logo
FA 6/2026 z laboratoriów

Rozmowa z prof. Barbarą Gawdą, kierownikiem Katedry Psychologii Emocji i Osobowości Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie

Trzeba szukać luk w obszarach wiedzy

Trzeba szukać luk w obszarach wiedzy 1

Źródło: umcs.pl

Nieuzasadnione jest oczekiwanie, że młodego badacza zmotywują czynniki zewnętrzne, takie jak wynagrodzenie czy pozyskiwanie grantów. Młody naukowiec musi kierować się osobistym, wewnętrznym zainteresowaniem. To chyba jedyna droga.

Jak ocenia pani obecny status psychologii w systemie nauk?

Psychologia należy do nauk soft, lecz dba o to, żeby prowadzone badania miały podstawy empiryczne oraz były oparte na ścisłej metodologii. Badania psychologiczne są prowadzone w ścisły sposób, psychologia wypracowała chociażby testy do pomiaru inteligencji, które są obiektywnymi narzędziami. Dyscyplina stara się odchodzić od spekulatywnych koncepcji, opartych jedynie na refleksji badacza. Stan psychologii jako dyscypliny jest obecnie dość dobry, lecz w stosunku do nauk ścisłych zawsze będzie ona na gorszej pozycji. Wiąże się to chociażby z mniejszym finansowaniem psychologii.

Współczesna psychologia coraz mocniej opiera się na modelowaniu matematycznym i analizie Big Data. Czy nie tracimy przy tym z oczu jednostkowego doświadczenia, które było fundamentem tej dyscypliny?

Nie tracimy, bo jest to jedynie metodologia. Matematyczne metody wykorzystujemy w psychologii od dekad, a indywidualny aspekt nie jest tracony, o ile rozsądnie się do tego zjawiska podchodzi. Posłużę się przykładem analizowania dokumentów: ostateczną decyzję podejmuje zawsze ekspert, a stosowane metody mają często charakter pomocniczy. Są one narzędziem, a nie celem samym w sobie. Trzeba jednak podkreślić, że obecne metody są bardzo precyzyjne, np. w obszarze terapii mamy metody oparte na AI. Sztuczna inteligencja prowadzi niekiedy rozmowę z pacjentem, taka rozmowa jest diagnostyczna, a terapia oparta na technikach AI jest korzystna dla niektórych grup osób, np. pacjentów z osobowością unikającą, którzy często boją się kontaktu twarzą w twarz. Spora część takich pacjentów woli kontakt z aplikacją niż z terapeutą. Wykorzystane w odpowiedni sposób technologie będą pomocne.

Jakie są największe wyzwania w doborze prób badawczych w dobie dominacji badań prowadzonych online?

Wyzwanie stanowi fakt, że nie jesteśmy pewni, jaka jest wiarygodność osoby odpowiadającej na pytania. Nie wiemy, czy człowiek odpowiada na pytania samodzielnie, czy też posiłkuje się pomocą rodziny oraz przyjaciół. Badania online nie sprawdzają się zresztą w przypadku ludzi negatywnie nastawionych oraz osób, które nie mają odpowiedniej motywacji. Nie jesteśmy w stanie dotrzeć w taki sposób np. do osób, które mają zaburzenia poznawcze. Badania online nie sprawdzają się także w przypadku ludzi, którzy słabo posługują się nowymi technologiami. Problem ten dotyczy osób starszych, które musimy badać w sposób tradycyjny.

Jakie wyzwania etyczne stawia przed psychologią rozwój sztucznej inteligencji?

Zagrożenia wiążą się z zachowaniem studentów, którzy niekiedy wykorzystując sztuczną inteligencję, tworzą np. sylwetki ludzi, którzy nie istnieją, a następnie prezentują te informacje na zaliczenie przedmiotu. Zdarzają się też sytuacje, kiedy całe prace zaliczeniowe są pisane przez sztuczną inteligencję. Wspomniane zjawisko nie dotyczy jednak jedynie psychologii. Kolejnym problemem jest „produkowanie przez sztuczną inteligencję baz danych”, a niekiedy trudno jest stwierdzić, czy są one prawdziwe, czy też nie. Zdarzają się również prace naukowe wytwarzane przez AI, np. w ubiegłym roku do szkoły doktorskiej nauk społecznych na UMCS aplikowały trzy osoby. Dwie spośród nich przygotowały projekt rozprawy doktorskiej przy pomocy ChataGPT. Nie sprawdziły jednak zawartych w projekcie informacji. Elementem, na który zwróciliśmy uwagę, była bibliografia – sztuczna inteligencja często umieszcza w bibliografii nieistniejące nazwiska albo łączy niepasujące do siebie elementy. W bibliografii przygotowanej przez potencjalnych doktorantów znalazły się pozycje napisane przez Marksa, Engelsa i Lenina, co było wręcz kuriozalne. Pokazuje to brak krytycyzmu młodych ludzi w stosunku do nowoczesnych technologii, wspomniane osoby nie zadały sobie nawet trudu, aby sprawdzić bibliografię. Nie znały literatury, terminologii, nie miały pomysłu na prowadzenie badań, dlatego zleciły opracowanie projektu rozprawy doktorskiej sztucznej inteligencji. Do szkoły doktorskiej oczywiście się nie dostały. Z podobnym zjawiskiem mam niekiedy do czynienia sprawdzając prace magisterskie.

Które z klasycznych teorii psychologicznych, pani zdaniem, najlepiej zniosły próbę czasu, a które powinniśmy definitywnie odesłać do historii nauki?

Do historii nauki musimy odesłać np. psychoanalizę Freuda, lecz nadal jest ona obecna w podręcznikach oraz źródłach psychologicznych. Jest obecna nawet w praktyce psychologicznej i stosowana w terapii. Nadal mamy do czynienia z ogromnym gronem zwolenników tego nurtu, którzy stosują koncepcję psychoanalizy do pracy z pacjentami zmagającymi się chociażby z depresją. Z kolei teorią dobrze wyjaśniającą funkcjonowanie człowieka, która sprawdza się w terapii i procesie diagnozy, jest np. teoria schematów poznawczych. Ten nurt poznawczy w psychologii jest stosunkowo młody, teoria poznawcza depresji Becka zakłada, że podstawą choroby są ściśle ukształtowane schematy mentalne. Wspomniane schematy dotyczą obrazu siebie samego, świata oraz emocji. Są na stałe wbudowane w psychikę człowieka chorego na depresję, a następnie uruchamiają szereg innych reakcji. Koncepcja zakłada, że pacjenci mają wbudowane procedury działania oraz procedury emocjonalne. Przejawia się to m.in. w relacjach z innymi ludźmi, w stosunku do własnej osoby. Beck tworzył koncepcję w latach 70. oraz 80., a jego teoria ma zastosowanie chociażby w terapii behawioralno-poznawczej.

W jakim kierunku będzie ewoluować psychologia akademicka w ciągu najbliższych 10-20 lat?

Uważam, że obszarem, który będzie się rozwijał, są badania z zakresu psychologii pozytywnej. Zatacza ona coraz szersze kręgi, np. psychologia pozytywna kliniczna kładzie nacisk na zasoby osobowościowe, a nie na sam fakt występowania zaburzenia. Jest to swego rodzaju przesunięcie punktu ciężkości. Psychologia pozytywna dotyczy też budowania zasobów w obszarze marketingu, ma zastosowanie w psychologii pracy, a także w psychologii rozwojowej, pracy z dziećmi oraz młodzieżą. Psychologia pozytywna jest również powiązana z psychologią egzystencjalną, ponieważ zajmuje się takimi zagadnieniami, jak poczucie sensu życia albo pustka egzystencjalna. Różni się jednak od znanego z minorowych nastrojów ujęcia egzystencjalnego, które zakłada, że w sam początek wpisany jest koniec. W przypadku psychologii pozytywnej skupiamy się bardziej na możliwości radzenia sobie z kryzysami egzystencjalnymi. Nurt pozytywny jest swego rodzaju rewitalizacją podejścia humanistycznego z lat 50., było ono pozytywne, lecz nie posługiwało się odpowiednią metodologią. Z kolei psychologia pozytywna dba o stosowanie narzędzi naukowych, jest oparta na badaniach oraz dowodach.

Czy wprowadzenie szkół doktorskich sprawdziło się w psychologii, zwłaszcza z punktu widzenia odnawiania kadry naukowej?

Raczej nie, choć trudno kategorycznie odpowiedzieć na to pytanie, bo szkoły doktorskie funkcjonują dopiero od kilku lat. Idea polega na tym, że w szkole nauk społecznych znajduje się kilkanaście dyscyplin. Miejsc dla psychologii jest zatem niewiele, na roku mamy często zaledwie jednego doktoranta ze względu na selekcję stosowaną na etapie rekrutacji. To bardzo mała liczba osób, a potrzeby są spore. Uważam, że obecny model nie pozwala na dobrą selekcję, chociaż poprzednia formuła, kiedy mieliśmy znacznie większą liczbę studentów – 5-6 osób na roku – też się nie sprawdziła. Kwestia odnawiania kadry naukowej powiązana jest raczej z innymi problemami niż instytucja szkół doktorskich. Doktoranci nie chcą kontynuować pracy naukowej na uczelni, a jest to związane m.in. ze zbyt niskimi zarobkami asystentów oraz z dużymi wyzwaniami. Młody naukowiec jest zobowiązany do nieustannego publikowania, wymaga to finansowania oraz dużej determinacji. Artykuły są często odrzucane przez redaktorów lub recenzentów, a młodzi ludzie się zniechęcają. Nieustannie zmieniają się też listy punktowanych czasopism, trwają prace ministerialne nad wspomnianą listą, lecz nadal nie przyniosły one efektów. Młodzi naukowcy nie wiedzą, dokąd mają wysyłać artykuły, czy mają się kierować starą listą, czy też innymi czynnikami. Demotywuje to nie tylko młodych ludzi, przekłada się na niskie wskaźniki pozyskiwania grantów. Dużo łatwiej jest bowiem pozyskać grant z dyscyplin ścisłych.

Jaką radę, z perspektywy lat doświadczeń, dałaby pani młodym badaczom, którzy wchodzą na ścieżkę naukową w tak dynamicznie zmieniającym się środowisku?

Podstawową rzeczą, na której można się oprzeć, jest wewnętrzna motywacja, zainteresowanie obszarami, które są według danej osoby ciekawe. Trzeba szukać obszarów, w których występują luki. Niewystarczająco opisane są pewne zjawiska w obszarze emocji, np. ciekawość, nie mamy na ten temat wielu podręczników. Wracając do odpowiedzi na pytanie, nieuzasadnione jest oczekiwanie, że młodego badacza zmotywują czynniki zewnętrzne, takie jak wynagrodzenie czy pozyskiwanie grantów. Młody naukowiec musi kierować się osobistym, wewnętrznym zainteresowaniem. Nie jest to łatwe, ale to chyba jedyna droga.

Jakie jest, a jakie być powinno kształcenie psychologów? Kto powinien je prowadzić? Jakie znaczenie ma jakość kształcenia psychologów?

Na UMCS-ie jakość kształcenia jest bardzo dobra, podobnie jest na innych uczelniach publicznych. Problemy występują na prywatnych uczelniach, jakość nie jest tam często zadowalająca, ale niewiele możemy z tym zjawiskiem zrobić, bo wszystko zależy od oceny Państwowej Komisji Akredytacyjnej. Na prywatnych uczelniach zajęcia często odbywają się online, a grupa studentów liczy np. 400 osób. Studenci często nie mają kontaktu z narzędziami praktycznymi, nie piszą protokołów dotyczących diagnozy psychologicznej. Kształcenie na prywatnych uczelniach odbiega często od standardów, a takich uczelni jest bardzo dużo i wielu psychologów uzyskuje na tej podstawie dyplomy.

Czy psychoterapia powinna być zawodem regulowanym?

Tak, powstał projekt ustawy w tym zakresie, lecz przewiduje on, że psychoterapeutą może być zarówno geolog, archeolog, logopeda czy pedagog, pod warunkiem, że zdobędzie certyfikat. Takie podejście jest w mojej ocenie niewłaściwe, uważam, że możliwości prowadzenia terapii powinny mieć jedynie osoby po studiach psychologicznych. Podejrzewam jednak, że obecny kształt ustawy zostanie zaakceptowany.

W początkowej fazie kariery naukowej zajmowała się pani badaniem pisma. Co mówi ono o człowieku? Czy to aktualny temat w czasie, gdy wszyscy przechodzimy z długopisów na klawiatury?

Badaniem pisma zajmowałam się przez bardzo długi czas, moja rozprawa doktorska dotyczyła właśnie tej tematyki. Badałam związek charakteru pisma z występowaniem różnego rodzaju zaburzeń. Swoje badania podsumowałam w książce opublikowanej w 2018 roku. Wniosek był taki, że pismo w niewielkim stopniu wiąże się z właściwościami psychicznymi. W pewnych skrajnych stanach sposób pisania może być zmodyfikowany, ale generalnie nie ma możliwości diagnozy cech osobowości, zaburzeń oraz ilorazu inteligencji na podstawie pisma odręcznego. Przestałam zajmować się tą problematyką, ponieważ zakończyłam badania oraz m.in. ze względu na to, że coraz częściej piszemy w formie elektronicznej. Obszar graficzny doprowadził mnie jednak do kolejnego obszaru, do analizy treści wypowiedzi. Bardziej interesuje mnie obecnie to, co oraz w jaki sposób mówimy lub piszemy. Analiza wypowiedzi pod względem treści, to, jakich słów używamy, ma większe znaczenie oraz jest nieustannie aktualna.

Jedna z pani monografii dotyczyła ekspresji emocji u osób z zaburzeniem antyspołecznym. Swego czasu dużą popularnością cieszyła się książka Jona Ronsona Czy jesteś psychopatą. Fascynująca podróż po świecie obłędu. Czy osobowość antyspołeczna została już wystarczająco zbadana, czy jest jeszcze przestrzeń do prowadzenia badań naukowych w tym zakresie?

Taka przestrzeń istnieje. Osobowość antyspołeczna to zjawisko szeroko opisane, lecz udało mi się znaleźć niszę badawczą. Zajęłam się językiem emocjonalnym, tym, w jaki sposób ci ludzie mówią o miłości, nienawiści oraz lęku. Zjawisko psychopatii jest bardzo złożone, wielu rzeczy w tej materii nadal nie wiemy. Wcześniej uważano, że osoby z osobowością antyspołeczną nie przeżywają lęku i nie potrafią o nim mówić. Okazało się, że jednak przeżywają lęk, lecz tylko w odniesieniu do niektórych obiektów oraz obszarów. Zastosowaliśmy test pokazujący psychopatom zdjęcia twarzy wyrażających strach. Okazało się, że nie rozpoznają oni tej emocji, ale jeśli np. przestraszymy osoby z tym zaburzeniem osobowości w taki sposób, że zabierzemy im pieniądze, to wówczas będą odczuwały strach. Kiedyś uważano, że to jednolita grupa, a tymczasem psychopaci są grupą bardzo zróżnicowaną, jest wiele podtypów tego zaburzenia. Warto nadal prowadzić badania choćby w zakresie empatii psychopatów. Przez wiele lat uważano, że są jej pobawieni. Okazało się jednak, że przejawiają empatię, lecz osiągają jedynie jej podstawowy poziom, a nie są w stanie osiągnąć kolejnych, głębszych jej warstw. W dalszym ciągu nie wiemy też, w jaki sposób mamy sobie radzić z psychopatami w sensie terapeutycznym.

Ostatnią wydaną przez panią monografią jest Psychologia nienawiści. Czy da się dogłębnie zbadać to zjawisko?

Trzeba podejmować próby, zwłaszcza że nienawiść to bardzo ważna emocja, powszechnie obecna na świecie oraz w życiu różnych ludzi. W psychologii mamy wiele ujęć zjawiska nienawiści, występuje ono zarówno na płaszczyźnie językowej (mowa nienawiści), jak i relacyjnej. Nienawiść jest emocją trudną do zbadania, ludzie nie chcą się do niej przyznawać, bo generalnie nie jest aprobowana społecznie, z wyjątkiem niektórych środowisk, np. kibicowskiego. Myślę, że jesteśmy jednak w stanie zbliżyć się do mechanizmów rządzących zjawiskiem nienawiści.

W jakim sensie nienawiść jest zjawiskiem indywidualnym, a w jakim faktem społecznym? Jak wpływa na człowieka i na społeczności?

W życiu jednostek nienawiść pełni najczęściej funkcję porządkującą świat, powoduje izolację od obiektu nienawiści. Jeśli ktoś kogoś nienawidzi, to uważa, że nie powinien się do niego zbliżać. Pełni to funkcję odseparowania od pewnych osób i obiektów. Z kolei nienawiść w znaczeniu ogólnym pełni funkcję destrukcyjną, ukierunkowuje człowieka na zemstę, próby rewanżu. Często ktoś, kto nienawidzi, chce to uczucie wyrazić. Może być też tak, że indywidualnie człowiek nie doświadczył krzywdy, która mogłaby spowodować nienawiść, ale nauczy się samej nienawiści. Uczenie się nienawiści występuje w subkulturach, np. środowiskach kibicowskich, które żyją często nienawiścią do innego klubu. Trzeba też przypomnieć, że osoba, która nienawidzi, często uważa siebie za lepszą oraz bardziej poprawną moralnie.

Rozmawiał Grzegorz Rekiel

Wróć