logo
FA 6/2026 okolice nauki

Marek Misiak

W zwierciadle, niejasno

W zwierciadle, niejasno 1

Początki polskiej państwowości wydają się oswojone: pierwsi władcy, chrzest Polski, Gniezno, Lednica… Jednak w rzeczywistości o tamtej epoce wiemy zaskakująco niewiele w porównaniu z tym, z jaką pewnością siebie wielu o niej mówi i pisze. Polski X i XI wiek przywodzą na myśl wczesne średniowiecze w Europie Zachodniej: znamy najważniejsze fakty, imiona i miejsca, mamy dość solidne wyobrażenie o zachodzących wówczas procesach i przemianach, wiele kwestii jest jednak niepewnych, liczne zagadnienia stanowią przedmiot raczej spekulacji i koniektur. Trudno często wyobrazić sobie, jak ówcześni ludzie – w tym elity władzy państw zachodnioeuropejskich przed Karolem Wielkim czy Polski pierwszych Piastów – myśleli, wartościowali, podejmowali decyzje. Są jak przestawienia ludzkich postaci z nielicznych zachowanych z tamtych czasów przedmiotów czy elementów budowli, o schematycznych, częściowo zatartych konturach i twarzach bez wyrazu; jak niewyraźny obraz odbity w zwierciadle z epoki, gdy wykonywano je z polerowanego metalu (szklane lustra upowszechniły się dopiero w dojrzałym średniowieczu).

Przemysław Urbańczyk stara się nieco oczyścić powierzchnię tego zwierciadła, wyjaśnić bez skomplikowanego aparatu pojęciowego, w jaki sposób wasal niemieckiego władcy, książę Bolesław Chrobry, którego ojciec rozpoczął panowanie jeszcze jako poganin, zdołał doprowadzić do swojej koronacji na króla (a zatem samodzielnego władcę) i wyrwać się spod zależności od potężnego sąsiada. W uproszczony (z uwagi na niewielką objętość i popularny charakter publikacji) sposób przedstawia kontekst, w jakim funkcjonowała młoda polska monarchia i powody, dla których zmiana statusu z księcia na króla była tak ważna. Szybko wychodzi też poza ugruntowane historyczne mity. Wskazuje, że pozycja kolejnych władców niemieckich też nie była oczywista, szczególnie w kontekście panowania Henryka II, jak również że „odwieczna wrogość polsko-niemiecka” to późniejszy kontekst, a wzajemny stosunek obu państw do siebie w pierwszej połowie XI wieku był złożony i zmienny. Autor umie też wykorzystać swe przygotowanie naukowe (jest archeologiem): umiejętnie osadza fakty historyczne w konkretnych miejscach (które znamy właśnie dzięki pracom wykopaliskowym), podkreślając kontrast między skromną architekturą-scenerią a dalekosiężnymi skutkami wydarzeń, które miały tam miejsce.

Książka ma też jednak wyraźnie widoczną wadę, może nie dyskwalifikującą, ale rzucającą się w oczy. Próby wyjaśniania motywacji i przeżyć postaci historycznych, przede wszystkim samego Bolesława, przekraczają granice uproszczenia uzasadnionego popularyzacją. Gdy autor pisze, że śmierć pierwszego króla Polski niedługo (maksymalnie kilka miesięcy) po koronacji mogła być wynikiem silnego wzruszenia wywołanego realizacją życiowego celu, sprawia to wrażenie niepoważnego traktowania bohatera. Spekulowanie na temat motywacji i cech psychicznych postaci historycznych bywa ryzykowne, proces historyczny kształtują siły znacznie bardziej złożone niż osobiste ambicje i kompleksy czy personalne animozje. Tak rzeczywiście może być często łatwiej wyjaśnić dawne czasy i bardziej plastycznie je przedstawić na użytek laików, ale jeśli nadużywa się tej metody, wielka historia może zacząć się jawić jako coś w prosty sposób zrozumiałego i w gruncie rzeczy podobnego np. do współczesnych walk frakcyjnych w partiach politycznych. To prawda, że ludzka natura w jakimś sensie jest niezmienna od zarania dziejów, ale warto też pamiętać, że im dalej w przeszłość, tym bardziej sposób myślenia i mentalność są odmienne od naszych i coraz trudniej je zrekonstruować.

Marek Misiak

Przemysław URBAŃCZYK, Co się stało w 1025 roku?, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2025.

Wróć