logo
FA 6/2024 w stronę historii

Marcelina Smużewska

Psychiatra, naukowiec, filozof, człowiek

Psychiatra, naukowiec, filozof, człowiek 1

Źródło: Wikipedia

Antoni Kępiński zostawił po sobie dziedzictwo w postaci licznych książek i żyje we wspomnieniach kolegów po fachu, pacjentów i licznych przyjaciół. O naturze ludzkiej wiedział więcej niż Freud, Heidegger i Levinas razem wzięci. Drugi człowiek nigdy się mu nie nudził.

Antoni Ignacy Tadeusz Kępiński urodził się 16 listopada 1918 roku w Dolinie (obecnie teren Ukrainy). Miejscowość znajduje się między Bieszczadami a Gorganami w Beskidach Wschodnich. Ród Kępińskich to szlachecka rodzina legitymująca się herbem Nesobia. Ojciec, Tadeusz Kępiński, był prawnikiem zatrudnionym w administracji państwowej. Został też starostą w Dolinie. Matką Antoniego była Wanda de Turczynowicz z domu Suszycka z Boguchwały nad Wisłokiem. Rodzice pobrali się w 1912 roku. Jako pierwsza urodziła się siostra Łucja w 1914 roku. Brat cztery lata później, z czym wiąże się dramatyczna historia.

Przyszły psychiatra przyszedł na świat w niespokojnych czasach, podczas walk Ukraińców z Polakami. Rodzina musiała uciekać z Doliny. Zdecydowano się na Węgry. Sądzono, że niemowlę nie przeżyje podróży zimą przez góry, więc zostało z ukraińską nianią. Dziecko razem z kobietą zostało uwięzione na kilka miesięcy, ale szczęśliwie zwolniono oboje po wymianie na dwóch innych jeńców – oficerów ukraińskich. W czerwcu 1919 roku niania wraz z niemowlęciem dotarła do Bielska, gdzie odnalazła rodzinę Kępińskich. Akurat był dzień św. Antoniego, więc chłopca ochrzczono na jego cześć. Jeśli się zastanowić nad historią, dziecko musiało mieć bardzo oddaną nianię i dużo szczęścia, że przeżyło.

W trakcie konfliktu polsko-ukraińskiego Kępińscy nie byli w stanie nigdzie osiąść. Pierwszym miejscem, w którym zamieszkali na dłużej, stał się Nowy Sącz. Ojciec Antoniego został tam starostą. Rodzina mieszkała w budynku urzędu przy ul. Jagiellońskiej 33. Tu upłynęły pierwsze lata dzieciństwa przyszłego psychiatry. Siostra wspominała, że Antoni był spokojnym i wrażliwym chłopcem. Wkrótce ojciec Kępińskiego popadł w niełaskę władz i musiał przejść na wcześniejszą emeryturę. Wtedy ratowaniem rodzinnego budżetu zajęła się matka Antoniego. Otworzyła pensjonat w Krynicy, a później kolejne. Młodemu Kępińskiemu niezbyt się podobało mieszkanie wśród obcych wczasowiczów, ale lubił chodzić po górach, pływać i łowić pstrągi, więc dało się to „nowe” życie jakoś znieść.

Psychiatra, naukowiec, filozof, człowiek 2

Szkoła podstawowa i średnia

Gdy miał sześć lat, zapisano go do Męskiej Siedmioklasowej Publicznej Szkoły Powszechnej im. Adama Mickiewicza w Nowym Sączu. Siostra trafiła do sióstr urszulanek w Krakowie. Już wtedy Antoni był zdolnym uczniem, choć niezbyt pilnym. Wstawał zawsze wcześnie, co pozostało mu na resztę życia. Duży wpływ wywarł na niego ojciec – wykształcony, kulturalny, o szerokich horyzontach, krytyczny wobec polityki. Wpajał synowi pracowitość i uczciwość. Dbał o rozwój intelektualny i moralny. Matka była opiekuńcza i także bardzo pracowita. Oboje byli religijni i tradycyjni.

W 1928 roku Kępińscy przenieśli się do Krakowa, gdzie Antoni został uczniem renomowanego Gimnazjum im. Bartłomieja Nowodworskiego. Była to wymagająca szkoła, z najdłuższą historią na ziemiach polskich (sięgającą XVII w.), ale chłopiec dosyć szybko zaczął się wyróżniać osiągnięciami w nauce, a także rzetelnością, koleżeńskością i kulturą. Gimnazjum zostało nowocześnie zorganizowane. Młodzież miała samorząd. Stworzono też specjalistyczne gabinety do nauki poszczególnych przedmiotów. W dzieciach rozwijano samodzielne myślenie i wrażliwość społeczną, szykując je do objęcia w przyszłości ważnych funkcji państwowych. W gimnazjum Antoni zaprzyjaźnił się – jak się później okazało, na całe życie – ze Stanisławem Kłodzińskim (1918-1990). Ze szkoły pochodziła także znajomość z przyszłym profesorem nefrologii Zygmuntem Hanickim (1919-1995). Jako nastolatek poznał Karola Wojtyłę. Spotkali się pierwszy raz w pociągu, jadąc na zjazd Sodalicji Mariańskiej. Obaj byli prezesami lokalnych sodalicji: Kępiński w Nowogródku, Wojtyła w Wadowicach. Spędzili całą noc na rozmowach i jedzeniu czereśni.

Przyszły psychiatra nie przepadał szczególnie za sportem i przysposobieniem wojskowym. Lubił jednak pływanie i górskie wędrówki. Pisał piękne wypracowania z języka polskiego. Zawsze wybierał trudniejsze tematy. Jego profesor przechował niektóre z nich i faktycznie świadczą one o talencie literackim. Przedmioty ścisłe absorbowały go w mniejszym stopniu. Miał ciemne włosy, był dosyć wysoki, dobrze zbudowany, raczej nieśmiały, ale nie ponury. Zawsze miał poczucie humoru. Unikał sytuacji sztywnych i formalnych.

W czerwcu 1936 roku zdał egzamin dojrzałości dawnego typu klasycznego. Na świadectwie są oceny z języka polskiego, łaciny, matematyki, języka greckiego, niemieckiego, historii, przyrodoznawstwa, religii, filozofii, fizyki, wychowania fizycznego i higieny. Przeważały oceny bardzo dobre. Na wniosek uczniów wyróżniono młodego Kępińskiego pierścieniem z wyrytym herbem Gimnazjum Nowodworskiego. W historii szkoły tylko dwóch uczniów otrzymało taki pierścień. Kępiński zaproponował, żeby środki na ten cel przeznaczyć na wspomożenie uczniów najbiedniejszych, co dużo mówi o tym, dlaczego to akurat jego koledzy chcieli wyróżnić.

Początek studiów medycznych

Kępiński zapisał się na studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1936 roku. Kierunek uchodził za trudny i wymagający, ale Antoni miał bardzo dobrą pamięć, ponadprzeciętną inteligencję i był wytrwały, więc radził sobie bardzo dobrze. Od początku jednoznacznie reagował na zachowania antysemickie. To były czasy numerus clausus i getta ławkowego, którego młody Kępiński nie umiał i nie chciał zaakceptować. Ujmował się za studentami pochodzenia żydowskiego i ostentacyjnie siadał przy nich podczas wykładów. Bliższe mu były przekonania socjalistyczne i lewicowe. Działaczy bojówek nie lubił, ponieważ nie akceptował prymitywnej przemocy. Raz zresztą został przez nich poważnie pobity w 1938 roku. Ciemnoczerwona czapka studenta medycyny została wzięta za symbol lewicowych poglądów. Młody Kępiński spędził w szpitalu prawie cztery miesiące. Do nauki wrócił dopiero w kolejnym semestrze, ale rok studiów zaliczył.

Psychiatra, naukowiec, filozof, człowiek 3

Z Polski do Hiszpanii

Wojna okazała się dla Kępińskiego ośmioletnią odyseją. W momencie jej wybuchu był studentem i miał zaledwie 21 lat, zaczynał czwarty rok medycyny. Już 1 września zgłosił się w Rejonowej Komendzie Uzupełnień, ale tego dnia zabrakło umundurowania. Pomagał więc najpierw w opiece nad pierwszymi ofiarami wojny. 6 września oddziały niemieckie wkroczyły do Krakowa, a młody Kępiński wycofywał się wraz z żołnierzami i personelem szpitalnym. Szli w kierunku Węgier. Tam zostali umieszczeni w miejscowości Leva, gdzie pozostawali przez trzy miesiące. Klęska kampanii wrześniowej była dla młodego człowieka przygnębiającym doświadczeniem. Na Węgrzech czuł się samotny i chciał wrócić, ale jednocześnie czuł, że powinien wypełnić obywatelski obowiązek. W listach prosił o książki do nauki języków i podręczniki medyczne. W marcu 1940 roku, po tułaczce z miejsca na miejsce, zbiegł do Budapesztu. Postanowił dostać się do Francji i dołączyć do formowanego tam wojska polskiego.

Kępiński brał udział w wojnie francusko-niemieckiej, a po kapitulacji Francji postanowił przedostać się do Wielkiej Brytanii. Wybrał drogę przez Hiszpanię i Portugalię. Wraz z trzema towarzyszami pokonali Pireneje jesienią 1940 roku. Nie zdawali sobie sprawy z natury reżimu Franco. Po przekroczeniu granicy młodzi żołnierze zostali aresztowani, a potem przeniesieni do obozu Miranda de Ebro. Kępiński spędził tam aż dwa i pół roku.

W tym miejscu przetrzymywano wiele tysięcy mężczyzn dwudziestu kilku narodowości. Polaków było najwięcej, ale byli tam też Hiszpanie: dezerterzy, przeciwnicy polityczni, przestępcy. Nie był to obóz zagłady, jak te niemieckie, ale warunki nie były też najłatwiejsze. Za najmniejsze przewinienia bito i umieszczano w karcerze. Ucieczki karano śmiercią. Organizowano mordercze apele i bezsensowną katorżniczą pracę w rodzaju przenoszenia kamieni z miejsca na miejsce. Warunki sanitarne były złe. Brakowało wody. Do kranu stały w kolejce setki mężczyzn. Jedzenie dawano skromne, głównie warzywne. Kępiński ratował się przed depresją, angażując się w zajęcia dla więźniów. Pracował w zorganizowanym niższym gimnazjum obozowym i wykładał biologię na kursie licealnym. Sam chętnie uczył się języków i przedmiotów ścisłych. Raz dostał w paczce z Czerwonego Krzyża podręczniki medyczne, z których bardzo się cieszył.

Z początkiem 1943 roku więźniowie zainicjowali strajk głodowy przeciwko przetrzymywaniu ich bez wyroku w tych trudnych warunkach. Może powodzenie protestu, a może zmiana sytuacji na frontach spowodowała, że powoli zaczęto wypuszczać więźniów z obozu. Kępiński pozostał w nim do 20 marca 1943 roku.

Droga na Wyspy

Po zwolnieniu z obozu przyszły psychiatra próbował kontynuować pierwotny plan. 4 lipca 1943 roku spotkał gen. Sikorskiego, który akurat trafił na Gibraltar po wizytacji wojsk polskich na Wschodzie. Kępiński czekał tam wraz z wieloma innymi ochotnikami na transport na Wyspy. Generał Sikorski zwrócił uwagę Kępińskiemu, że ma gorączkę. Przyszły psychiatra dwukrotnie zaprzeczył, obawiając się, że go wykluczą z potencjalnego uczestnictwa w dalszej walce. Wtedy też zrobił zdjęcie generałowi. Okazało się ono jednym z ostatnich. Tego samego wieczoru gen. Sikorski wsiadł do samolotu, który spadł po szesnastu sekundach lotu. Kępiński był obecny na pogrzebie generała.

Jeszcze w tym samym miesiącu Antoni trafił do ośrodka werbunkowego dla lotników w Szkocji. Został przyjęty do Royal Air Force, co było spełnieniem marzeń z dzieciństwa. Opanował wiedzę teoretyczną, jednak podczas lotu ćwiczebnego omal nie doszło do tragedii, bo okazało się, że Kępiński nie ma orientacji w przestrzeni powietrznej. Prawie rozbił samolot. Potem instruktor zabronił mu latać. Początkowo to bardzo przeżywał, z czasem opowiadał jako żart.

W tej sytuacji postanowił kontynuować studia medyczne w Wielkiej Brytanii. Na Uniwersytecie w Edynburgu funkcjonował Polski Wydział Lekarski. Ukończył go w listopadzie 1946 roku. Od tej pory mógł stawiać po nazwisku litery MB i ChB, czyli Bachelor of Medicine i Bachelor of Surgery (skróty pochodzą od łacińskich: Medicinae Baccalaureus, Chirurgiae Baccalaureus). O Brytyjczykach wyrażał się przychylnie, choć czasem trudno mu było nawiązać z nimi kontakt. Odbył też w tym kraju w różnych placówkach praktykę psychiatryczną, która zajęła mu rok.

W lipcu 1944 roku zmarł ojciec Antoniego. Mówiło się, że przez depresję albo z tęsknoty za synem. Kępiński o śmierci ojca dowiedział się z rocznym opóźnieniem. Mimo że wiadomość go bardzo zasmuciła, znalazł jeszcze siły, żeby pocieszać matkę.

W kwietniu 1947 roku polski szpital im. Paderewskiego miał zostać ewakuowany do kraju. Pozwolono Kępińskiemu wrócić z tym transportem. 15 maja zdał swoje wyposażenie RAF-u i pozałatwiał wszystkie formalności. Do Polski wrócił 27 lipca 1947 roku. Wysiadł na ląd w Gdańsku. Wrócił do ojczyzny bez pieniędzy, za to z dyplomem, doświadczeniem życiowym i zawodowym i wieloma książkami, w tym zbiorem dzieł Szekspira. W porcie czekała tylko matka. Bał się, jak poradzi sobie w nowej, innej Polsce.

W domu

Psychiatra, naukowiec, filozof, człowiek 4

Po powrocie do Krakowa Kępiński zamieszkał wraz z matką w kamienicy przy ul. Warszawskiej 1. To było ich przedwojenne gniazdo, Antoniemu jednoznacznie kojarzące się z domem. Pracę otrzymał w Klinice Neurologiczno-Psychiatrycznej UJ przy ul. Botanicznej. Szybko awansował na starszego asystenta. W 1950 roku wydzielono z UJ Akademię Medyczną. Z Kliniki Neurologiczno-Psychiatrycznej powstały: klinika neurologiczna, neurochirurgiczna i psychiatryczna. Kępiński został pracownikiem tej ostatniej. Była zlokalizowana w Szpitalu św. Łazarza przy ul. Kopernika 21a. W swoim skromnym mieszkaniu Kępiński uruchomił też prywatną praktykę. Odtąd co piątek ustawiały się przed jego drzwiami kolejki chorych.

W pierwszej kolejności po powrocie do Krakowa odszukał Stanisława Kłodzińskiego, kolegę z czasów gimnazjalnych. Oświadczył się jego młodszej siostrze Jadwidze. Pod koniec 1947 roku podjęli decyzję o małżeństwie. Pani Jadwiga studiowała historię sztuki na UJ, ale jej nie ukończyła. Ślub cywilny wzięli w Chorzowie 31 stycznia 1948 roku. Ślub kościelny odbył się dziesięć dni później w kościele św. Krzyża w Krakowie. Początkowo zamieszkali u ciotki Jadwigi przy ul. Szpitalnej 34. Po śmierci matki Antoniego Kępińskiego w 1957 roku wprowadzili się do mieszkania przy ul. Warszawskiej 1. Byli tradycyjnym małżeństwem. Mąż pracował, a żona zajmowała się domem. Dbała też o przyziemne sprawy, jak ubrania czy posiłki. Organizowała życie towarzyskie. Dzieci nie mieli.

Mówiono, że Kępiński miał dar zjednywania sobie ludzi. Pamiętał o urodzinach, imieninach, ważnych rocznicach. Cieszył się z sukcesów przyjaciół. Prowadził bogatą korespondencję. Psychiatra często przyjmował u siebie gości. Odwiedzali go: dr Stanisław Kłodziński (szwagier, przyjaciel ze szkoły, lekarz), dr Władysław Stryjeński (szef, nauczyciel psychiatrii), Janusz Benedyktowicz (były nauczyciel z gimnazjum), prof. Adam Krzyżanowski (ekonomista), Lidia Zamkow i Leszek Herdegen (krakowscy artyści), prof. Wacław Kubacki (literat i historyk literatury), Edyta Sicińska (tłumaczka) i wielu innych.

Nie lubił opuszczać Krakowa i żony, jakby po wojennej tułaczce miał podróży dosyć na całe życie. Nie chciał jeździć na konferencje ani inne spotkania służbowe. W Polsce Ludowej przymuszono go do uczestnictwa w obozach „Służby Polsce”. W 1958 roku wyjechał do Maudsley Hospital w Wielkiej Brytanii, głównego ośrodka szkolenia psychiatrów w tym kraju. Zwiedził też kilka innych szpitali angielskich. Czas wykorzystał skrupulatnie, a wnioski opublikował. Z zagranicy przywiózł przekonanie o sensowności psychoterapii grupowej, ale to był jego jedyny dłuższy wyjazd.

Lata powojenne

Oprócz pracy w Klinice Psychiatrii przy ul. Kopernika 21a był też konsultantem w Miejskim Szpitalu Chorób Płucnych, trzy razy w tygodniu przyjmował w Wojewódzkiej Przychodni Zdrowia Psychicznego, dwa popołudnia w Rzemieślniczej Przychodni Lekarskiej. Wykładał psychiatrię studentom psychologii UJ i w Państwowej Szkole Pielęgniarskiej. Nie przepadał za rolą biegłego sądowego. Był członkiem Związku Zawodowego Pracowników Służby Zdrowia i Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej. Pracował od rana do nocy, jednak nigdy nie przyjął oferty pracy – nawet intratnej – poza Krakowem. Nie interesowały go specjalnie sprawy materialne ani kariera administracyjna.

Pracę doktorską obronił w 1949 roku. Był to jeden z pierwszych powojennych doktoratów z psychiatrii. Rozprawa miała tytuł Okres zamącenia po wstrząsie elektrycznym, czas jego trwania a typ konstytucjonalny i rasowy. Promotorem pracy był prof. Eugeniusz Brzezicki. W 1952 roku Kępiński został specjalistą drugiego stopnia z psychiatrii i zaczął myśleć o habilitacji. Rozprawa habilitacyjna miała tytuł Odruch orientacyjny w otępieniu organicznym. Stopień naukowy docenta został mu nadany w 1960 roku przez Radę Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej. Tytułowano go „docentem” do końca życia, nawet gdy był już profesorem.

Zwyczaje psychiatry

Kępiński do kliniki przychodził jako pierwszy, około szóstej rano. Rozmawiał z chorymi, potem uzupełniał protokoły pacjentów. O ósmej ruszał na obchód, a potem omawiał przypadki z asystentami. Od dziesiątej miał konsultacje na innych oddziałach i w klinikach. O dwunastej uczestniczył w codziennych zebraniach naukowych zespołu swojej kliniki. Potem zwykle brał kąpiel, bo we własnym domu nie miał łazienki. Później zajmował się nowymi pacjentami. Na swój gabinet wybrał ciemną suterenę. Z chorymi witał się ciepło, potem zwykle siedział i słuchał z zakrytą twarzą. Nie lubił bywać na zebraniach ani uroczystościach uczelnianych. Był zaangażowany w pracę Klubu Oświęcimskiego, który badał zdrowotne konsekwencje pobytów w obozach koncentracyjnych. Wyniki badań publikowano w „Przeglądzie Lekarskim”. Kępiński wywarł wpływ na ks. Józefa Tischnera, z którym odbył wiele rozmów.

Psychiatra, naukowiec, filozof, człowiek 5

Można powiedzieć, że był reformatorem w zakresie psychiatrii. Pacjentów traktował humanitarnie. Chciał, żeby szpital bardziej przypominał azyl niż więzienie. Doceniał działanie neuroleptyków – leków, które pomagają łagodzić stan psychozy. Postulował jednak, żeby na pacjentów oddziaływać na płaszczyźnie biologicznej, społecznej i psychologiczno-emocjonalnej. Najważniejszym lekiem dla chorego jest sam lekarz. Był przekonany o skuteczności psychoterapii, w tym jej grupowego wariantu. Stworzył Klub Pacjentów, gdzie można było spędzić miło czas, oderwać się od trosk, poczuć wspólnotę doświadczeń z innymi. Wierzył, że chorzy psychicznie mogą wrócić do „normalnego” życia. Najwięcej czasu poświęcał w trakcie swojego dnia chorym i kontakt z nimi cenił sobie najbardziej. Żaden przypadek nie był dla niego zbyt banalny czy nudny.

Publikacje i poglądy

Od 1953 roku pisał artykuły, które miały popularyzatorski charakter. Redakcje nie zawsze akceptowały jego literacki styl i czasem odrzucano mu teksty. Myślał o napisaniu własnego podręcznika psychiatrii. W 1963 roku zaczął pisać Psychopatologię życia seksualnego. Robił notatki w cienkich szkolnych zeszytach. Napisał ogółem ponad 140 prac. Najbardziej znane książki Kępińskiego to: Refleksje oświęcimskie (1968), Psychopatologia nerwic (1972), Rytm życia (1972), Schizofrenia (1972), Z psychopatologii życia seksualnego (1973), Melancholia (1974), Psychopatie (1977), Lęk (1977), Podstawowe zagadnienia współczesnej psychiatrii (1978), Poznanie chorego (1978). Książki autora mimo upływającego czasu i postępów w medycynie były wznawiane, ponieważ bardzo dobrze się je czyta. Są napisane przystępnym językiem i zrozumiałe dla przedstawicieli innych dyscyplin czy zwykłych czytelników zainteresowanych zagadnieniami zdrowia psychicznego.

W październiku 1969 roku Kępiński został powołany na Kierownika Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Akademii Medycznej. Prawdopodobnie był już wtedy chory, ale o tym jeszcze nie wiedział. Zdiagnozowano u niego szpiczaka mnogiego. Wtedy uznał, że pisanie książek jest dla niego ważne, że zostawi po sobie coś, co będzie trwałym śladem. Prawie wszystkie książki napisał będąc chorym, ale tylko jedną zobaczył wydaną za życia (Psychopatologię nerwic). Przeprowadził się wraz z żoną i dwoma kotami do Kliniki Psychiatrii, gdzie w miarę swoich sił wypełniał obowiązki. Odwiedzało go tam wielu ludzi, bo zawsze był towarzyski i miał mnóstwo przyjaciół.

O schizofrenii pisał całościowo jako pierwszy Polak. Uważał, że oddala ona chorych od rzeczywistości, a najlepszym lekiem jest obecność drugiego człowieka, jego życzliwość, miłość i zrozumienie. Sądził, że współczesne społeczeństwa mają charakter schizofreniczny, że zamykamy się coraz bardziej na otaczający świat. Depresję przedstawiał jako niewyobrażalne dla zdrowych cierpienie. Ludzi XX wieku coraz częściej dotyka „smutek spełnionej baśni”, czyli takie swoiste rozczarowanie nowoczesnością, która przymusza do bierności i bezrefleksyjnego konsumowania. Lęk zdaniem Kępińskiego jest komponentem każdej choroby psychicznej. Gdy działa prawidłowo, jest mechanizmem ratującym życie, ale w chorobie przybiera zbyt intensywne rozmiary, żeby człowiek mógł go znieść. Staje się czynnikiem dezorganizującym funkcjonowanie. Nie ma ludzi, którzy nie przeszliby choćby epizodu nerwicowego. Uważał, że cechą dobrego psychoterapeuty jest umiejętność wzmacniania w drugim człowieku wiary w sensowność kontaktu z bliźnimi. Nie przepadał za pacjentami z nerwicą, bo łączył ją z egoizmem i egocentryzmem. Nigdy jednak nie okazywał im dezaprobaty czy niechęci.

Uznawał leczenie biologiczne (leki, elektrowstrząsy), psychologiczne (terapia indywidualna) i społeczne (włączanie w nurt życia). Zastanawiał się nad tym, jak to się mogło stać, że wielu normalnych ludzi dopuszczało się okrucieństw podczas wojny. Źródłem było jego zdaniem techniczne postrzeganie człowieka i posłuszeństwo. Rytm życia człowieka Kępiński porównywał do rytmu życia przyrody. Starość, czyli zima życia, to odbierająca nadzieję depresja. Za psychopatie odpowiadają geny, ale też czynniki środowiskowe, zwłaszcza te oddziałujące w okresie dojrzewania. Samopoczucie człowieka zależy od jego nastawień uczuciowych. Utrwalenie postawy negatywnej utrudnia współżycie z otoczeniem. Niedostatek pozytywnych uczuć łączy się często z poczuciem krzywdy. Nienawidząc innych, nienawidzimy samych siebie. Poczucie winy jest czymś, co nas łączy z innymi ludźmi. Lepiej jest dawać niż brać, bo jest to korzystniejsze dla jednostkowego autoportretu i jest to swoiste kryterium dojrzałości. Tłem ludzkiej egzystencji jest lęk przed śmiercią. Ta ostatnia jest złagodzona przez transcendentne dążenia człowieka, np. wiarę.

Profesor Kępiński zmarł w nocy z 7 na 8 czerwca 1972 roku, gdy dyżur miał przy nim kolega po fachu. Odszedł zdecydowanie zbyt prędko. Mógł pomóc jeszcze wielu ludziom i dużo osiągnąć w polskiej psychiatrii. W testamencie cały majątek przekazywał żonie. Pogrzeb miał być bez kwiatów i przemówień. Chciał być pochowany w zwykłej ziemnej mogile, a kolegom z kliniki prosił postawić ćwiartkę swojej ulubionej śliwowicy.

Wróć