Anna Jawor

Takiej książki jeszcze nie było. Polskie środowisko akademickie ujęte zostało w dwanaście (na pocieszenie, choć marne, jest jeszcze trzynasty) typów charakterologicznych pod postacią zwierząt tworzących uniwersytecki zodiak. Choć autorzy, naukowcy z Torunia, reprezentują nauki socjologiczne i filozoficzne, ich obserwacje można ekstrapolować na reprezentantów różnych dyscyplin, przede wszystkim, jak się zdaje, humanistycznych i społecznych. Łączy ich to, że praca na uczelni, twierdzą, zepsuła im charaktery, a swoimi postawami pogłębiają jeszcze tę demoralizację. Wróćmy jednak do pomysłu.
Już Ezop wykorzystywał postaci zwierząt do przedstawienia ludzkich przywar. Wiadomo, że lis jest przebiegły (a człowiek przebiegły jak lis), że osioł jest uparty (a człowiek uparty jak osioł) itd. Autorzy Uniwersyteckiego zodiaku tworzą jednak własną konstelację, w której akademików reprezentują takie zwierzęta, jak Wół, Paw, Ryjówka czy Hiena, ale też mniej popularne, jak Straszyk czy Niesporczak.
Czyta się to z zażenowaniem. Gierki o władze i pozycje, lizusostwo, konformizm, oportunizm. Autorzy się nie „cackają”. Śmiało opisują takie zjawiska, jak „wchodzenie w tyłek dziekanowi”, „załapywanie się do cudzego projektu”, „kradzież cudzych pomysłów”, głupota wykształconych, która – naturalnie – jest jeszcze gorsza od głupoty niewykształconych. Piszą o obsesji na temat punktów, o tzw. słupach, widniejących jako współautorzy projektów, a nic do nich nie wnoszących, czy prymacie relacji towarzyskich nad pracą merytoryczną w osiąganiu sukcesów naukowych. Opisują postawy i zachowania, które są po prostu odrażające i niszczą morale całego środowiska.
Jest jeden wyjątek. Przyzwoita, bezpretensjonalna, pracująca pszczoła miodna. Cóż z tego, kiedy to gatunek, który, według autorów, masowo wymiera.
Ta nieduża, lecz treściwa książka wciąga. Ot na przykład Patyczak, w którym najsympatyczniejsze jest to, że „ponieważ nie ma specjalnie wielkich osiągnięć w nauce, a nawet nie potrafi dobrze ich udać, rzadko stawia koleżeństwo w niedogodnej sytuacji zawodowej zazdrości. Z tych samych powodów łatwo zyskuje przychylność całego środowiska, szczególnie podczas jubileuszy czy własnego pogrzebu. Jak ulał pasują do niego standardowe formuły gratulacji czy wspomnień: «zasłużony», «życzliwy kolega», «oddana pracowniczka», „podpora akademickiej wspólnoty». Uwalnia to koleżeństwo od konieczności formułowania fikuśnych i skomplikowanych laudacji czy epitafiów. To naprawdę miłe ze strony Patyczaka”.
Ogólnie jednak nastrój jest minorowy. Mimo podszycia tekstu humorem, wymowa jest bardzo pesymistyczna. Pokazuje środowisko, które wydaje się nie wiedzieć, po co pracuje. Dziwaczne priorytety, z liczbą punktów na czele, dyskretne, lecz skuteczne cwaniactwo i kombinatorstwo, zarozumiali i antypatyczni przełożeni, zawiść współpracowników, lenistwo, a w końcu bieda. Brak pieniędzy to jedyne, co łączy wszystkich zodiakalnych bohaterów, a wynika z ich horoskopów zamieszczonych po każdym rozdziale. „W toalecie najtańszy papier toaletowy”, „dziadostwo akademii” – tak, to pewnie bieda w największej mierze demoralizuje.
Chciałoby się, żeby ta pomysłowa książeczka wywołała wstrząs, pobudziła zwrot ku „prawdziwym”, poważnym wartościom, takim jak prawda, etos pracy, wiedza, mądrość, rozwój itd. Ale pesymistyczny nastrój się udziela. Jedyne wyjście – trzymać się pszczół. Nie wiemy, jakie znaki reprezentują autorzy publikacji, ale kluczowymi ich cechami byłyby: nonkonformizm, kreatywność, odwaga, poczucie humoru, empatia, dystans, troska. I oby takich jak najwięcej.
Anna Jawor
Monika KWIECIŃSKA-ZDRENKA, Marcin T. ZDRENKA, Uniwersytecki zodiak. Jak obcowanie z akademią spaskudziło nam charaktery, ilustr. Nikodem Pręgowski, Wydawnictwo Na przykład, Toruń 2024.
Wróć