logo
FA 5/2021 informacje i komentarze

Mariusz Karwowski

Regionalizacja internacjonalizacji?

Nie tylko kolejne fale epidemii, ale także działania proekologiczne, w tym coraz donośniejsze apele o ograniczenie śladu węglowego, wymuszą w najbliższym czasie regionalizację internacjonalizacji – sygnalizowano na ostatniej konferencji Studenci zagraniczni w Polsce. W tym kontekście Polska może być dla swoich sąsiadów doskonałym wyborem. O jaskółkach zwiastujących te trendy mówił w swoim wystąpieniu prof. Włodzimierz Bernacki, wiceminister edukacji i nauki. Przypomniał o działaniach Uniwersytetu Warszawskiego, który wiedzie prym w przyciąganiu studentów z Białorusi. Zwrócił uwagę na małe uczelnie, zarówno publiczne, jak i niepubliczne, odgrywające istotną rolę w kształceniu przybyszów z Ukrainy. – Wszyscy oni otrzymują dyplom ukończenia szkoły wyższej państwa UE, a więc otwieramy im drogę do Europy – zaznaczył wiceszef resortu nauki. Dodał, że rolą państwa w zakresie umiędzynarodowiania jest tworzenie sprzyjającego otoczenia prawnego. Oprócz reformy ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz mechanizmów finansowych promujących uczelnie, które decydują się na przyjmowanie studentów z zagranicy, kluczowym elementem było powołanie Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej. W jej ofercie są m.in. stypendia dla obcokrajowców polskiego pochodzenia chcących studiować w Polsce, a także dla obywateli spoza Europy, marzących o kształceniu w naszym kraju. Zauważył przy tym, że określenie „umiędzynarodowienie nauki i szkolnictwa wyższego” postrzega jako tautologię. Docieranie do prawdy jest, jego zdaniem, ściśle związane z uniwersum i nie powinno być postrzegane przez pryzmat narodu, państwa czy danej instytucji. – Zaszłości historyczne doprowadziły do tego, że rywalizacja, czy to w przestrzeni naukowej, czy dydaktycznej, przez lata była traktowana jako element czystej polityki, i to zabarwionej ideologicznie. Należy przyjąć ogólną zasadę, że oba te obszary mają charakter uniwersalny, więc w nich samych zawiera się już pojęcie „umiędzynarodowienia” – tłumaczył.

Prof. Arkadiusz Mężyk, szef KRASP, przyznał, że w kwestii obcokrajowców na polskich uczelniach wiele jest jeszcze do zrobienia. – Umiędzynarodowienie polskich uczelni jest nie do przecenienia. To nie tylko kwestia pozyskania studentów i wykładowców, ale przede wszystkim budowanie prestiżu i rozpoznawalności polskich instytucji szkolnictwa wyższego i nauki w świecie. Nauka jest ponadnarodowa i konieczne jest wyraźne zaznaczenie w jej rozwoju obecności Polski.

Inicjując panel rektorski, prof. Jerzy Lis, sternik Akademii Górniczo-Hutniczej, odwołał się do terminologii wojskowej. – Podczas tego starcia z koronawirusem, przeżyliśmy gwałtowny atak wroga, wojnę błyskawiczną, przegrupowanie, teraz mamy coś w rodzaju wojny pozycyjnej. Za chwilę to my musimy przystąpić do szarży. Mówiąc o swoich doświadczeniach z pola walki, prof. Bogumiła Kaniewska z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu wspominała niezwykle trudne pandemiczne początki. Uczelnia rozwijała dwa ważne projekty: IDUB i European Universities, a koronawirus skutecznie storpedował wszelkie działania. – O ile mobilność naukowców spadła o 75%, a odsetek studentów z wymiany spadł o 1/3, o tyle, co ciekawe, liczba studentów, którzy są na pełnym cyklu kształcenia w tym roku akademickim, wzrosła.

Nie brakowało problemów. Przy wydawaniu decyzji administracyjnych o uznawalności świadectw dojrzałości z krajów spoza UE student powinien stawić się osobiście w kuratorium, ale przecież studiuje zdalnie. Studenci ze Wschodu są często nieletni, wiele spraw trzeba było załatwiać przy udziale sądu rodzinnego. Wreszcie konieczne stało się zapewnienie im opieki medycznej. Ale są też i jasne strony cyfrowej rzeczywistości. Z partnerami projektu EPICUR stworzono wirtualny kampus, powstał lektorat języka polskiego w Salonikach (zamiast jednej grupy utworzono trzy, frekwencja stuprocentowa), wzrosła liczba zawieranych przez UAM umów międzynarodowych, zwiększyła się obecność naukowców z zagranicy w procesie dydaktycznym. – Klasycznego kontaktowego nauczania nie da się jednak zastąpić kształceniem online. Natomiast da się je usprawnić, uzupełnić – mówiła prof. Kaniewska.

Z kolei prof. Marcin Moniuszko, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, na którym co dziesiąty student pochodzi z zagranicy, zwrócił uwagę na specyfikę swojej uczelni. Uniwersytety medyczne są organami założycielskimi dla swoich szpitali klinicznych, które stały się pierwszą linią frontu z pandemią. Nie pozostawało to bez wpływu na stan psychiczny kadry akademickiej, które była bardzo przeciążona. Równocześnie mieliśmy do czynienia z zaangażowaniem studentów w wolontariat (np. pomiar temperatury u pacjentów). Pandemia ograniczyła też dostęp do szpitali zagranicznych, gdzie studenci jeżdżą regularnie na staże czy praktyki. Podobnie było z konferencjami naukowymi. Plusem były z kolei puste kalendarze wielu znamienitych lekarzy ze świata, których dzięki temu można było o wiele łatwiej niż kiedyś zaprosić do wygłoszenia wykładu. I choć z pewnością ten aspekt pozostanie w uczelnianej praktyce na dłużej, to najszybciej jak to było możliwe powrócono do trybu kształcenia stacjonarnego. – Wyszliśmy z założenia, że jeśli chcemy kształcić przyszłych medyków, to nie możemy sobie pozwolić na to, by odbywało się to w formule online. Medycyny tak się nauczyć nie da – przekonywał prorektor UMB.

Prof. Michał Zasada, sternik Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, zauważył, że niezwykle istotne okazały się robocze kontakty między uczelniami i ich rektorami. Pozwoliło to np. na szybkie zebranie informacji dotyczącej skali zachorowań czy liczby osób przebywających na kwarantannie. W SGGW gros kierunków zawiera komponent praktyczny. Jest on niezwykle ważny, a na weterynarii obligatoryjny. Dla uczelni sporym wyzwaniem było więc sprostanie wymaganiom, jakie nakłada przyznana akredytacja, która przecież na czas pandemii nie została zawieszona. – Spośród wszystkich szkół w kraju mamy największą grupę Irlandczyków. Ich i pozostałych cudzoziemców staraliśmy się zatrzymać, licząc się z tym, że jak wyjadą, ich powrót długo będzie niemożliwy albo obarczony dużymi problemami. To wiązało się z przyjęciem roli opiekunów, wsparciem, również psychologicznym – mówił prof. Zasada.

Dla prof. Grzegorza Mazurka, rektora Akademii Leona Koźmińskiego, ten czas był pokerowym „sprawdzam”. Uczelnie przekonały się, na ile ich partnerzy potrafią odnaleźć się w takiej sytuacji i zadbać o studentów zagranicznych. – Zawsze byliśmy za nich odpowiedzialni, ale w czasie pandemii mam wrażenie, że jeszcze bardziej. A przecież nie da się tego opisać w procedurach, potrzeba wyczucia, empatii, bo każdy inaczej reaguje na izolację. I tak jak my jesteśmy poddawani temu sprawdzianowi, tak widzimy również podejście innych do naszych studentów – mówił. Podał przykład programu COIL (Collaborative Online International Learning), w ramach którego studenci ALK wraz z kolegami z University of Victoria w Kanadzie i przedstawicielami biznesu realizowali kurs online zamiast wyjazdu zagranicznego. Taka nowa formuła współpracy między uczelniami, oparta na bardziej elastycznych i nietuzinkowych rozwiązaniach, pozostanie już na stałe. Uczelnie muszą się dostosować do potrzeb młodzieży, dla której środowisko wirtualne nie stanowi żadnej przeszkody. Zdaniem rektora, po pandemii docelowym modelem kształcenia studentów zagranicznych będzie hybryda offline/online. Oznacza to nie tylko konieczność wyposażenia sal w sprzęt informatyczny wysokiej klasy, np. kamery 360°, ale też podniesienie kompetencji dydaktyków w zakresie uczenia w takim systemie.

Mariusz Karwowski

Wróć