logo
FA 5/2022 informacje i komentarze

Piotr Kieraciński

Etap I po raz pierwszy

Po raz pierwszy w historii polskich ewaluacji działalności badawczej ministerstwo nauki zdecydowało się ujawnić pewne elementy pierwotnej oceny dokonanej przez zespół doradczy powołany do tego celu, w tym wypadku Komisję Ewaluacji Nauki. Poprzednio oficjalnie do wiadomości publicznej podawano dopiero wyniki kategoryzacji dokonanej przez ministra nauki, a zatem po ewentualnych korektach wartości referencyjnych i innych zmianach dokonanych przez ministra (a wiadomo, że takowe były dokonywane).

Statystyki I etapu ewaluacji 2022 ministrowie Przemysław Czarnek i Włodzimierz Bernacki przedstawili podczas konferencji prasowej niemal natychmiast po przekazaniu ministerstwu przez KEN wyliczonych wartości referencyjnych i określonych na ich podstawie pozycji 1145 dyscyplin naukowych w poszczególnych instytucjach. Na czym polegała praca KEN i ekspertów przedstawiciele Komisji wyjaśniali kilkakrotnie w artykułach i wywiadach na łamach FA, w tym na dwóch poprzednich stronach tego numeru miesięcznika.

Ewaluacji poddano 1145 dyscyplin naukowych uprawianych w 283 podmiotach, w tym 103 uczelniach publicznych, 29 niepublicznych, 5 kościelnych, 2 federacjach, 69 instytutach naukowych PAN, 64 instytutach badawczych, 1 instytucie międzynarodowym i 10 innych podmiotach. Eksperci wzięli pod uwagę dorobek zgłoszony przez instytucje, czyli 700 tys. publikacji, 1 tys. patentów, 18 tys. projektów, 54 tys. osiągnięć artystycznych, a także przychody z komercjalizacji wyników badań naukowych o wartości ponad 1 mld zł i przychody z usług badawczych w wysokości ponad 5 mld zł. Dość szczegółowe omówienie ewaluowanych dyscyplin przedstawiliśmy w FA 4/2022.

W wyniku tegorocznej ewaluacji wg wartości referencyjnych opracowanych przez KEN 32,6% dyscyplin znalazło się w kat. A, 47,6% w kat. B+, 15,8% w kat B i tylko 4% w kat. C. Oznacza to, że gdyby przyjąć tę ocenę za ostateczną, 80,2% dyscyplin zachowa uprawnienia do nadawania stopni naukowych, a tylko niecałe 18,8% je utraci. Wyniki te oznaczają, że 211 podmiotów zachowuje 747 uprawnień do doktoryzowania, 102 podmioty zyskują 168 nowych uprawnień, a tylko 56 podmiotów traci zaledwie 98 praw do nadawania stopnia naukowego doktora. Bilans jest zatem wyraźnie dodatni (+ 70 uprawnień). Bardzo niski jest też w 2022 r. odsetek dyscyplin w kategorii C, znacząco niższy niż w poprzednich dwóch oficjalnie ogłoszonych wynikach kategoryzacji przed uwzględnieniem odwołań, ale już po zatwierdzeniu przez ministra nauki (a zatem jest już kat. A+) oraz po korektach dokonanych przez ministra.

W 2013 r. ewaluacji poddały się 963 jednostki naukowe, a zatem o 182 mniej niż obecnie. Kategorię C otrzymało wówczas 77 jednostek, czyli 8%. Kat. B otrzymało 541 jednostek (56%), kat A 308 (32%), a kat. A+ 37 (4%). Zatem jednostek A i A+ było razem 36%, porównywalnie, choć nieco więcej niż obecnie w kat. A. Ewaluowano 756 jednostek uczelni, 70 instytutów PAN, 115 instytutów badawczych i 22 inne jednostki naukowe.

W roku 2017 ewaluacji poddały się 993 jednostki, czyli o 152 mniej niż w 2022 r. Kategorię C otrzymało 147 jednostek (14,8%), kat. B 467 (47%), kat. A 332 (33,5%), a kat. A+ 47 jednostek (4,7%). Także wtedy w kat. A i A+ mieliśmy 38,2% jednostek, czyli porównywalna wielkość z tegoroczną oceną w I etapie. Ewaluowano 781 jednostek uczelnianych, 69 instytutów PAN, 114 instytutów badawczych i 29 innych jednostek.

Obecna ewaluacja różni się od poprzednich nie tylko tym, że dotyczy dyscyplin naukowych, ale także tym, że ma znacznie większy wpływ na przyszłość podmiotów naukowych. Poprzednio kategoria C, która oznaczała kłopoty z finansowaniem, nie oznaczała utraty uprawnień akademickich. Chciałem też raz jeszcze podkreślić (bo lubimy o tym zapominać), że każdy z ówczesnych ministrów w różny sposób wpływał na końcowe wyniki kategoryzacji (bo nie oceny, dokonywanej przez ekspertów KEJN), zmieniając bądź to wartości referencyjne, bądź zaproponowane przez KEJN kategorie poszczególnych jednostek. Zmiany te bywały znaczące, ale dokonywane były po cichu, nie ujawniano ich i nie dyskutowano nad nimi.

Min. Czarnek zapowiedział możliwość ingerencji w wyniki ewaluacji, a właściwie kategoryzacji oraz przygotował pod to grunt prawny (choć on i tak istniał i, moim zdaniem, te akurat zmiany w rozporządzeniu nie były konieczne). Zatem występuje z otwartą przyłbicą. Po uzyskaniu od KEN wyników I etapu ewaluacji, minister podczas konferencji prasowej pokazał w nich kilka absurdów. Gdyby rezultaty oceny zostały zaakceptowane przez niego w tym kształcie, uprawnienia do doktoryzowania utraciłyby m.in. nauki farmaceutyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, weterynaria w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz ekonomia i finanse w Szkole Głównej Handlowej. Wszystkie one cieszą się uznaniem w kraju, a często także estymą za granicą, a przynajmniej są międzynarodowo rozpoznawalne. Postaramy się w przyszłości wyjaśnić, jak do tego doszło.

Min. Czarnek przypomniał krytykę zmian, które wprowadzał, zarówno dotyczących list i punktacji czasopism i wydawnictw, w szczególności humanistycznych i społecznych, jak i zmian legislacyjnych, jak to określił – korygujących błędy ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Przypomniał też zmarłego niedawno prof. Waldemara Parucha, swojego głównego doradcę w tym zakresie, a wcześniej twórcę i dyrektora Centrum Analiz Strategicznych.

– Robimy to wszystko po to, aby uniknąć różnych absurdów, ale też szkód w szkolnictwie wyższym w Polsce. Szkodą jest sytuacja, gdy uczelnia w Zielonej Górze, Szczecinie czy Krakowie traci uprawnienia do nadawania stopni naukowych wbrew ewidentnym osiągnięciom czy pozycji na rynku edukacyjnym w Polsce i Europie – mówił minister. – Po długich naradach i wielu dyskusjach doszliśmy do wniosku, że musimy skorygować zestawy wartości referencyjnych, bo gdybyśmy pozostali przy tych, które zaproponowała Komisja Ewaluacji Nauki, nawet okręty flagowe traciłyby uprawnienia. Wszystko dlatego, że mieliśmy pokrętną ścieżkę ewaluacyjną, która nie uwzględniała specyfiki dyscyplin i uczelni. Musimy to skorygować tak, aby tych absurdów nie było. W wyniku działań, które podjęliśmy, dobrze wypadły uczelnie średnie: w Zielonej Górze, Szczecinie, Lublinie czy Białymstoku. Takie było nasze zadanie: przenieść politykę zrównoważonego rozwoju na rynek edukacji wyższej. Nic tak dobrze nie robi tej edukacji, jak zdrowa konkurencja – konstatował minister Czarnek.

Zapowiedział też dalsze kalendarium ewaluacji: – Przekażemy zmienione zestawy wartości referencyjnych, ratujące flagowe okręty polskiego szkolnictwa wyższego. Następnie do połowy czerwca KEN w oparciu o nasze zestawy wartości referencyjnych wyda uchwały, w których przyzna dyscyplinom kategorie. Na tej podstawie wydamy w lipcu decyzje, od których uczelnie będą mogły składać odwołania.

Min. Włodzimierz Bernacki tłumaczył, że gdybyśmy trzymali się istotnie rozwiązań czysto ilościowych, uśredniających, uczelnie, które zatrudniają wielu pracowników, także flagowe, miałyby zaniżony wynik ewaluacyjny.

Etap I po raz pierwszy 1– Nasza korekta punktacji list i punktacji czasopism sprawiła, że wynik mniejszych uczelni jest decydowanie lepszy – mówił min. Bernacki. Podkreślił, że przygotowana została nowelizacja PWSN, która zabezpiecza kształcenie doktoranckie przed skutkami słabego wyniku ewaluacyjnego. Uczelnie, które utracą uprawnienia do nadawania doktoratów, będą mogły prowadzić szkoły do czasu wypromowania ich uczestników. I na ten czas zachowają uprawnienia – mówił. – Gwarantujemy doktorantom, że będą mogli dokończyć badania i dysertacje. Nie można im będzie narzucić miejsca, gdzie ewentualnie musieliby dokończyć doktorat. Poza tym będą mogli uzyskać zadośćuczynienie od nierzetelnego instytutu czy uczelni – tłumaczył W. Bernacki. Ustawa została już podpisana przez prezydenta RP.

Zapowiedział też zmiany w przyszłej ewaluacji. Pracuje nad nimi powołany kilka miesięcy temu zespół.

– Chcielibyśmy stworzyć taki kształt przyszłej ewaluacji, który zabezpieczy uczelnie i instytuty przed tak absurdalnymi sytuacjami, do których doszło w obecnej ewaluacji. Uważamy, że nie tylko analiza czysto ilościowa, ale specyfika przestrzeni szkolnictwa wyższego powinna decydować o ocenie uczelni – mówił. – Ciężar kosztów studiowania nie powinien być przerzucany na barki studentów i doktorantów – mówił minister, podkreślając rolę mniejszych ośrodków akademickich. Minister wskazywał na znaczenie równomiernego rozwoju kształcenia wyższego w całym kraju.

Piotr Kieraciński

Wróć