logo
FA 5/2021 życie akademickie

Monika Stachowiak-Kudła

Wolność akademicka na szali

Rys. Sławomir Makal

Sąd zdecydował, że nauczyciel akademicki może zostać zobowiązany przez władze wydziału do prowadzenia zajęć innych niż te, w których się wyspecjalizował, jedynie w szczególnych okolicznościach, na przykład w przypadku przejścia innego nauczyciela akademickiego na urlop macierzyński. I tylko w tych szczególnych okolicznościach ograniczenie wolności nauczania jest uzasadnione.

Lubimy powoływać się na to, że mamy do czegoś prawo i tego prawa nie można nam zabrać. Władze uniwersytetów powołują się na wynikające z Konstytucji prawo do autonomii, a społeczność akademicka wskazuje na wolność nauczania oraz wolność badań naukowych i ogłaszania ich wyników. Sprawa nie jest już jednak tak oczywista, gdy realizując nasze prawo, naruszamy prawa innych. Realizując na przykład nasze prawo do wolności badań naukowych, możemy niweczyć czyjeś prawo do prywatności. Władze wydziału czy też jednostki naukowej, realizując swoje prawo do autonomii, mogą w niektórych okolicznościach ograniczać wolność nauczania czy też wolność badań naukowych członka społeczności akademickiej. Taka sytuacja jest nazywana przez prawników kolizją zasad. Teoria dotycząca rozwiązywania takich kolizji została zaproponowana przez profesora Roberta Alexy’ego i jest obecnie rozwijana przez wielu teoretyków prawa. Zakłada, że prawa podstawowe (a zatem te zagwarantowane w Konstytucji) są jednocześnie zasadami i mogą ze sobą kolidować.

Kolizję zasad rozstrzygają sądy konstytucyjne i trybunały międzynarodowe, stosując specjalną procedurę zwaną zasadą proporcjonalności. Służy ona do określenia, czy ograniczenie prawa zagwarantowanego w konstytucji jest uzasadnione. Proporcjonalność jest zatem narzędziem obrony praw przed ograniczeniami. Wymusza bowiem zbalansowanie przez sąd konstytucyjny każdego prawa podstawowego i ustalenie, czy realizacja celu przez jedno z praw uzasadnia ograniczenie drugiego prawa. Proporcjonalność określa kroki, jakie podejmuje sędzia przy rozwiązywaniu kolizji zasad. Kroki te dotyczą ustalenia odpowiedniości, konieczności i proporcjonalności sensu stricto. Zasada odpowiedniości oznacza, że ingerencja w jedną zasadę musi przyczyniać się do realizacji drugiej. Z kolei zasada konieczności wymaga, aby nie było innych, mniej restrykcyjnych środków do osiągnięcia tego samego celu. Zasada proporcjonalności sensu stricto wyraża się w następującej regule: im większy jest stopień niespełnienia czy naruszenia jednej zasady, tym większe musi być znaczenie spełniania drugiej.

Język włoski nie jest podrzędny

Wolność akademicka może też kolidować z innymi prawami. Ciekawym przykładem takiej kolizji jest przypadek rozstrzygany w 2017 r. przez Sąd Konstytucyjny we Włoszech (Sentenza n. 42/2017). Senat Politechniki w Mediolanie w ramach przysługującego mu prawa do autonomii podjął uchwałę, zgodnie z którą studia magisterskie i doktoranckie od 2014 r. miały być prowadzone na tej uczelni wyłącznie w języku angielskim. Uchwała była konsekwencją wykonania ustawy 240/2010 o organizacji uczelni, która zakłada wzmocnienie umiędzynarodowienia szkolnictwa wyższego między innymi przez proponowanie kształcenia w języku obcym. Zdaniem Sądu Konstytucyjnego we Włoszech Senat Politechniki w Mediolanie, realizując swoje prawo do autonomii, ograniczył trzy inne prawa: zasadę prymatu języka włoskiego, zasadę równości i wolność nauczania. Włoski Sąd Konstytucyjny uznał, że cel umiędzynarodowienia włoskich uczelni, wprawdzie uzasadniony, nie może jednak sprowadzać języka włoskiego do roli podrzędnej. Stwierdził, że gdyby uczelnie proponowały kształcenie na kierunkach studiów wyłącznie w języku innym niż włoski, nakładałoby to na kandydatów na studia dodatkowy wymóg, jakim jest znajomość języka obcego, co naruszałoby zasadę równości. Włoski Sąd Konstytucyjny wskazał również, że prowadzenie kształcenia wyłącznie w języku angielskim mogłoby ograniczać wolność nauczania, ponieważ wpływałoby na sposób porozumiewania się studentów z nauczycielem akademickim, obligując nauczyciela do znajomości tego języka oraz dyskryminując osoby, które go nie znają. Włoski Sąd Konstytucyjny, rozstrzygając ten przypadek, uznał, że środki zastosowane przez Politechnikę w Mediolanie do osiągnięcia celu, jakim było umiędzynarodowienie tej uczelni, nie były ani odpowiednie, ani najmniej uciążliwe. Sąd zaproponował inne rozwiązanie, które jest zgodne z włoską konstytucją, stwierdzając, że prowadzenie kształcenia w języku obcym jest uzasadnione, pod warunkiem, że te same kierunki studiów będą oferowane również w języku włoskim.

Wolność akademicka jest silnym prawem, gdy koliduje z prawem uniwersytetu do autonomii, co wynika głównie z faktu, że głównym celem autonomii uniwersytetu jest ochrona wolności akademickiej. Ten cel autonomii uniwersytetu jest często podkreślany przez sądy konstytucyjne w Europie. Sądy te wskazują również na dwa inne ważne aspekty tej wolności: wolność akademicka chroni jednostkę przed nieuzasadnioną ingerencją władz publicznych lub władz uniwersytetu czy wydziału oraz może zostać ograniczona w celu ochrony praw i wolności innych osób. Wolność akademicka to wolność prowadzenia badań naukowych i wolność nauczania. Wolność badań naukowych w ocenie sądów konstytucyjnych to przede wszystkim swoboda wyboru przedmiotu badań i metod oraz swoboda publikowania wyników tych badań. Samodzielność w doborze treści i metod dydaktycznych, a także prawo do wyrażania opinii naukowych, są istotnymi aspektami wolności nauczania.

Prawo do egzaminowania swoich studentów

Wolność nauczania wprawdzie jest prawem silniejszym niż prawo uczelni do autonomii, jednakże nie jest rozumiana jako danie nauczycielowi akademickiemu prawa do samoregulacji nauczania we wszystkich aspektach, całkowicie i niezależnie od decyzji organów uczelni. Mogą zaistnieć wyjątkowe sytuacje zmuszające władze wydziału do powierzenia nauczycielowi akademickiemu prowadzenia przedmiotu, w którym nie jest on specjalistą. Inaczej mówiąc, generalna zasada jest taka, że wolność nauczania oznacza, iż należy tak organizować nauczanie, by powierzać przedmioty osobom, które się w nich specjalizują, jednakże mogą zaistnieć okoliczności, które usprawiedliwią naruszenie tej zasady. Taką szczególną okolicznością może być przejście nauczyciela akademickiego na urlop macierzyński i wynikająca stąd konieczność powierzenia jego zajęć innemu nauczycielowi. Widać to wyraźnie w wyroku hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego z 1996 r. (STC 179/1996), który rozstrzygnął kolizję między wolnością nauczania a prawem uniwersytetów do autonomii. Uniwersytet Techniczny w Madrycie złożył wniosek o uchylenie wyroku hiszpańskiego Sądu Krajowego – Izby Postępowań Sporno-Administracyjnych, który częściowo uwzględnił apelację profesor chemii rolniczej tej uczelni. Profesor poruszyła w swoim wniosku dwie kwestie. Po pierwsze, polecono jej nauczać biochemii, podczas gdy nie uważała się za specjalistkę od tego przedmiotu, a prowadzony przez nią do tej pory przedmiot chemia rolnicza powierzono nauczycielowi z mniejszym przygotowaniem naukowym i dydaktycznym oraz niższym stopniem naukowym. Po drugie, profesor zaskarżyła decyzję o przeprowadzeniu wspólnych egzaminów, pozbawiającą ją możliwości samodzielnej weryfikacji wiedzy swoich studentów. Hiszpański Krajowy Sąd – Izba Postępowań Sporno-Administracyjnych uznał przydzielenie profesor nowego przedmiotu za zgodne z prawem, natomiast pozbawienie jej możliwości przeegzaminowania swoich studentów za niezgodne z prawem. Sąd uznał, że jeżeli nauczyciel sam nie zrezygnuje z prawa do przeegzaminowania studentów, władze wydziału nie mogą powierzać przeprowadzenia egzaminu innym osobom. Trybunał Konstytucyjny, rozstrzygając tą sprawę w najwyższej instancji, przeanalizował cele ograniczenia wolności nauczania. Wskazał, że decyzja rady wydziału była motywowana chęcią uzyskania wyższych średnich wyników studentów oraz zapewnieniem prawidłowego funkcjonowania kształcenia po przejściu jednego z nauczycieli na urlop macierzyński. Trybunał uznał środki podjęte przez wydział za odpowiednie. Zauważył, że nauczycielka, która uczyła biochemii, przeszła na urlop macierzyński, pozostawiając profesor chemii rolniczej jako jedynego członka katedry, który miał wiedzę i doświadczenie w podobnym do biochemii zakresie. Profesor chemii rolniczej była zatem najbardziej odpowiednim nauczycielem, który mógł zastąpić nieobecnego. Z treści wyroku nie wynika, że Trybunał zbadał, czy środki podjęte przez wydział ograniczyły wolność nauczania w najmniejszym stopniu i czy korzyści społeczne wynikające z ograniczenia tej wolności przeważały nad kosztami takiego ograniczenia. Środkiem mniej uciążliwym byłoby, moim zdaniem, zatrudnienie nowego nauczyciela na zastępstwo.

Przykład hiszpański odnosi się do dwóch kwestii istotnych dla wolności akademickiej. Pierwsza rozstrzyga, czy proces egzaminowania jest częścią wolności nauczania, czy elementem autonomii uniwersytetu. Hiszpański Trybunał Konstytucyjny uznał proces egzaminowania za element prawa uczelni do autonomii. Po drugie, rozstrzyga, czy można było zlecić nauczycielowi akademickiemu nauczanie przedmiotu, w którym się nie specjalizuje, jednocześnie odbierając mu prowadzenie przedmiotu, w którym się specjalizuje. Sąd zdecydował, że nauczyciel akademicki może zostać zobowiązany przez władze wydziału do prowadzenia zajęć innych niż te, w których się wyspecjalizował, jedynie w szczególnych okolicznościach, na przykład w przypadku przejścia innego nauczyciela akademickiego na urlop macierzyński. I tylko w tych szczególnych okolicznościach ograniczenie wolności nauczania jest uzasadnione.

Gdy nauczyciel traci wiarę

W kolizji zasad prawa wolność akademicka nie zawsze okazuje się prawem silnym, czyli wygrywającym z drugim prawem. W 2008 r. Federalny Trybunał Konstytucyjny Niemiec (1 BvR 462/06) orzekł w sprawie kolizji wolności nauczania z prawem wspólnoty wyznaniowej do samostanowienia. Przedmiotem sporu w tej sprawie była decyzja władz jednego z wydziałów Uniwersytetu w Getyndze o przydzieleniu nauczycielowi akademickiemu przedmiotu obieralnego historia i literatura wczesnego chrześcijaństwa w miejsce wcześniej przez niego prowadzonego przedmiotu obowiązkowego Nowy Testament. Ta decyzja była podyktowana wypowiedziami tegoż nauczyciela, iż nie podtrzymuje on już wiary w Boga. Federalny Trybunał Konstytucyjny Niemiec uznał, że przydzielenie temu nauczycielowi akademickiemu innego przedmiotu ograniczyło jego prawo do wolności nauczania, ale naruszenie to było uzasadnione ze względu na prawo wspólnoty wyznaniowej do samostanowienia.

Rozstrzygając tą kolizję zasad, Federalny Trybunał Konstytucyjny Niemiec przeprowadził test proporcjonalności. W pierwszej kolejności określił cel ustawowego ograniczenia wolności nauczania i zbadał, czy cel ten jest zgodny z konstytucją. Stwierdził, że ograniczenia w zakresie korzystania z wolności nauczania mogą być ustanawiane, gdy są konieczne dla zapewnienia wolności i praw innych osób. Trybunał wskazał dwa powody, na podstawie których w zaistniałych tu okolicznościach można uzasadnić ograniczenie wolności nauczania. Pierwszy dotyczy prawa wspólnoty wyznaniowej do samostanowienia. Drugi dotyczy potrzeby umożliwienia uczelniom wypełniania obowiązków dydaktycznych i naukowych. Federalny Trybunał Konstytucyjny Niemiec uznał, że jeśli państwo decyduje się na nauczanie teologii na swoich uniwersytetach, jako naukowego studium wiary związanej z określonym wyznaniem, musi wziąć pod uwagę prawo wspólnoty wyznaniowej do samostanowienia. Z tego powodu trybunał uznał, że stanowisko wykładowcy na wydziale teologicznym może wymagać określonego wyznania religijnego.

W kolejnych krokach Federalny Trybunał Konstytucyjny Niemiec zbadał relację między środkami podjętymi przez władze wydziału, które doprowadziły do ograniczenia wolności nauczania, a celami, które miały zostać w ten sposób osiągnięte. Trybunał wskazał, że nauczyciel akademicki zachował stanowisko wykładowcy uniwersyteckiego i przydzielono mu przedmiot historia i literatura wczesnego chrześcijaństwa, który jest w dużej mierze podobny do prowadzonego przez niego wcześniej przedmiotu Nowy Testament. Trybunał stwierdził, że nieuwzględnienie tego nowego przedmiotu, jako obowiązkowego, kończącego się egzaminem, nie jest naruszeniem wolności akademickiej. Takim naruszeniem byłoby natomiast wykluczenie tegoż nauczyciela z prowadzenia przedmiotów teologicznych. Trybunał wskazał, że w tych okolicznościach środki podjęte przez wydział były odpowiednie i konieczne do osiągnięcia zamierzonych celów. Nie było innych, łagodniejszych środków, które mogłyby w mniejszym stopniu ograniczyć wolność nauczania i jednocześnie zapewniłyby realizację celu kształcenia zgodnego z naukowym studium wiary związanej z określonym wyznaniem. Wykładowca wydziału teologicznego, który publicznie kwestionuje wiarę, nie zapewnia odpowiednich warunków realizacji kształcenia duchownych i nauczycieli katechezy w uczelni prowadzonej przez wspólnotę religijną.

Dostęp do archiwów a prawo do prywatności

Wolność akademicka okazuje się również słabym prawem w kolizji z prawem do prywatności. W 2008 roku Trybunał Konstytucyjny w Polsce (sygn. akt K 5/08) rozstrzygnął konflikt między wolnością pozyskiwania i rozpowszechniania informacji a wolnością badań naukowych z jednej strony, a prawem do prywatności i autonomią informacyjną z drugiej. Rzecznik Praw Obywatelskich zakwestionował dwa fragmenty ustawy z 29 czerwca 2007 r. o zmianie ustawy o IPN – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w zakresie warunku dostępu do archiwów. Pierwszy dotyczył rekomendacji badacza, jeżeli osoba deklarująca cel badawczy sama nie jest naukowcem. Drugi dotyczył prowadzenia badań na potrzeby publikacji prasowej za zgodą redakcji lub wydawcy. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich przepisy, wymagając rekomendacji, nieproporcjonalnie ograniczały wolność akademicką. Trybunał Konstytucyjny argumentował, że wymóg rekomendacji osoby ubiegającej się o dostęp do archiwum IPN przez „badacza” ma zagwarantować konstytucyjną ochronę (autonomię informacyjną) tym, którzy publikują, jak i tym, których publikacja dotyczy, dając im możliwość przedstawienia własnego punktu widzenia, poprawienia lub usunięcia nieścisłości. Wolność badań naukowych oraz wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji zostały zatem ograniczone przez ustawodawcę w celu ochrony praw innych osób. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że cel ograniczenia prawa jest uzasadniony, bowiem mechanizm gwarancyjny przewidziany w ustawie to jedyna ochrona osób, których dotyczą archiwa. Wskazał również, że cel dostępu do archiwów można w ten sposób łatwiej zweryfikować. Korzyści wynikające z ochrony prywatności osób, których archiwa dotyczą, zdaniem Trybunału przeważają nad kosztami ograniczenia wolności badań naukowych.

Przedstawione powyżej przykłady wskazują, że wolność akademicka niekiedy jest prawem silnym, innym razem okazuje się prawem słabym. Z niedawno opublikowanych przeze mnie badań wynika również, że sądy konstytucyjne wyraźnie preferują klauzulę ograniczenia wolności akademickiej opartą na ochronie praw innych (Monika Stachowiak-Kudła, 2021, Academic freedom as a source of rights’ violations: A European perspective. „Higher Education”, 81(5), https://doi.org/10.1007/s10734-021-00718-3). Rozstrzygając kolizje praw, sądy konstytucyjne brały pod uwagę: 1) równowagę praw podstawowych pozostających w konflikcie, 2) brak absolutnego charakteru któregokolwiek z nich (co należy rozumieć w ten sposób, że sądy dopuszczały redukcję zakresu chronionej wartości jednego z praw pozostających w konflikcie, nie dopuszczały jednakże zniweczenia ochrony żadnego z nich), oraz 3) konieczność uwzględniania konkretnych okoliczności, w których konflikt praw się ujawnił.

Dr Monika Stachowiak-Kudła, doktor nauk prawnych, specjalista z zakresu szkolnictwa wyższego

Wróć