logo
FA 6/2023 z laboratoriów

Jan Lichtarski

Inna perspektywa

O metodologicznych dylematach i priorytetach badań w naukach o zarządzaniu. Cz. I

Inna perspektywa 1

Źródło: pixabay

Każda racjonalna działalność człowieka, zarówno indywidualna, jak i zbiorowa, oparta być powinna na doborze oraz zastosowaniu odpowiedniej do jej przebiegu i wyników wiązki rozwiązań o charakterze metodologicznym o różnych stopniach szczegółowości.

Refleksja metodologiczna w naukach o zarządzaniu jako jednej z dyscyplin szerszej ich grupy – nauk społecznych (abstrahuję tu od obowiązującego nazewnictwa i systematyki nauk) – może być i bywa podejmowana z różnych perspektyw. Dwie z nich wydają się godne szczególnej uwagi. Jedna zajmuje się opisem, oceną i rozwojem całego arsenału metodologicznych rekomendacji dotyczących: podejść, zasad, metod i narzędzi badań naukowych w naszej dyscyplinie na tle metodologii nauk społecznych i – szerzej – ogólnej metodologii nauk. W ramach tej perspektywy warto odnotować spory postęp, jaki dokonał się w ostatnich kilkunastu latach w naszym kraju, wyrażający się znaczną liczbą publikacji z tego zakresu, w tym publikacji monograficznych z ambicjami holistycznego ujmowania tego obszaru zagadnień. Jest to zjawisko godne uznania, zwłaszcza w kontekście znacznych w tym zakresie zaniedbań i opóźnień, choćby w porównaniu z innymi dyscyplinami nauk społecznych (np. socjologią, psychologią). Na polskim rynku wydawniczym, w gronie wielu autorów podejmujących tę problematykę w okresie kilkunastu ostatnich lat, wyróżniający się udział przypada w moim przekonaniu profesorom: Wojciechowi Czakonowi, Markowi Lisińskiemu, Łukaszowi Sułkowskiemu i Hubertowi Witczakowi.

Ale jest też możliwa i potrzebna inna perspektywa refleksji metodologicznej w obrębie naszej dyscypliny, refleksji nad przesłankami, zakresem, przejawami oraz rezultatami stosowania owego arsenału rekomendacji metodologicznych odnoszących się do procesów przygotowania i prowadzenia badań naukowych w dyscyplinie. Tę właśnie perspektywę chciałbym uczynić przedmiotem mojej uwagi w tym opracowaniu. Widzę w niej bowiem z jednej strony wiele źródeł słabości obniżających poziom jakościowy badań naukowych, z drugiej zaś strony wiele możliwości działań na rzecz poprawy stanu w tym zakresie. Przyjmując ten punkt widzenia, nie można oczywiście abstrahować od poprzednio wskazanej perspektywy, będącej „dostarczycielem” koncepcyjno–metodyczno–instrumentalnej „aparatury”, która niezależnie od walorów i możliwości wsparcia w rozwiązywaniu problemów metodologicznych, niewłaściwie użyta może także takie problemy generować lub wzmacniać.

Dla jasności dodam, że interesuje mnie perspektywa badań naukowych, a zatem wyłączam tu z rozważań całość problematyki określanej tradycyjnie mianem metodologii organizowania, a współcześnie częściej metodologii zarządzania, która tworzy normatywną warstwę (część) nauk o zarządzaniu, w skład której wchodzi bogata oferta: orientacji, podejść, koncepcji, metod i narzędzi zarządzania, skierowana na potrzeby praktyki zarządzania, wraz z problematyką przesłanek oraz metod ich doboru i wdrażania.

W kontekście zarysowanej wyżej sytuacji problemowej w dalszej części opracowania będę chciał się podzielić moimi spostrzeżeniami i opiniami płynącymi głównie z wieloletnich (1970-2020) doświadczeń badacza, wskazującymi, jakie elementy składowe (etapy) procesu badawczego w naukach o zarządzaniu oraz stosowane w ich ramach rozwiązania w warstwie metodologicznej (podejścia, koncepcje, zasady, metody, narzędzia badawcze itp.) należałoby poddawać szczególnej obserwacji, ocenie i doskonaleniu w poszukiwaniu warunków do polepszenia jakości przebiegu i uzyskiwanych wyników badania. Jakiego rodzaju reorientacja w postawach i zachowaniach badacza (w tym w zastosowaniach koncepcyjno–instrumentalnych rozwiązań sfery metodologicznej) powinna służyć osiąganiu tych celów.

W dokonywaniu wszelkich ocen w zarysowanym wyżej obszarze problemowym widzę zasadność posługiwania się kryteriami znajdującymi swe źródła i oparcie w teoretyczno–filozoficznych nurtach metodologicznego realizmu, pragmatyzmu i racjonalizmu (w sensie kartezjańskim).

Do zaprezentowania rozważań wybrałem formę eseju naukowego o charakterze przyczynkarskim, a nie dzieła z ambicjami stricte naukowymi. Taki wybór wydaje się usprawiedliwiony moimi aktualnymi możliwościami, wynikającymi ze splotu wielorakich przesłanek. Wierzę, że nie zaszkodzi to znacząco spełnieniu moich głównych, wiązanych z tym opracowaniem intencji.

Poziom filozofii nauki

Każda racjonalna (rozumna) działalność człowieka, zarówno indywidualna, jak i zbiorowa, oparta być powinna na doborze oraz zastosowaniu odpowiedniej do jej przebiegu i wyników wiązki (kompozycji) rozwiązań o charakterze metodologicznym (czyli odnoszących się do sposobu postępowania) o różnych stopniach szczegółowości (orientacji, koncepcji, metod i narzędzi). Jeśli zaś w arsenale dostępnych rozwiązań brakuje takich, które odpowiadają potrzebom, rodzi się zadanie ich opracowania, dostosowania, doskonalenia itp. Zadania w powyższym zakresie kierowane są pod adresem metodologii, a w przypadku działalności naukowej – metodologii badań naukowych. Ten rodzaj metodologicznej refleksji na najbardziej ogólnym poziomie, obok takich elementów składowych odnoszących się do sfery badań naukowych jak: ontologia, epistemologia, aksjologia, jest częścią filozofii nauki. Jest to gałąź wiedzy naukowej leżącej u podstaw poznania naukowego, współcześnie znacznie już rozbudowana, zawierająca w sobie wiele cennych i ważnych założeń, ale też niepozbawiona kontrowersji i słabości.

Metodologia badań naukowych w ogólności, a dalej (w wyniku jej pogłębienia i rozwinięcia) w poszczególnych dziedzinach i dyscyplinach nauki, powinna być niewątpliwie osadzona w całym systemie filozofii nauki, koherentna z innymi (w/w) jej częściami. Można i należy zakładać, że w opracowaniach, zwłaszcza monograficznych, całościowych, poświęconych metodologii badań (niekiedy w połączeniu z innymi składowymi filozofii nauki) w wybranych dziedzinach i dyscyplinach nauki, w tym w naukach o zarządzaniu, owo osadzenie i koherentność są przez ich autorów zapewnione.

Powyższe założenie pozwala zasadniczo na uwolnienie każdego badacza (zarówno adepta, jak i doświadczonego) od obowiązku każdorazowego nawiązywania do owych filozoficznych podstaw badania naukowego i deklarowania zindywidualizowanych założeń w tym zakresie. Tego rodzaju praktykę, według mojego rozeznania chyba najpowszechniej spotykaną w publikacjach badaczy z zakresu nauk o zarządzaniu, skłonny byłbym uznać za dopuszczalną, a nawet rekomendowaną. Oznaczałoby to brak rekomendacji dla wybiórczego deklarowania niektórych założeń w dyskutowanym tu zakresie, np. dotyczących przyjmowanego za podstawę postępowania badawczego paradygmatu, a tym bardziej dla prób demonstrowania holistycznego ujęcia tej grupy założeń. Zapewne każdy czytelnik odnajdzie w swej pamięci (bo ja odnajduję) przypadki rozbudowanych deklaracji dotyczących założeń o najwyższym poziomie ogólności, a więc mieszczących się w kategorii filozofii nauki, z których nic lub niewiele dla dalszego toku postępowania nie wynikało.

Jednak w ostatnich latach można zaobserwować narastającą tendencję do wybiórczego bądź całościowego artykułowania stanowiska w odniesieniu do założeń na poziomie filozofii nauki. W obliczu takiej tendencji mój powyższy postulat może wydać się kontrowersyjny. Ale czyż nie bardziej kontrowersyjne, by nie powiedzieć pozbawione sensu, jest np. operowanie terminem paradygmat w sytuacji, kiedy na dobrą sprawę sposobów jego/ich pojmowania i nazywania jest niemal tyle, ilu jest czynnych badaczy, przy czym niektórzy z nich nie bez powodu uważają, że nauki o zarządzaniu znajdują się w fazie przed– lub multiparadygmatycznej (przy czym, w tym ostatnim przypadku, zwykle brakuje jasnego wskazania i uzasadnienia obieranej wiązki paradygmatów).

Wśród większej liczby przesłanek, które powinny hamować pokusę szerokiego wkraczania przez badaczy w naukach o zarządzaniu w dyskurs na poziomie filozofii nauki, a zwłaszcza w sferę ontologii i epistemologii, warto, jak sądzę, wskazać na niską realną przydatność takiego dyskursu do modelowania dalszych elementów procesu badawczego oraz nieuprawnione odwracanie uwagi czytelnika od najistotniejszych dla danego projektu badawczego kwestii metodologicznych i merytorycznych.

Wystarczające wydaje się tu (jawne lub ciche) założenie, że podlegające badaniu organizacje (systemy zorganizowane i zarządzane) są tworami (bytami) sztucznymi (wykreowanymi przez człowieka), celowymi, realnymi, poznawalnymi, posiadającymi pewien potencjał zdolności do samoregulacji i autodestrukcji, podatnymi na oddziaływania regulujące. Przyjmując powyższe założenia odnoszące się do niektórych właściwości organizacji, w szczególności wyżej wyróżnionych, takich jak: poznawalność, zdolności, podatność, warto mieć na uwadze, że są one jednak w pewnej mierze ograniczone, co w procesie badawczym nakierowanym na poznawanie i wyjaśnianie rzeczywistości organizacyjnej może być źródłem pewnego oporu, z którym badacz musi się mierzyć. Do tego jest mu potrzebna m.in. „dobra” i „dobrze użyta” metodologia oraz aksjologia.

Sugerowanej tu badaczowi zorientowanemu na rozwiązywanie problemów natury merytorycznej, a nie metodologicznej, zasadności stosowania samoograniczeń w eksponowaniu założeń badawczych na poziomie filozofii nauki nie należy jednakże odnosić do problematyki aksjologicznej, której istotą jest definiowanie podstawowych założeń dotyczących zasad przygotowania sądów wartościujących (ocen) w ramach prowadzonych postępowań badawczych. Szeroko pojmowana jakość tych ocen, a w konsekwencji jakość bazującej na nich funkcji wyjaśniającej badań, wymaga stosowania odpowiednio dobranych kryteriów oceny, opartych na właściwych przesłankach, a w dalszej kolejności zastosowania właściwych metod i narzędzi oceny oraz zapewnienia odpowiednich dlań (co do rodzaju, ilości, rzetelności) informacji.

Wspomniane „właściwe przesłanki” doboru kryteriów oceny badanego fragmentu systemu organizacyjnego to, przypomnę, z jednej strony stawiane przed nim priorytetowe zadania (cele) odnoszące się do sposobu funkcjonowania i/lub wyników, z drugiej zaś wielorakie, pozytywnie i negatywnie oceniane skutki (efekty, nakłady) związane ze stosowaniem rozwiązań tego systemu. Właściwe zaś kryteria oceny owego systemu, to takie cechy (właściwości), które mieszczą się jednocześnie zarówno w sferze stawianych przed nim zadań (celów), jak i skutków stosowanych rozwiązań organizacyjno–menedżerskich. Kolejne ważne dla badacza zagadnienia natury aksjologicznej związane z formowaniem i stosowaniem kryteriów oceny to: refleksja nad „godziwością” celów (czyli kwestią ich etyczności, co wymyka się spod możliwości naukowej weryfikacji), hierarchizacja potencjalnych kryteriów i ich selekcja, syntetyzacja (integracja) kryteriów, radzenie sobie z wielokryterialnością ocen. Sygnalizując jedynie powyższe kwestie, w tym miejscu chciałem zwrócić uwagę na ich doniosłość i potrzebę poważniejszego, niż to ma zazwyczaj miejsce, traktowania. Podołanie powyższym warunkom i wyzwaniom nie jest łatwe, kryje w sobie wiele pułapek.

Kolejnym godnym uwagi problemem, nie zawsze właściwie zauważanym i rozwiązywanym, jest wyodrębnienie w/w celów i skutków funkcjonowania systemu organizacyjnego (stosowanych rozwiązań organizacyjno–menedżerskich) z ogółu celów podmiotu (np. przedsiębiorstwa) oraz skutków jego funkcjonowania. Jedne i drugie są bowiem „wtopione” w cele i skutki funkcjonowania całego podmiotu (przedsiębiorstwa). I tak np. automatyczne, bezrefleksyjne przypisywanie dobrych wyników funkcjonowania przedsiębiorstwa (np. osiąganych zysków) sprawności stosowanych rozwiązań systemu organizacyjno menedżerskiego w tym przedsiębiorstwie należy traktować jako niedopuszczalne uproszczenie.

Rozwiązania organizacyjno-menedżerskie stanowią tylko jedną grupę czynników wywołujących liczne, wielorakie konsekwencje: zarówno procesowe, jak i wynikowe; bezpośrednie i pośrednie; w krótkiej i dłuższej perspektywie czasowej; po stronie przychodowej i kosztowej itd. Jednoznaczne wyodrębnienie wpływu (konsekwencji oddziaływania) tej grupy czynników, często silnie powiązanych z różnorodnymi czynnikami innej natury (rynkowymi, fiskalnymi, technicznymi, społecznymi itd.) i ich konsekwencjami, graniczy z niemożliwością.

O sygnalizowanych wyżej kwestiach miałem okazję wielokrotnie i szerzej wypowiadać się we wcześniejszych publikacjach, począwszy od mojej pracy habilitacyjnej z roku 1982 pt. Kryteria i metody oceny efektywności przedsięwzięć organizatorskich w przedsiębiorstwie, do monografii z roku 2015 pt. Praktyczny wymiar nauk o zarządzaniu włącznie. W krajowym piśmiennictwie naukowym problematyce tej, zarówno historycznie, jak i współcześnie, nie poświęca się, jak sadzę, wystarczającej uwagi. Skutkuje to tym, że zbyt często stosowane kryteria oceny badanych rozwiązań (rzeczywistości organizacyjnej) mają charakter przypadkowy, schematyczny, wygodny dla badacza z operacyjnego punktu widzenia, a wykorzystywane w procesie oceniania informacje źródłowe nie dostarczają wystarczająco kompletnego i wiernego obrazu rzeczywistości. A zatem i wyniki oceny trudno uznać wtedy za prawidłowe.

Ograniczanie ryzyka związanego z jakością ocen w postępowaniach badawczych wymaga na wszystkich ich etapach stałej, wzmożonej troski. Badacz powinien zatem wykazywać wysoką wrażliwość na te kwestie. Oznacza to, iż już na poziomie przyjmowanych założeń filozofii badania naukowego, jego świadomości metodologicznej (o czym niżej), towarzyszyć powinna odpowiednio wysoka świadomość aksjologiczna. Na najbardziej ogólnym poziomie refleksji filozoficzno–metodologicznej widzę potrzebę reorientacji priorytetów we wskazanym wyżej zakresie i kierunku.

Kończąc ten fragment rozważań poświęconych zagadnieniom aksjologii, pozwolę sobie jeszcze na dwie uwagi. Pierwsza sprowadza się do stwierdzenia, iż problematyka aksjologiczna w tej samej postaci, z analogicznymi rekomendacjami, w równym stopniu odnosi się do metodologii badań naukowych w naukach o zarządzaniu, co jest tutaj głównym obszarem moich zainteresowań, jak też do metodologii organizowania (zarządzania). W obu bowiem przypadkach, tzn. do poznania i lepszego zrozumienia procesów i struktur organizacyjnych (w tym zarządczych), tudzież do ich tworzenia i doskonalenia, potrzebny jest opis i ocena przedmiotu badania. A do tego niezbędna jest „dobra” i „dobrze użyta” aksjologia.

Jeśli zgodzimy się z powyższą uwagą, to powinniśmy uznać za słuszną także kolejną. Sprowadza się ona do potwierdzenia sygnalizowanego już niezadowolenia z braku należytej uwagi poświęcanej problematyce aksjologicznej w literaturze z zakresu naszej dyscypliny. Jeśli mamy pozycje (w tym monografię) poświęcone epistemologii i metodologii zarządzania, dlaczego nie doczekaliśmy się podobnych pozycji dotyczących metodologii i aksjologii zarządzania? Nie chciałbym, aby prawdziwe okazało się przypuszczenie, że niedostatek uwagi poświęcanej aksjologii w naszej dyscyplinie jest przejawem zbyt powszechnego, także w innych sferach życia, przekonania, że co jak co, ale ocenianie wszystkiego co nas otacza, przychodzi nam łatwo i nie wymaga specjalnego wysiłku.

CDN

Prof. dr hab. Jan Lichtarski, obecnie profesor emerytowany, wcześniej związany z Katedrą Ekonomiki i Organizacji Przedsiębiorstwa Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Przez dwie kadencje członek Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Przez wiele kadencji członek Komitetu Nauk Organizacji i Zarzadzania PAN.

Wróć