Marek Wroński
W połowie maja br. minister Dariusz Wieczorek podjął bezprecedensową decyzję, odwołując jednego z dwudziestu ośmiu rzeczników dyscyplinarnych ministra. Wśród nich jest 14 prawników z doktoratem i 14 doktorów habilitowanych lub profesorów z każdej z dziedzin nauki. Odwołany to prof. dr hab. inż. Zbigniew Frąckiewicz (ur. 1951 r.), inżynier elektryk z wykształcenia, ostatnio zatrudniony w niepublicznej Wyższej Szkole Informatyki i Zarzadzania w Bielsku Białej. Ta niewielka uczelnia prowadzona jest rodzinnie (Mareccy).
Zadaniem rzeczników ministra jest działanie wyłącznie na jego polecenie i prowadzenie wyjaśniających postępowań dyscyplinarnych przeciwko rektorom, przewodniczącym i członkom komisji dyscyplinarnych, którym zarzuca się naruszenie przepisów lub delikt dyscyplinarny. Prof. Frąckiewicz mieszka w Szczecinie i przez wiele lat był profesorem Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Odszedł z niego dobrych kilka lat temu, przechodząc na emeryturę po przegranych wyborach rektorskich, w których był konkurentem obecnego rektora ZUT, dr. hab. Jacka Wróbla.
Pamiętam go, jak walczył w WSA/NSA z minister Barbarą Kudrycką o dostęp do nazwisk recenzentów swojego grantu, który nie dostał finansowania. Wygrał, ale zrobił niedźwiedzią przysługę środowisku akademickiemu, gdyż w reakcji na tę sytuację ministerstwo szybko wprowadziło poprawkę do ustawy, mówiącą, że ocena grantów jest „tajemnicą przedsiębiorcy”. Stąd od lat nie można do niczego dojść nawet drogą dostępu do informacji publicznej.
Ostatnio miałem kontakt z prof. Frąckiewiczem, gdy bez żadnych podstaw prawnych zaangażował się w proces unieważnienia przewodu habilitacyjnego dr. hab. Rafała Wróbla (patrz artykuł Szczecińska habilitacja na niemieckim doktoracie, FA 11/2023). Jako „Rzecznik Dyscyplinarny Ministra” występował zarówno do mnie, żądając informacji chronionych tajemnicą dziennikarską, jak i do dyrekcji Instytutu Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN w Krakowie, z żądaniem ukarania prof. Małgorzaty Witko. Jest ona wybitną emerytowaną profesor fizykochemii i byłą wieloletnią dyrektorką tego instytutu. Prof. Witko na prośbę rektora ZUT latem 2023 r. sprawdzała i oceniała, czy anonimowe doniesienie uczelnianego sygnalisty, zarzucające Rafałowi Wróblowi plagiat doktoratu p. Beckera z Magdeburga i przeniesienie jego wyników do swojej habilitacji z 2014 r. jest prawdziwe. W formalnej opinii potwierdziła, że większość rysunków w szczecińskiej habilitacji jest identyczna z tymi w niemieckim doktoracie. Przewód habilitacyjny wznowiono, a wydział podzielił się na dwa obozy: jeden stojący murem za habilitantem i utrzymaniem stopnia, drugi za odebraniem go. Prof. Frąckiewicz zarzucił publicznie prof. Witko popełnienie licznych błędów, starając się podważyć i zdyskredytować jej opinię, podpisując się jako „Rzecznik Dyscyplinarny Ministra”. W końcu zarzucił jej plagiat, twierdząc, iż przepisała zarzuty sygnalisty i tylko je potwierdziła. Niedorzeczność tych oskarżeń jest bezsporna, ale prof. Frąckiewicz w lutym 2024 r. zażądał od krakowskiego instytutu przeprowadzenia dyscyplinarnego postępowania wyjaśniającego wobec prof. Witko, podpisując się pod wnioskiem jako „Rzecznik Dyscyplinarny Ministra”. Interweniował także u prezesa PAN. Dlatego w Krakowie postępowanie w końcu podjęto, ale i szybko umorzono, nie znajdując podstaw do postawienia jakichkolwiek zarzutów byłej dyrektorce. Trudno opowiedzieć, ile stresu miała z tego powodu prof. Małgorzata Witko.
„Rzecznik Dyscyplinarny Ministra” wszedł też w Szczecinie w pole sporów o płace ZUT-owskiej „Solidarności” z rektorem Jackiem Wróblem. To przelało czarę cierpliwości rektora, który 22 kwietnia br. wystąpił do ministra Dariusza Wieczorka z zapytaniem, czy przeciwko niemu – rektorowi – jest prowadzone postępowanie dyscyplinarne, bo „Rzecznik Dyscyplinarny Ministra” podważa jego kompetencje w rozwiązywaniu sporu ze związkami zawodowymi w uczelni.
W odpowiedzi z 15 maja br. minister Wieczorek powiadomił rektora ZUT, że odwołuje prof. Zbigniewa Frąckiewicza z funkcji rzecznika dyscyplinarnego. Uzasadnił to tym, że ten, powołując się na swoją funkcję, zajmował stanowisko w kwestii wynagrodzeń nauczycieli akademickich i pracowników ZUT, co nie jest związane z jego obowiązkami, a jest wysoce niewłaściwe i nieetyczne, nie licujące z powierzoną funkcją.
To samo tłumaczyłem prof. Frąckiewiczowi, kiedy pisał do mnie na początku listopada 2023 r. jako „Rzecznik Dyscyplinarny Ministra”. Po dwóch listach przestał i mamy już normalny kontakt. Niestety, w stosunku do innych korespondentów, temperament nie pozwolił mu wycofać się z podpisywania się swoją odebraną już funkcją „Rzecznika Dyscyplinarnego Ministra”. Władza i wpływy zawsze pociągają ambitnych.
Dr hab. n. med. Marek Wroński jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu Kaliskiego. Zajmuje się patologią nauki od 26 lat.