logo
FA 6/2023 z laboratoriów

Tadeusz Sucharski

Od Parandowskiego do Stasiuka

Rosja w literaturze polskiej ostatniego stulecia

Od Parandowskiego do Stasiuka 1

Wieloletnie lektury dzieł polskich pisarzy emigracyjnych, wolnych od jakichkolwiek nacisków politycznych, utwierdziły mnie w słuszności przekonania Mariana Zdziechowskiego, że „dla nas, Polaków, poznanie psychiki rosyjskiej jest palącą koniecznością”. I żadne okoliczności polityczne nie mogą nas do tego zniechęcić.

Kolejnym „wejściom” Rosji w granice Polski towarzyszyło jednoczesne jej „wchodzenie” w polskie życie, w polskie myśli i wiersze, jak przed laty pisał Adam Zagajewski. Rosja zagarniała nasze ziemie, zniewalała naszą świadomość, ale także „anektowała” piśmiennictwo. Przez co najmniej czwartą część naszej historii była (i jest) Rosja jednym z głównych problemów literatury, jeśli nawet nie artykułowanym expressis verbis, to obecnym mimo pozornej nieobecności. W epoce romantyzmu, w czasach walk o odzyskanie niepodległości „zagadnienie rosyjskie” osiągnęło rangę problemu niemal podstawowego. O jego roli najlepiej świadczy obszerne hasło „Rosja” w słowniku poświęconym literaturze polskiej XIX wieku. Adekwatnego hasła w Słowniku literatury polskiej XX wieku nie znajdziemy, brakuje też prac, w których podjęta byłaby próba spojrzenia na „całość” problematyki, aczkolwiek temat ten w naszym piśmiennictwie minionego stulecia zajmuje miejsce nawet bardziej znaczące niż w wieku go poprzedzającym. Znaczące nie tylko ze względu na ilość dzieł, ale przede wszystkim ze względu na konieczność przekroczenia dotychczasowych horyzontów poznawczych, zmierzenia się z absolutnie nowym zjawiskiem, z Rosją komunistyczną, z „państwem doskonałym”, jak pisał Czesław Miłosz.

Nie znaczy to wszakże, że skoncentrowani na Rosji sowieckiej pisarze polscy XX wieku „odrzucili” Rosję carską; wytyczała ona czasem (nawet zbyt często) kierunek refleksji nad despotyzmem rosyjskim, który w „dziedzictwie” jakoby przejęło państwo komunistyczne. Taką perspektywę przyjmowali najczęściej pisarze emigracji niepodległościowej, aczkolwiek to właśnie na uchodźstwie wypracowana została koncepcja „innej Rosji” (Gustaw Herling-Grudziński, Józef Czapski). Twórcy krajowi tylko sporadycznie nawiązywali do dramatycznych momentów XX-wiecznej historii. Literatura oficjalnie wydawana w kraju, nawet wybitna, starała się bezpiecznie nie wykraczać poza epokę Romanowów. Trwała w wieku XIX, który „rozciągnął się” aż do roku 1917.

W tej różnorodności i obfitości dzieł trzeba doszukiwać się jednej z głównych przyczyn unikania prób zsyntezowania problemu Rosji w literaturze polskiej XX wieku. Do mnogości i gatunkowej wielorakości tekstów dodać trzeba bezmiar niezbędnych do uwzględnienia problemów, by studium owo spełniło wymogi syntezy. W ostatnich dwóch dekadach pojawiły się jednak liczne monografie zbiorowe, studia szczegółowe, przyczynki poświęcone różnym formom i formułom polskiego namysłu nad dramatycznymi przeobrażeniami ustrojowymi Rosji XX wieku, które dają nadzieję na wypracowanie oczekiwanej i niezbędnej syntezy. Moja książka Od Parandowskiego do Stasiuka. Rosja w literaturze polskiej ostatniego stulecia wpisuje się w ten właśnie nurt badań.

Od Lenina do Putina

Zależy mi na tym, by choćby w minimalnym stopniu przyczyniła się do powstania większej monografii poświęconej problemowi Rosji w literaturze polskiej XX wieku. Dlatego jej problematyka obejmuje bardzo szeroki, aczkolwiek odbiegający od niezbędnego minimum, wachlarz zagadnień. Przedmiotem namysłu objęte bowiem zostały: literackie ujęcia rosyjskiej i polsko-rosyjskiej historii, polska recepcja literatury i kultury rosyjskiej, zagadnienie antyrosyjskiej obsesji i próby jej przezwyciężenia. Horyzont badawczy wytyczają teksty literackie i publicystyczne z początku międzywojnia i powstałe niemal sto lat później. Od roku 1919 do 2014. Z perspektywy rosyjskiej historii owo czasowe spektrum można by zamknąć w formule „od Lenina do Putina”, obejmującej przeobrażenia naszego groźnego sąsiada. Ale formuła ta okazuje się słuszna tylko w odniesieniu do chronologicznego porządku publikacji tekstów, artystyczna wizja prezentowanych w książce twórców powieści historycznej zmusza do przesunięcia pierwszej daty i spersonifikowania jej w postaci Iwana Groźnego. Zaborcza współczesność nie odcięła bowiem polskich pisarzy od przeszłości, odcisnęła piętno na podejmowanej problematyce. Bardzo często szukali oni bowiem w historii Rosji źródeł „czerwonego caratu”, widząc w nim emanację „odwiecznej”, wrogiej Polsce imperialnej rosyjskości.

Z perspektywy historii literatury polskiej natomiast przyjęte w książce czasowe spektrum, obejmujące dzieła międzywojenne i powojenne, można zamknąć w pojemnej, może i zaskakującej formule „od Parandowskiego do Stasiuka”. Pojemnej, bo pozwalającej włączyć do jednej książki jako niemal równorzędnych jej „bohaterów” Ferdynanda Ossendowskiego i Czesława Miłosza, Jerzego Bandrowskiego i Marię Dąbrowską, Józefa Mackiewicza i Jarosława Iwaszkiewicza, Jana Parandowskiego i Andrzeja Stasiuka wreszcie. Zaskakującej, bo trudno przyjąć, by wymienieni twórcy zaakceptowali taką parantelę. W prezentowanej książce łączy ich jednak wspólna płaszczyzna, która wydaje się w ogóle platformą ogólnonarodową, pozwalającą zjednoczyć najbardziej nawet zwaśnione polskie orientacje: ROSJA.

Łączy jednak tylko w zainteresowaniu tematem, rozwiązania bowiem bywają absolutnie odmienne. Zasadnicze różnice dotyczą zarówno poetyki i języka dzieł, ich poziomu artystycznego i analitycznego, jak i, co w tym przypadku najważniejsze, stosunku ich autorów do Rosji, sposobu jej postrzegania. Otóż przyjęcie takiej płaszczyzny pozwoliło pomieścić w monografii utwory pisarzy afirmujących Rosję i jej zdeklarowanych przeciwników, twórców międzywojennych i powojennych, krajowych i emigracyjnych, wolnych od nacisków cenzury i podejmujących z nią „grę”. Pozwoliło także omówić dzieła wybitne artystycznie, ale także drugorzędne; utwory ważne, które stanowią próbę głębokiego „wglądu” w „rosyjskość” i sowieckość, ale również takie, które ujawniają zasklepienie w stereotypie. Przyjęte rozwiązanie wynikało wprost z założenia, że synteza musi ująć, uwzględnić i zdiagnozować wszelkie rozbieżności i różnice, wszelkie odcienie polskiego namysłu nad tym olbrzymem, który wszedł w nasze życie, w nasze myśli i wiersze.

Przywołane w tytule nazwiska nie mają charakteru przypadkowego. Rozpoczyna książkę Jan Parandowski jako naoczny świadek upadku imperium carów i początków późniejszego „imperium zła”. Znany polskiemu czytelnikowi głównie jako autor dzieł na tematy antyczne rozpoczął swą twórczość broszurą Bolszewizm i bolszewicy w Rosji, książką dzisiaj niesprawiedliwie zapoznaną, choć wytyczającą na dziesiątki lat kierunki polskich refleksji nad sowieckim komunizmem i jego konsekwencjami dla człowieka. Zamyka zaś Andrzej Stasiuk jako eksplorator reliktów (?) bolszewizmu na dalekich rubieżach Federacji Rosyjskiej po jego ostatecznym (?) krachu. Zamyka jako autor Wschodu, jako pisarz, który po rozpadzie „utopii u władzy” (tytuł monografii Michaiła Hellera i Aleksandra Niekricza Utopia u władzy. Historia Związku Sowieckiego) próbuje zrozumieć nie tylko jeden z najważniejszych problemów minionego stulecia, ale i własne zaangażowanie emocjonalne w rosyjsko-wschodni komunizm.

Podobną postawę prezentuje większość twórców przywołanych w tej publikacji, dla których analiza społeczna bądź polityczna stanowiła właściwie tylko punkt wyjścia do refleksji nad miejscem człowieka w dramatycznie odhumanizowanej, komunistycznej rzeczywistości. Najpierw w granicach zrewoltowanej Rosji, po ćwierćwieczu także poza jej granicami, w polskim świecie. A to pozwoliło spojrzeć inaczej na „wiecznego” Rosjanina, stwarzało szansę podjęcia dialogu z Rosją, z jej twórcami. Skorzystali z niej tylko nieliczni polscy pisarze.

Satanizacja i angelizacja

W kolejnych rozdziałach książki przedstawiam chronologicznie polskie zmagania duchowe i poznawcze z Rosją/Związkiem Sowieckim. Zapoczątkowali je twórcy, którzy przeżyli rewolucję rosyjską i wojnę domową w Rosji (wspomniani już Parandowski, Ossendowski, Bandrowski, ale także Zofia Kossak, Maria Dunin-Kozicka, Eugeniusz Małaczewski, Ferdynand Goetel). Książki tych pisarzy ukazały się na początku lat dwudziestych i spotkały się z dużym zainteresowaniem czytelników. Ujawniały specyfikę polskiego postrzegania wydarzeń rewolucyjnych, ale także polskich postaw wobec Rosji w ogóle (przekonanie o wyższości kultury polskiej nad kulturą rosyjską). Twórcy ci z nadzieją powitali rewolucję lutową, która w ich ujęciu stwarzała realne szanse na odzyskanie przez Polskę niepodległości, z wrogością natomiast odnosili się do bolszewików, wśród których widzieli przede wszystkim Żydów i Azjatów. Podkreślali nie tylko ich niewiarygodne okrucieństwo, ale także szczególnie akcentowane chamstwo. Większość pisarzy wieszczyła nieuchronną klęskę bolszewickiej Rosji.

Po kilkunastu latach od zwycięstwa bolszewików, po podpisaniu w roku 1932 paktu o nieagresji między II Rzeczpospolitą a Związkiem Sowieckim, polscy pisarze i reportażyści uzyskali możliwość wjazdu do „ojczyzny proletariatu”, by zaspokoić głód wiedzy o mitycznej rzeczywistości pierwszego państwa komunistycznego. Owe kurtuazyjne wizyty stwarzały niewielkie szanse przekonania się, czy jest to państwo „czerwonego terroru”, czy też „żywego socjalizmu, o którym przecież każdy z nas marzył od dziecka”, jak pisał Antoni Słonimski (Moja droga do Rosji). Z perspektywy lat bez wątpienia uznać należy, że najważniejszą spośród kilkunastu wydanych wówczas prac o sowieckiej codzienności była książka Myśl w obcęgach Stanisława Cata-Mackiewicza, w której na sugestywnie zarysowanym tle sowieckiej rzeczywistości poruszony został problem skolektywizowania myśli, podporządkowania „świadomości” Partii jej Nieomylnemu Wodzowi. Tej publikacji poświęciłem drugi rozdział monografii. Cat-Mackiewicz, głęboko osadzony w kulturze rosyjskiej, wykazał się nieprześcignioną w okresie Dwudziestolecia biegłością w sztuce obserwacji społeczno-politycznej i umiejętnościami analitycznymi. Żaden z jego międzywojennych następców nie przestrzegał tak sugestywnie przed realnym zagrożeniem sowieckiego komunizmu dla świata. Dlatego też jego książkę traktuję nie tylko jako znaczący zapis totalitaryzmu sowieckiego in statu nascendi, ale także jako obraz bezwzględnego systemu gotującego się do przekroczenia swoich granic.

Równolegle do wysiłków z opisaniem współczesności sowieckiej w międzywojennej prozie uaktywnił się nurt historyczny, w którym pisarze polscy, po raz pierwszy od blisko dwustu lat wolni od nacisków rosyjskiej cenzury, podjęli problem stosunków polsko-rosyjskich. Zabrakło wielkich dzieł poświęconych naszym relacjom (może poza Opowieściami biograficznymi Wacława Berenta), wszakże publikowane ówcześnie powieści, co staram się dowieść w rozdziale trzecim, stanowią ważne źródło dla zrozumienia polskiego stosunku (także współcześnie) do Rosji. Polska proza historyczna opisywała kilka wieków sąsiedztwa, prawie bez wyjątku wrogich. Pokazywała klęski Polski, opisywała próby wyzwolenia się narodu spod dominacji Rosji, szukała sposobów na zrekompensowanie tych wszystkich katastrof. Ale jednocześnie umacniała antyrosyjskie stereotypy, upewniała w przekonaniu o wyższości kultury polskiej, o duchowym zwycięstwie naszego narodu. Satanizacji Rosji towarzyszyła angelizacja Polski. Polscy pisarze kwestionowali zasadność włączenia Rosji do Europy, odmawiali Rosjanom prawa do bycia Słowianami.

Dwa upadki

Powojenna literatura polska aż do roku 1989 powstawała w dwóch równoległych nurtach; literaturze krajowej, poddanej komunistycznej cenzurze, towarzyszyło wolne piśmiennictwo emigracyjne. Owe uwarunkowania miały fundamentalne znaczenie dla możliwości pisania o Rosji i Związku Sowieckim, wolnej literaturze rosyjskiej, relacjach Polski z tzw. Krajem Rad. W kolejnych szkicach przedstawiam problematykę rosyjsko-sowiecką w publicystyce emigracyjnej, w prozie wspomnieniowej.

Niezwykłe miejsce w wychodźczej prozie zajmują mało znane wspomnienia pisarzy wywodzących się z ostatniego pokolenia ziemian polskich, urodzonych i wychowanych na terenie dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego (Michał Pawlikowski, Maria Czapska, Juliusz Godlewski, Karol Wędziagolski, Wacław Lednicki, Janina Żółtowska z Puttkamerów, Walerian Meysztowicz), nazywanego przez administrację carską „krajem północno-zachodniego” imperium rosyjskiego. Specyfika tych książek polega przede wszystkim na postrzeganiu Rosji jako państwa emocjonalnie bliskiego autorom, co w polskiej literaturze jest niezwykle rzadkie. Dlatego Rosja przedstawiona w tych wspomnieniach zasadniczo różni się od polskiego stereotypowego postrzegania państwa carów. Autorzy skupiają swoją uwagę na panowaniu Mikołaja II, za czasów którego Rosja przeżywała niezwykły rozwój we wszystkich dziedzinach życia, a mieszkańcy cesarstwa, w tym Polacy, uzyskali znaczne swobody obywatelskie. Dla pamiętnikarzy polskich Imperium Romanowów było monarchią o ustroju, w którym polscy właściciele ziemscy mieli takie same prawa jak Rosjanie, mogli też pełnić ważne funkcje państwowe. Ale zapisy memuarystyczne byłych ziemian pozwalają także przyjrzeć się bliżej kolejnym etapom upadku potężnego Cesarstwa Romanowów. Przejęcie władzy przez Lenina oznaczał upadek ich świata, dlatego nie kryjąc emocjonalnego zaangażowania, rozważają twórcy przyczyny katastrofy, wskazują czynniki, które przyczyniły się do zwycięstwa bolszewików.

Z problematyką tego rozdziału koresponduje ustęp mojej książki poświęcony Sławie i chwale Jarosława Iwaszkiewicza, przede wszystkim pierwszej jej części. W epickiej opowieści o życiu w pierwszej połowie XX wieku (pisanej w kraju poddanym władzy komunistycznej) Iwaszkiewicz zwracał szczególną uwagę na przemiany społeczno-polityczne w Europie Środkowej i Wschodniej, głównie na ziemiach ukraińskich w granicach Rosji i ZSRS. Zrekonstruował proces przemian od I wojny światowej przez czasy wielkiego terroru stalinowskiego do II wojny światowej. Autor Sławy i chwały (głównie w obrazach Odessy, miasta pełnego życia i kultury w przeddzień sierpnia 1914) zarejestrował kolejne etapy postępującej degradacji Rosji w czasach rewolucji (rewolucja lutowa, pucz październikowy) i wojny domowej. Sugestywny opis Odessy czasów stalinowskiego terroru, miasta w stanie duchowej agonii, urasta niespodziewanie do niezwykłej diagnozy świata totalitarnego.

Okna na Rosję

W monografii zwracam uwagę na wysiłki popularyzujące kulturę i literaturę rosyjską podejmowane zarówno w periodykach emigracyjnych, jak i krajowych. Akcentuję wszakże również spory i „dialogi” prowadzone z twórcami rosyjskimi. Polscy pisarze na Obczyźnie pisali przede wszystkim o wolnej literaturze rosyjskiej publikowanej przez wydawnictwa emigracyjne oraz samizdat. Twórcy krajowi starali się w ograniczonych cenzuralnie możliwościach wskazywać interesujące zjawiska w oficjalnych wydawnictwach sowieckich (Anna Achmatowa, Josif Brodski).

Godna uwagi wydaje się dyskusja polskich pisarzy na temat osoby i twórczości Aleksandra Sołżenicyna, która miała miejsce na łamach londyńskiego tygodnika „Wiadomości” w dziesięcioleciu 1965-1976. Wzięli w niej udział wybitni przedstawiciele polskiej emigracji, znawcy kultury rosyjskiej: Józef Mackiewicz, Józef Łobodowski, Michał Kryspin Pawlikowski, Adam Pragier. „Sprawa” Sołżenicyna dotykała dylematów absolutnie fundamentalnych dla polskiej emigracji: stosunku do sowieckiego komunizmu i polskiej niepodległości. Niewielką rolę w dyskusji odgrywały problemy stricte estetyczne. Pragier wytykał naiwności w koncepcjach społeczno-politycznych pisarza; Łobodowski zaczął od apologii odważnego artysty, by na koniec wyrazić rozczarowanie naiwnym politykiem i „wielkorosyjskim” nacjonalistą; Mackiewicza, jako zagorzałego antykomunistę, najbardziej interesowała kwestia powiązań autora Archipelagu GUŁag z władzami sowieckimi. I uparcie bronił tezy o Sołżenicynie – „agencie Chruszczowa”.

Znamiona odważnej oryginalności nosiły wysiłki popularyzujące literaturę rosyjską. „Wiadomości” londyńskie, przede wszystkim piórem Michała Kryspina Pawlikowskiego, przez lata zaznajamiały polskiego odbiorcę z twórczością Rosjan z „pierwszej” i „drugiej fali” emigracji. Opublikował on w emigracyjnym tygodniku około dwustu „okien na Rosję” (taki tytuł nosiły jego przeglądy różnych publikacji), w których przybliżał codzienność rosyjskiej emigracji, jej spory i osiągnięcia. Paryska „Kultura” z Herlingiem-Grudzińskim na czele wyławiała i komentowała największe dzieła samizdatu i emigracji „trzeciej fali”. Krajowej „Współczesności” przypadła najmniej wdzięczna rola prezentowania akceptowanej oficjalnie i cenzuralnie dopuszczonej, zazwyczaj więc lekceważonej literatury sowieckiej. Wiele tekstów opublikowanych przez dwutygodnik nie powinno nigdy doń trafić, ale wcale nierzadko pośród zideologizowanego chłamu zajaśniały autentycznym blaskiem prawdziwe klejnoty literackie, które „Współczesność” oferowała czytelnikowi krajowemu. Oczywiście, jeśli tylko zdołał przezwyciężyć w sobie niechęć do wszystkiego co rosyjskie, utożsamiane zbyt łatwo z sowieckim. W połowie lat sześćdziesiątych „Współczesność”, pewnie wbrew założeniom jej partyjnych redaktorów, stała się dobrym pismem literackim, które wniosło niebłahy wkład w proces przemycania rzeczywistych wartości literatury rosyjskiej.

Lekcja do odrobienia

Refleksja nad literaturą rosyjską zajmuje poczesne miejsce w eseistyce emigracyjnej. Tworzyli ją najwybitniejsi polscy twórcy: Herling-Grudziński, Czapski, Stanisław Vincenz. W prezentowanej monografii omawiam szkice Miłosza napisane w języku angielskim i opublikowane w książce Emperor of the Earth. Zwracam uwagę na kilka istotnych problemów poruszonych w esejach przez poetę-profesora. Próbuje on wyjaśnić amerykańskiemu odbiorcy specyfikę życia w Europie Środkowej, ukazuje zasadnicze różnice między amerykańskim (zachodnim) klimatem życia (także zachodnią literaturą) i klimatem rosyjskim. Amerykańskie zachwyty nad rosyjską literaturą dowodzą według Miłosza pewnej hipokryzji, bo dominują w niej wartości, których brakuje obojętnej na nie sztuce Zachodu. Ważnym wątkiem książki jest problem rewolucji totalitarnej, poza jej społecznymi źródłami Miłosz podkreśla motywy metafizyczne. Poeta podejmuje również kwestię stosunków polsko-rosyjskich, stara się wytłumaczyć Amerykanom przyczyny wzajemnej niechęci między naszymi narodami, kontentowania się stereotypem, posługiwania kliszami.

W ostatnim rozdziale poddaję refleksji problem reorientacji poglądów Andrzeja Stasiuka na sowiecki komunizm. Korzystam głównie z wydanego już w drugiej dekadzie bieżącego stulecia Wschodu. Kontekstem rozważań czynię jego wcześniejsze książki, co pozwala mi w pełni dostrzec ewolucję przekonań pisarza. Od najmłodszych lat Stasiuk odczuwał „atawistyczną” niechęć do sowieckiej Rosji, ale podkreślał swoją tożsamość wschodnioeuropejską. Dostrzegał przy tym pozytywne elementy systemu komunistycznego w Polsce, z których najważniejszym był stosunek władz do najuboższych grup społeczeństwa, zlikwidowanie problemu głodu. Istotne miejsce w rozumieniu przez Stasiuka sowieckiego komunizmu, a także w zintegrowaniu jego myślenia o tożsamości wschodniej i komunizmie odegrała twórczość Andrieja Płatonowa. Czytam więc Wschód także jako rodzaj „dialogu” pisarza polskiego z rosyjskim, podjęcia przez Stasiuka „mickiewiczowskiej” tradycji trudnego sporu-dialogu z „przyjaciółmi Moskalami”.

* * *

Brutalna agresja putinowskiej Rosji na Ukrainę nie tylko zniechęciła (i zniechęca) do rosyjskiej kultury, nie tylko spotęgowała tendencje rusofobiczne (obecne przecież od wieków), ale „wymusiła” niejako poddanie się imperatywowi wymazania Rosji z polskiego horyzontu myślowego. Wieloletnie lektury dzieł polskich pisarzy emigracyjnych, wolnych od jakichkolwiek nacisków politycznych, utwierdziły mnie w słuszności przekonania Mariana Zdziechowskiego, że „dla nas, Polaków, poznanie psychiki rosyjskiej jest palącą koniecznością”. I żadne okoliczności polityczne nie mogą nas do tego zniechęcić. Największe polskie dzieła poświęcone Rosji, by przywołać choćby Dziadów część III czy Inny świat, powstały w latach najcięższych polskich cierpień spowodowanych okrutnym terrorem rosyjskim/sowieckim. Nie powstrzymało to Herlinga-Grudzińskiego, jednej z ofiar terroru, przed ostrzeżeniem i wskazówką: „Lekcję komunizmu i sowietyzmu musimy solidnie przerobić, we wszystkich jej składnikach, bo należy do naszego doświadczenia narodowego, bo w jakiś sposób staniemy się dzięki niej dojrzalsi w spojrzeniu na współczesny świat”. Pamięcią tych słów kierowałem się (i kieruję dotychczas) w swoich pracach nad miejscem Rosji w polskiej literaturze, w polskiej świadomości.

Aleksander Hercen, jeden z największych rosyjskich przyjaciół Polski, z bólem stwierdził, że „nie ma narodu sąsiadującego z Rosją, który by znał mniej Rosję niż Polska. Na zachodzie najprościej nie znają Rosji, ale Polacy nie znają jej z  p r e m e d y t a c j ą”. Nie poddawajmy się łatwo takiej pokusie.

Prof. dr hab. Tadeusz Sucharski, Katedra Filologii Polskiej Akademii Pomorskiej w Słupsku

Wróć