Dominik Antonowicz

Fot. Bartek Zdunowski
Szkoły doktorskie funkcjonują już siedem lat i nadal budzą wiele środowiskowych emocji, dlatego jako zespół Katedry Badań nad Nauką i Szkolnictwem Wyższym na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu cieszymy się, że możemy kontrybuować do tej dyskusji, pokazując wyniki naszych badań. Obraz jaki się z nich wyłania, wskazuje na kilka ciekawych zagadnień, które na obecnym etapie prac staramy się poddać szczegółowej analizie.
Kluczowym aspektem jest relacja doktoranta z opiekunem naukowym (promotorem). Badania pokazują, że dużo zależy od środowiska naukowego, do jakiego trafiają doktoranci, z kim pracują i na jakich zasadach ta współpraca się odbywa. Ma to decydujący wpływ na ich rozwój naukowy, ale również – warto podkreślić – dobrostan osobisty. Co ciekawe, relacje z opiekunem naukowym nadal pozostaje swoistym akademickim tabu, bowiem odbywają się na styku relacji formalnych oraz osobistych. Wiemy też, że rola opiekuna naukowego nie jest łatwa i nie wszyscy promotorzy są do niej odpowiednio przygotowani.
Natomiast jest pewne, że dla badanych przez nas doktorantów instytucje nauki mają oblicze opiekunów naukowych, promotorów czy kierowników grup badawczych, ze wszystkimi pozytywnymi oraz negatywnymi konsekwencjami. Biorąc to pod uwagę, trzeba również zauważyć, że opieka naukowa nadal pozostaje mocno niedocenionym aspektem pracy w polskim systemie, mimo że jej oddziaływanie jest trudne do przecenienia.
Niepokojącym sygnałem płynącym z badań jest postrzeganie opiekuna naukowego nie tylko jako przewodnika intelektualnego, ale „organizacyjnego” patrona, od którego instytucjonalnej pozycji i władzy zależy dostęp do ograniczonych zasobów, w tym zwłaszcza etatów. Nasze pomiary empiryczne – zarówno z badań ilościowych, jak i jakościowych – ujawniają nadal przekonanie doktorantów, że ich potencjalna przyszłość w akademii w bardzo dużej mierze zależy od kapitału społecznego ich „patronów”. Wyłaniający się z tego obraz polskiej nauki i szkolnictwa wyższego jako obszaru gry o władzę, osobistych relacji oraz partykularnych interesów jest zwyczajnie smutny.
Dotychczas mało się mówiło o doktorantach jako osobach, które znajdują się na etapie poważnych decyzji życiowych, osobistych i zawodowych. Bazując zwłaszcza na materiałach zgromadzonych w wywiadach oraz pamiętnikach, widzimy rodzące się napięcia, dylematy i trudne wybory związane z koniecznością żonglowania wieloma rolami społecznymi. Duża część doktorantów pracuje zawodowo poza nauką, a praca nad doktoratem nie jest dla nich nawet priorytetem. Generuje to napięcia, zwłaszcza gdy wysokie oczekiwania doktorantów wobec instytucji (uczelnie, szkół doktorskich) nie zawsze korespondują z ich zaangażowaniem w pracę naukową.
Nasze badania realizowane w ramach projektu Nauka dla Społeczeństwa II pokazują złożoność problemu kształcenia doktorantów i wyzwania, przed którym stoi polityka publiczna, instytucje nauki, ale również osoby zaangażowane w funkcjonowanie szkół doktorskich. Dyskusja o szkołach doktorskich wymaga słuchania, dialogu i krytycznej refleksji, ale przede wszystkim strategicznych finansowych decyzji na poziomie polityki publicznej.
Dominik Antonowicz