logo
FA 7/2026 informacje i komentarze

Piotr Kieraciński

Polska nauka mistrzem Polski

Polska nauka mistrzem Polski 1

Widać wyraźnie, że liczba chętnych na kategorię naukową stale rośnie.

Ewaluacja taka jak w 2026 roku, tj. oparta na ocenie dorobku naukowego jednostek (instytucji lub dyscyplin) w kilku kryteriach (3-4), odbywa się od bardzo dawna, ale od 2013 roku pojawiła się kategoria A+. W latach 2013 i 2017 oceniano jednostki naukowe, zaś w 2023 i 2026 dyscypliny w uczelniach. Tylko dwie ostatnie ewaluacje są ze sobą porównywalne. Warto jednak zwrócić uwagę na liczbę ocenianych, czy to instytucji, czy dyscyplin. Widać wyraźnie, że liczba chętnych na kategorię naukową stale rośnie. Ten wzrost nie jest gwałtowny, a różnica pomiędzy liczbą ewaluowanych w 2017 roku jednostek naukowych i ocenianych w 2023 roku podmioto-dyscyplin nie jest znacząca. Zwiększenie zamknęło się liczbą 152, czyli wzrostem o raptem 15%. W latach 2013 i 2017 oceniano odpowiednio 963 i 993 jednostki naukowe, zaś w latach 2023 i 2026 odpowiednio 1145 i 1241 podmioto-dyscypliny. Liczba ewaluowanych jednostek między rokiem 2013 i 2017 wzrosła o 60, czyli o 3,1%, a pomiędzy rokiem 2023 i 2026 o 96, czyli o 8,4%.

Wyniki pierwotnej oceny

W roku 2013 i 2017 mieliśmy cztery kategorie: A+, A B i C. Za pierwszym razem kategorię A+ otrzymało tylko 37 z 963 ewaluowanych jednostek naukowych (3,8%); kategorię A dostało 308 jednostek (32%); kategorię B – 541 (56,2%), a kategorię C 77 jednostek (8%). W roku 2017 kategorię A+ otrzymało 47 jednostek (4,7%); kategorię A 332 jednostki (33,4%); kategorię B 467 jednostek (47%), a kategorię C 147 jednostek (14,8%). W roku 2023 i 2026 dyscypliny naukowe otrzymały kategorie A+, A, B+, B i C. Można skwitować: tak jest i koniec. Ja skwituję tak: cztery kategorie naukowe zupełnie wystarczyły. Sytuacja byłaby przejrzystsza, gdybyśmy mieli tylko cztery kategorie. Niemniej jest, jak jest. W roku 2023 ewaluowano 1145 dyscyplin w instytucjach. W pierwszym podejściu najwyższą kategorię A+ uzyskało 65 dyscyplin (5,7%), kategorię A 323 dyscypliny (28,2%), kategorię B+ 582 dyscyplin (50,8%), kategorię B 139 dyscyplin (12,1%), a kategorię C 36 dyscyplin (3,1%). W roku 2026 ewaluowano 1241 dyscyplin zgłoszonych przez 280 podmiotów. Najwyższą kategorię A+ otrzymała rekordowa liczba dyscyplin – 106 (8,5%), kategorię A 392 dyscypliny (31,6%), kategorię B+ 607 dyscyplin (48,9%), kategorię B 120 dyscyplin (9,7%), a kategorię C 16 dyscyplin (1,3%).

Mamy do czynienia z najwyższym w historii ewaluacji odsetkiem kategorii A+, który w ciągu 13 lat wzrósł z 3,8% do 8,5%, czyli ponad dwukrotnie, i najniższym odsetkiem kategorii C, której udział w ewaluowanych jednostkach spadł z 14,8% do 1,3%. I to właściwie powinno cieszyć – mamy dużo wybitnych i bardzo mało słabych dyscyplin. Niezwykle silna jest też reprezentacja dyscyplin, które zapewniają możliwość nadawania stopni naukowych, w tym habilitacji, czyli z kategoriami B+, A i A+. W sumie jest to 1105 dyscyplin, czyli 89% wszystkich ewaluowanych. Polska nauka mistrzem Polski w kategorii „polska nauka”.

Można te dane interpretować nieco inaczej. Dyscyplin bardzo dobrych, czyli kategorii A i A+, mamy łącznie 498, czyli 40%, dyscyplin średniej jakości, czyli kategorii B+ i B – 58,6%, a najsłabszych nikłą liczbę i odsetek, jak pisałem. Wciąż daje to bardzo pozytywny obraz polskiej nauki. Inaczej będzie, gdy kategorię B potraktujemy jako kłopot dla instytucji, czyli znak słabej jakości, jak zwykle bywa traktowana. Wtedy zmniejsza się liczba i odsetek średniaków, czyli kategorii B+, która jako jedyna pozostaje w tej grupie, do poziomu 48,9%, zaś grono słabych liczy 136 dyscyplin, czyli 11% ewaluowanych dyscyplin.

Kto się ewaluował?

Przede wszystkim ewaluacji poddały swój dorobek instytucje, które musiały z mocy prawa, czyli uczelnie akademickie i instytuty Polskiej Akademii Nauk. Ewaluowały one 1129 podmioto-dyscyplin o łącznym N 64456,51 i średnim na dyscyplinę N 57,6. O ocenę swojego dorobku mogły też wnioskować inne podmioty, takie jak instytuty badawcze, uczelnie zawodowe czy podmioty prawa handlowego, które łącznie zgłosiły do ewaluacji 112 podmioto-dyscyplin o sumarycznym N 3762,92, a średnim na dyscyplinę N 33,6.

Najwięcej dyscyplin ewaluowały publiczne uczelnie akademickie – 901, o sumarycznym N wynoszącym 57035,71, a średnim w dyscyplinie N 63,5. Akademickie uczelnie niepubliczne ewaluowały 71 dyscyplin o N równym 1101,53 i średnim N w dyscyplinie 16,2. Instytuty PAN ewaluowały 96 dyscyplin o łącznym N 4842,48 i średnim w dyscyplinie N 50,97.

Dziesięć niepublicznych uczelni zawodowych zgłosiło do oceny 14 dyscyplin o łącznym N wynoszącym 174,7 i średnim w dyscyplinie 12,48. Zawodowe publiczne – 6 uczelni – ewaluowały 12 dyscyplin o N równym 160,85, przy średnim N w dyscyplinie 13,4.

Trzy federacje, w tym dwie uczelni niepublicznych i jedna publicznych uczelni wojskowych, zgłosiły do oceny 30 dyscyplin o łącznym N 530,85 i średnim N w dyscyplinie 17,7. Instytuty badawcze ewaluowały 78 dyscyplin o N 3206,28 i średnim N 41,1, zaś 5 innych podmiotów zgłosiło 5 dyscyplin o N 53 i średnim N 10,6.

Dziedziny w ewaluacji

Ewaluowały się wszystkie dziedziny i dyscypliny nauki, ale w nierównych liczbach. Największą dziedziną pod względem liczby ocenianych dyscyplin są nauki społeczne. Już na samej liście jest 12 dyscyplin i każda z nich była ewaluowana. Łącznie instytucje naukowe przedstawiły do oceny 358 dyscyplin, w których N wyniosło 15 039,53, a średnie N w dyscyplinie 42.

W dziedzinie nauk inżynieryjno-technicznych, drugich pod względem liczby dyscyplin na oficjalnej liście, gdzie jest ich 10, i w ewaluacji, gdzie jest ich 262, ewaluowano dorobek 14 143,28 N, przy średnim N na dyscyplinę na poziomie 53,98.

Polska nauka mistrzem Polski 2

W dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych – 8 na wykazie dyscyplin – ewaluowano 192 dyscypliny. Oceniano dorobek 11 412,29 N, przy średnim N na dyscyplinę 59,44.

W dziedzinie nauk humanistycznych – 9 dyscyplin w oficjalnym wykazie – ewaluowano 167 dyscyplin, o sumarycznym N 8009,74 i średnim N na dyscyplinę 47,96.

W dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu – 5 dyscyplin na liście ministerialnej – ewaluowano 123 dyscypliny o sumarycznym N wynoszącym 7434,1, a średnim na jedną dyscyplinę 135,16.

Dziedzina sztuki jest na oficjalnej liście reprezentowana przez 3 dyscypliny. W ewaluacji oceniano dorobek 57 podmioto-dyscyplin o sumarycznym N wynoszącym 4085,37 i średnim na dyscyplinę 71,67.

W dziedzinie nauk rolniczych – w wykazie 4 dyscypliny – oceniono dorobek 53 podmioto-dyscyplin, na który pracowało 533299,92 N, średnio 62,26 w dyscyplinie.

I doszliśmy do małych dziedzin. W dziedzinie nauk teologicznych – 2 dyscypliny w wykazie – oceniono 14 podmioto-dyscyplin o sumarycznym N wynoszącym 412,38, a średnim na dyscyplinę 29,46. W dziedzinie nauk weterynaryjnych jest tylko 1 dyscyplina, którą poddało ewaluacji 8 instytucji naukowych. Sumaryczne N wyniosło 685,22, a średnie dla dyscypliny 85,65. W dziedzinie nauk o rodzinie – która podobnie jak weterynaria jest zarazem dyscypliną – oceniono dorobek 7 jednostek naukowych. Łączne N wyniosło 68,63, a średnie N na dyscyplinę tyko 9,95.

N w ewaluacji

W ewaluacji 2026 roku oceniano dorobek 68 303,3 N, czyli naukowców przeliczonych na etaty. Średnia liczba N na jedną ocenianą dyscyplinę wyniosła 55. W 2023 roku ewaluowano dorobek 66 693 N, co dawało średnią 58,3 N na dyscyplinę. Może to oznaczać, że zmniejsza się (bardzo nieznacznie) liczba nauczycieli akademickich bez dorobku naukowego w ewaluowanym okresie. Jak rzeczywiście, bez uśredniania (choć nie do końca), kształtowała się liczba badaczy na dyscyplinę? Zgodnie z prawem na ostatni dzień 2025 roku każda dyscyplina powinna zatrudniać 12 naukowców. To nie znaczy, że tylu miała przez cały oceniany czteroletni okres. Od 3 do 9+ N średnio w okresie czterech lat miały 52 dyscypliny. Między 10 a 11+ N miało 37 dyscyplin. Cezura 12 N jest ważna, bo tyle minimum musi mieć dyscyplina na koniec ostatniego roku oceny. Gdyby ta liczba obowiązywała przez cały okres czterech lat, to wcześniejsza, dotychczas wzmiankowana grupa 89 dyscyplin (7,2% wszystkich) o N w przedziale 3 – 11+ nie byłaby ewaluowana; mielibyśmy w ewaluacji 1152, a nie 1241 dyscyplin. W zakresie 12 – 19+ N wchodzimy w nieco tylko większe środowiska naukowe, ale wciąż zaliczyłbym je do małych. W tej grupie znalazło się 296 dyscyplin. Największą grupę stanowią dyscypliny o N 20 do 49+. Jest ich 446. Takie środowiska naukowe określiłbym jako średnie. Powyżej 50 badaczy liczą duże i zwykle silne środowiska naukowe. Takich dyscyplin mamy łącznie 410. Jednak czym innym jest środowisko liczące 50 – 99+ N, a jest takich dyscyplin 230, a czym innym środowisko liczące powyżej stu naukowców – tu już nie wszyscy muszą się znać. W grupie 100 – 199+ mamy 134 dyscypliny, a największych dyscyplin liczących powyżej 200 N mamy 46.

W tej ostatniej grupie wyróżniłbym kolosy liczące powyżej 300 N – jest ich 10. Aż 8 to nauki medyczne. Na czele, tradycyjnie, z największą liczbą 728,95 N, jest dyscyplina nauki medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kolejnych siedem przedstawicielek tej dyscypliny reprezentuje uniwersytety medyczne w: Warszawie (727,79 N), Poznaniu (652,28 N), Katowicach (602,79 N), Gdańsku (581,37 N), Łodzi (513,73 N), Wrocławiu (508,71 N) i Lublinie (420,81 N). Dziesiątkę zamykają nauki biologiczne na UJ (394,14 N) oraz ekonomia i finanse w Szkole Głównej Handlowej (354,51 N).

Przyjrzałem się kategoriom naukowym kadrowych „kolosów”. W naukach medycznych nie jest najlepiej. Kategorię A ta dyscyplina ma tylko na Uniwersytecie Medycznym im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Najsilniejsze kadrowo środowiska medyczne, czyli najliczniejsze dyscypliny, mają w większości kategorię B+. Z pozostałych dwóch kadrowych kolosów z pierwszej dziesiątki tylko nauki biologiczne na UJ otrzymały kategorię A, a biorąc pod uwagę siłę tego środowiska, chciałoby się powiedzieć – zaledwie A. Ekonomia i finanse na czołowej polskiej uczelni ekonomicznej – SGH – ma tylko B+.

Kategorie A+

Polska nauka mistrzem Polski 3

Najwyższa kategoria miała wyróżniać dyscypliny, które ją uzyskały, premiując jakość dorobku zatrudnionych w nich badaczy, a instytucjom podnosić subwencję. Jak wiadomo, na tę ostatnią kategorie mają niewielki wpływ (co przekonująco przedstawia w artykule obok Zbigniew Bukowski). Jednak A+ pozostał znakiem jakości i wyjątkowości, mimo że trochę spowszedniał, gdy ich liczba przekroczyła po raz pierwszy 100, a odsetek wyniósł 8,5. Czy elita może być aż tak liczna? Pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi.

Przyjrzyjmy się najwyższym kategoriom w dziedzinach nauk. Najwięcej kategorii A+ uzyskały dyscypliny nauk inżynieryjno-technicznych – 24. Także odsetek najwyższej kategorii w tej dziedzinie jest duży, bo wynosi 9,2, a zatem znacznie powyżej średniej. Dyscypliny nauk ścisłych i przyrodniczych zdobyły 23 najwyższe kategorie, co stanowi niemal 12% wszystkich przyznanych. W naukach społecznych mamy 15 dyscyplin, które zasłużyły na najwyższą kategorię. Ich odsetek w dorobku dyscyplin tej dziedziny wynosi raptem 4,2, a zatem znacznie poniżej średniej. Dyscypliny nauk humanistycznych cieszą się 12 A+, czyli 7,2% ogółu kategorii – to więcej niż w społecznych, ale poniżej średniej. W naukach medycznych i o zdrowiu mamy 10 kategorii A+ na 123 dyscypliny, co znaczy, że stanowią one 8,1% wszystkich ocen – poniżej średniej.

Tyle w dużych – pod względem liczby dyscyplin i badaczy – dziedzinach. Wśród średniaków dyscypliny nauk rolniczych uzyskały 8 kategorii A+, co stanowi ponad 15% uzyskanych ogółem kategorii. W dziedzinie nauk o sztuce mamy 6 kategorii A+, czyli 10,5% wszystkich, sporo powyżej średniej.

I czas na małych koryfeuszy: w naukach teologicznych są 4 A+ przy 14 dyscyplinach, a zatem ze średnią 28,6%. W naukach weterynaryjnych – 2 A+ na 8 dyscyplin. Średnia to zatem 25%. W naukach o rodzinie – 2 A+ przy 7 dyscyplinach, a zatem średnia 28,6%. Czyżby małe znaczyło wyjątkowe?

Ewaluacyjne zaskoczenia

Każda ewaluacja potrafi czymś zaskoczyć. W poprzedniej była to choćby kategoria B dla dyscypliny filozofia w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, niegdyś czołowej krajowej placówki w zakresie obu dyscyplin widniejących w jego nazwie. W poprzedniej ewaluacji nauki socjologiczne IFiS otrzymały kategorię B+. Mimo długiej walki sądowej filozofom z PAN nie udało się zmienić decyzji ministra nauki, a ich doktoranci na podstawie dwustronnej umowy kształcą się na Uniwersytecie Warszawskim. W tym roku IFiS uzyskał dwie kategorie A. Sprawy wróciły na właściwy tor, a dawni doktoranci filozofii z IFiS wrócą do swojego instytutu, jak się domyślam.

Duże zaskoczenie mamy obecnie w naukach biologicznych. Międzynarodowy Instytut Mechanizmów i Maszyn Molekularnych PAN – IMol, o którym bez wątpienia w ostatnich latach było najgłośniej wśród placówek Akademii, otrzymał kategorię B w naukach biologicznych. To i tak lepiej niż poprzednio, gdy dostał w tej samej dyscyplinie najniższą kategorię C, później w wyniku długiej batalii podniesioną do B+, aby mógł prowadzić szkołę doktorską, co było warunkiem choćby realizacji wielu grantów zdobytych przez badaczy najmłodszej wówczas jednostki naukowej Polskiej Akademii Nauk. Teraz, dzięki ustawie ograniczającej negatywne skutki kategoryzacji dla doktorantów, kategoria B nie zagrozi instytutowi w tym zakresie. Wpadkę zaliczył też Międzynarodowy Instytut Biologii Molekularnej i Komórkowej, dotychczas cieszący się najwyższą kategorią naukową, który w tej samej dyscyplinie – naukach biologicznych – tym razem otrzymał zaledwie B+, czyli o dwie kategorie niżej niż poprzednio.

Także w psychologii coś pękło. Uniwersytet SWPS, który wyewoluował ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, założonej przez profesorów z Instytutu Psychologii PAN pod patronatem tegoż instytutu, właśnie stracił kategorię A+ w psychologii. Taki sam los podzielił ów instytut, a to przecież czołowe instytucje w zakresie badań psychologicznych w Polsce. Najwyższą kategorię A+ utrzymały uniwersytety: Jagielloński i Warszawski, a uzyskał ją w psychologii Uniwersytet Wrocławski, któremu chyba nie poprawia to samopoczucia po ogólnej słabej ewaluacji. Gdyby to po niej rozpoczął się drugi konkurs Inicjatywa Doskonałości Uczelnia Badawcza, UWr nie mógłby w nim uczestniczyć. W tej ewaluacji w dyscyplinie psychologia są zatem 3 kategorie A+, podczas gdy w poprzedniej były 4.

Sukces strażaków

Do ostatniej ewaluacji dawna Szkoła Główna Służby Pożarniczej przystąpiła pod nową nazwą Akademii Pożarniczej. Przedstawiła do oceny 3 dyscypliny, a nie 2, jak poprzednio, i uzyskała 3 kategorie A+. Jest jedyną uczelnią kilkudyscyplinową, która ma same najwyższe kategorie we wszystkich ewaluowanych dyscyplinach: inżynieria bezpieczeństwa (jedyna kategoria A+ w tej dyscyplinie, ewaluowanej w zaledwie 3 jednostkach), inżynieria środowiska, górnictwo i energetyka (tylko 3 z 43 ewaluowanych w tej dyscyplinie jednostek uzyskały kategorię A+, pokonując m.in. największe uczelnie techniczne.

Wielki powrót do krajowej czołówki ewaluacyjnej – bo naukowej raczej nigdy nie opuścił – zaliczył za to Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, który cieszy się 5 kategoriami A+, 7 A i 4 B+. KUL zaskoczył mnie jednak jeszcze czymś innym, kategorią A dla filozofii. Spodziewałem się, że „najbardziej wpływowy wydział filozofii w Polsce” (jak go kilka lat temu zupełnie zasadnie określiłem w swoim artykule) uzyska kategorię A+. Tak się jednak nie stało.

Nowe uniwersytety

W wyniku obecnej ewaluacji co najmniej dwie uczelnie spełniły ustawowe kryteria posługiwania się nazwą „uniwersytet”. To Uniwersytet Ignatianum, który dotychczas nazywał się uniwersytetem ze względu na swój kościelny charakter i związane z tym uprawnienia do takiej nazwy, a nie z powodu spełniania ustawowych kryteriów uniwersyteckości, czyli posiadaniu co najmniej sześciu uprawnień do nadawania stopni akademickich w trzech dziedzinach, o własnościach określonych w Prawie o szkolnictwie wyższym i nauce. Teraz je uzyskał, co dokumentują kategorie naukowe: A+ w dyscyplinie i dziedzinie nauki o rodzinie, A w zakresie filozofii i nauk o kulturze i religii (dziedzina nauk humanistycznych) i 3 kategorie B+ w dyscyplinach z nauk społecznych. Wielki sukces odniosła Akademia WSB, która już wcześniej miała odpowiednią liczbę uprawnień do doktoryzowania, ale nie takich, jakich wymaga ustawa PSWN. Teraz uczelnia poddała ocenie 10 dyscyplin, uzyskując 1 kategorię A+, 6 A i 3 B+. Niestety, nawet posiadanie dziesięciu uprawnień w trzech dziedzinach nie daje automatycznego wejścia w skład Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich. Rektorzy uniwersytetów nauczeni doświadczeniem poprzedniej ewaluacji, gdy uprawnienia uniwersyteckie zgodne z ustawą PSWN uzyskało kilka niedużych uczelni regionalnych, zmieniło regulamin konferencji. Dziś wymaga od uniwersytetu, którego rektor chciałby wejść w skład KRUP, posiadania uprawnień akademickich w co najmniej 12 dyscyplinach naukowych lub sztuki (z zachowaniem zasady trzech dziedzin).

IDUB i ewaluacja

Warto zobaczyć, jak sobie poradziły uczelnie, które były laureatami pierwszego konkursu Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza. Są tu zaskoczenia. Już po poprzedniej ocenie działalności naukowej w drugim konkursie nie mógł startować Gdański Uniwersytet Medyczny. Także w tej ewaluacji nie uzyskał kategorii uprawniających do udziału w IDUB. Można powiedzieć, że klęskę zaliczył Uniwersytet Wrocławski, laureat pierwszego konkursu IDUB – i to jest ogromne zaskoczenie. UWr na 28 ocenianych dyscyplina uzyskał 3 kategorie A+ i 8 kategorii A, ale już tylko fakt, że ma 1 kategorię B wyklucza go z IDUB, na szczęście nie z aktualnego, do którego złożył wniosek. Chyba o klęsce może mówić też Uniwersytet Mikołaja Kopernika, który co prawda ma znaczną przewagę kategorii A+ (tych zdobył aż 5) i A (ma ich 13), bo aż 18 na 30 wszystkich kategoryzowanych dyscyplin, to jednak trafiły mu się też 2 kategorie B, które wykluczają z udziału w IDUB. Także Politechnika Śląska, która na 12 dyscyplin ma 1 A+, 4 A i 7 B+, nie spełnia kryteriów IDUB.

Z udziału w IDUB wyniki obecnej ewaluacji wykluczają uniwersytety Gdański i Łódzki. Żaden z nich nie uzyskał w połowie dyscyplin kategorii A+ i A, a do tego każdy „złapał” kategorię B. W szczegółach wygląda to tak: UG ma 4 kategorie A, 18 B+ i 1 B, natomiast UŁ ma 8 kategorii A, 12 B+ i 2 B. W grupie uczelni, które w pierwszym konkursie znalazły się w drugiej dziesiątce, był też Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej. Nie spełniał on już warunków udziału w drugim konkursie i podobnie wyniki obecnej ewaluacji UKEN nie spełniają kryteriów IDUB.

Ile to kosztuje?

Tu warto zapytać, czy wiemy, ile ewaluacja kosztuje. Nie wiemy. Znane są tylko cząstkowe dane, dotyczące wydatków Ministerstwa Nauki, a te nie są duże. Stąd od lat mówi się, że nasza ewaluacja jest tania. Nie uwzględniamy bowiem faktycznych kosztów obsługi, modernizacji i pracy systemu SEDN, administrowanego przez Ośrodek Przetwarzania Informacji. Nie wiemy też, ile rzeczywiście same instytucje naukowe płacą za ewaluację. To nie są tylko koszty ewentualnej pomocy z zewnątrz, to przede wszystkim koszty płac pracowników zaangażowanych w przygotowanie dyscyplin do oceny. Z MNiSW otrzymaliśmy informację o wynagrodzeniach ekspertów, które łącznie wyniosły 6,5 mln zł. Stawki poszczególnych czynności to: ocena monografii naukowej spoza wykazu – 450 zł; ocena niejawnej podmioto-dyscypliny – 1,5 tys. zł; ocena opisu wpływu – 600 zł, w tym 250 zł za ocenę eksperta i 350 zł za ocenę eksperta wiodącego; ocena kandydatki do A+ przez jednego eksperta – 4 tys. zł; ocena pierwszych pięciu osiągnięć artystycznych – 300 zł i po 60 zł za każde kolejne; po 100 zł za ocenę czterech pierwszych osiągnięć w kryterium I i II oraz po 25 zł za każde kolejne osiągnięcie. Te kwoty nie są przypadkowe. Wynikają z rozporządzenia ministra nauki z 14 grudnia 2018 roku w sprawie wysokości wynagrodzenia przysługującego członkom instytucji, organów i zespołów oraz ekspertom i rzecznikom dyscyplinarnym działającym w systemie szkolnictwa wyższego i nauki.

Po co kategorie?

Walka o kategorie ma dziś mocne uzasadnienie w korzyściach płynących ze znalezienia się w grupie 89% posiadaczy kategorii B+ i wyższej, zwłaszcza możliwości samodzielnego awansowania kadr naukowych. Gdyby prawo opisujące warunki prowadzenia postępowań awansowych pozostało takie, jakie jest, uprawnienia do doktoryzowania i habilitowania miałoby 1105 dyscyplin. Po ewaluacji w 2023 roku – chyba wbrew intencjom prawodawcy – liczba uprawnionych do habilitowania wzrosła z około 600 do 970. Ich liczba zatem wzrosła o 135, czyli o niemal 14%.

O tym, że bazowanie na samych wynikach ewaluacji w przyznawaniu uprawnień akademickich, zwłaszcza do habilitowania, to błąd, ostrzegali na łamach „Forum Akademickiego”, w okresie gdy to rozwiązanie przygotowywano, profesorowie Jerzy Brzeziński z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i Hubert Izdebski z Uniwersytetu Warszawskiego, wówczas członkowie Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów; radzili też zwiększać wymogi kadrowe, zamiast je osłabiać. Niestety, nie posłuchano ich. Proponowane dziś minima są znacznie niższe, niż były przed reformą z 2018 roku. Na dodatek połączenie w jedno uprawnień do doktoryzowania i habilitowania znacznie osłabia habilitacje. Wówczas – w połowie drugiej dekady XXI wieku – pisano o coraz niższym poziomie doktoratów i apelowano o ratowanie jakości habilitacji. Jednak kolejni ministrowie działali na rzecz zmniejszenia jej roli. Niestety, wydaje się, że ten kierunek będzie kontynuowany. To na pewno nie wzmocni polskiej nauki.

Piotr Kieraciński

Wróć