Język jest apolityczny. Wszystko mu jedno, kto jest aktualnie u władzy, a kto jest opozycją. Jest po prostu narzędziem, bardzo specyficznym, ale jednak narzędziem, służącym do komunikowania się pomiędzy ludźmi. Tak by się przynajmniej wydawało. Weźmy taki młotek albo nóż. Bardzo pożyteczne narzędzia, a jednak – niewłaściwie użyte – ileż krzywdy mogą narobić. Ale czy to jest powód, by je wyeliminować? Taki też jest język.