Krzysztof Goczyła

Rys. Sławomir Makal
Język jest apolityczny. Wszystko mu jedno, kto jest aktualnie u władzy, a kto jest opozycją. Jest po prostu narzędziem, bardzo specyficznym, ale jednak narzędziem, służącym do komunikowania się pomiędzy ludźmi. Tak by się przynajmniej wydawało. Weźmy taki młotek albo nóż. Bardzo pożyteczne narzędzia, a jednak – niewłaściwie użyte – ileż krzywdy mogą narobić. Ale czy to jest powód, by je wyeliminować? Taki też jest język.
Dlaczego dziś tak poważnie? Asumpt do tego felietonu dała niedawna konferencja prasowa pewnego bardzo prominentnego polityka. Moi Szanowni Czytelnicy zapewne pomyślą, że znów będę pastwił się nad językiem polityków. Otóż nie, a nawet wręcz przeciwnie. Chodzi mi tym razem o język dziennikarzy, a właściwie jednego z dziennikarzy uczestniczących w tej konferencji.
Ale zacznijmy od początku. Pytanie, jakie padło ze strony owego dociekliwego dziennikarza, dotyczyło interpretacji niewinnego zdawałoby się przyimka ‘wobec’. Na pewno większość moich Czytelników wie, o co chodzi, a tych nielicznych, którzy nie wiedzą, odsyłam do informacji internetowych i prasowych dotyczących pewnego artykułu Konstytucji RP i związanych z tym konsekwencji wagi państwowej. Na marginesie – naiwnie nie sądziłem, że kiedykolwiek jakikolwiek polski przyimek stanie się przedmiotem sporu politycznego… Ale wróćmy do tej konferencji. Otóż ów dziennikarz zadał owemu politykowi pytanie dotyczące znaczenia owego przyimka w kontekście owego artykułu Konstytucji RP i konsekwencji, jakie to spowodowało (mam nadzieję, że zawikłałem to odpowiednio, by w felietonie językowym uniknąć bezpośrednich odniesień do polityki). Szkopuł w tym, że w owym pytaniu zawarta była odpowiedź, nieprzychylna dla polityka. Takie formułowanie pytań nie jest rzadkością w dzisiejszych rozchwianych czasach i nawet podziwiam tę umiejętność. Ja niestety jej nie posiadłem – i tu muszę rozczarować moich studentów: nie będzie takich pytań na egzaminach! Przepraszam, znów odbiegłem od głównego wątku. Tą podpowiedzianą przez dziennikarza odpowiedzią był cytat ze słownika języka polskiego, definiujący znaczenie rzeczonego przyimka ‘wobec’. Sprawdziłem, że był to dosłowny cytat (czy cytat może być niedosłowny?) ze Słownika języka polskiego PWN, dostępnego pod adresem sjp.pwn.pl. Wobec tak postawionego pytania polityk zachował kamienną twarz i odpowiedział zupełnie nie na temat, co, jak wiadomo, jest umiejętnością niezbędną do sprawowania wysokich funkcji o charakterze politycznym. Tu muszę trochę usprawiedliwić tego polityka – trudno przynosić ze sobą słownik języka polskiego, czy też laptop, by sprawdzić, co też ci dziennikarze wymyślą.
No właśnie, co wymyślił ten dziennikarz? Niby nic, ale jednak był to kliniczny przypadek językowej manipulacji. Wydawałoby się, że dziennikarze powinni mieć sporą dozę szacunku dla polszczyzny, szczególnie gdy przytaczają definicje uznanych słowników. Żeby nie być gołosłownym, przytoczę pełną definicję przyimka wobec według podanego wyżej źródła:
1. „przyimek przyłączający nazwę osoby, instytucji lub organizacji, do której odnosi się charakteryzowana w zdaniu postawa lub czynność, np. Wobec handlarzy narkotyków stosowano surowe kary.”
2. „przyimek przyłączający charakterystykę okoliczności, zwykle niekorzystnych, które pociągnęły za sobą konsekwencje przedstawione w zdaniu, np. Wobec zagrożenia lawinowego zrezygnowali ze wspinaczki.”
3. „przyimek wprowadzający podstawę porównania charakteryzowanego w zdaniu zjawiska lub przedmiotu, np. Wysiłek był niewielki wobec oczekiwanych rezultatów.”
4. „przyimek wraz z rzeczownikiem nazywającym osobę komunikujący o obecności danej osoby w czasie danego zdarzenia, np. Przeprosiła nauczyciela wobec całej klasy.”
Ów dziennikarz przytoczył tylko jedną z tych definicji, dla celów wiadomo jakich: by ów biedny polityk musiał uciec się do odpowiedzi, delikatnie mówiąc, wymijającej. Która to była definicja – pozostawiam dociekliwości Szanownych Czytelników oraz pamiętliwości wszechwiedzącego Internetu.
Można by spytać, dlaczego o tym piszę? Czy warto zajmować się takimi prymitywnymi manipulacjami? Warto, bo w tych manipulacjach narzędziem jest nasz język, nasze dobro narodowe, zapewne najważniejszy element naszej narodowej kultury. I to boli.
Wróć