logo
FA 6/2026 rozmowa forum

Rozmowa z dr. Wojciechem Karczewskim, dyrektorem Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej

Kapitał intelektualny jest podstawą rozwoju państwa

Kapitał intelektualny jest podstawą rozwoju państwa 1

Dr Wojciech Karczewski (ur. w 1984 r.) jest absolwentem Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Na Uniwersytecie SWPS wykłada zarządzanie organizacją, zarządzanie projektami, zachowania organizacyjne, kompetencje przywódcze. Jest autorem książki Predyspozycje do wykonywania pracy wysoko zrutynizowanej w organizacji oraz współautorem pracy International Leadership and Management: Emerging, Contemporary, and Unorthodox Perspectives. Od dwudziestu lat zajmuje się zarządzaniem projektami międzynarodowymi, realizując inicjatywy na styku nauki i biznesu. W latach 2014–2020 realizował kluczowe projekty międzynarodowe dla Ernst & Young. W latach 2020–2023 pełnił funkcję dyrektora Biura Współpracy Międzynarodowej i pełnomocnika rektora ds. współpracy międzynarodowej na Uniwersytecie SWPS. W latach 2022–2024 był członkiem zarządu European Union of Private Higher Education. W latach 2023–2024 realizował strategiczne projekty dla PricewaterhouseCoopers na rynku Wielkiej Brytanii oraz na Bliskim Wschodzie.
Od 1 października 2024 roku jest dyrektorem Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej. W 2025 roku minister nauki i szkolnictwa wyższego powierzył mu funkcję przewodniczącego krajowego zespołu ds. strategii umiędzynarodowienia polskiego szkolnictwa wyższego i nauki.

Warto poważnie rozważyć skoncentrowanie w jednej agencji wszystkich funduszy przeznaczonych na współpracę międzynarodową, w tym programu Erasmus, dotyczących szkolnictwa wyższego. Pozwoliłoby to znacząco zwiększyć efektywność wspierania współpracy międzynarodowej w szkolnictwie wyższym i nauce oraz zapewnić spójną koordynację działań w tym obszarze.

Co należy rozumieć pod pojęciem umiędzynarodowienia?

Przede wszystkim rozwój współpracy międzynarodowej, która powinna odpowiadać na potrzeby gospodarki i rynku pracy. Po pierwsze, przyciąganie talentów z całego świata, co pozwoli na wykorzystanie ich potencjału w polskiej gospodarce. Po drugie, stwarzanie warunków, by najlepsi absolwenci szkół średnich zostawali w Polsce, a krajowe uczelnie dawały im dokładnie takie same możliwości rozwoju, które dostaliby, gdyby wyjechali poza granicę kraju. I po trzecie, zwiększanie wykorzystywania globalnych możliwości i komercjalizacji wyników badań przez polskich badaczy. Współpraca międzynarodowa skutkuje też podnoszeniem jakości instytucji nauki i szkolnictwa wyższego poprzez takie działania jak wspieranie rozwoju i profesjonalizacja kadr akademickich: zarządczych, badawczych, dydaktycznych, administracyjnych czy technicznych. Budując i wzmacniając sieci współpracy międzynarodowej, przygotowujemy polskie instytucje do pełnienia roli liderów w nauce, edukacji i oddziaływaniu społecznym. Cel ten realizujemy dzięki zwiększaniu rozpoznawalności polskich instytucji nauki i szkolnictwa wyższego za granicą, wprowadzaniu dwujęzyczności w tych instytucjach oraz wzmacnianiu ich potencjału w pozyskiwaniu europejskich środków na finansowanie badań i rozwoju. A w końcu, ta współpraca międzynarodowa ma wzmacniać postawy obywatelskie i odporność społeczeństwa na globalny kryzys. To jest dobrze rozumiane umiędzynarodowienie i współpraca międzynarodowa.

Nawet nie wspomniał pan o pozyskiwaniu studentów zagranicznych, co dotychczas było uważane za podstawowy wymiar umiędzynarodowienia.

Dokładnie. Do tej pory umiędzynarodowienie kojarzyło się ze studentami zagranicznymi w Polsce. Ich napływ do Polski powinien być jednak rezultatem umiędzynarodowienia instytucji nauki, a nie celem samym w sobie. Studenci oczywiście są ważni, bo ich obecność wpływa na nasze instytucje, na polskich studentów. Ważny jest też udział polskich instytucji szkolnictwa wyższego i nauki w grantach europejskich, w programach badawczych Unii Europejskiej, co na razie nie wychodzi nam najlepiej. Powinniśmy patrzeć na takie kwestie jak procent publikacji, które są w pierwszym decylu najczęściej publikowanych prac, choćby według bazy Scopus. Powinniśmy patrzeć na procent absolwentów z doświadczeniem mobilności zagranicznej, również na procent kadry akademickiej czy administracyjnej uczestniczącej w mobilności międzynarodowej. Jeżeli spojrzymy na mobilność studentów, należy przede wszystkim brać pod uwagę Erasmusa czy CEEPUS, które powodują, że te mobilności są bardzo liczne, choć to zwykle krótkoterminowe wyjazdy. Kolejna sprawa to anglojęzyczne programy kształcenia zarówno dla zagranicznych, jak i polskich studentów. Dochodzimy wreszcie do wskaźników, które wzbudzają największe emocje, a mianowicie: odsetek studentów zagranicznych na polskich uczelniach, odsetek nauczycieli akademickich z zagranicy oraz udział cudzoziemców wśród pracowników wszystkich instytucji naukowych. Jednak nie powinniśmy patrzeć jedynie na odsetki i liczby, a przede wszystkim brać pod uwagę jakość tych studentów i jakość nauczycieli akademickich z zagranicy. Powinni oni reprezentować dziedziny nauki, na których nam zależy, branże, które chcemy rozwijać. Na tym należy się skupiać, mówiąc o umiędzynarodowianiu. Póki co niestety skupiamy się głównie na ilości.

Powinniśmy się przygotowywać do roli przynajmniej regionalnego lidera, bo jesteśmy największą gospodarką w regionie. Ale żeby być faktycznym liderem, potrzebne są wyspecjalizowane kadry: zarządcze, badawcze, dydaktyczne, administracyjne, techniczne. Trzeba przygotowywać polskie instytucje do tej roli w nauce, edukacji, działaniu społecznym. Żeby to się udało, musimy wzmacniać sieci współpracy międzynarodowej.

Mamy najwięcej studentów z Ukrainy i Białorusi, co jest naturalne, zapewne też potrzebne z powodów politycznych i społecznych. Czy to jest jednak dla nas najlepsze, czy nie staracie się wpływać na to, skąd do nas trafią studenci?

Zaletą tej sytuacji jest to, że studenci z Ukrainy i Białorusi rozumieją lepiej naszą kulturę niż studenci np. z Ameryki Południowej czy Afryki. Szybciej się integrują i zdecydowanie szybciej uczą się języka polskiego.

Odnośnie do drugiej części pytania, kreując politykę umiędzynarodawiania studiów, musimy brać pod uwagę np. kwestie bezpieczeństwa. To się odbywa we współpracy m.in. z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, które określa, jakie kraje i kierunki są bezpieczne i pożądane, tak aby zapraszanie studentów z konkretnych regionów nie budziło wątpliwości z tego punktu widzenia. Jest też kwestia wyznaczania kierunków priorytetowych, czyli państw i regionów świata, z którymi chcemy współpracować z racji na nasze interesy. Ostatnio została ogłoszona przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego lista państw priorytetowych, na których będziemy się skupiać. To przede wszystkim Wietnam, Uzbekistan, Turcja i Korea Południowa. W Korei Południowej nakłady na szkolnictwo wyższe są pięciokrotnie wyższe w relacji do PKB niż w Polsce. Szkolnictwo wyższe i nauka są bardzo mocno połączone z armią; duża część środków na naukę idzie na badania związane z obronnością. Obecnie również Polska jest krajem przyfrontowym. I podobnie jak inne państwa o wysokich nakładach na naukę i szkolnictwo wyższe musi kłaść silny nacisk na rozwój własnych rozwiązań technologicznych i badawczych. Co stoi na przeszkodzie, aby działać w tej kwestii w podobny sposób? Ostatnio byłem na forum polsko-tureckim, gdzie rektorzy kilku uczelni technicznych z Turcji i Polski zawarli porozumienie i już planują współpracę w badaniach nad dronami. Turcy są dosyć zaawansowani w tym zakresie.

W ubiegłym roku uruchomiliśmy pilotaż programu Top 200 im. Weigla, który polegał na tym, żeby naukowcy z 200 najlepszych światowych uczelni wg trzech kluczowych rankingów mogli przyjechać na polskie uczelnie. Oferujemy im bardzo dobre warunki, trochę na wzór innego programu NAWA, Polskie Powroty, gdzie do kraju sprowadziliśmy ponad setkę znakomitych badaczy, Polaków pracujących w najlepszych ośrodkach zagranicznych. Wracając do Weigla: mamy ponad trzy osoby na jedno miejsce. Pilotaż programu cieszy się więc dużym powodzeniem, co już traktujemy jako sukces, bo to znaczy, że zagraniczni dobrzy badacze chcą przyjeżdżać do Polski, na nasze uczelnie. Za kilka lat będziemy mogli ocenić ten program, zobaczyć, jaką wartość dodaną ci naukowcy stanowią dla polskiej nauki.

Po co tworzyć strategię umiędzynarodowienia odrębną od strategii rozwoju szkolnictwa wyższego?

Współpraca międzynarodowa w nauce i szkolnictwie wyższym jest specyficznym obszarem, który wymaga oddzielnej strategii. Ona wychodzi daleko poza kompetencje Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, na przykład w kwestii wiz dla studentów zagranicznych i naukowców, a dla tych drugich także pozwoleń na pracę. Chodzi o specjalne, szybkie ścieżki dla tych osób, zwłaszcza dla stypendystów czy to rządowych, czy choćby naszych. Na współpracę międzynarodową mają duży wpływ ministerstwa zajmujące się sprawami zagranicznymi, sprawami wewnętrznymi, cyfryzacją, zdrowiem, pracą czy obronnością.

Strategie umiędzynarodowienia, patrząc na kraje rozwinięte w Europie, stanowią integralną część polityki państwa i konkurencyjności gospodarki. Mają je choćby Francja, Wielka Brytania, Finlandia, ale także Czechy czy Estonia. Doświadczenia tych krajów wyraźnie pokazują, że kwestie współpracy międzynarodowej i umiędzynarodowienia potrzebują długofalowego podejścia na poziomie państwa i ścisłej współpracy pomiędzy uczelniami, instytucjami, gospodarką i administracją.

Co dzięki tej strategii mamy zyskać w Polsce?

Kapitał intelektualny jest podstawą rozwoju państwa, konkurencyjności gospodarki, a współpraca międzynarodowa, jakby nie patrzeć, jest jednym z kluczowych elementów jego budowania i wzmacniania. Strategia to praktyczne narzędzie wspierające rozwój polskich instytucji nauki i szkolnictwa wyższego. Nie tyle chodzi o samych studentów zagranicznych czy o więcej projektów badawczych, ale o miejsce Polski w globalnym systemie nauki i gospodarki opartej na wiedzy. Strategia została stworzona właśnie po to, żeby uporządkować kwestie związane z tym obszarem. Umiędzynarodowienie rozwijało się dotychczas z różną dynamiką. Jednak każdy robił je po swojemu. Różne instytucje czy nawet ministerstwa prowadziły działania w tym zakresie, ale czasami nie były one powiązane ze sobą. Ta strategia będzie obowiązywała wszystkie instytucje szkolnictwa wyższego. Ma ona być taką mapą drogową i drogowskazem dla wszystkich. Nie będzie obowiązującym przepisem, ale raczej pokazaniem celów państwa, czego my dokładnie chcemy, w którym kierunku chcemy iść i co będzie wspierane przez państwo.

Po pierwsze, mimo że strategia obejmuje obszary pozostające w kompetencjach bardzo wielu ministerstw, w pierwszej kolejności powinna zostać zaakceptowana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Aby jednak mogła realnie przynieść korzyści państwu i gospodarce, powinna zostać przyjęta jako dokument rządowy. I będziemy do tego dążyć. Tylko wówczas będzie mogła ona stać się skutecznym narzędziem wzmacniania konkurencyjności polskiego szkolnictwa wyższego i nauki oraz zwiększania ich wpływu na rozwój gospodarczy kraju. Dlatego tak istotne jest, aby nie pozostała wyłącznie dokumentem jednego ministerstwa, lecz została przyjęta przez cały rząd.

Co proponuje sama strategia?

Prace nad strategią zainicjowano praktycznie rok temu, kiedy minister nauki Marcin Kulasek powołał zespół, który koordynował tworzenie tego dokumentu. Przewodnictwo objęła NAWA, a w jego skład weszli reprezentanci Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Niepublicznych, Konferencji Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych oraz Polskiej Akademii Nauk. W NAWA przeprowadziliśmy dogłębne analizy problematyki umiędzynarodowienia szkolnictwa wyższego i nauki na świecie, by następnie wykorzystać wyniki tych analiz w pracy zespołu. Strategia uwzględnia wyniki przeglądu najlepszych praktyk zarówno w kraju, jak i za granicą. W pewnym etapie do prac nad strategią aktywnie włączyło się Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, aby wspólnie z powołanym zespołem doprecyzować jej założenia, opracować realny harmonogram wdrażania i wskazać instytucje odpowiedzialne za realizację poszczególnych działań. Efektem tych prac jest gotowy dokument, który wyznacza cztery podstawowe cele strategiczne, obejmuje 32 działania strategiczne oraz 128 rekomendowanych działań. Zawiera również 10 wskaźników, które mierzą postęp realizacji strategii.

Cele to, po pierwsze, umiędzynarodowienie badań naukowych i przestrzeni badawczej. Po drugie, upowszechnienie doświadczenia międzynarodowego wśród wszystkich członków społeczności akademickiej. Po trzecie, umiędzynarodowienie procesu i treści kształcenia oraz rozwój innowacyjnych cyfrowych form edukacji i mobilności. I po czwarte, wzmacnianie potencjału widzialności oraz atrakcyjności polskich instytucji nauki i szkolnictwa wyższego w świecie i umiędzynarodowienie społeczności akademickiej, czyli uczących się i kadry. Wymienię tylko przykładowe działania, chociażby: uruchomienie programów grantowych na tworzenie sieci współpracy naukowej z udziałem Polaków czy opracowanie jednolitej identyfikacji wizualnej i strategii komunikacyjnej dla polskiej nauki i szkolnictwa wyższego pod hasłem Study & Research in Poland.

Mamy obecnie program Study in Poland. Co z nim będzie w kontekście strategii umiędzynarodowienia?

Trwają rozmowy i działania, aby hasła zostały ujednolicone i nie dublowały się. Wszystko jest na dobrej drodze.

Kolejne działanie, do którego wrócę w odniesieniu do naszego dokumentu, to jest budowanie marki języka polskiego. Chodzi o promocję języka polskiego i kultury polskiej za granicą jako elementu miękkiej siły. Obserwujemy wzrost zainteresowania językiem polskim. To jest ogromny skok. Kilka razy do roku organizujemy egzamin z języka polskiego jako obcego. Za każdym razem przystępuje do niego średnio 9 tysięcy osób. Rocznie jest to około 40 tysięcy osób, a szacujemy, że w najbliższych latach zwiększy się do 80 tysięcy. To ogromna liczba. Wcześniej nie mieliśmy do czynienia z takim zainteresowaniem. To jest między innymi efekt programu Lektorzy NAWA, w ramach którego w blisko 50 krajach na wszystkich kontynentach nasi lektorzy corocznie uczą języka polskiego jako obcego około 3-4 tysiące osób. Jednym z istotnych działań jest zapewnienie, żeby w ambasadach RP, w krajach o priorytetowym znaczeniu dla Polski i polskiej nauki, byli attaché do spraw nauki i technologii. No i oczywiście prowadzenie spójnej polityki podtrzymywania i wzmacniania relacji z zagranicznymi absolwentami polskich uczelni. Uruchomienie inicjatywy „Polskie partnerstwa dla wielkich wyzwań”, żeby tworzyć oraz rozwijać sieci i projekty badawcze w obecnie najważniejszych obszarach i wyzwaniach w świecie nauki. W mojej opinii, priorytety w zakresie umiędzynarodowienia powinny zostać zapisane w „Polityce naukowej państwa”.

Strategia przewiduje, że zostanie powołany międzyresortowy zespół do spraw jej realizacji i działań na rzecz umiędzynarodowienia nauki i szkolnictwa wyższego. Tworzyliby go przedstawiciele wszystkich resortów, które mają wpływ na współpracę międzynarodową oraz agencji grantodawczych. NAWA będzie koordynować działalność tego zespołu. Miałby on na bieżąco lub cyklicznie określać kierunki współpracy oraz obszary i branże, w których współpraca międzynarodowa powinna zostać zintensyfikowana, w tym te, w których potrzebujemy studentów i naukowców spoza kraju. Sytuacja międzynarodowa jest dosyć dynamiczna. Dlatego ten zespół będzie na bieżąco oceniać, czy kierunki, które wskazano wśród priorytetów rzeczywiście nadal są najważniejsze.

W strategii określono odpowiedzialność za poszczególne działania?

Za każde działanie odpowiadają określone, wpisane do dokumentu instytucje. Jest też określony termin realizacji każdego działania. W oddzielnym dokumencie określone są też niezbędne zmiany ustawowe i skutki finansowe. W kontekście planowanego regularnego wzrostu nakładów na polską naukę i szkolnictwo wyższe możliwe jest wyodrębnienie dodatkowej kwoty na współpracę międzynarodową. Warto wspomnieć, że obecnie środki z budżetu państwa na współpracę międzynarodową w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego znajdują się w kilku miejscach, głównie w subwencjach dla uczelni, ale również w NAWA, w NCBR i w NCN.

Mówimy o wzroście środków w przyszłości, jednak już teraz skupiłbym się przede wszystkim na efektywnym wydawaniu pieniędzy, którymi już dysponujemy oraz na wspieraniu tych obszarów nauki, gdzie rzeczywiście możemy stać się najlepsi. Priorytetyzacja jest ważna, bo dofinansowując wszystko po trochu nigdy nie staniemy się w niczym naprawdę dobrzy. Równie istotne jest skuteczniejsze pozyskiwanie środków unijnych. Mamy tu sporo do nadrobienia nie tylko w stosunku do krajów zachodniej Europy, ale także naszych sąsiadów, Czechów czy Węgrów. Gdyby tylko te dwie rzeczy udało się zrealizować, to sytuacja byłaby zdecydowanie lepsza.

NAWA była koordynatorem tworzenia tej strategii umiędzynarodowienia, a jaka jest jej rola w realizacji strategii?

NAWA została powołana jako główna instytucja odpowiedzialna za umiędzynarodowienie polskiego szkolnictwa wyższego i nauki, współpracę międzynarodową, promocję polskiej nauki i polskiej kultury, a nawet działania w obszarze dyplomacji naukowej. Na początku jej budżet wynosił kilkadziesiąt milionów złotych, a ponieważ sprawdziliśmy się w działaniu, to i sama agencja i jej budżet rosną. Na nasz budżet składają się różne ministerstwa, gdyż wykonujemy zadania dla różnych resortów. Intensywnie działamy też na rzecz zwiększenia finansowania naszych programów ze środków unijnych. W 2025 roku nasz budżet wyniósł już 325 milionów złotych. Dostajemy też coraz to nowe zadania. Przykładowo, w ubiegłym roku, zgodnie z nową tzw. ustawą wizową, rozpoczęliśmy weryfikowanie dokumentacji uprawniającej do studiowania w Polsce. Dotyczy to osób, które ukończyły szkoły średnie poza UE, OECD i EFTA. Warto wspomnieć, że ten obowiązek nie dotyczy Ukrainy, z którą podpisana jest specjalna międzyrządowa umowa bilateralna. Na tej podstawie wystawiane są zaświadczenia, dzięki którym kandydat może ubiegać się o wizę i możliwość studiowania na polskich uczelniach.

Docelowo chcemy, aby w pełni cyfrowy proces weryfikacji dokumentacji został skrócony do 30 dni. Zdarza się jednak, że niektóre wnioski są rozpatrywane dłużej. Wynika to z konieczności przeprowadzenia szczegółowej i bardziej czasochłonnej weryfikacji dokumentów, co do których są wątpliwości. Tylko w ostatnim czasie zostało wykrytych prawie tysiąc wniosków, do których dołączono fałszywe dokumenty. Wszystkie te przypadki są zgłaszane do odpowiednich służb. Pokazuje to, że ustawa działa i system jest szczelny. Dzięki temu do Polski nie dostają się osoby, które na podstawie sfałszowanych dyplomów chciały uzyskać możliwość studiowania i pobytu w naszym kraju. Wraz z nowymi obowiązkami przybywa nowych etatów i nowych środków.

To ile macie łącznie programów i zadań?

W NAWA mamy już 30 własnych programów. Wraz z zadaniami zleconymi jest to 61 działań, którymi zajmuje się agencja. Jeżeli chodzi o programy dla naukowców, z jednej strony mamy właśnie możliwość wyjazdów na długoterminowe pobyty, a z drugiej sprowadzenia do nas wyróżniających się naukowców z zagranicy. Przykładowo, program Bekker NAWA polega na umożliwieniu badaczom polskim pracy przez dwa lata w najlepszych ośrodkach naukowych świata, by po powrocie do Polski mogli wykorzystać zdobyte doświadczenia i przenieść najlepsze praktyki do krajowych instytucji. W każdym konkursie przyznajemy około stu takich stypendiów. Oferta agencji obejmuje również różnorodne formy krótkoterminowej mobilności, intensywne programy nauczania, możliwość dofinansowania podwójnych dyplomów czy wspólnych dyplomów we współpracy z uczelniami z całego świata. Istotnym elementem naszej działalności są także programy dla studentów, w tym dla studentów z Polonii, na co kładziemy bardzo duży nacisk. Ponadto realizujemy programy związane z promocją języka polskiego. Regularnie zwiększamy ich finansowanie, ponieważ przynoszą one bardzo dobre rezultaty. Obecnie w NAWA mamy blisko 160 pełnych etatów. Jestem zadowolony z tempa rozwoju agencji.

A przyszłość agencji?

Kapitał intelektualny jest podstawą rozwoju państwa 2Będziemy kontynuować nasze programy dla naukowców, studentów, instytucji naukowych. W najbliższym czasie planujemy otworzyć biuro NAWA w Brukseli. Obecność w bliskim sąsiedztwie europejskich instytucji, gdzie zapadają ważne decyzje, może przełożyć się na lepsze reprezentowanie polskich interesów. Równocześnie zostanie uruchomiony polski hub na Uniwersytecie Oxfordzkim. To jest inicjatywa, która ma łączyć polskie środowisko akademickie ze środowiskiem Oxfordu, czyli czołowego uniwersytetu europejskiego. Warto może dodać, że z inicjatywą wyszli sami naukowcy z Oxfordu. Jesteśmy już na końcowym etapie jej uruchomienia. Jednocześnie NAWA stoi przed koniecznością dalszego rozwoju. Jest to związane z nowymi zadaniami dotyczącymi certyfikacji znajomości języka polskiego dla obcokrajowców. Właśnie została przyjęta ustawa o języku polskim, którą podpisał prezydent. Dzięki temu będzie możliwość zwiększenia liczby przeprowadzanych egzaminów certyfikatowych, na które obserwujemy bardzo duże zapotrzebowanie Będziemy wzmacniać współpracę z Polonią, co wynika z założeń samej strategii. Będziemy uruchamiać w najbliższym czasie dedykowany program współpracy ze strategicznymi kierunkami dla polskiej nauki. To będzie narzędzie współpracy, o której mówiliśmy wcześniej. Ponadto w planach jest przekształcenie pilotażowego programu Weigla, służącego pozyskiwaniu wybitnych naukowców z zagranicy, w stały program NAWA.

Czy na swoje 10-lecie agencja osiągnie pół miliarda budżetu?

Trudno to przewidzieć. NAWA odpowiada za umiędzynarodowienie i współpracę międzynarodową w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego, za dyplomację naukową, ale obok nas funkcjonuje kilka innych organizacji, które realizują zadania związane ze współpracą międzynarodową. Ściśle współpracujemy z NCBR i NCN. Przykładowo, w programie Polskie Powroty czy w programie Weigla finansujemy wynagrodzenia naukowców i ich zespołów badawczych oraz wszelkie koszty związane z mobilnością, natomiast pieniądze na badania zapewniają NCN i NCBR. Istotnym partnerem jest Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji, która pełni funkcję agencji krajowej programu Erasmus, w tym zajmuje się mobilnościami w szkolnictwie wyższym. Choć FRSE pozostaje pod nadzorem ministra edukacji, jej działalność ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie szkolnictwa wyższego i nauki, a w Radzie FRSE zasiada przedstawiciel ministra nauki. Tymczasem np. niemieckie DAAD czy odpowiednia agencja czeska odpowiadają za realizację całego umiędzynarodowienia w szkolnictwie wyższym i nauce w swoich państwach. Instytucje te są operatorami środków pochodzących zarówno z budżetu krajowego, jak i unijnego, w tym z programu Erasmus w części dotyczącej szkolnictwa wyższego. Budżet agencji czeskiej jest większy niż nasz, mimo wyraźnych różnic w wielkości krajów. Uważam, że docelowo, w bliskiej perspektywie warto poważnie rozważyć skoncentrowanie wszystkich funduszy przeznaczonych na współpracę międzynarodową dotyczących szkolnictwa wyższego, w tym programu Erasmus, w jednej agencji. Pozwoliłoby to znacząco zwiększyć efektywność wspierania współpracy międzynarodowej w szkolnictwie wyższym i nauce oraz zapewnić spójną koordynację działań w tym obszarze. Na zakończenie warto zwrócić uwagę na punkt odniesienia: DAAD funkcjonuje od ponad 100 lat. NAWA będzie obchodzić swoje dziesięciolecie dopiero w przyszłym roku.

Rozmawiał Piotr Kieraciński

Wróć