Marek Misiak

Podczas lektury zdałem sobie sprawę, że sam kilka razy jako recenzent filmów odwoływałem się do negatywnych skojarzeń z wideoklipami: pisałem o „teledyskowym montażu”, rozumiejąc przez to szybkie, chaotyczne ujęcia, które w niektórych, mniej starannie zrealizowanych tytułach mają na celu ukrycie realizacyjnych niedoróbek czy braku umiejętności inscenizacji. Autor wskazuje na tak samo stereotypowe myślenie o tej formie artystycznego wyrazu u wielu utytułowanych badaczy, zarówno socjologów, jak i filmo– czy kulturoznawców. Tymczasem wideoklip nie różni się pod względem przeciętnego poziomu od kina; większość produkcji ma dość sztampowy charakter, ale rok w rok powstają liczne dzieła naprawdę warte uwagi, a taka (przeważnie) krótka forma może być tym bardziej atrakcyjna w naszych zabieganych czasach.
Najważniejsze polskie opracowania na ten temat pochodzą z lat dziewięćdziesiątych, zatem omawiana książka wypełnia ważną lukę, gdyż wideoklip bujnie się rozwija, a internet umożliwił najpierw szybki dostęp do tysięcy teledysków, potem tworzenie ich fanowskich wersji i pełniejszy dialog zarówno z muzykami, jak i reżyserami, a wreszcie twórczość z różnorakim wykorzystaniem sztucznej inteligencji. To ważna zaleta wywodu – w przeciwieństwie do szeregu publikacji anglojęzycznych nie mamy tu bowiem do czynienia z nostalgiczną podróżą w przeszłość, która nie prowadzi do żadnych nowych odkryć (a zatem kultowy Thriller Johna Landisa do piosenki Michaela Jacksona, może jeszcze Black or White, a potem długo nic…). Książka łączy badawczą dyscyplinę, szeroką paletę poruszanych zagadnień i wciąż relatywnie skromną objętość. Już podrozdział poświęcony uściśleniom terminologicznym (wideoklip, teledysk, music video i inne pojęcia) wskazuje mniej zorientowanemu czytelnikowi, że nie wystarczy Ecowskie szaleństwo katalogowania, musimy rozumieć, na co patrzymy, że samo pochodzenie poszczególnych pojęć ma znaczenie. Znaczenie takich rozróżnień potwierdza się w kolejnym rozdziale na temat historii wideoklipu na świecie i w Polsce; z jednej strony pozwala dostrzec pierwociny tej formy w niemych krótkich metrażach (prezentowanych przecież często z muzyką) i wczesnych dźwiękowych filmach muzycznych, z drugiej – nie sugerować genezy czy powiązań prowadzących do rozmycia pojęciowego.
Szerokość ujęcia widać z kolei w partiach poświęconych typologii wideoklipów. Właśnie typologii, a nie klasyfikacji, gdyż chodzi o podział i określenia realnie służące orientacji, a nie o tworzenie twardo rozgraniczonych kategorii, dających możliwość przypisania tylko do jednej z nich. Pick poddaje krytyce podziały zaproponowane we wcześniejszych publikacjach, które zdają się świadczyć o niepełnej orientacji autorów w omawianym zagadnieniu (nie bez powodu już na wstępie czytamy o solidnym przygotowaniu metodologicznym jako warunku koniecznym – naprawdę musimy wiedzieć, na co patrzymy). Jego typologia jest zaś odpowiednio, ale nieprzesadnie złożona, a zilustrowanie jej licznymi przykładami demonstruje, że jest (prawie) wyczerpująca. Prawie, gdyż – jak wskazuje sam autor – wideoklip to zjawisko tak złożone, że można się w nim dobrze orientować, ale nie sposób stuprocentowo go zmapować. Lektura tego podrozdziału pozwala laikowi uzyskać przekrojowy obraz zagadnienia i wyszukiwać klipy, które będą przemawiać do jego wrażliwości i będą zgodne z jego upodobaniami.
W tym tkwi największa siła tej książki: może służyć jako przewodnik nie tylko chcącym badać omawiany problem, ale też szukającym nowych wrażeń estetycznych, zarówno miłośnikom muzyki, jak i kina. Czytając, zawsze miałem pod ręką notatnik i na bieżąco tworzyłem listę wideoklipów, które chcę zobaczyć po raz pierwszy lub kolejny, ale teraz już uzbrojony w wiedzę.
Marek Misiak
Michał PICK, Wideoklip. Od Beatlesów po AI Videos – pejzaż gatunku ewoluującego, Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz 2024.
Wróć