Marcelina Smużewska

Źródło: przystanekhistoria.pl
Elżbieta Zawacka była znaną postacią w Toruniu i na Pomorzu. Była kurierką podczas II wojny światowej, nauczycielką matematyki, instruktorką przysposobienia obronnego kobiet, nauczycielem akademickim, badaczką w nurcie kształcenia dorosłych, opozycjonistką i świetną organizatorką życia społecznego. To wiele osiągnięć jak na jeden życiorys, nawet tak długi jak Elżbiety Zawackiej, która dożyła niemal setki. Zawsze starała się być odważna i bezkompromisowa. Jej wiosna życia to wojny, lato to terror stalinowski i bardziej subtelny, ale także ograniczający, inwigilacyjny i pełen podwójnych standardów charakter PRL-u. W jesieni życia doczekała wolnej Polski i wtedy też nie wycofała się z debaty publicznej, dbając o pamięć o kombatantach. Bez wątpienia trudne czasy kształtują niezłomnych ludzi i taka też była Elżbieta Zawacka.
Elżbieta Magdalena Zawacka (konspiracyjne pseudonimy „Zelma”, „Sulica”, „Zo”) urodziła się 19 marca 1909 roku w Toruniu. Jej rodzicami byli Władysław Zawacki i Marianna Nowak. Ojciec był podoficerem armii pruskiej, a potem pracował jako urzędnik sądowy. Elżbieta miała liczne rodzeństwo: trzy siostry (Mariannę, Klarę i Adelajdę) oraz czterech braci (Jana, Alfonsa, Eryka i Egona). Do wieku dorosłego dożyła połowa z nich. W domu było skromnie. Zawaccy zamieszkiwali na osiedlu Mokre, które w tamtych czasach miało charakter robotniczy i katolicki, było traktowane z nieufnością przez pruskich administratorów miasta. Ze względu na zakaz używania w sferze publicznej języka polskiego dzieci początkowo znały niemiecki lepiej niż mowę ojczystą. Był on też zresztą wymagany w szkole.
Lata międzywojenne to dla młodej Elżbiety okres nauki. W 1915 roku rozpoczęła edukację w niemieckiej Szkole Średniej dla Dziewcząt w Toruniu (Mädchen-Mittelschule zu Thorn – rodzaj szkoły wydziałowej), która była zlokalizowana na ul. Piekary 49, czyli w budynku dawnego Gimnazjum Akademickiego. Nauka była odpłatna, ale dzięki zajęciu ojca udało się uzyskać zniżkę czesnego.
18 stycznia 1920 roku na mocy postanowień traktatu wersalskiego Toruń został włączony do odrodzonej Polski. Trzy dni później rodzina Zawackich z radością obserwowała przybycie do Torunia wojsk gen. Hallera. Zdarzenie zapoczątkowało masową migrację ludności pochodzenia niemieckiego. Zaczęło brakować rąk do pracy. Ojciec Elżbiety nie tylko utrzymał swoje zatrudnienie, ale otrzymał również awans na stanowisko sekretarza sądowego, dzięki czemu sytuacja rodziny nieco się poprawiła.
Elżbieta zdała maturę w 1926 roku. Marzyła, żeby studiować, jak jej bracia, na Politechnice Gdańskiej, ale nie było jej stać. W tych czasach studia były odpłatne. Przez rok odkładała na dalszą edukację. Pracowała na poczcie i udzielała korepetycji. W 1927 roku zapisała się na Wydział Matematyczno-Przyrodniczy Uniwersytetu Poznańskiego. Była to wtedy najmłodsza uczelnia w Polsce, blisko Torunia, a przede wszystkim oferowała niskie opłaty. Zawacka była pilną studentką i już w 1931 roku uzyskała absolutorium.
Jedna z ważniejszych pasji Zawackiej rozwinęła się jeszcze podczas studiów. Na czwartym roku zetknęła się z Organizacją Przysposobienia Wojskowego Kobiet (PWK). Była to paramilitarna struktura powstała w 1923 roku, wywodząca się ze środowisk kombatanckich, z Ochotniczej Legii Kobiet, nawiązująca do Związku Strzeleckiego i Polskiej Organizacji Wojskowej. Założycielki były przekonane, że wkrótce dojdzie do kolejnego zbrojnego konfliktu (nie myliły się) i Polki muszą być do niego przygotowane. Kolejna wojna będzie miała charakter totalny, a udział w niej kobiet będzie konieczny. Najwyraźniej Zawacka podzielała te przekonania. Do lipca 1939 roku PWK miało 47 tys. członkiń, tzw. pewiaczek. Kobiety były szkolone z obsługiwania broni, opatrywania ran, marszów na orientację, metod pracy konspiracyjnej.
Zawacka szybko wsiąkła w środowisko PWK. Odtąd jej praca zawodowa jako nauczycielki matematyki będzie przeplatać się z pracą instruktorską. W 1934 roku była zastępcą komendantki hufca PWK w Szamotułach. Założyła własny hufiec w Pniewach. Jeździła na obozy szkoleniowe i sama je organizowała. W 1937 roku odeszła z pracy w szkole, żeby tworzyć struktury PWK na Śląsku. Udało jej się stworzyć strukturę składającą się z 19 komend powiatowych. Po utworzeniu Pogotowia Społecznego PWK, Zawacka zaangażowała się w misję przeszkolenia jak największej liczby Polek z zakresu służby sanitarnej, obrony przeciwlotniczej i przeciwpożarowej. Jak wspominała sama zainteresowana, do wybuchu II wojny światowej udało się jej przeszkolić około miliona polskich dziewcząt.
Przyglądając się biografii Zawackiej, dostrzegamy, że zaangażowanie w PWK było kluczowe dla przyszłych życiowych decyzji. Potrzeba zaangażowania, służby ojczyźnie, ale też szkolenia innych i tworzenia struktur organizacyjnych będzie wpływała na to, w jakich szkołach pracuje i w jakich miastach. Będzie w pewnym stopniu utrudniała awans zawodowy i zakorzenienie w jednym miejscu.
Jeszcze w sierpniu 1939 roku Elżbieta Zawacka otrzymała rozkaz mobilizacyjny. Była wtedy na obozie szkoleniowym w Spale. Zgodnie z rozkazem wróciła jednak na Śląsk, gdzie miała się zająć organizowaniem pomocy dla ludności cywilnej i żołnierzy. Już drugiego dnia wojny przyszedł kolejny rozkaz, żeby opuścić Katowice. Razem z innymi instruktorkami Zawacka przedostała się do Lwowa, gdzie brała udział w obronie miasta. Po kapitulacji wróciła na Pomorze, żeby sprawdzić, czy jej bliscy nie ucierpieli. Szczęśliwie Zawaccy przeżyli początek wojny i powrót okupanta. Nawet nie zostali wysiedleni ze swojego mieszkania, które najwidoczniej uznano za zbyt ubogie.
Po klęsce kampanii wrześniowej Zawacka ruszyła do Warszawy, gdzie wstąpiła w struktury Polskiego Państwa Podziemnego. Przysięgę złożyła w obecności Janiny Karasiówny (1903-1948), szefowej Wydziału Łączności Konspiracyjnej Służby Zwycięstwu Polski (SZP). Potem udała się na Śląsk, gdzie zaczęła tworzyć konspiracyjną siatkę Wojskowej Służby Kobiet SZP. Bazowała na kobietach z przedwojennego Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Na specyficznym terenie, jakim był Śląsk, udało jej się zrekrutować 200 ochotniczek. Zaangażowała się też w tajne nauczanie. Często przekraczała granice między Ziemiami Wcielonymi do Rzeszy a Generalnym Gubernatorstwem. Bez wątpienia pomagały jej w tym „aryjski” wygląd i płynna znajomość niemieckiego. Nie umknęło to uwadze Komendy Głównej ZWZ. Elżbieta Zawacka idealnie nadawała się na kuriera.
W grudniu 1940 roku poznała Emilię Mallesę, pseudonim „Marcysia” (1909-1949), która była wtedy szefową Wydziału Łączności KG ZWZ. Komórka ta funkcjonowała pod różnymi określeniami: „Łza”, „Załoga”, „Zagroda”. Wtedy to praca w tej organizacji stała się dla Elżbiety priorytetem. Z tego czasu pochodzi też jej pseudonim „Zo”, który przejęła na cześć zmarłej bratowej – Zofii.
W 1942 roku Zawacka zajęła się organizacją Referatu Wojskowej Służby Kobiet podległego AK na terenie Śląska. Podjęła się tego zadania w porozumieniu z Marią Wittek (1899-1997), szefową WSK. Na potrzeby tej misji przyjęła pseudonim „Sulica”. Tworzyła inspektoraty i obwody, rekrutowała kierowniczki. Organizowała służby sanitarne, których celem było między innymi niesienie pomocy więźniom w Auschwitz. W maju 1942 roku doszło do aresztowania Jadwigi Z. ps. „Saba”, która podczas tortur wydała nazwiska śląskich współpracowniczek, w tym Zawackiej. Elżbieta musiała się poddać „kwarantannie”, co w konspiracyjnej nomenklaturze oznaczało okres ukrywania się. Odwiedzała w tym czasie sanatoria w Otwocku i Falenicy. W 1943 roku struktury WSK zostały odtworzone przez Adelę Korczyńską (1912-1985), a Zawacka przeszła do innych zadań.
Niemal bezpośrednio po klęsce kampanii wrześniowej Zawacka zaangażowała się w tajne nauczanie. Najpierw prowadziła je na Śląsku, potem w stolicy. Od początku 1941 roku uczyła matematyki. Prowadziła na raz dwie lub trzy grupy po około sześć dziewcząt. Zajęcie to traktowała jako formę kamuflażu dla pracy kurierki. W Warszawie nawiązała współpracę z Tajną Organizacją Nauczycielską, która zleciła jej zorganizowanie pierwszej konspiracyjnej matury na Śląsku. Do egzaminów jednak nie doszło z powodu donosów z maja 1942 roku.
Od 1941 roku „Zo” jako studentka uczęszczała na wykłady Wolnej Wszechnicy Polskiej. Studiowała pedagogikę społeczną oraz ukończyła kurs historyczno-mazuroznawczy. Do kontynuowania edukacji w zakresie pedagogiki zachęciła ją profesor Helena Radlińska, ps. „Babcia” (1879-1954).
W 1942 roku Zawacka zorganizowała na Śląsku placówkę Łączności Zagranicznej o kryptonimie „Cyrk”. Jej celem było obsługiwanie tras kurierskich: Polska-Berlin-Sztokholm i Polska-Lotaryngia-Paryż. Kurierki z „Cyrku” sprawdzały bezpieczeństwo tras, punkty spotkań, rekrutowały odpowiednich pośredników. Niedługo potem Zawacka dostała bardzo ważne zadanie: dostać się do Londynu w celu złożenia raportu generałowi Władysławowi Sikorskiemu. Chodziło o przedstawienie sytuacji w kraju oraz poruszenie kwestii statusu kobiet zaangażowanych w prace konspiracyjne.
Przygotowania do tej specjalnej misji trwały wiele miesięcy. Z jednej strony chodziło o przyswojenie sobie szczegółowo kwestii związanych z wojskową służbą kobiet, z drugiej – trzeba było przygotować trasę. Zawacka wyruszyła jako pracownik firmy naftowej Elisabeth Kubica. W zapalniczce miała ukryte mikrofilmy z pocztą dowództwa. Za pierwszym razem dotarła jedynie do Paryża. Kontynuowanie wyprawy było zbyt niebezpieczne. Ponownie wyruszyła z misją w lutym 1943 roku. Do Londynu dotarła w maju. Jak wspominał Kazimierz Bilski „Rum”, który był jej współpracownikiem w Londynie, Zawacka była wymagająca i energiczna. Jej odwaga cywilna przechodziła wszelkie wyobrażenia (Kazimierz Bilski „Rum”, „Zo”, w: Elżbieta Zawadzka „Zo”. Toruń 1995, s. 15-16, 20). „Zo” w dzień pracowała w administracji rządowej, próbując uzyskać utracone informacje o losach kurierów, a wieczorami spotykała się z członkami rządu emigracyjnego. Audiencja u Naczelnego Wodza była w zasadzie jej monologiem, ale udało się jej go przekonać do uregulowania kwestii kobiet w Państwie Podziemnym.
Powrót do kraju odbył się drogą lotniczą w nocy z 9 na 10 września 1943 roku. „Zo” skoczyła ze spadochronem, mimo że miała zwichnięte obie kostki. Zrzutu dokonano w majątku Osowiec na Mazowszu. Razem z Zawacką skakało dwóch cichociemnych. Następnego dnia Elżbieta zameldowała się w Komendzie Głównej AK gotowa do wypełniania kolejnych zadań. Jej misja była sukcesem. Niecałe dwa miesiące później prezydent Raczkiewicz podpisał dekret o ochotniczej wojskowej służbie kobiet, zrównując w prawach i obowiązkach służbę kobiet i mężczyzn.
W marcu 1944 roku doszło do serii aresztowań w bezpośrednim otoczeniu „Zo”, tj. w Wydziale Łączności Zagranicznej KG AK. O tej akcji mówiło się potocznie jako o „wsypie Jaracha”. Zdrajcą okazał się człowiek o nieustalonej tożsamości. Posługiwał się fałszywym nazwiskiem Antoni Mazurkiewicz. Najprawdopodobniej nazywał się Rudolf Zazdel (lub Zażdel). W konsekwencji jego donosów gestapo aresztowało blisko sto osób. Samej Zawackiej udało się uniknąć aresztowania, podobnie jak Emilii Malessie. Przez pewien czas była jednak „spalona”. Ukrywała się pod przebraniem postulantki w klasztorze Sióstr Niepokalanek koło Sochaczewa.

Źródło: Wikipedia
Zawacka wiedziała o planach powstania w stolicy, dlatego zdecydowała się porzucić schronienie, łamiąc tym samym rozkaz ukrywania się. Do Warszawy dostała się na piechotę i zameldowała się u Janiny Karasiówny, która dała jej przydział do szefostwa Wojskowej Służby Kobiet. Najpierw „Zo” pracowała na Powiślu, potem przy ul. Szczygła w budynku szpitalnym. Razem z innymi kobietami zbierała rannych z ulic. Pomagała też wychodzącym z kanałów żołnierzom. Była oficerem inspekcyjnym. Do końca powstania przebywała na ulicy Chmielnej. Uzyskała też awans na kapitana. Opuściła Warszawę wraz z ludnością cywilną, przemycając ze sobą rozkaz gen. Bora-Komorowskiego. Dokument nakazywał pomoc kurierce i jej towarzyszce w dalszej misji. Dzięki pomocy sióstr zakonnych „Zo” wraz z Wacławą Zastocką ps. „Baśka” dostały się do Krakowa, gdzie zaczęły odbudowywać struktury „Zagrody”. Kobietom udało się przywrócić łączność z Londynem.
Jako ciekawostkę warto wskazać, że to właśnie „Zo” przygotowała trasę dla emisariusza Zdzisława Jeziorańskiego (1914-2005), który przyjął nazwisko „Jan Nowak”. W znacznym zakresie dzięki jej wiedzy i umiejętnościom udało mu się szczęśliwie przebyć trasę do Londynu. Potem, jak wiemy, Jan Nowak Jeziorański stanął na czele polskiej sekcji Radia Wolna Europa.
W lutym 1945 roku „Zo” została zdemobilizowana. Jej działalność konspiracyjna jednak tylko na krótko została przerwana. Zawacka wróciła do rodzinnego Torunia, żeby sprawdzić, co się dzieje z jej rodziną. Szczęśliwie rodzice i siostra Adela przeżyli wojnę, choć obawiała się, że mogli zginąć w efekcie którejś akcji gestapo. Potem przez Warszawę trafiła do Poznania, gdzie jako Elżbieta Grochowska zaangażowała się w pracę w dziale (a jakże) łączności i kolportażu Obszaru Zachodniego Delegatury Sił Zbrojnych. Działała też w późniejszym zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”.
Wróciła także na studia. Drugie w swoim życiu magisterium, tym razem z pedagogiki społecznej, uzyskała na Uniwersytecie Łódzkim w 1946 roku. Zrezygnowała też z akcji konspiracyjnej, zdecydowała się zataić swoje zaangażowanie w AK i podjęła pracę w sekcji Przysposobienia Wojskowego Kobiet w Państwowym Urzędzie Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Nie trwało to jednak długo, ponieważ władze zaostrzały kurs i klimat polityczny drastycznie się zmieniał. PWK zostało przekształcone w Powszechną Organizację „Służba Polsce”, w której „Zo” nie chciała pracować.
Zawacka wróciła do roli nauczycielki matematyki i jednocześnie pracowała nad rozprawą doktorską na temat kształcenia dorosłych kobiet w PWK. Była referentem naukowym i wolontariuszką w Katedrze Pedagogiki Społecznej UŁ kierowanej przez prof. Radlińską. Uczyła w szkołach w Łodzi, Toruniu i Olsztynie, gdzie 5 września 1951 roku została aresztowana.
Z pracy w Łodzi zrezygnowała z powodu choroby matki. W lutym 1949 roku wróciła do Torunia i pracowała w III Państwowej Szkole Ogólnokształcącej Stopnia Podstawowego i Licealnego im. Tadeusza Kościuszki i Państwowym Koedukacyjnym Gimnazjum i Liceum dla Dorosłych im. Stefana Żeromskiego. Władze komunistyczne utrudniały jej awans zawodowy. Nauczycielką kontraktową została dopiero w lutym 1950 roku. Wiosną tego samego roku zmarła jej matka. Na jesieni 1950 roku Zawacka przeniosła się do Olsztyna, podejmując zatrudnienie w Państwowej Szkole Stopnia Licealnego dla Pracujących.
Urząd Bezpieczeństwa zainteresował się Elżbietą Zawacką latem 1951 roku. W sierpniu tego samego roku aresztowano Andrzeja Czaykowskiego ps. „Garda” (1912-1953). Tworzył on struktury wywiadowcze, które infiltrowały PZPR. „Zo” interesowała się sprawą. Nie jest do końca jasne – po analizie źródeł drukowanych – czy Elżbieta Zawacka istotnie współpracowała z Czaykowskim, czy tylko nawiązał z nią kontakt, czy był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, bo „Zo” istotnie znała kogoś z otoczenia „Gardy”. W każdym razie Andrzej Czaykowski otrzymał wyrok śmierci (wykonany w 1953 roku), a Zawacka została aresztowana po znalezieniu w jej mieszkaniu dziesięciu dolarów. Posiadanie obcej waluty było ówcześnie zakazane i stało się dowodem w sprawie, że Zawacka należała do siatki szpiegowskiej Czaykowskiego. Według śledczych „Zo” miała otrzymać od „Gardy” propozycję zaangażowania się w opozycję antykomunistyczną wzorowaną na Polskim Państwie Podziemnym i sterowaną z Londynu.
Po kilku miesiącach śledztwa i licznych przesłuchaniach skazano Zawacką za szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu i działalność na szkodę państwa polskiego. Początkowo sąd wymierzył jej karę pięciu lat więzienia. Kolejne odwołania zwiększały wymiar kary – najpierw na siedem, potem na dziesięć lat więzienia. „Zo” więziono w Bydgoszczy, Grudziądzu i Bojanowie. W czasie odsiadki pracowała w kuchni, w szwalni, w punkcie konsultacyjnym Liceum w Lesznie. Uczyła więźniów politycznych i kryminalnych. Zwolniona z więzienia została 22 lutego 1954 roku i wróciła do pracy nauczycielskiej.
W 1965 roku Zawacka uzyskała stopień doktora nauk humanistycznych na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Stało się to z opóźnieniem, ponieważ przygotowywany przed aresztowaniem maszynopis zaginął w 1951 roku. Podczas jej pobytu w więzieniu zmarła także promotorka pracy prof. Helena Radlińska, a więc Zawacka musiała poszukać innego promotora i przygotować nową pracę. Rozprawę doktorską napisała na temat kształcenia korespondencyjnego pod kierunkiem doc. dr. Ludwika Bandury (1904-1984). Dorobek przedstawiony w ramach przewodu doktorskiego składał się z dziewięciu opublikowanych artykułów z zakresu pedagogiki dorosłych. Po obronie doktoratu Zawacka otrzymała propozycję objęcia stanowiska dyrektora Liceum Korespondencyjnego w Toruniu. Warunkiem był akces do partii, na co „Zo” się nie zgodziła.

Pomnik Elżbiety Zawackiej w Toruniu. Źródło: Wikipedia
Po doktoracie podjęła pracę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku. Po połączeniu się trójmiejskich uczelni kontynuowała badania pod szyldem Uniwersytetu Gdańskiego. Była aktywnym członkiem towarzystw naukowych: Poznańskiego Towarzystwa Pedagogicznego, Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, Towarzystwa Wolnej Wszechnicy Polskiej. Siedem lat później uzyskała habilitację w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Była pracownikiem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Gdańsku i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Na obu uczelniach usiłowała utworzyć Zakład Andragogiki oraz Ośrodek Naukowo-Informacyjny Międzynarodowej Rady Kształcenia Korespondencyjnego. Należała zresztą do tej instytucji, która była afiliowana przy UNESCO. Z tytułu reprezentowania tej organizacji odbywała liczne podróże. Te na obszarze Ostblocku realizowała w miarę bez problemów. Pewnych trudności nastręczały podróże za „żelazną kurtynę”, czego jej wielokrotnie odmawiano.
W okresie gdańskim wypromowała kilkudziesięciu magistrów i jedną panią doktor – Grażynę Teleszyńską. Po przenosinach do Torunia w 1975 roku miała jednego doktoranta, Józefa Zdunka. W 1976 roku wyjechała do Londynu, gdzie uzyskała dostęp do akt przechowywanych w Studium Polski Podziemnej. Kopie tych materiałów usiłowała przewieźć do kraju, ale zostały jej odebrane przez funkcjonariuszy SB tuż po lądowaniu w Warszawie. Była inwigilowana. Toruńska SB prowadziła sprawy o kryptonimach „Kombatantka”, „Historyk”, „Penelopa”. Niepowodzenia organizacyjne oraz prześladowania aparatu władzy spowodowały pogorszenie stanu zdrowia Zawackiej i wcześniejsze przejście na emeryturę.
Mimo że „Zo” odeszła z uczelni, nie zaprzestała zbierania materiałów, które upamiętniały losy podobnych jej ludzi: kobiet z PWK, AK-owców, kurierów „Zagrody”. Gromadziła przeróżne źródła: relacje, wspomnienia, dokumenty, fotografie. Współpracowała z Komisją Historii Kobiet przy Towarzystwie Miłośników Historii (oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego). Udało się jej znaleźć współpracowników w Toruniu, którzy pomagali w opracowywaniu zgromadzonych materiałów.
Zawacka włączyła się w ruch solidarnościowy. Była kierownikiem Komisji Historycznej Rady Kombatantów przy NSZZ „Solidarność” w Gdańsku. W latach 80. prowadziła i organizowała wykłady na temat działania Państwa Podziemnego. Odbywały się one w prywatnych domach opozycjonistów. W drugiej połowie lat 80. powołała do życia Klub Historyczny im. Antoniego Antczaka, który działał w ramach Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Była współinicjatorką Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej. Po różnych perturbacjach doszło także do utworzenia fundacji „Archiwum i Muzeum Pomorskiego AK oraz Wojskowej Służby Polek”. Celem tej instytucji było gromadzenie, porządkowanie i udostępnianie materiałów dokumentujących wojenne zaangażowanie Polek i Polaków. Fundacja po dziś dzień organizuje konferencje, wykłady, wydaje publikacje, wspiera fundowanie tablic i pomników.
W 1995 roku Zawacka została mianowana profesorem nauk humanistycznych. W tym samym roku otrzymała od Lecha Wałęsy Order Orła Białego. W 2002 roku prezes IPN nadał jej tytuł „Kustosza Pamięci Narodowej”. W 2006 roku została awansowana do stopnia generała brygady. Otrzymała także dwukrotnie Order Wojenny Virtuti Militari, Krzyż Zasługi oraz Krzyż Armii Krajowej. Aż cztery razy otrzymała Krzyż Walecznych.
Profesor i generał Zawacka zmarła 10 stycznia 2009 roku. Nie doczekała setnych urodzin. Zostawiła po sobie bogaty dorobek organizacyjny i publikacyjny. Została pochowana na cmentarzu św. Jerzego w Toruniu. Podczas ceremonii pogrzebowej towarzyszyło jej kilka tysięcy ludzi. Wiele obiektów w Toruniu oraz na Pomorzu przyjęło gen. Zawacką jako swoją patronkę.
Wszystkie informacje zawarte w tekście pochodzą z publikacji Katarzyny Minczykowskiej, która jest główną biografką Elżbiety Zawackiej.
Wróć