logo
FA 5/2021 życie akademickie

Rozmowa z dr. hab. inż. arch. Sławomirem Rosolskim, prof. PP, dyrektorem Instytutu Architektury, Urbanistyki i Ochrony Dziedzictwa Politechniki Poznańskiej

Zagadnienia odwrotne

Dobra architektura na ogół broni się sama, bez trudu można wymienić takie obiekty, które przeżyją i nas, i następne pokolenia.

„Punktacja wyników prac naukowych stoi niekiedy na głowie” – to fragment wypowiedzi ministra Przemysława Czarnka opublikowanej w styczniowym „Forum Akademickim”. Czy dostrzega pan ten problem w kontekście dyscypliny architektura i urbanistyka?

W przypadku punktacji stosowanej w ramach dyscypliny architektura i urbanistyka projekty i realizacje nie są uwzględniane w takim zakresie jak publikacje naukowe. Docenia się dzieła artystyczne o istotnym znaczeniu i wybitne dzieła artystyczne, nie podając ich definicji. Z mojego punktu widzenia, po latach doświadczeń projektowych mogę powiedzieć, że niezaprzeczalnie powinniśmy pochylać się nad projektami i realizacjami, które są opisywane w artykułach czy monografiach naukowych. Należy też stwierdzić, że trudno jest w naszej dyscyplinie działalność naukową sprowadzić tylko do pisemnej formy artykułów publikowanych w punktowanych czasopismach naukowych. Złotym środkiem byłoby postawienie znaku równości pomiędzy realizacją projektu będącego autorskim dokonaniem naukowym a artykułem czy monografią naukową.

Przyznam się, że będąc zarazem czynnym architektem, jak i wykładowcą akademickim, chętniej poświęcam czas twórczej pracy projektowej niż publikacjom naukowym, pomimo tego że często nawiązuję w nich do swoich aplikacji projektowych.

Architektura i urbanistyka zostały przypisane do dziedziny nauk inżynieryjno-technicznych, z kolei architektura wnętrz do dziedziny sztuki. W jej przypadku w ocenie działalności naukowej uwzględnia się zrealizowane projekty. Czy uważa pan, że podobna zasada powinna obowiązywać w architekturze?

To jest trudne i bardzo złożone zagadnienie. W trakcie spotkań ze studentami staram się przekazać jak najwięcej wiedzy teoretycznej, którą jednak opieram na własnych aplikacjach projektowych. Praca architekta łączy w sobie wyobraźnię przestrzenną z fachową i specjalistyczną wiedzą, talent z ciężką pracą, a oprócz dobrych chęci wymaga odpowiedniego wykształcenia i doświadczenia. Łatwość przekazywania wiedzy jest dodatkowym atutem architekta i wykładowcy. Dzielenie się wiedzą ze studentami jest bardzo inspirujące i wartościowe. Pamiętajmy jednak, że nie każdy ma tzw. łatwość pisania czy brania udziału w wystąpieniach publicznych, a mimo tego może być wybitną jednostką twórczą w dyscyplinie architektura i urbanistyka.

Czy pana zdaniem nagrody i wyróżnienia w konkursach architektonicznych powinny mieć wpływ na punktację prac naukowych w rozumieniu „dzieła artystycznego”?

Takie rozwiązanie też nie jest idealne. Konkursy mają swoje plusy i minusy, na pewno nie powinny prowadzić do zbierania punktów za wszelką cenę. Oczywiście projekty zrealizowane i niezrealizowane powinny być traktowane w odmienny sposób. Warto się również zastanowić nad powołaniem komisji recenzentów, którzy mogliby ocenić, czy mamy do czynienia z dziełem artystycznym o istotnym znaczeniu lub wybitnym dziełem artystycznym. Dobra architektura na ogół broni się sama, bez trudu można wymienić takie obiekty, które przeżyją i nas, i następne pokolenia.

Przyniosłem dzisiaj do biura pewne czasopismo branżowe. Za publikację w nim nie można uzyskać punktów, a dociera ono do ośmiuset architektów, ma więc o wiele większą siłę rażenia, większe oddziaływanie społeczne niż niejedno fachowe, wysoko punktowane czasopismo, do którego dostęp nie jest tak oczywisty.

Jest pan projektantem budynku Wydziału Architektury oraz Inżynierii Zarządzania Politechniki Poznańskiej, oddanego do użytku w 2020 roku. Podobno w zakresie energooszczędności budynek uzyskuje parametry o wiele lepsze niż wymagają tego przepisy Unii Europejskiej. Jak udało się to uzyskać?

Budynek jest jednym z najbardziej energooszczędnych w skali europejskiej. W praktyce – prawie zeroemisyjny. Wspomnę tylko, że udział energii odnawialnej w skali roku wynosi odpowiednio: do ogrzewania – 80%, do chłodzenia pasywnego – 100%, a do chłodzenia aktywnego – 74% (wypadkowo dla chłodzenia 87%). Jest to możliwe dzięki zastosowaniu paneli fotowoltaicznych o łącznej powierzchni 1090 m2, kącie nachylenia 40º i szczytowej mocy 199,8 kWp, gruntowych pomp ciepła oraz gruntowych wymienników ciepła. Moc elektryczna zewnętrznej iluminacji wynosi 850 W, a więc o połowę mniej niż np. moc suszarki do włosów.

Inspiracje do zaprojektowania bryły tak nowoczesnego budynku były jednak klasyczne. Ze względu na lokalizację budynku, który należało wynieść ponad otaczający go teren, nawiązania do Akropolu i Partenonu dzisiaj wydają się oczywiste. Prosta forma budynku, w którą wpisano wewnętrzne atrium, składa się z trzech kondygnacji naziemnych o łącznej wysokości 12 m. Ważne parametry, które wpłynęły na ostateczny kształt budynku, wynikały z uwarunkowań techniczno-technologicznych. W wyniku ich połączenia z architekturą zewnętrzną uzyskaliśmy Akropol Technologiczny.

Budynek jest zwiastunem większej przestrzeni, która ma się dopiero pojawić i stąd szczególna dbałość o jego formę – aby stanowiła ona sugestię dla formy kolejnych obiektów kampusu. Istotna jest także relacja pomiędzy przestrzenią zewnętrzną i wewnętrzną. Ze świata nadwarciańskiego, z dużej, otwartej przestrzeni wchodzimy pod bezpieczne zadaszenie, aby przejść do wnętrza o klasycznej kompozycji, zaskakującego swoją głębią. Szarość otoczenia zostaje przełamana intensywnymi kolorami mebli, a całą kompozycję dopełni zieleń, która dopiero ma się pojawić.

Architekci czasami postrzegają zalecenia konserwatorskie jako utrudnienie w realizacji ich wizji projektowych. Pan twierdzi, że „każde ograniczenie może być inspiracją, a wręcz wyzwaniem”. Proszę o rozwinięcie tej myśli w kontekście pana doświadczeń jako projektanta architektury.

Tak się składa, że w czasie pracy nad jednym z wczesnych projektów musiałem intensywnie zabiegać o ocalenie pozostałości po zabytkowej gazowni. Przywołuję tu rok

1994 i adaptację zbiornika po gazie w Ostrowie Wielkopolskim. Zbiornik pochodził z końca XIX wieku, podobnie jak dwa sąsiednie, które niestety zostały zniszczone. W latach dziewięćdziesiątych nie było jeszcze takich ograniczeń konserwatorskich jak obecnie. Musiałem dołożyć wszelkich starań, by przekonać ówczesnego właściciela gazowni do zachowania zbiornika, który dzisiaj wraz z dobudowaną kubaturą stanowi wartość dodaną w przestrzeni kwartału Ostrowa Wielkopolskiego.

Pod wpływem takich doświadczeń związanych z różnie pojmowanymi ograniczeniami, zwłaszcza dotyczącymi materii zabytkowej, napisałem teorię zagadnień odwrotnych w projektowaniu architektonicznym, zgodnie z którą zadanie projektowe to funkcja celu, gdzie dla zakładanego skutku poszukujemy przyczyny.

Posłużę się przykładem: gdy projektant pracuje nad najnowszym modelem bolidu Formuły 1, najpierw otrzymuje skutek, czyli dane: ile ten bolid ma palić, jaką prędkość rozwijać itp. Nikt nie mówi o pięknie, to dopiero projektant, po zapoznaniu się ze wszystkimi ograniczeniami, opracuje odpowiednią formę. Oczywiście jest to popularyzatorskie ujęcie teorii zagadnień odwrotnych, którą nadal staram się rozwijać. Jeśli chciałbym te zagadnienia zdefiniować, powiem, że jest to takie spojrzenie na problematykę projektowania architektonicznego, które przyjmuje skutek jako stan referencyjny całokształtu działań podejmowanych w związku z działaniami architektonicznymi. Zagadnienia odwrotne są tym obszarem, w którym wymogi nowoczesności spotykają się z tradycyjnym ujęciem projektowania. Można zatem powiedzieć, że zagadnienia odwrotne definiują wielowątkową naturę procesu projektowego. Projektowanie na pewno zmieniło się i nie jest już typowo intuicyjne.

Czy ograniczenie może być inspiracją? Wyobrażamy sobie czasami, że gdy ktoś ma zaprojektować dom, to najpierw go rysuje. Tymczasem w mojej pracowni nikt nie postawi kreski, zanim nie zostanie przeprowadzona cała analiza programowo-przestrzenna. Trzeba wziąć pod uwagę wszystkie czynniki – charakterystykę otoczenia, nasłonecznienie, możliwości komunikacji itd. Dopiero ten algorytm ograniczeń inspiruje mnie do stworzenia takiej, a nie innej formy domu. Najważniejsze aby mieć pokorę w stosunku do przestrzeni, a także do historycznego kontekstu miejsca.

Pana projekty, wymienię tu City Park i Warzelnię w Poznaniu, nawiązują do takich właśnie historycznych kontekstów.

Tak, w przypadku Warzelni istotne było, aby stworzyć nową jakość, wpisując się w klimat XIX-wiecznych zabudowań dawnego browaru Mycielskich, zachowując przy tym odpowiednią skalę i proporcje. Nowo projektowane budynki wielorodzinne i zespół jednorodzinnej zabudowy apartamentowej nawiązują architektonicznie do istniejących historycznych rozwiązań w zakresie zastosowania materiałów elewacyjnych, detali architektonicznych, układu, kompozycji, podziałów elewacji. Zachowano odpowiedni dystans między budynkami istniejącymi a projektowaną rozbudową oraz zastosowano zasadę kształtowania wysokości projektowanej rozbudowy poprzez kaskadowe formowanie elewacji od strony istniejących budynków – elewacje zwrócone frontem i położone najbliżej starych budynków są zbliżone do nich wysokością. Z kolei w przypadku City Parku projektowaną przestrzeń miejsca zaszeregowano jako pojedyncze wnętrze architektoniczno–krajobrazowe, a osią działania stało się poszukiwanie systemu w powiązaniach kompozycyjnych pomiędzy wnętrzem, zespołem wnętrz, jednostką i zespołem jednostek, dające podstawę do metody studiów i projektowania. Priorytetem było stworzenie architektury, która uszanuje zabytkowy charakter faktury zastanej cegły, form, proporcji i koloru oraz układu przestrzennego w skali kwartału i dzielnicy.

W czasie zajęć uczelnianych pragnę kreować świadomość studentów, którzy np. nie zawsze zdają sobie sprawę z istnienia murów średniowiecznych w Poznaniu. Jeśli zapytamy, czy można w naszym mieście wypić kawę na poziomie z 1500 roku, to oczywiście nie ma takiej możliwości. Tym sposobem mam natomiast materiał na temat pracy semestralnej dla studentów architektury.

Jestem związany ze światem konserwatorskim, jako członek ICOMOS-u (Polski Komitet Narodowy Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków) biorę udział w konferencjach i doceniam publikacje związane z tą dziedziną. W trakcie II Kongresu Konserwatorów Polskich przybliżyłem problematykę pracy nad uzyskaniem nowych wartości architektury współczesnej i przyszłej w kontekście dziedzictwa przestrzeni historycznej, na podstawie teorii zagadnień odwrotnych w projektowaniu architektonicznym. Na konkretnych przykładach ukazałem problemy związane z adaptacją istniejących obiektów historycznych do nowych, współczesnych funkcji. Podjąłem próbę wykazania, że możliwe jest wprowadzenie nowych wartości w kontekst zabytkowego środowiska przestrzennego poprzez nowe formy architektoniczne, które budując poprawne relacje z zabytkiem, powodują jego dopełnienie, a tym samym jego lepszą współczesną ekspozycję. Na podstawie zrealizowanych aplikacji pokazałem, że współczesna architektura może być realizowana w historycznym kontekście przestrzennym, tworząc wraz z nim ciągłość kulturową miejsca opartą na nowych wartościach, a zastosowanie zagadnień odwrotnych w tym procesie może definiować przeszłość jako skutek dla przyszłości jako przyczyny.

Rozmawiała Krystyna Matuszewska

Zdjęcia: Archiwum Politechnika Poznańska Fot. M Lis

Wróć