filologii polskiej. Byłem na ich pierwszym programie w małej kawiarence przy placu Sejmu Śląskiego. To, co zaproponowali, było tak odlotowe, niepodobne do tego, co widzieliśmy wcześniej w kabarecie, że zwracało uwagę. Od tego skromnego występu w budynku uniwersyteckim zaczął się ich triumfalny pochód przez PAKĘ i inne przeglądy, które nadały im status gwiazdy. Mumio uważam za jedną z ostatnich erupcji kultury studenckiej, którą animowała PAKA.

Może właśnie teraz mamy przesilenie modelu uczelni, która ma jedynie realizować granty i publikować punktowane prace, kształcić kadry dla rynku pracy, specjalistów bez szerszych zainteresowań i horyzontów. Rośnie zapotrzebowanie na uniwersytet, który bada i kształci, ale jednocześnie jest instytucją i formą życia społecznego.

Notował Piotr Kieraciński

Fotografie: ACK UMCS Chatka Żaka

Wróć