logo
FA 6/2026 z laboratoriów

Julia Bączek

Czy można zmienić bolesne wspomnienia?

O tym, jak psychoterapia próbuje zmieniać emocjonalne znaczenie doświadczeń z dzieciństwa 


Czy można zmienić bolesne wspomnienia?  1

Rys. Sławomir Makal

Za każdym razem, gdy wracamy do jakiegoś doświadczenia, wspomnienie staje się na krótko bardziej podatne na zmianę. Proces ten określa się mianem rekonsolidacji pamięci. To właśnie idea rekonsolidacji stała się jednym z punktów wyjścia naszego badania.

„Wyobraź sobie siebie jako małą dziewczynkę”. Od takiego zdania rozpoczynały się scenariusze wykorzystywane w naszym badaniu. Dla części uczestników była to podróż do wspomnień związanych z krytyką, odrzuceniem i poczuciem porażki. Dla badaczy była to możliwość przyjrzenia się jednemu z najbardziej fascynujących pytań współczesnej psychoterapii: czy można zmienić emocjonalne znaczenie trudnych wspomnień? Psychoterapia od dawna nie zajmuje się już wyłącznie pytaniem o to, czy coś działa. Coraz częściej badaczy interesuje także, jak to działa. Jakie procesy psychiczne i biologiczne odpowiadają za trwałą zmianę? Co sprawia, że pewne wspomnienia przestają wywoływać lęk, wstyd lub poczucie winy? I dlaczego niektóre interwencje terapeutyczne przynoszą długotrwałą poprawę, podczas gdy inne dają jedynie chwilową ulgę? Pytania te są szczególnie istotne w przypadku wspomnień autobiograficznych związanych z dzieciństwem. To właśnie one często stają się fundamentem sposobu, w jaki człowiek postrzega siebie, innych ludzi i własną wartość. Krytyka ze strony rodziców lub opiekunów, nawet jeśli nie była związana z przemocą czy jawnym odrzuceniem, może pozostawiać trwały ślad psychiczny. Dziecko uczy się wtedy, że błędy prowadzą do utraty akceptacji, a porażka oznacza bycie „gorszym”. Z czasem takie doświadczenia mogą przekształcić się w lęk przed porażką, perfekcjonizm czy poczucie bycia niewystarczającym.

W ostatnich latach coraz większe zainteresowanie budzą techniki terapeutyczne wykorzystujące wyobraźnię. Jedną z nich jest reskrypcja wyobrażeniowa. To metoda polegająca na ponownym przywoływaniu trudnego wspomnienia i symbolicznym zmienianiu jego przebiegu w wyobraźni. Osoba wraca myślami do bolesnej sytuacji z dzieciństwa, ale tym razem scena rozwija się inaczej: pojawia się wsparcie, ochrona albo reakcja, której kiedyś zabrakło. Celem nie jest zmiana zaistniałych faktów, lecz zmiana emocjonalnego znaczenia wspomnienia. Choć technika ta od lat stosowana jest w terapii zaburzeń lękowych, traumy czy zaburzeń osobowości, nadal nie wiadomo dokładnie, dlaczego działa. Czy zmienia sam ślad pamięciowy? Czy jedynie osłabia emocjonalną reakcję? A może kluczową rolę odgrywa zaskoczenie, czyli moment, w którym umysł doświadcza czegoś zupełnie innego, niż się spodziewa?

Pamięć nie jest archiwum

Przez długi czas pamięć traktowano jak magazyn, w którym doświadczenia zostają zapisane w mniej lub bardziej trwałej formie. Współczesna neurobiologia pokazuje jednak, że wspomnienia są znacznie bardziej plastyczne. Za każdym razem, gdy wracamy do jakiegoś doświadczenia, wspomnienie staje się na krótko bardziej podatne na zmianę. Proces ten określa się mianem rekonsolidacji pamięci. To właśnie idea rekonsolidacji stała się jednym z punktów wyjścia naszego badania. Niektóre eksperymenty sugerowały wcześniej, że istnieje szczególne „okno czasowe”, pojawiające się po aktywacji wspomnienia, w którym możliwa jest głębsza modyfikacja jego emocjonalnego znaczenia. Jeśli nowa informacja pojawi się we właściwym momencie, pamięć może zostać zaktualizowana, a reakcja emocjonalna trwale osłabiona. W praktyce oznaczałoby to, że psychoterapia mogłaby nie tylko pomagać człowiekowi lepiej radzić sobie z emocjami, ale częściowo zmieniać sposób, w jaki mózg przechowuje znaczenie dawnych doświadczeń. Hipoteza ta jest niezwykle atrakcyjna, ale trudna do zweryfikowania. Większość wcześniejszych badań dotyczyła prostych reakcji warunkowych, takich jak lęk wywoływany obrazem pająka czy nieprzyjemnym bodźcem dźwiękowym. Znacznie trudniej badać rekonsolidację w odniesieniu do autobiograficznych wspomnień związanych z relacjami, poczuciem własnej wartości i złożonymi emocjami społecznymi.

Powrót do scen z dzieciństwa

Do badania zaprosiliśmy młodych dorosłych z nasilonym lękiem przed porażką. Każdy uczestnik przechodził wcześniej szczegółową rozmowę z terapeutą, podczas której opowiadał o wspomnieniach związanych z krytyką, rozczarowaniem i poczuciem zawodu ze strony ważnych osób, najczęściej rodziców lub opiekunów. Nie były to anonimowe scenariusze przygotowane w laboratorium, lecz prawdziwe autobiograficzne doświadczenia konkretnych osób. Na podstawie tych rozmów tworzono indywidualne scenariusze wyobrażeniowe. Każda osoba otrzymywała własny zestaw nagrań opisujących jej wspomnienia: miejsca, sytuacje, emocje i słowa, które rzeczywiście pojawiały się w jej historii. Co istotne, scenariusze były nagrywane głosem tego samego terapeuty, który wcześniej rozmawiał z uczestnikiem o jego doświadczeniach. Dzięki temu procedura miała bardziej osobisty i emocjonalnie angażujący charakter. Nagrania rozpoczynały się od stopniowego wprowadzania uczestnika w scenę. Pojawiały się opisy otoczenia, szczegóły sensoryczne i odniesienia do konkretnego wieku uczestnika: „Wyobraź sobie siebie jako ośmioletnią dziewczynkę…” albo: „Wyobraź sobie siebie jako dwunastoletniego chłopca…”. Następnie scenariusz prowadził do najbardziej emocjonalnego momentu wspomnienia, czyli chwili krytyki, odrzucenia lub rozczarowania. Tak przygotowane i nagrane scenariusze stanowiły zasadniczy element interwencji terapeutycznej. Uczestnicy wielokrotnie odsłuchiwali je podczas kolejnych sesji, wracając do własnych wspomnień w kontrolowanych warunkach eksperymentalnych.

W pierwszej interwencji stosowano klasyczną ekspozycję wyobrażeniową. Osoby wielokrotnie wracały do trudnej sceny, koncentrując się na emocjach, reakcjach ciała i przebiegu wydarzeń. Tego rodzaju technika zakłada, że stopniowe oswajanie się z bolesnym wspomnieniem prowadzi do wygaszania reakcji emocjonalnej. W drugiej grupie stosowano reskrypcję wyobrażeniową. W kulminacyjnym momencie sceny, czyli tuż przed krytyką, pojawiał się terapeuta, który zatrzymywał krytykę, reagował na potrzeby dziecka i wprowadzał element wsparcia oraz bezpieczeństwa. Trzecia grupa przechodziła podobną procedurę, jednak przed częścią „zmieniającą” wprowadzano dziesięciominutową przerwę. Miała ona uruchomić wspomniane wcześniej okno rekonsolidacji pamięci. Zakładaliśmy, że taki zabieg może sprawić, iż efekt terapii będzie trwalszy.

Udział osoby badanej trwał 6 miesięcy i obejmował nie tylko pomiary kwestionariuszowe, lecz także rejestrację reakcji fizjologicznych. Mierzyliśmy między innymi aktywność elektrodermalną skóry, tzn. wskaźnik pobudzenia autonomicznego układu nerwowego. Innymi słowy, obserwowaliśmy, jak ciało reaguje na powrót do trudnych wspomnień. Dodatkowo analizowaliśmy poziom alfa-amylazy ślinowej, enzymu, którego stężenie wzrasta pod wpływem stresu i aktywacji współczulnego układu nerwowego. Pozwala on śledzić krótkotrwałe reakcje organizmu na obciążenie emocjonalne, stanowiąc biologiczny marker fizjologicznego pobudzenia.

Co właściwie się zmieniło?

Najbardziej podstawowy wynik był zarazem najbardziej jednoznaczny: wszystkie trzy interwencje przyniosły poprawę. Uczestnicy odczuwali mniej lęku, smutku, poczucia winy i napięcia podczas przywoływania wspomnień związanych z krytyką. Zmniejszyła się również fizjologiczna reaktywność organizmu. Efekty utrzymywały się jeszcze po trzech i sześciu miesiącach od zakończenia badania. To ważna obserwacja. Pokazuje bowiem, że już samo bezpieczne i wielokrotne konfrontowanie się z trudnym wspomnieniem może prowadzić do osłabienia jego emocjonalnej siły. Jednocześnie wyniki okazały się bardziej złożone, niż zakładaliśmy. Technika oparta na rekonsolidacji pamięci nie przyniosła wyraźnie lepszych efektów niż klasyczna reskrypcja wyobrażeniowa. Co więcej, w części analiz standardowa forma reskrypcji wyobrażeniowej wydawała się nawet bardziej stabilna niż wersja z przerwą. Nie oznacza to jednak, że koncepcja rekonsolidacji jest błędna. Raczej pokazuje, jak trudno przenieść laboratoryjne modele uczenia się na złożone doświadczenia autobiograficzne. Wspomnienia związane z dzieciństwem nie przypominają prostych reakcji warunkowych badanych w eksperymentach nad strachem. Są wielowarstwowe, silnie osadzone w relacjach społecznych i powiązane z poczuciem tożsamości.

Zaskoczenie jako mechanizm zmiany

Jednym z najciekawszych rezultatów badania okazała się rola tak zwanego błędu przewidywania (prediction error). W psychologii i neuronauce termin ten oznacza sytuację, w której wydarzenia przebiegają inaczej, niż przewidywał nasz mózg. To właśnie taki moment uruchamia proces uczenia się. Mózg otrzymuje sygnał, że jego dotychczasowy model świata wymaga aktualizacji. W przypadku reskrypcji wyobrażeniowej uczestnicy spodziewali się dalszego przebiegu krytycznej sceny. Tymczasem wydarzenia rozwijały się inaczej: pojawiała się pomoc, wsparcie i ochrona. Reakcja organizmu sugerowała, że taka zmiana wywoływała krótkotrwały wzrost pobudzenia fizjologicznego. Co istotne, im silniejszy był ten efekt, tym większa okazywała się późniejsza poprawa. Zależność ta pojawiała się w grupach wykorzystujących reskrypcję wyobrażeniową, ale nie w klasycznej ekspozycji wyobrażeniowej. Sugeruje to, że kluczowym elementem terapeutycznej zmiany może być nie samo przypominanie sobie trudnych doświadczeń, lecz doświadczenie czegoś nowego wobec starego wspomnienia. To bardzo interesujący trop teoretyczny. Wskazuje bowiem, że skuteczna psychoterapia może częściowo polegać na przełamywaniu utrwalonych oczekiwań emocjonalnych. Osoba, która przez lata spodziewała się odrzucenia, krytyki lub braku wsparcia, doświadcza, choćby w wyobraźni, alternatywnego scenariusza, a mózg traktuje to doświadczenie jako informację, że dawne reguły nie są absolutne.

Co mówiło ciało?

Jednym z najbardziej interesujących aspektów badania było połączenie subiektywnych deklaracji uczestników z pomiarami fizjologicznymi. W psychoterapii często zakłada się, że jeśli ktoś mówi o poprawie, oznacza to również głębszą zmianę emocjonalną. Nie zawsze jednak oba poziomy są ze sobą zgodne. W naszym badaniu reakcje fizjologiczne i deklarowane emocje częściowo się różniły. W niektórych sytuacjach uczestnicy opisywali poprawę także w odniesieniu do wspomnień, które nie były bezpośrednio objęte terapią, podczas gdy ich organizm nadal reagował podwyższonym pobudzeniem. To przypomina, że zmiana psychiczna nie jest procesem jednowymiarowym. Człowiek może świadomie odczuwać większy spokój, a jednocześnie jego układ nerwowy nadal pozostaje częściowo „wyczulony” na określone sygnały zagrożenia. Być może właśnie dlatego pełna zmiana emocjonalna wymaga czasu i wielokrotnych doświadczeń korygujących.

Psychoterapia jako laboratorium pamięci

Jeszcze kilkanaście lat temu badania nad psychoterapią koncentrowały się głównie na skuteczności poszczególnych metod. Dziś coraz większą rolę odgrywa pytanie o mechanizmy zmiany. Psychoterapia staje się w pewnym sensie laboratorium badającym pamięć, emocje i uczenie się. Techniki wyobrażeniowe są pod tym względem szczególnie interesujące, ponieważ pozwalają obserwować proces modyfikowania znaczenia wspomnień niemal „na żywo”. Łączą doświadczenie psychologiczne z procesami neurobiologicznymi i pokazują, że granica między pamięcią a emocjami jest znacznie bardziej płynna, niż mogłoby się wydawać. Nasze wyniki sugerują, że skuteczność terapii może opierać się zarówno na klasycznych mechanizmach ekspozycji i oswajania lęku, jak i na bardziej subtelnych procesach związanych z przełamywaniem oczekiwań emocjonalnych. Jednocześnie pokazują, że rekonsolidacja pamięci, choć niezwykle obiecująca teoretycznie, w rzeczywistych autobiograficznych doświadczeniach może działać inaczej niż w prostych eksperymentach laboratoryjnych.

Być może najważniejszy wniosek płynący z tego typu badań jest jednak bardziej ogólny. Trudne doświadczenia z dzieciństwa nie są jedynie „zapisem przeszłości”. Za każdym razem, gdy do nich wracamy, stają się częścią aktualnego doświadczenia psychicznego. A skoro pamięć pozostaje dynamiczna, możliwa staje się również zmiana nie poprzez wymazanie przeszłości, lecz poprzez nadanie jej nowego znaczenia.

Mgr Julia Bączek, psycholog, doktorantka w Interdyscyplinarnej Szkole Doktorskiej Uniwersytetu SWPS w Warszawie

Wróć