Janusz Szmyt

Zagospodarowany drzewostan sosnowy – przykład kształtowania zróżnicowanego strukturalnie lasu aktywnymi działaniami hodowlanymi. Fot. Janusz Szmyt
Decyzja Ministerstwa Klimatu i Środowiska z dnia 8 stycznia 2024 r. o wstrzymaniu lub istotnym ograniczeniu działań gospodarczych na pewnych obszarach leśnych wywołała emocje nie tylko wśród leśników, których pracy bezpośrednio dotyczy, ale także wśród sporego grona naukowców z dyscypliny nauk leśnych, dla których wybór fragmentów lasów gospodarczych przeznaczonych do wyłączenia z planowego gospodarowania nie znajduje merytorycznego uzasadnienia. Wstrzymanie lub ograniczenie gospodarki leśnej dotyczy lasów gospodarczych na powierzchni ok. 94 tys. hektarów. Łącznie stanowią one raptem ok. 1,3% powierzchni lasów pozostających w zarządzie Lasów Państwowych, co w skali kraju nie jest istotną wielkością, jednak to dopiero początek działań w ramach ogólnopolskiej akcji „chronimy nasze lasy przed wycinką”, której celem jest wyłączenie z pozyskania drewna 20% lasów gospodarczych. Pojawiają się dwa fundamentalne pytania: 1) jakie przesłanki merytoryczne uzasadniały podjętą przez urzędników decyzję oraz 2) kto wskazał wymienione w decyzji obszary leśne, w których należy istotnie ograniczyć prowadzoną dotychczas gospodarkę leśną. Z informacji publicznych dowiadujemy się, że celem wyłączenia z gospodarki leśnej we wskazanych w decyzji lasach gospodarczych jest konieczność „ochrony obszarów leśnych o szczególnie cennych walorach przyrodniczych”. Cel wydaje się jak najbardziej szczytny i niebudzący żadnych kontrowersji. Szczególną ochroną mają być objęte m.in. lasy położone w Bieszczadach, Puszczy Boreckiej, Puszczy Świętokrzyskiej, Puszczy Augustowskiej, Puszczy Knyszyńskiej, Puszczy Karpackiej, Puszczy Rominckiej, lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego oraz lasy okolic Iwonicza-Zdroju, Wrocławia i Puszcza Bukowa. Wybór tych obszarów wynikał z tzw. oczekiwań społecznych, a ich wyrazem był apel 116 organizacji pozarządowych oraz grupy naukowców z Polskiej Akademii Nauk. Szkoda, że głos samych leśników, a także naukowców z wydziałów leśnych uczelni publicznych był jedynie przysłowiowym „głosem wołającego na puszczy”.
Zarządzanie lasami w Polsce jest uwarunkowane prawnie. Zgodnie z Ustawą o lasach z 1991 r. gospodarkę leśną prowadzi się na podstawie zatwierdzanych przez stosownego ministra (MKiŚ) planów urządzenia lasów. W ustawie wskazano, że celami gospodarki leśnej są: 1) zachowanie lasów i ich korzystnego wpływu na klimat, powietrze, wodę (…) oraz na równowagę przyrodniczą; 2) ochrona lasów, zwłaszcza lasów i ekosystemów leśnych stanowiących naturalne fragmenty rodzimej przyrody lub lasów szczególnie cennych ze względu na (…); 3) ochrona gleb i terenów szczególnie narażonych na zanieczyszczenie lub uszkodzenie oraz o specjalnym znaczeniu społecznym; 4) ochrona wód powierzchniowych i głębinowych (…); 5) produkcja, na zasadzie racjonalnej gospodarki, drewna oraz surowców i produktów ubocznego użytkowania lasu.
Pierwsze cztery cele związane są z realizacją przez lasy funkcji środowiskowych i społecznych, ostatni cel to funkcja produkcyjna lasu. Mimo uszeregowania celów gospodarki leśnej w ustawie ustawodawca nie miał jednak zamiaru wskazywać ważności poszczególnych celów, co jest często błędnie interpretowane przez różne grupy osób. W ustawie uwzględniono zatem wielofunkcyjność lasów, a wielofunkcyjna gospodarka leśna winna zapewniać realizację możliwie wszystkich funkcji lasu. Wielofunkcyjny model gospodarki leśnej tożsamy jest z modelem trwale zrównoważonej gospodarki leśnej. Najbardziej ogólnym celem wielofunkcyjnej gospodarki leśnej, z definicji, jest zaspokajanie oczekiwań i potrzeb społeczeństwa względem wszelkich dóbr i usług ekosystemowych płynących z lasu (materialnych i niematerialnych). Drewno jest jednym z dóbr, z których każdy z nas korzysta każdego dnia. Nie inaczej jest z funkcjami środowiskowymi czy społecznymi. Wskazywanie na pozyskanie drewna z lasu – tzw. masowe wycinki głoszone histerycznie w przestrzeni publicznej – jako przejaw niezrównoważonej gospodarki leśnej jest wielkim nieporozumieniem, wynikającym z niewiedzy osób głoszących takie informacje. Dzięki totychczas prowadzonej gospodarce leśnej w Polsce możliwe było i jest m.in. zaspokajanie stale rosnących oczekiwań społeczeństwa względem dostępu do drewna. Sumarycznie ilość drewna dostarczana na rynek rośne, jednakże wskaźnik ten nie jest wskaźnikiem racjonalnej lub nieracjonalnej gospodarki leśnej. Takim wskaźnikiem w leśnictwie może być natomiast stosunek pozyskania drewna do jego przyrostu w danym czasie (np. w roku). W 2022 r. w lasach Lasów Państwowych użytkowano średnio 67% zasobów. W tym też kontekście medialny przekaz o „masowej wycince lasów” jest niczym innym, jak tylko medialnym sloganem, bez jakiejkolwiek wartości merytorycznej. Co więcej, mimo większego pozyskania drewna w lesie, społeczeństwo jak nigdy wcześniej korzysta z funkcji społecznych lasów (rekreacja, wypoczynek), wykorzystując między innymi infrastrukturę turystyczną stworzoną przez leśników. Większość rezerwatów ścisłych zlokalizowana jest w lasach zarządzanych przez LP, które – do czasu objęcia ich ochroną, często na wniosek samych leśników – były najczęściej lasami zagospodarowanymi. Czy byłoby to możliwe, gdyby gospodarka leśna zawsze i wszędzie negatywnie wpływała na wartości przyrodnicze tych obszarów leśnych?
Gdzie można skonfrontować wiedzę medialną z wiedzą merytoryczną odnośnie do naszych lasów? Informacje o stanie polskich lasów można znaleźć w różnych źródłach: w raportach o stanie lasów, które są opracowywane i publikowane już od 1967 r. (natomiast w wersji on-line dostępne są raporty od roku 2006) oraz w rocznikach Głównego Urzędu statystycznego (GUS). Informacje te dostępne są za darmo dla każdego zainteresowanego. Wspomniane raporty publikowane są przez PGL Lasy Państwowe, gdyż nie ma w Polsce lepszego źródła na temat lasów i leśnictwa niż organizacja nimi zarządzająca. Takiej wiedzy nie posiadają ani biolodzy, ani przyrodnicy, ani rolnicy. Czy to świadczy o braku obiektywności prezentowanych tam informacji? Oczywiście nie. W raportach można się, przykładowo, dowiedzieć, jak zmienia się powierzchnia lasów, ich zasobność, ile drewna pozyskano w lasach w danym roku, jaki jest udział poszczególnych gatunków (lub grup gatunków), a także jak wygląda sprawa ochrony przyrody w lasach, jaki jest udział lasów w wieku powyżej stu lat, jakie są zasoby tzw. martwego drewna w lasach zarządzanych (lub nadzorowanych) przez PGL LP. Raporty te są zatem najlepszym z istniejących źródeł wiedzy na temat prowadzonej w naszym kraju gospodarki leśnej, a także dobrym źródłem wiedzy odnośnie do realizowanej w polskich lasach ochrony przyrody. Korzystajmy z tej wiedzy.
Wyłączenia lub ograniczenia w gospodarce leśnej mają służyć ochronie (zabezpieczeniu) „cennych przyrodniczo” lasów. Co to oznacza, że jeden las jest cenny przyrodniczo, a inny nie? Czy stosowanie rankingu „cenności” przyrodniczej lasów jest konieczne? Czy naturalny jednogatunkowy drzewostan sosnowy porastający ubogie siedliska jest mniej cenny od naturalnego lasu wielogatunkowego rosnącego na żyznych siedliskach? Jakie jest kryterium wartościowania pod względem cenności przyrodniczej lasów? Kto to kryterium wskazuje? Problem jest skomplikowany, bo kryteriów może być dokładnie tyle, ile jest osób zainteresowanych ocenianym obiektem. Kto ma wówczas rację? Lasy (obszary) szczególnie cenne przyrodniczo to obszary, które wyróżniają się od innych pewnymi szczególnymi walorami przyrodniczymi. Co świadczy o tej „szczególności”? Nawet w tym kontekście nie ma jednoznacznej definicji obszaru cennego przyrodniczo, bo i takiej definicji być raczej nie może. Biolog, turysta, przyrodnik, leśnik… każdy będzie patrzył na walory przyrodnicze lasu nieco inaczej, co nie oznacza, że któryś z nich jest w błędzie. Czy szczególne cechy wskazane przez biologa są cenniejsze od walorów wskazanych przez turystę? Wybór lasów cennych przyrodniczo jest zatem wyborem subiektywnym.
Większość badaczy ekosystemów leśnych podkreśla natomiast szczególne walory lasów o wysokim stopniu naturalności, co nie jest też niczym kontrowersyjnym. A czy las zagospodarowany może być lasem cennym przyrodniczo? I tutaj już nie ma zgodności między różnymi grupami społecznymi. Leśnicy, ale nie tylko oni, odpowiedzą, że oczywiście tak. Mają na to tysiące przykładów. Nawet sama decyzja MKiŚ wskazuje, że lasy gospodarcze mogą być cenne przyrodniczo, bo planuje się je wyłączyć z gospodarowania ze względu na ich szczególnie cenne walory przyrodnicze. Skoro gospodarka leśna ukształtowała lasy cenne przyrodniczo, to dlaczego wskazuje się, że ta gospodarka leśna musi tym walorom zaszkodzić w przyszłości i konieczne jest jej zaprzestanie? Bo leśnik wytnie takie lasy za jakiś czas? Gdyby tak było w każdym przypadku, to nie byłoby dzisiaj wspomnianych już rezerwatów przyrody w polskich lasach, nie byłoby też niektórych „leśnych” parków narodowych. A jednak one istnieją i mają się dobrze, nawet bez szczególnej opieki społeczeństwa. Wartościowanie przyrody jest domeną człowieka, nie samej przyrody. Warto o tym pamiętać w dyskusji.

Las przerębowy – wynik działań hodowlanych realizowanych przez leśników. Fot. Janusz Szmyt
Ministerstwo wskazuje, że konieczna jest zmiana „w myśleniu o drzewach i zmiana w filozofii leśnictwa”. O jakich zmianach mówimy i jakie mogą być skutki tych zmian dla lasów, leśnictwa, sektora leśno-drzewnego oraz lokalnych społeczności? Zwolennicy nowej filozofii gospodarki leśnej wskazują jednocześnie, że zmiany muszą nastąpić szybko. Konieczność przeprowadzenia szybkich zmian w jakimkolwiek układzie, przedsiębiorstwie czy organizacji zawsze wynika z przekonania, że dotychczasowy układ (stan, sposób zarządzania itd.) nie realizuje zakładanego celu. Przypomnijmy, ustawowym celem prowadzonej gospodarki leśnej jest realizowanie oczekiwań i potrzeb społecznych, materialnych i niematerialnych. Osoby mające do czynienia z gospodarowaniem zasobami leśnymi, w tym naukowcy z wydziałów leśnych, podkreślają jednocześnie: w optymalny sposób. Nie w sposób maksymalny. Czy można bowiem maksymalizować jednocześnie wszystkie funkcje lasu? Sama natura nie maksymalizuje wszystkich funkcji lasu. Maksymalizacja podaży drewna będzie w sprzeczności z maksymalizacją funkcji środowiskowych. Maksymalizacja funkcji rekreacyjnych będzie w kontrze do maksymalizacji funkcji związanych z ochroną przyrody. Stąd pojęcie optymalizacji w realizowaniu wszystkich funkcji lasu. Czy współczesny model gospodarki leśnej w Polsce jest zatem złym modelem? Kto ma decydować o rozwoju gospodarki leśnej i jakie kompetencje w tym kontekście winny mieć osoby decyzyjne? Różne grupy społeczne hołdują różnym wartościom. Każda ma argumenty przemawiające za działaniami mającymi wzmóc wartości, które wyznają. Organizacje czy osoby, które głoszą, że zależy im na ochronie polskich lasów przed tzw. masową wycinką zawsze będą stanowczo lobbować za zakazem pozyskiwania drewna w lesie. Organizacje, osoby zaangażowane w ochronę jakiegoś gatunku będą lobbować za każdym zapisem prawnym gwarantującym temu gatunkowi niezbędną (według nich) ochronę. Producenci mebli, tartacznicy będą lobbować za tym, by mieli dostęp do jak największej ilości drewna, którą będą mogli nabyć w jak najlepszej cenie.
Za czym może lobbować leśnik? Leśnik, który z jednej strony zobowiązany jest (ustawowo) chronić lasy i sprzyjać realizacji ich funkcji środowiskowych i społecznych, z drugiej natomiast strony musi tak gospodarować, by mogły one zaspokoić potrzeby społeczne w odniesieniu do dostępu do drewna. Można powiedzieć, że leśnik musi się wykazywać kompetencjami zarówno przyrodniczymi, jak i związanymi z produkcją drewna. I takie kompetencje leśnik zdobywa na studiach leśnych. Warto zauważyć, że PGL Lasy Państwowe jest jedną z nielicznych firm w naszym kraju, która może się poszczycić bardzo wysokim udziałem pracowników legitymujących się wyższym wykształceniem. Zdecydowana większość leśników-terenowców, nie wspominając już o kadrze średniego i wyższego szczebla, posiada kierunkowe wykształcenie wyższe (studia leśne). Absolwent kierunku leśnictwa na wydziałach leśnych uczelni publicznych wykazuje się kompleksową wiedzą, kompetencjami oraz umiejętnościami zarządzania zasobami leśnymi najczęściej przewyższającymi wiedzę, kompetencje czy umiejętności absolwentów kierunków biologicznych czy innych kierunków przyrodniczych. Nie ujmuje to niczego absolwentom tych kierunków, a wynika po prostu ze specyfiki studiów leśnych i zawodu leśnika. Nie ma możliwości, by współczesny leśnik nie był zarówno ekologiem, przyrodnikiem, jak i „producentem” drewna. Nie może być efektywnym „producentem” drewna, nie będąc jednocześnie ekologiem. Tego wymaga jego miejsce pracy – las. Warto o tym pamiętać, słuchając przekazów medialnych na temat gospodarki leśnej w Polsce prezentowanych przez osoby, których pobyt w lesie związany jest tylko z rekreacją.
Nie zmienia tego nawet fakt, że polskie lasy są dobrem narodowym. Dobrem nas wszystkich. Nie oznacza to, że 38 mln Polaków to eksperci od zarządzania lasami, chociaż wypowiedzi niektórych celebrytów czy polityków mogą to fałszywie sugerować. Za stan naszych lasów odpowiedzialności nie ponosi 38 mln obywateli. Wiedza ekspercka ma dzisiaj znaczenie, a w przyszłości jej wartość wzrośnie.
By odpowiedzieć na powyższe pytanie, należy być świadomym zagrożeń, przed jakimi stoją i będą stały w przyszłości lasy. Wszyscy, całe społeczeństwo, musimy być także świadomi potencjalnych skutków wynikających z tych zagrożeń. Nie bez znaczenia jest znajomość najnowszej wiedzy i możliwości, jakie ona niesie w adaptacji lasów do szybko zmieniającego się otoczenia (środowiskowego, społecznego i ekonomicznego). Zmiany te już dzisiaj wymuszają na zarządzających lasami i właścicielach lasów przewartościowanie dotychczasowych działań w ramach prowadzonej gospodarki leśnej. Większość naukowców zajmujących się badaniem skutków zmian klimatycznych na ekosystemy leśne wskazuje, że głównym wyzwaniem dla zarządzających zasobami przyrodniczymi w XXI wieku będzie zapewnienie im ciągłości funkcjonowania w nowych warunkach. Leśnicy zauważają ten problem w swojej codziennej pracy, jak żadna inna grupa społeczna.
Zadając pytanie, czy nasze lasy powinny być tak zarządzane, by wzmóc ich zdolności adaptacyjne do nowych warunków otoczenia i tym samym minimalizować ich podatność na stres klimatyczny, zdecydowana większość społeczeństwa odpowiedziałaby twierdząco. Różnice między różnymi grupami osób mogą pojawić się w momencie wskazania działań, które są lub wydają się najbardziej racjonalne i optymalne, by ten cel zrealizować. Leśnicy, ale i naukowcy, na całym świecie upatrują szansy w adaptacji współczesnych lasów w planowanych aktywnych działaniach w ramach gospodarki leśnej, m.in. z zakresu hodowli i ochrony lasu. Przyrodnicy, działacze i organizacje działające na rzecz ochrony przyrody są natomiast przekonani o konieczności zaprzestania prowadzenia gospodarki leśnej i jest to według nich jedyny racjonalny sposób na zachowanie trwałości lasów i przyrody w dobrym stanie, nawet w obliczu zmian klimatycznych, a gospodarka leśna negatywnie będzie oddziaływać na stan lasów i całej przyrody. Większość zwolenników konserwatorskiego modelu zarządzania przyrodą (ochrony biernej) wskazuje jednocześnie, że nie da się pogodzić aktywnej gospodarki leśnej z jej ochroną. Zakładają, że „przyroda wie najlepiej” oraz – co nawet istotniejsze – że skutki naturalnie i spontanicznie zachodzących procesów przyrodniczych są zgodne z oczekiwaniami społeczeństwa. Być może kilkadziesiąt lat temu takie założenie można było jeszcze obronić. Współcześnie coraz więcej naukowców badających lasy zagospodarowane i wyłączone z gospodarowania nie głosi już tak jednoznacznego poglądu, wskazując jednocześnie na duży potencjał adaptacyjny tkwiący w nowoczesnym podejściu do gospodarowania zasobami leśnymi.
Negatywne skutki zmian klimatycznych w ekosystemach leśnych, których się przecież spodziewamy, będą występowały zarówno w obiektach chronionych, jak i w lasach zagospodarowanych. Wyłączenie z gospodarowania z pewnością nie jest „lekiem na całe zło” i niesie ze sobą również ryzyko. To ryzyko będzie jeszcze większe w lasach ukształtowanych przez dekady przez gospodarkę leśną, a więc w takich jak wymienione w decyzji MKiŚ. Już dzisiaj w całej Europie obserwuje się wzmożone zamieranie drzew i rozpad całych drzewostanów, także tych objętych ochroną bierną, czego przykładem niech będą lasy Parku Narodowego Harzu (Niemcy), w którym od 2018 r. rozpadł się las na powierzchni ponad 24 tys. ha.
Jaką zatem rolę ma pełnić leśnik w XXI wieku? Czy ma być biernym obserwatorem przyrody, czy jednak ekspertem, fachowcem i kreatywnym ekologiem umiejącym znaleźć racjonalne rozwiązanie pojawiających się problemów? Mimo iż nasza wiedza o wpływie zmian klimatycznych na gatunki i ekosystemy leśne oraz dotycząca reakcji tych ekosystemów na zmiany jest niepełna, to jednak współczesna hodowla lasu dysponuje działaniami zwiększającymi szansę adaptacji naszych lasów do nowych warunków otoczenia. Czy powinniśmy zrezygnować z tych zdobyczy nauk leśnych? Las, gospodarka leśna oraz ochrona przyrody już dzisiaj stoją przed takimi samymi wyzwaniami związanymi z globalnymi zmianami, w szczególności wynikającymi ze stresu klimatycznego. Wyzwania te nie będą tracić na istotności. Wszechstronnie wykszatłcony leśnik – ekolog, przyrodnik, fachowiec i ekspert w jednym – najprawdopodobniej będzie potrzebny już dla samego lasu, dla kształtowania (albo raczej wspierania) jego ciągłości jako formacji roślinnej, jak i ciągłości i trwałości usług ekosystemowych płynących dla społeczeństwa. Dotychczasowe przekonanie, że bez leśnika las sobie poradzi, nie znajduje już uzasadnienia. Czy społeczeństwo zaakceptuje rolę leśnika w lesie przyszłości? Potrzeba jasnego przekazu medialnego, na czym polega praca leśnika i czego dostarcza społeczeństwu wielofunkcyjna gospodarka leśna. Dzisiaj w zdecydowanej większości mediów panuje wręcz dezinformacja w obu tych przekazach. Wykluczenie z dyskusji nad przyszłością polskich lasów leśników i przedstawicieli nauk leśnych, z wiedzy których leśnicy korzystają na co dzień, nie jest działaniem racjonalnym i nie będzie też sprzyjało dyskusji nad ochroną przyrody w polskich lasach. Tego można być pewnym.
Największym zagrożeniem dla szczęścia człowieka X jest człowiek Y, który jest przekonany, że lepiej to szczęście rozumie niż sam człowiek X. Może to wynikać z niewiedzy lub też być działaniem świadomym. Podobne wrażenie można odnieść w kontekście dyskusji nad nowym modelem gospodarki leśnej i sposobem ochrony przyrody w lasach. Leśnik, przyrodnik oraz tzw. ekolog (nie wiadomo, co ten termin już dzisiaj oznacza) zaangażowani w dyskusję nad przyszłością polskich lasów doskonale wiedzą, że dobro tych lasów, tym samym dobro przyrody, nie tkwi w trwaniu przy swojej racji za przysłowiową wszelką cenę. Globalne zmiany wymagają zmian w zarządzaniu zasobami przyrodniczymi, ale z pewnością nie rewolucyjnych. Żadna ze stron zaangażowana w dyskusję nie posiada monopolu na wiedzę, każda natomiast ma jakieś ograniczenia, każda patrzy na ten sam problem z innej perspektywy. By dostrzec te ograniczenia, ale także szanse w różnym podejściu do zarządzania zasobami przyrodniczymi, konieczna jest rzeczywista „burza mózgów” między leśnikami, przyrodnikami, biologami, naukowcami (także tymi z wydziałów leśnych), przedstawicielami sektora leśno-drzewnego itd. Nazwijmy tą „burzę mózgów” konsultacjami, ale przez duże „K”. Niech to nie będą quasi-konsultacje, w których strony bezpośrednio zaangażowane w gospodarkę leśną (leśnicy, naukowcy z wydziałów leśnych) są wyeliminowane z dyskusji albo ich głos jest arbitralnie umniejszany. Rzetelne konsultacje powinny się odbyć, zanim została podjęta decyzja z 8 stycznia 2024 r. Lasy są naszym dobrem i niech tym dobrem zarządzają kompetentni fachowcy, którzy mogą liczyć na wsparcie rzetelnych doradców (społeczników, naukowców itd.). Wówczas wszyscy my, specyficzni „właściciele” tych lasów, na tym skorzystamy.
Dr hab. inż. Janusz Szmyt, prof. UPP, Katedra Hodowli Lasu, Wydział Leśny i Technologii Drewna, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu